
Immortal One
2.1K posts




Kaczyński oficjalnie poparł Orbána. Spot nagrany „dla przyjaciół Rosjan” nasuwa się sam.






To jest generalnie sytuacja kuriozalna. Dlaczego? Dlatego, że mamy odwrócenie naturalnego porządku rzeczy, który przez lata był w służbie aż nadto dobrze znany. Na ogół, gdy równolegle toczy się postępowanie dyscyplinarne i karne, kończy się to w sposób przewidywalny: Wydział Kontroli znajdzie jakieś uchybienie dyscyplinarne . Czasem poważne, czasem na poziomie "czapka nie była na głowie, ton głosu nie taki". Prokuratura równocześnie do takiego orzeczenia może uznać, że do odpowiedzialności karnej jednak za mało. No bo nie każde delikt dyscyplinarny kwalifikuje się na przekroczenie uprawnień. Tu mamy sytuację odwrotną. Wydział Kontroli nie dopatrzył się naruszeń. Natomiast prokuratura uznała, że policjant przekroczył uprawnienia, w sytuacji użycia gazu wobec agresywnego człowieka oponującego oraz sięgającego po noże. Abstrakcja. O #kastracjasluzb piszę od dawna w kontekście efektu domina. Wbrew oficjalnej narracji problemem nie jest wyłącznie to, ilu policjantów odchodzi. Znacznie poważniejszym problemem jest to, jacy policjanci zostają i jacy przyjdą w miejsce odchodzących. Można mieć komplet etatów obsadzonych ludźmi, którzy są fizycznie obecni, ale mentalnie już dawno przeszli w tryb przetrwania. Tryb, w którym najważniejszą umiejętnością jest niewychylanie się. Od początku prowadzenia tego profilu powtarzam jedną rzecz. Każde użycie środków przymusu bezpośredniego niesie ryzyko. Zawsze. Gaz, pałka, taser niosą realne ryzyko wystąpienia obrażeń, a nawet zgonu. Nawet obezwładnianie przy użyciu siły fizycznej niesie ryzyko. Dlatego nie wolno ich używać wobec osoby, która wykonuje polecenia i nie stawia oporu, nawet jeśli jest podejrzana o paranie się seryjnym kanibalizmem. Tak samo jasno wynika z tego, że jeśli ktoś odmawia wykonania poleceń, zachowuje się agresywnie i stwarza zagrożenie, policjant ma nie tylko prawo, ale obowiązek zareagować. Dziś coraz częściej obserwujemy próbę przekształcenia interwencji w coś na wzór procedury korporacyjnej, gdzie każde działanie da się rozrysować w schemacie decyzyjnym. Problem w tym, że interwencja nie jest algorytmem. Nie ma dwóch identycznych interwencji. Nie da się przewidzieć wszystkich zmiennych, nie da się wprowadzić checklisty, która zastąpi ocenę sytuacji w czasie rzeczywistym. Można oczywiście próbować. Efekt będzie taki, że policjant zacznie analizować ryzyko procesowe własnych decyzji szybciej niż ryzyko wynikające z zachowania osoby, którą ma zatrzymać. Najbardziej destrukcyjny w tym wszystkim nie jest nawet sam akt oskarżenia tego konkretnego policjanta. Bo tutaj jest to jego osobista tragedia, dla Janusza z podlasia niezauważalna. Przeciętny obywatel generalnie nie wie co pewnie teraz gość przechodzi i z jakim ostracyzmem się zapewne zmaga. Tylko, że to nie jest jedynie kwestia jego osobistej sytuacji, ale problem o wiele szerszy. A przynajmniej skutkujący szerszymi powikłaniami. W eter idzie sygnał. Sygnał, że nawet jeśli działasz zgodnie z prawem, nawet jeśli przełożeni i kontrola wewnętrzna nie widzą uchybień, nadal możesz zostać sam z zarzutami karnymi. To jest moment, w którym wielu funkcjonariuszy zaczyna zadawać sobie bardzo racjonalne pytanie. Po co się starać? Po co podejmować ryzyko, skoro największą gwarancją bezpieczeństwa zawodowego staje się bierność? Można przecież zapukać "bezdźwięcznie". Można "nie zastać". Można wrócić do jednostki, napić się kawy i odliczyć kolejny dzień do emerytury. Stara maksyma mówiła "Za nicnierobienie jeszcze nikogo nie wyrzucili". Przez lata traktowano ją jako przejaw cynizmu "starych". Pomału staje się instrukcją przetrwania. I jeśli ten kierunek się utrzyma, naprawdę będziemy mieli pełne etaty. Będziemy mieli ludzi w mundurach, radiowozy na ulicach, statystyki się będą zgadzały. Tylko że w kluczowym momencie ktoś zapuka "bezdźwięcznie", odwróci się i pójdzie dalej. I niekoniecznie musi to wynikać z braku umiejętności. Czasem może być to efekt wiedzy, czym kończy się próba wykonania swojej pracy zbyt dobrze.





.@marcin_przydacz: Prezydent @NawrockiKn oczekuje pełnego raportu ws. pracownika MON oskarżonego o szpiegostwo. @marcinfijolek





Gramy z @fundacjawosp ❤️






















