Michal Setlak

1.4K posts

Michal Setlak

Michal Setlak

@SetlakMichal

Taternik, żeglarz, lotnik. Przez 30 lat dziennikarz. Popularyzator techniki z naciskiem na zieloną elektryfikację. Wolność kocham i rozumiem.

Warszawa i okolice Beigetreten Nisan 2023
102 Folgt57 Follower
Łukasz
Łukasz@DzonyBambaryla·
@sikorskiradek Panie Radosławie cieszy ,że naglasniacie sprawę. Natomiast mogą tam być tysiące poszkodowanych. Wyborców oddających głosy na różne partię. Czy służby działają aby chronić kapitał obywateli?
Polski
2
0
1
353
Michal Setlak
Michal Setlak@SetlakMichal·
@Kafir_PL To jest wojna o być, albo nie być. Z tamtej strony cały aparat propagandy Putina, którą Ruscy oddają do użytku swoim pożytecznym idiotom z kręgów pis, Nawrockiego i targowickich konfederatów. Do walki z tymi zdrajcami musimy zaprząc wszelkie siły - stawką jest wolność Polski.
Polski
0
0
4
229
Kafir
Kafir@Kafir_PL·
BĘDZIE WOJNA. TUSK SAM JEJ NIE WYGRA UŚMIECHEM I SERDUSZKIEM W KLAPIE Powołanie Rady Nowych Mediów przy Prezydencie RP to nie jest żaden niewinny zjazd ekspertów, tylko ruch pod ostrą wojnę o wpływ. Oficjalnie, po powołaniu 15 kwietnia 2026 roku, mają się zajmować mediami, technologią i dezinformacją. Papier przyjmie każde urzędnicze pierdolenie. Skład tej rady pokazuje jednak jasno, że nie chodzi o debatę, tylko o napierdalanie w narrację i przejęcie cyfrowego pola walki. Kurwa, tu nie będzie dyskusji. Tu będzie walka o głowy. Dzisiaj polityki nie wygrywa się już tylko wciskaniem pierdoletów na mównicy sejmowej, w telewizji śniadaniowej czy na konferencji prasowej z trzema mikrofonami i uśmiechem pod lampami. Dzisiaj politykę wygrywa się w telefonie. W rolce. W klipie ostrym komentarzu w krwawych emocjach W jednym ostrym zdaniu a nie miałkim elaboracie o cukrze w cukrze. W zdaniu które będzie napierdalać w łeb, które człowiek przeczyta rano, powtórzy po południu i wieczorem uzna za własny pogląd. I dokładnie do tego jest szyta ta rada. Nie do filozofowania. Do wpływu na młodych, starych i niedoinformowanych. Wystarczy spojrzeć na nazwiska Ziemkiewicz ma około 335 tysięcy obserwujących na X, około 243 tysiące subskrybentów na YouTubie i prawie 9,8 tysiąca na Instagramie. To nie jest zwykły publicysta. To jest własne medium. Własny obieg i własna wierna publika, która łyka kazde gówno wysrane przez niego. Człowiek, który nie czeka, aż ktoś go zaprosi do studia, bo sam jest studiem, anteną i komentarzem w jednym. Taki typ może tłuc przekaz codziennie, bez pytania kogokolwiek o zgodę. Obok niego stoi „prawdziwy polak” tylko jak by bardziej opalony Swinarski i tu robi się jeszcze ciekawiej. Kanał „Dla Pieniędzy” ma około 1,28 miliona subskrybentów, a konto na X około 15 tysięcy obserwujących. I właśnie w tym tkwi cała siła. Bo to nie jest klasyczny komentator polityczny dla ludzi, którzy lubią się bawić w elitarne analizy. To jest człowiek internetu. Człowiek algorytmu trafiający do masy młodych. (już jesteście w dupie panowie z KO) Taki, który umie wejść z przekazem tam, gdzie polityk w garniturze i rzecznik z kartką nigdy nie dotrą. Taki, który nie musi mieć racji. Wystarczy, że potrafi zbudować zasięg, rytm i nawyk oglądania. A na końcu właśnie to decyduje, kto wygrywa obieg. Do tego dochodzi Anna Pawelec, dziś w wPolsce24, wcześniej związana z TVP, z własną rozpoznawalnością osadzoną w prawicowym ekosystemie telewizyjno-publicystycznym. Jej Instagram ma około 4,5 tysiąca obserwujących. Niby nie brzmi jak armata strategiczna, ale