
Karol
1K posts
















Na ratunek Orbanowi. Do akcji na Węgrzech wkraczają USA brnw.ch/21x1jkH















🗣️ Prof. Marcin Matczak: „W 95 procentach przypadków jesteśmy pewni i skazujemy i zabijamy tych ludzi – mówię tutaj o Amerykanach. Pytanie jest takie: wiemy, że w 5 procentach zabijamy niewinnych. I czy teraz wprowadzenie tego systemu na podstawie naszych emocji, które już tego człowieka nie ukarają, jest tego warte?”


Upadku zaufania do USA pod wodzą Trumpa ciąg dalszy. Zrobił wojnę a jej skutki zgania na resztę NATO i importerów ropy. Klasyka już jeśli o niego chodzi. Dalsze zakupy broni w USA to robi się już naiwność okrutna. Kto nie musi kontynuować rozpoczętych programów niech lepiej zmieni kierunek zainteresowania


@PatrykSlowik @MarcinMozdzonek Najczęstsze słowa jakie padają w rozmowach z lekarzami i dyrektorami: "Nie wierzę, że oni to wprowadzają rok przed wyborami" Ja w sumie też nie wierzyłem. Szanuje ich za odwage i mam nadzieje, że to ja się mylę z tymi nadwykonaniami


Nie "podważam" Artykułu 5 NATO - natomiast nie potrafię bezkrytycznie zaufać przyjętej w Polsce interpretacji Art. 5, która obowiązuje (tylko!) w głowach naszych elit/społeczeństwa. Art. 5 stwierdza, że w odpowiedzi na agresję państwa NATO podejmą "w odpowiedzi na napaść zbrojną (...) niezwłocznie (...) działania jakie uznają za konieczne, łącznie z użyciem siły zbrojnej". Tyle artykuł 5 NATO. Art. 5 może równie dobrze zobowiązywać np. do wysłania tu całej armii holenderskiej pierwszego dnia wojny, jak i pocztówki-pozytywki z Antyli Holenderskich dnia 197 wojny, jeżeli Amsterdam akurat takie działanie "uzna za konieczne" - i wszystko pomiędzy tymi dwoma skrajnościami. Natomiast w Polsce uważa się, że Art. 5 oznacza (to hiperbola ale niewielka), że pierwszego dnia wojny całe NATO rzuca się nam na pomoc, pełną siłą, z automatu, bez procesu politycznego, bez oceny szans zwycięstwa i własnych możliwości. To jest ten mityczny "Artykuł 5, który nas obroni" - to jest tylko interpretacja! Może tak będzie, ale to jedynie interpretacja - natomiast poddawanie tej interpretacji w wątpliwość traktowane jest w Polsce jak zdrada stanu. Moim zdaniem to, jak poszczególne państwa NATO zareagują na agresję będzie zależało od wielu czynników: zdolności ich sił zbrojnych, oraz stopnia ich przygotowania do wojny, kalkulacji politycznych ("czy położy mi to najbliższe wybory?"), nastrojów społecznych ("czy moje społeczeństwo uznaje tę wojnę za na tyle ważną, aby w niej ginąć"), zdolności przerzutu wojsk, tego jak konflikt będzie się rozwijał, szerszej sytuacji geopolitycznej na świecie itp. To te czynniki - i wiele innych - zdeterminują reakcję państw NATO na aktywowanie Art. 5 - ta reakcja zawsze jest uznaniowa! Natomiast bardzo niepokoi mnie, że jako dowód wiarygodności NATO Pan @JacekSiewiera podaje dowody anegdotyczne - "telefon o 2 w nocy", czy "dokumenty zza kraty, które widziało 40 osób" - a nie twarde zdolności. Równie dobrze Pan Siewiera mógłby powołać się na "solidny uścisk dłoni", "dobre serce", czy "uspokajający tembr głosu". To bardzo piękne - ale to mało; kiedyś George Bush powiedział, że "spojrzał Władimirowi Putinowi w oczy i dostrzegł jego duszę". Jak było - wszyscy wiemy. Wolałbym, aby ocena wiarygodności sojuszniczej determinowana była ich twardymi zdolnościami, a nie nic nie kosztującymi deklaracjami. Ale jak widać, oczekuję za dużo.




