
Bumbo Siepsak
47 posts















Wspólny trening strzelecki w 15. Sieradzkiej Brygadzie Łączności na 34. finał WOŚP! 🔥 Licytacja tylko dziś! ⏰ 18:00 – 20:00 📻 na antenie – Nasze Radio 104,7 FM 📞 Dzwoń: 43 827 11 11 ❤️ Gramy do końca świata i jeden dzień dłużej! #wosp2026 #wosp







Jedziemy dalej: “Niemcy powinni zablokować płatności Unijne dla Polski” “Polska powinna odczuć sankcje gospodarcze” To komentuje się samo.



Zastanawiałem się, czy to pisać, bo rzadko o tym mówię, a na pewno nie publicznie. Na poniższym zdjęciu stoję na promenadzie w jednym z podłych kurortów na Wyspach Kanaryjskich. Wróciłem, by przekonać się, że nic tam nie ma. Na foto jest wczesna wiosna 2024 r. Obok jest spalone dziś centrum handlowe, w którym „pracowałem” dwadzieścia lat wcześniej. Miałem wówczas nieco ponad 20 lat. Wówczas, było to chwilę po tym jak Polska weszła do Unii, usłyszałem w od najbliższych mi ludzi, że „gdybym był w Twoim wieku, to bym się nie zastanawiał i natychmiast stąd wyjechał”. To była najlepsza z rad, jaką mogli mi wówczas dać. No i niewiele myśląc wyjechałem. Jak setki tysięcy moich rówieśników, Pokolenia, które przecież miało odbudować Polskę. Wyjechałem po bezskutecznych próbach znalezienia pracy, które sprowadzały się min. do starań o posadę zamiatacza klatek schodowych, czy castingach na ciecia, na które przychodziło po kilkudziesięciu mężczyzn – od zmenelonych inwalidów po zrezygnowanych ludzi z wyższym wykształceniem. Moja praca w tym centrum handlowym polegała na naganianiu brytyjskich i niemieckich turystów do klubów ze striptizem, które otwierały się dla nich nocą. Jakby to może dziś napisano w Onecie „na sutenerstwie”. Ja jednak nie kandyduję na Prezydenta RP, więc dowiadujecie się tego ode mnie. Można oczywiście się zastanawiać, czy 22-letni emigrant z Europy Środkowej w ciuchach z lumpexu, rozdający bogatszym o kilka rzędów, naćpanym extasy robotnikom z Manchesteru ulotki do stripclubu jest sutenerem. Albo czy jest sutenerem dorabiający na bramce w hotelu i studiujący jednocześnie ojciec rodziny, wskazujący luksusowej prostytutce drogę do windy. To jednak dyskusja bez sensu. Przedstawią to tak, jak chcą. Nie, nie jestem z tego dumny. Dało mi jednak wgląd w dość mroczne zakamarki ludzkiej duszy. I pokazało prawdę o świecie. Także tę, że najbliżsi, którzy wypędzali mnie z Polski, robili to w dobrej wierze. Dopiero po latach zrozumiałem jednak, że nie brakowało takich, którzy tylko czekali, by moje bezużyteczne i niebezpieczne w związku z tym „pokolenie transformacji” zniknęło za horyzontem i nigdy tu nie wróciło. By przepadło. Ci którzy zostali, mieli pełnić rolę służebną. Mieliśmy sobie reprodukować tę egzystującą na skraju „patologię” i nigdy nawet nie zbliżyć się do klasy średniej, bo to przecież już niebezpiecznie blisko do „ich” poziomu. A jeśli już, to jedynie przez hołd lenny, jaki kazali sobie składać. Przez tzw. „kooptację”. Tymczasem jesteśmy. Niektórzy także po to, by być ich wyrzutem sumienia i dowodem na to, że się im nie udało. I by mówić takim jak my, że pod biało-czerwoną jest miejsce dla wszystkich, którzy ją kochają. Że wszystko jest w naszych rękach. I że nie wolno się poddawać. Dziś wielu z tych ludzi, którzy odetchnęli z ulgą po naszym eksodusie drży. Drży, bo jeden z nas pomyślał dawno temu podobnie, a nawet poszedł krok dalej. I postanowił rzucić im rękawicę w najważniejszej bitwie. Uznał, że – niczym w „Terminatorze 2” – nie ma przeznaczenia. „No fate”. I dlatego niech furia z jaką atakują Karola Nawrockiego nie wydaje się Wam dziwna. Są przerażeni. Przerażeni, bo przecież miało nas nie być, a w najlepszym dla nas razie mieliśmy wskazywać luksusowym prostytutkom drogę do pokoi hotelowych w których oni biesiadują. Dowozić im wódkę, narkotyki, pizzę, paczki, tyrać na ich rozwój. Łykać paszę, którą warzyli w swoich mediach, dawać się przerabiać na pulpę lub w najlepszym razie pudła rezonansowe dla ich propagandy, na wykonawców ich poleceń. A przede wszystkim mieliśmy zamknąć mordę i trzymać ją zamkniętą. Tymczasem jesteśmy i są nas miliony. Jesteśmy dowodem na to, że Polska to także nasz kraj. Że wiemy, czym on jest, że nie postrzegamy go jako obszar, w którym tylko przypadkiem pisany jest nam żywot robaka. Że ta mająca 1000 lat ziemia jest też nasza. Bo to także nasza ziemia, nasz Dom, nasz kraj. I co by się nie stało – "ten kraj" nie będzie już taki sam. Stoimy prawdopodobnie na ostatnim poziomie gry o nazwie „III RP”. Symbolem tego jest @NawrockiKn, patrzący w oczy „final bossa” tej gry – @donaldtusk. Niezależnie od wyniku tego niedzielnego starcia, ta gra już nigdy nie będzie taka sama. I bardzo, kurwa, dobrze.




