w tej grze nie każdy musi być czołgiem. Czasem wystarczy, że jest twarzą, która budzi zaufanie w odpowiednim obiegu i dowozi przekaz tam, gdzie trzeba. Niżej jest druga linia. Nie tak efektowna, ale cholernie ważna. Karol Gac, Marcin Kędryna, Eryk Mistewicz. Karol Gac ma na X około 12 tysięcy obserwujących, ale to tylko część obrazka. Był mocno obecny w prawicowym komentariacie, a według Onetu w 2023 roku pojawił się w „Wiadomościach” TVP 101 razy. To mówi jedno: to nie jest samotny wilk z jednym kontem w social mediach. To jest człowiek wpięty w cały system wzmacniania przekazu. Kędryna to z kolei klasyczny operator zaplecza komunikacyjnego, wcześniej w kancelarii Dudy, później w Polska Press. Mistewicz wnosi warstwę strategiczną, czyli to, co w polityce najgroźniejsze: nie sam wrzask, tylko przemyślany wrzask. A dalej wchodzą już ludzie od systemu, nie od hałasu. Jakub Turowski z Meta. Emil Kędzierski związany z Google i organizacjami branży cyfrowej. Klaudia Cymanow-Sosin, Łukasz Korus i cała reszta mniej głośnych nazwisk, które nie muszą być celebrytami, żeby być ważne. Bo to są ludzie od mechanizmów. Od regulacji. Od platform. Od wiedzy, jak działa obieg treści i wpływu. Czyli masz nie tylko megafony i twarze, ale też ludzi, którzy wiedzą, jak ustawić scenę, światło i głośniki. Tak dobrze rozumiecie to nie jest rada zbudowana dla prestiżu. To nie jest rada „bo tak ładnie wygląda na stronie prezydenta”. To jest układ złożony z trzech rzeczy naraz: zasięgu, zdolności narracyjnej i kontaktów w świecie platform cyfrowych. Największą siłę medialną mają tu Ziemkiewicz i Swinarski. Największą siłę systemową mają ludzie od platform i technologii, czyli raczej Turowski i Kędzierski. Reszta robi obudowę: środowiskową, redakcyjną, ekspercką, organizacyjną. I właśnie to czyni tę układankę groźną. Bo to nie jest banda przypadkowych nazwisk. To jest zestawienie ludzi od emocji, od zasięgu i od mechaniki przekazu. A teraz druga strona (aż mię płakać ze śmiechu chce i wkurwienia). Na to całe ugrzecznione stado rządzących, które od miesięcy zachowuje się tak, jakby nadal żyło w świecie, gdzie wystarczy wydać komunikat, zrobić konferencję, wrzucić trzy grzeczne zdania na social media i dopisać, że „nie ma powodów do niepokoju”. No to mam złą wiadomość: są, kurwa, powody. I będą coraz większe. Bo naprzeciwko nie staje już garstka politycznych dziwaków, tylko ludzie, którzy rozumieją, jak dziś działa obieg emocji i treści. A po stronie rządzących zbyt często stoją polityczne ciepłe kluchy, które chcą wygrać brutalną wojnę narracyjną manierami z panelu o demokracji liberalnej. Za dużo tam ludzi, którzy myślą, że wystarczy być poprawnym. Że wystarczy być spokojnym. Że wystarczy nie przesadzić. Że wystarczy się ładnie uśmiechnąć, przypiąć serduszko w klapie i wyrecytować kolejne pierdolenie, że wszystko jest dobrze, że demokracja działa, że obywatele są rozsądni, że prawda się obroni. Nie obroni się sama. Nigdy się sama nie obroniła. W historii wygrywali nie ci, którzy mieli najładniejszy komunikat prasowy, tylko ci, którzy lepiej rozumieli tempo epoki, ludzkie emocje i brutalną prawdę, że uwagą tłumu rządzi się jak stadem. Kto tego nie rozumie, ten przegra, choćby miał sto racji i tysiąc ekspertów. To jest właśnie ten moment, w którym trzeba przestać udawać, że chodzi o jakąś miłą debatę o mediach. Nie chodzi. Chodzi o to, kto pierwszy, mocniej i skuteczniej wbije ludziom do głów własny obraz świata. Chodzi o to, kto