Namzelg
937 posts




I am absolutely convinced that foreigners who are obsessed with “tamago sando” have some kind of brain damage. That’s an egg mayonnaise sandwich. Not a national dish. There’s nothing special about this sandwich. Literally, WTF are people on about?



Polskie PKB nie należy do Polaków. Wieżowce – cudze. Fabryki – cudze. Banki i marki – cudze. Sklepy, w których kupujemy – cudze. Media, które oglądamy – cudze. My tylko w tym pracujemy. My tylko to obsługujemy. Bogactwo płynie za granicę. Polacy dostali resztki – kredyt, konsumpcję i iluzję nowoczesności. A potem ciszę – i wymarcie. Czas odzyskać Polskę.






Wiedźmin jest jedynym znaczącym oryginalnym dziełem polskiej kultury po 1981 roku. Cała reszta, oprócz paru ekranizacji typu "Pan Tadeusz" to antykultura. 45 lat, prawie 40 mln naród i nic. To jest miara tego jak nas niszczą. Nic dziwnego, że teraz jeszcze do tego wymieramy.









Pod względem siły nabywczej wyprzedziliśmy już Włochy, zaraz przegonimy Hiszpanię i zaczynamy gonić Francję! 🇵🇱📈 Indeks siły nabywczej (Purchasing Power Index) bierze pod uwagę nie tylko zarobki, ale też koszty życia. Ponieważ w Polsce jest po prostu taniej niż w Italii, przeciętny Polak jest w stanie kupić więcej dóbr i usług niż przeciętny Włoch. Jednocześnie jesteśmy liderami dawnego "bloku wschodniego" – z indeksem 94,2 wyprzedzamy m.in.: 🇨🇿 Czechy (91,4) 🇱🇹 Litwę (86,0) 🇪🇪 Estonię (81,8) Nasza siła nabywcza jest również ponad 60% większa niż w 🇷🇺 Rosji (57,7). Z tego można i trzeba być dumnym - w ciągu ostatnich dekad Polska dokonała gigantycznego skoku gospodarczego, a od 2015 roku rozwijamy się najszybciej w Europie, zostawiając takie kraje jak Rosja daleko w tyle. Jednocześnie to jest właśnie ten czas, byśmy docisnęli, wrzucili piąty bieg i dogonili najbogatsze kraje Europy. TERAZ ALBO NIGDY









Pytanie do @BartosiakJacek Czy to jest fake, nieodpowiedzialny wpis szefa analiz czy prawdziwe stanowisko Strategy and future?






Dobra powiem to, bo i tak ten absurdalny stan rzeczy długo nie potrwa. Właściwą ścieżką dla rdzenia Europy jest wykopanie girlbossów w rodzaju Grety Thunberg czy Kai Kallas, i znalezienie modus vivendi z Rosją, przede wszystkim dostępu do taniej energii. Nie chodzi tu nawet o odzyskanie konkurencyjności, a o powolne telepanie się tego skarlałego skansenu dalej, bez gwałtownego załamania kontrkatu społecznego. Niestety dla nas, to i tak nastąpi - jak nie w tym, to w kolejnym cyklu wyborczym we Francji, w Niemczech itp. Europa nie będzie miała ani środków, ani woli politycznej do kontynuowania bieżącej polityki. A że Europa nie ma też zdolności militarnych, aby skutecznie narzucać koszty Rosji i odstraszać ją, to znalezienie tego modus vivendi odbędzie się naszym kosztem. Odpowiedzią na ten problem nie są też Amerykanie - oni również uznają Rosję za zagrożenie ograniczone do regionu Europy Wschodniej. Przekonanie, że dalsza polerka zaowocuje tym, że jednak Ameryka nas pokocha i obroni jest strategią szaloną. Szukanie alfonsa przez polskie elity, czy to w Waszyngtonie, czy Brukseli, Paryżu, Berlinie jest nie tylko upokarzające, ale też nieskuteczne. Zamiast liczyć, że Ameryka i Unia będą naszym kosztem obsługiwać nasze interesy lepiej zacząć planować, jak się w nowym układzie odnaleźć. Jeszcze raz przypominam, istnieje zamknięte menu opcji. 1. Sojusze regionalne 2. Neutralność 3. Akomodacja 4. Nuklearyzacja. Uwaga: nawet przy wyborze 1 opcji niestety nie możemy liczyć, że ktokolwiek będzie próbował umożliwić nam realizację naszych marzeń, w rodzaju zlikwidowania rosyjskiej państwowości, czy wyłączenia Rosji z europejskiego systemu bezpieczeństwa/gospodarczego. Maks osiągalny, to odtworzenie stref buforowych (Ukraina plus Białoruś i państwa bałtyckie), sojusz regionalny o ograniczonych celach, oraz nuklearyzacja, żeby zabezpieczyć się przed zagrożeniami egzystencjalnymi. To jest niestety maksymalistyczny scenariusz, i powinniśmy również brać pod uwagę alternatywy znacznie mniej ambitne. Gdybyśmy, zamiast wierzyć w koniec historii, system NATO-wski i Artykuł 5, zaczęli się przygotowywać np. od wojny w Gruzji, albo chociaż od 2014 roku, moglibyśmy uznawać scenariusz maksymalistyczny za bazowy. Teraz jest po prostu źle.














