
Babka Luta
39K posts

Babka Luta
@babkaluta
Dzień dobry, przepraszam za wszystkie wpadki, jak się nauczę tt, to przestanę ;) #BabiesLivesMatter















Moi rodzice (spawacz i gospodyni) i ósemka mojego rodzeństwa - za dzieciaka paczki z Caritasu, kolonie szkolne, darmowe SKS jako czas wolny. Dziś wśród nas: kierownik budowy, inżynier, wykładowca, informatyk ds. serwerowni, handlowiec, terapeutka itp itd, długo by wymieniać.

🇷🇴🇵🇱🇺🇸Rumuńskie media bardzo szeroko komentują decyzję Donalda Trumpa o skierowaniu do Polski 5000 amerykańskich żołnierzy. Sprawę relacjonują praktycznie wszystkie główne tytuły. Lokalni komentatorzy podkreślają, że nie jest to decyzja czysto wojskowa, a polityczny sygnał. Najszerzej bodaj do sprawy odnosi się portal Mediafax, którego dziennikarz w artykule zatytułowanym: “Co ma Polska, czego nie ma Rumunia: dlaczego Trump nagradza Warszawę, nie Bukareszt?” pyta wprost: "Jeśli Polska może liczyć na taki gest ze strony Trumpa, to czy i Rumunia może liczyć na coś podobnego?” W opinii autora administracja Trumpa i Waszyngton jako taki “zdają się postrzegać sojusze nie tylko przez pryzmat kwestii czysto wojskowych, ale także sympatii politycznych. Liczy się to, kto szybko działa, kto odbiera telefony, kto wykonuje gesty zbliżenia i kto okazuje się przydatny w momentach, gdy Waszyngton prosi o konkretne wsparcie.” Podkreśla on, że Nicusor Dan zdaje się rozumieć tę logikę i robi co może by zaskarbić sobie przychylność Białego Domu. Jednakże, choć Bukareszt poczynił w ostatnim czasie widoczne kroki w celu zbliżenia się do administracji Trumpa (od udziału prezydenta w Radzie Pokoju po wsparcie logistyczne udzielone USA w misjach związanych z Iranem) to nie uzyskał póki co niczego konkretnego w zamian. Wizyta Dana w Białym Domu (o którą Bukareszt zabiega od roku) nie została jeszcze nawet zaplanowana, a decyzja o niewłączaniu Rumunii do programu ruchu bezwizowego z USA (podjęta przez administrację Trumpa w zeszłym roku) nie została cofnięta. Co więcej, Trump nie przyjął też zaproszenia na niedawny szczyt B9 w Bukareszcie - i choć USA było podczas tego wydarzenia obecne, to reprezentował ją urzędnik relatywnie niskiej rangi, podsekretarz stanu ds. kontroli zbrojeń i bezpieczeństwa międzynarodowego USA Thomas DiNanno. Dziennikarz Mediafax konstatuje, że gdy Bukareszt wciąż czeka na efekty polityki Dana: “Polska zbiera owoce strategii lobbingowej budowanej latami, za pomocą stałej obecnościi w Waszyngtonie i z wykorzystaniem dużych środków finansowych.” Polacy politycy - jak czytamy w tekście - “nie pojawili się w biurach administracji Trumpa z dnia na dzień, ani nie zbudowali swojej pozycji w Waszyngtonie poprzez jakąś wizytę, szczyt czy kilka dobrze sformułowanych deklaracji. (…) Warszawa od lat buduje tę relację, angażując się w działania dyplomatyczne, rozwijając kontakty polityczne, dokonując zakupów wojskowych, stale utrzymując swoją obecność w amerykańskich kręgach bezpieczeństwa i (…) inwestując poważne środki w budowanie swoich wpływów.” Autor w dalszej części artykułu skupia się na problemie braku systematycznego lobbingu rumuńskiego w USA. “Wydaje nam się, że w ciągu kilku miesięcy uda nam się zbudować to, nad czym Polacy pracowali latami. Mamy nadzieję, że szybkie otwarcie się na administrację Trumpa, kilka gestów gotowości do uczestnictwa w formatach lansowanych przez Biały Dom przyniesie natychmiastowe rezultaty. Ale Waszyngton nie działa wyłącznie na zasadzie chwilowej sympatii. Gorzka prawda jest taka, że relacje z rozwija i umacnia się w oparciu o sieci, dostęp, firmy konsultingowe, think tanki, Kongres, Pentagon, prasę, przemysł zbrojeniowy i ludzi”, którzy nieustannie, latami, forsuja w każdej z tych instytucji jeden określony i spójny przekaz. Zdaniem dziennika “Rumunia zaczęła podążać w tym kierunku, ale robi to nazbyt nieśmiało i często w sposób defensywny”. Dlaczego? Ano z tej oto przyczyny, że w Karpatach słowo „lobby” wciąż brzmi podejrzanie, niemal jak synonim nieprzejrzystych układów. Tymczasem w Waszyngtonie “lobbing” jest rzeczą naturalną i regulowaną. Istnieje tam rozwinięty przemysł lobbingowy, “wykorzystywany przez państwa, które realizują swoje interesy bez kompleksów.” Tekst podsumowuje wreszcie otwarte pytanie o to, czy Rumuni są gotowi inwestować w promowanie własnych interesów z taką samą powagą, z jaką inwestuje się w zbrojenia, infrastrukturę wojskową czy klasyczną dyplomację?