utrzyma swoją wersję rzeczywistości w obiegu tak długo, aż zacznie ona ludziom wydawać się naturalna. Chodzi o to, kto będzie umiał zamienić narrację w odruch. A kiedy jedna strona buduje sobie zespół od zasięgu, emocji i platform, a druga dalej bawi się w grzeczne komunikaty dla klas średnich, to nie ma co się oszukiwać: wynik takiego starcia może być bardzo brzydki. Dlatego ten wpis nie jest kolejnym grzecznym komentarzem dla ludzi, którzy lubią sobie popierdolić o standardach. To jest młot na otwarcie dyskusji. Bo jeśli ktoś nadal nie widzi, że zaczyna się ostra wojna o przejęcie narracji, to albo śpi, albo nie chce widzieć, że polityka dawno wyszła z telewizora i wlazła ludziom do kieszeni razem z telefonem. I właśnie tam rozstrzygnie się najwięcej. Nie w sali konferencyjnej. Nie w sejmowym korytarzu. W głowach. No to teraz pytanie do was: czy ta rada jest tylko doradczym ozdobnikiem, czy już początkiem prawdziwej ofensywy w wojnie o polską infosferę? A teraz napisze wam jak to będzie wyglądać: W Pałacu nie powołano rady. Powołano sztab do przejęcia państwa. Pod szyldem troski o media, debatę i bezpieczeństwo informacyjne fikcyjny prezydent Batyr ściąga do siebie ludzi od zasięgów, emocji i brudnej roboty. Twarze telewizji, internetowi gracze, publicyści od wojny psychologicznej i zawodowi handlarze gniewem dostają jedno zadanie: napompować zasięgi Batyra, PiS oraz Konfy i innych Braunów, rozbić zaufanie do premiera i rządzącego KO, a potem doprowadzić do wyborów, w których nie wygra lepszy program, tylko lepiej sprzedany strach. Każdy z nich dostaje własny odcinek frontu. Jedni mają wejść w młodych, inni w niezdecydowanych, jeszcze inni dzień po dniu mają zatruwać debatę publiczną jadem antyunijnych haseł, półprawd, insynuacji i politycznej histerii. Ale prawdziwy plan sięga głębiej. Chodzi o to, by powoli, metodycznie i bezlitośnie wpajać ludziom nienawiść do Ukraińców, budzić niechęć do uchodźców, podsycać lęk przed obcymi i sączyć przekaz, że każde nieszczęście w kraju ma twarz przybysza z zewnątrz. Nie wprost, nie ordynarnie, tylko kroplami — memem, klipem, komentarzem, niby-żartem, pozornie niewinnym pytaniem. Tak właśnie działa nowoczesna propaganda. Ona, kurwa nie krzyczy od razu, tylko wpełza pod skórę i napieprza młotkiem. W tle czai się jeszcze coś gorszego. Miękkie oswajanie opinii publicznej z narracją korzystną dla Moskwy, podawaną tak sprytnie, by wyglądała na patriotyzm, realizm albo „trudne pytania”, choć w istocie jest politycznym jadem podanym w eleganckim opakowaniu. I ludzie to kupią bo kurwa druga strona zamiast steka na ostro znów będzie podawała parówe z majonezem. Bo po drugiej stronie stoi władza, która mimo że formalnie rządzi, zachowuje się tak, jakby wciąż nie rozumiała, że walka dawno przeniosła się kurwa z mównicy do telefonów, feedów i emocji. Koalicja ma państwo, urzędy i stołki, ale nie ma ludzi zdolnych wejść w to bagno i wygrać z kimś, kto od dawna nie gra fair. Bo kiedy w lesie wyrasta banda hien która ma na przeciwko wychodowane świnki, które nie zastały głodu i widz świat przez pryzmat reklamy w bajkach dla dzieci, nie wystarczy liczyć na to, że ludzie jej nie wybiorą tylko dlatego, że boją się wyjścia z Unii. Jeśli nie umiesz walczyć na polu propagandy, prędzej czy później przegrasz z tymi, którzy właśnie z propagandy zrobili broń, religię i plan przejęcia Polski i wyprowadzenia jej z Unii. KO jest w czarnej dupie jak nie zacznie grać ostro, tyle w temacie.
