Kolejne sezony uzupełnione. Operacyjnie pojawiły się pewne techniczne wątpliwości, ale zarówno fotografowie @s_lodz@mis__uszatek wyrazili zgodę na wykorzystanie ich zdjęć, jak i @MaciekRyan klepnął temat, także jedziemy dalej...
powerpix.pl/index.php/2026…
Takie coś znalazłem na swoim dysku twardym i przypomniała mi się ta sytuacja 😮
19 letni Gigi Buffon trenujący na Widzewie ( na boisku bocznym ) przed meczem pucharowym.
AC Parma naszpikowana była wtedy samymi gwiazdami i nikt nawet nie zdawał sobie sprawy jak wielkim bramkarzem będzie właśnie Gianluigi Buffon.
Spójrzcie tylko na skład włoskiej ekipy 🥶
Widzew Łódź – AC Parma 1:3 (13.08.1997)
Widzew Łódź: Arkadiusz Onyszko – Daniel Bogusz, Mirosław Szymkowiak, Rafał Siadaczka – Maciej Terlecki, Radosław Michalski, Alexandru Curtianu, Piotr Szarpak (Marcin Zając), Dariusz Gęsior – Sławomir Olszewski, Marek Szemoński.
Trener: Franciszek Smuda
AC Parma: Gianluigi Buffon – Lilian Thuram, Roberto Sensini, Fabio Cannavaro, Antonio Benarrivo – Dino Baggio, Federico Chiesa, Diego Fuser, Pedros, Ze Maria – Hernan Crespo.
Trener: Carlo Ancelotti.
#Buffon#ACParma
Pytacie "Czy ta koszulka Koniarka z Vinted za 2k to oryginał?".
Owszem, dało się ją kupić w przystadionowym kiosku, ale nie była to koszulka meczowa, tylko gadżet dla kibiców. Sprzedawanie jej w tej cenie i legenda o koszulce naszego supersnajpera, to niestety ściema.
@RetroWidzew Mam podobną koszulkę dorbila, która nie była ofi koszulką meczową tylko koszulką fanowską. Ma numer z tyłu. W moim przypadku to 11. Wystawianie takiej koszulki za 2K z dorobioną "legendą" jest grubym przegięciem.
@Lalamido1906 A u nas jest LEGENDĄ! Widocznie bardziej mu nasze powietrze służyło 😀 I jeszcze podobno przed każdym meczem odkurzał mieszkanie, taki przesąd... :)
@OliWojowniczka Może to Mama wystawiła za te 2000 na Vinted? 😉
Jakbyś dał radę sprawdzić czy numer jest, bo zupełnie nie kojarzę jej tyłu, nie było mnie wtedy na nią stać, bo wybrałem Commodore 64 🫤
@JoskeRTS Oryginalna może i tak, ale nie meczowa i jeszcze „match worn” przez Koniarka, jak w opisie.
To tak jakby napisać, że ta poniżej to meczówka Nowaka:
Hala WiMy i jej tajemnice!
Reportaż @radiolodz o dawnym domu Widzewiaków to absolutne złoto! Opowieści starszych kibiców chwytają za serce! 🇦🇹
Posłuchaj ➡️ bit.ly/halawimy
Macie zdjęcia tego miejsca? Wrzucajcie w komentarzach! 📸👇
Turnieje halowe w latach 90-tych z udziałem @RTS_Widzew_Lodz to było coś pięknego 😎🇦🇹 graliśmy z wieloma dobrymi zespołami, m.in. @s04, @HSV, @BrondbyIF, czy reprezentacją Danii 😎
Poniżej wycinek z magazynu Kicker opisujący jeden z nich 😎
@owski50077@FredS28840934@breslavia_71 Nie do końca tak - niby oficjalnie to weszło, mimo trochę niechętnych głosów, ale było to już po rozpoczęciu sezonu, a PZPN nie pozwalał zmieniać nazw drużyn w trakcie rozgrywek. Mieliśmy więc kolejny sezon zacząć w pełni oficjalnie z nową nazwą ale umowa już tego nie doczekała.
W 1999 roku West Ham United był tak mocno zainteresowany Tomaszem Łapińskim, że specjalnie zorganizował sparing w Londynie z Widzewem Łódź, aby przyjrzeć się Polakowi na żywo. Widzew do Anglii oczywiście przyjechał, ale... bez Łapińskiego.
West Ham miał wtedy w swojej kadrze między innymi Rio Ferdinanda, Franka Lamparda, Paolo Di Canio oraz Iana Wrighta i był czołowym zespołem w kraju. Menadżer klubu Harry Redknapp uznał, że zbliżający się do 30. urodzin Łapiński może wnieść dodatkową jakość do jego zespołu. Obejrzał aż 15 kaset z występami Polaka, więc sporo o nim wiedział. Chciał jeszcze przyjrzeć mu się na żywo. Niestety, Łapa do Anglii nie pojechał z powodu drobnego urazu.
Sparing jednak się odbył i zakończył bezbramkowym remisem. W składzie Młotów wystąpił wtedy choćby Marc-Vivien Foe oraz 17-letni Joe Cole. Ten drugi tak spodobał się trenerom Widzewa, że gdy do Londynu dotarł Andrzej Pawelec, to zaczęli... namawiać go na transfer nastolatka. Nie wiedzieli, że Cole to jedna z największych gwiazd młodego pokolenia na Wyspach, o którą od dawna zabiegał sir Alex Ferguson z Manchesteru United. "Cole w Widzewie?" - pytała "Gazeta Wyborcza" w artykule z lutego 1999 roku.
Do transferu Łapińskiego ostatecznie nie doszło, choć kluby dogadały się w kwestii ceny. Łapa sam uznał, że jego lęk przed lotami samolotem to zbyt duża przeszkoda, aby zaistnieć w Europie. Rok później kapitan Widzewa zdecydował się przejść do Legii Warszawa, gdzie jednak jego kariera kompletnie wyhamowała.
Joe Cole ostatecznie też nie trafił do Widzewa, ale jakoś sobie poradził.
@opowiemciopilce 🙌