G Pasdas
179 posts





Mam 25 lat i właśnie obliczyłem kiedy nie będę musiał już pracować (w teorii). Wynik: za 9 lat. Wiek 34. Nie dlatego że zarabiam fortunę. Dlatego że: → 106 000 zł w portfelu już pracuje → 4 500 zł miesięcznie dokłada się do tego → procent składany robi resztę Mój numer FIRE to 1,2 mln zł. Brzmi dużo. To jest 9 lat przy 10% stopie zwrotu. Dla porównania — system emerytalny zakłada że będziesz pracować do 67. Różnica: 33 lata życia. Sprawdź swój numer → bunkierinwestora.pl 🔗 Jaki jest Twój wiek FIRE? 👇 #FinTwitt


Texas just passed California in utility-scale solar. And it's not close in wind or energy storage.



Straszne bzdury Pan pisze. Ten organ konstytucyjny umeblował nam nasz własny Sejm, wybrany przez naszych obywateli - bo to ten Sejm wybrał 6 sędziów TK. Decyzja ETPCZ tylko to potwierdza. Pana wypowiedź lekceważy tę decyzję Sejmu i próbuje propagandowo pokazać, że to jakaś obca decyzja.






Tak na koniec dnia: wszyscy już chyba odnotowali samokrytykę Wojciecha Cejrowskiego względem Donalda Trumpa, wiele osób zwróciło uwagę, że od pewnego czasu szereg środowisk odcina się od prezydenta USA z różnych powodów - jedni dlatego, bo widzą, co robi i są przerażeni, inni dlatego, że widzą co robi i uważają, że to za mało. Ale ja nie o tym. Dzisiejsza sytuacja pokazuje, że przyjdzie taki moment, gdy podobne głosy (myślę, że z przewagą tonu „jo nie wiedzioł”) będą płynąć w kwestii zmiany klimatu. Fizyka, Kochani, ma bowiem gdzieś nasze poglądy, a właściwości gazów cieplarnianych będą robić swoje obojętnie od tego, ile razy okrzykniemy ich działanie ściemą, spiskiem i lobbingiem. To jest piękne i straszne zarazem. Natomiast za jakiś czas - niestety, prędzej niż później - konsekwencje tych procesów zaczną się coraz mocniej odbijać na światowej, europejskiej i polskiej gospodarce. Będzie to widać gołym okiem: nasze otoczenie się po prostu zmieni, stanie się mniej przewidywalne, bardziej kosztogenne. Początki tych zmian już są dostrzegalne gołym okiem, także w Polsce. I kiedy stanie się ewidentnie jasne, że ci cholerni klimatolodzy jednak nie kłamali, to myślę, że wielu dzisiejszych poszukiwaczy zielonego spisku będzie mówić coś w stylu „tak, oszukiwałem was, ale ja też zostałem oszukany”. Inni będą pewnie tłumaczyć wszystko jakimś HAARP i podobnymi bajkami prosto z bunkra pod CPK. Niestety, skutki tej nawijki o fikcyjnym globalnym ociepleniu będziemy odczuwać wszyscy (choć nie w różnym stopniu), a nie tylko osoby, które taką nawijkę stosowały. I to jest w tym wszystkim chyba najsmutniejsze.



