Kafir tweet media
Polski
270
1.7K
3.3K
126.7K
Michal Setlak
Michal Setlak@SetlakMichal·
To jest wojna o być, albo nie być. Z tamtej strony cały aparat propagandy Putina, którą Ruscy oddają do użytku swoim pożytecznym idiotom z kręgów pis, Nawrockiego i targowickich konfederatów. Do walki z tymi zdrajcami musimy zaprząc wszelkie siły - stawką jest wolność Polski.
Kafir@Kafir_PL

BĘDZIE WOJNA. TUSK SAM JEJ NIE WYGRA UŚMIECHEM I SERDUSZKIEM W KLAPIE Powołanie Rady Nowych Mediów przy Prezydencie RP to nie jest żaden niewinny zjazd ekspertów, tylko ruch pod ostrą wojnę o wpływ. Oficjalnie, po powołaniu 15 kwietnia 2026 roku, mają się zajmować mediami, technologią i dezinformacją. Papier przyjmie każde urzędnicze pierdolenie. Skład tej rady pokazuje jednak jasno, że nie chodzi o debatę, tylko o napierdalanie w narrację i przejęcie cyfrowego pola walki. Kurwa, tu nie będzie dyskusji. Tu będzie walka o głowy. Dzisiaj polityki nie wygrywa się już tylko wciskaniem pierdoletów na mównicy sejmowej, w telewizji śniadaniowej czy na konferencji prasowej z trzema mikrofonami i uśmiechem pod lampami. Dzisiaj politykę wygrywa się w telefonie. W rolce. W klipie ostrym komentarzu w krwawych emocjach W jednym ostrym zdaniu a nie miałkim elaboracie o cukrze w cukrze. W zdaniu które będzie napierdalać w łeb, które człowiek przeczyta rano, powtórzy po południu i wieczorem uzna za własny pogląd. I dokładnie do tego jest szyta ta rada. Nie do filozofowania. Do wpływu na młodych, starych i niedoinformowanych. Wystarczy spojrzeć na nazwiska Ziemkiewicz ma około 335 tysięcy obserwujących na X, około 243 tysiące subskrybentów na YouTubie i prawie 9,8 tysiąca na Instagramie. To nie jest zwykły publicysta. To jest własne medium. Własny obieg i własna wierna publika, która łyka kazde gówno wysrane przez niego. Człowiek, który nie czeka, aż ktoś go zaprosi do studia, bo sam jest studiem, anteną i komentarzem w jednym. Taki typ może tłuc przekaz codziennie, bez pytania kogokolwiek o zgodę. Obok niego stoi „prawdziwy polak” tylko jak by bardziej opalony Swinarski i tu robi się jeszcze ciekawiej. Kanał „Dla Pieniędzy” ma około 1,28 miliona subskrybentów, a konto na X około 15 tysięcy obserwujących. I właśnie w tym tkwi cała siła. Bo to nie jest klasyczny komentator polityczny dla ludzi, którzy lubią się bawić w elitarne analizy. To jest człowiek internetu. Człowiek algorytmu trafiający do masy młodych. (już jesteście w dupie panowie z KO) Taki, który umie wejść z przekazem tam, gdzie polityk w garniturze i rzecznik z kartką nigdy nie dotrą. Taki, który nie musi mieć racji. Wystarczy, że potrafi zbudować zasięg, rytm i nawyk oglądania. A na końcu właśnie to