Michał
7.1K posts




Jeśli ktoś twierdzi, że go nie stać na dziecko to dał się strasznie zmanipulować lub nie mówi prawdy. Normalne zdrowe dziecko potrzebuje głównie czasu i troski, a nie pieniędzy. W ostateczności można je oddać pod opiekę innym i jest to zawsze lepsza opcja niż je zabić. Prawda może być taka, że stać go na dziecko ale określa inne finansowe priorytety, albo że stać go na dziecko, ale nie na zapewnienie mu i sobie poziomu konsumpcji właściwego dla klasy społecznej do której aspiruje. W obu wypadkach jest to iluzja lub wybór, a nie życiowa konieczność. Oczywiście ten wybór może być przeżywany subiektywnie jako „jedyny możliwy” - tak działają mechanizmy naśladownictwa i stadnych zachowań społecznych. Dlatego warto wychodzić poza swoją bańkę społeczną i czasową. Nigdy w historii nie żyliśmy w lepszych warunkach i teraz nagle nas nie stać? Litości…






My life update is that I got my Master’s in Anthropology last week! Which means that i’m smarter than like 90% of the adult population in a subject no one has ever heard of

@MateuszBrat To nie znaczy, że "państwo zrobiło Nvidię". To znaczy "państwo stworzyło warunki, w których Nvidia mogła powstać i zdominować rynek". Różnica jest ogromna.






















Polska może mieć swoją Nvidie – ale nie dlatego, że przestaniemy "przepalać miliardy" na 800+ czy emerytury. To jest fałszywa alternatywa, jakby państwo musiało wybierać między ludźmi a technologią. Polski problem jest gdzie indziej - nie potrafimy stworzyć instytucji, których ciągłość wykracza poza jedną-dwie kadencje. Instytucji obsadzonych specjalistami, a nie aparatczykami partii. Takich, które po wyborach nie stają się łupem do podziału. Bez tego nikt poważny nie zaplanuje programu na dwadzieścia lat - żaden ekspert nie przyjdzie pracować do takiego miejsca A tyle właśnie potrzeba. Dolina Krzemowa to nie żadna "magia wolnego rynku", tylko kompleks militarno-technologiczny finansowany przez Pentagon, NASA i DARPA przez kilka dekad. Tajwan zbudował TSMC, bo rząd objął prawie połowę udziałów w nowej spółce, a najbogatsze rodziny przemysłowe były wprost przymuszane do dorzucenia reszty – bo państwo uznało półprzewodniki za priorytet narodowy. Japoński cud gospodarczy to z kolei dzieło technokratów-inżynierów z MITI, którzy zmuszali konkurujące firmy do wspólnych badań i koordynowali ekspansję eksportową. Wszędzie ten sam mechanizm: profesjonalna kadra, strategiczna wizja, ciągłość przez dekady, gotowość państwa do przymuszania prywatnego kapitału. A u nas? Po każdych wyborach kolejne, audyty, resety programów. To państwo pyta ciągle kapitał czego oczekuje - a kapitał ciągle to samo - dej/tanie podatki/zatrudnianie imigrantów. Polityka przemysłowa sprowadzona do PR-owych haseł typu "kupiliśmy chińskiego robota". Krzemowa Dolina nie powstała mimo państwa, tylko dzięki państwu, które potrafiło wydawać te same miliardy przez kilka dekad.