decyduje, kto wygrywa obieg. Do tego dochodzi Anna Pawelec, dziś w wPolsce24, wcześniej związana z TVP, z własną rozpoznawalnością osadzoną w prawicowym ekosystemie telewizyjno-publicystycznym. Jej Instagram ma około 4,5 tysiąca obserwujących. Niby nie brzmi jak armata strategiczna, ale w tej grze nie każdy musi być czołgiem. Czasem wystarczy, że jest twarzą, która budzi zaufanie w odpowiednim obiegu i dowozi przekaz tam, gdzie trzeba. Niżej jest druga linia. Nie tak efektowna, ale cholernie ważna. Karol Gac, Marcin Kędryna, Eryk Mistewicz. Karol Gac ma na X około 12 tysięcy obserwujących, ale to tylko część obrazka. Był mocno obecny w prawicowym komentariacie, a według Onetu w 2023 roku pojawił się w „Wiadomościach” TVP 101 razy. To mówi jedno: to nie jest samotny wilk z jednym kontem w social mediach. To jest człowiek wpięty w cały system wzmacniania przekazu. Kędryna to z kolei klasyczny operator zaplecza komunikacyjnego, wcześniej w kancelarii Dudy, później w Polska Press. Mistewicz wnosi warstwę strategiczną, czyli to, co w polityce najgroźniejsze: nie sam wrzask, tylko przemyślany wrzask. A dalej wchodzą już ludzie od systemu, nie od hałasu. Jakub Turowski z Meta. Emil Kędzierski związany z Google i organizacjami branży cyfrowej. Klaudia Cymanow-Sosin, Łukasz Korus i cała reszta mniej głośnych nazwisk, które nie muszą być celebrytami, żeby być ważne. Bo to są ludzie od mechanizmów. Od regulacji. Od platform. Od wiedzy, jak działa obieg treści i wpływu. Czyli masz nie tylko megafony i twarze, ale też ludzi, którzy wiedzą, jak ustawić scenę, światło i głośniki. Tak dobrze rozumiecie to nie jest rada zbudowana dla prestiżu. To nie jest rada „bo tak ładnie wygląda na stronie prezydenta”. To jest układ złożony z trzech rzeczy naraz: zasięgu, zdolności narracyjnej i kontaktów w świecie platform cyfrowych. Największą siłę medialną mają tu Ziemkiewicz i Swinarski. Największą siłę systemową mają ludzie od platform i technologii, czyli raczej Turowski i Kędzierski. Reszta robi obudowę: środowiskową, redakcyjną, ekspercką, organizacyjną. I właśnie to czyni tę układankę groźną. Bo to nie jest banda przypadkowych nazwisk. To jest zestawienie ludzi od emocji, od zasięgu i od mechaniki przekazu. A teraz druga strona (aż mię płakać ze śmiechu chce i wkurwienia). Na to całe ugrzecznione stado rządzących, które od miesięcy zachowuje się tak, jakby nadal żyło w świecie, gdzie wystarczy wydać komunikat, zrobić konferencję, wrzucić trzy grzeczne zdania na social media i dopisać, że „nie ma powodów do niepokoju”. No to mam złą wiadomość: są, kurwa, powody. I będą coraz większe. Bo naprzeciwko nie staje już garstka politycznych dziwaków, tylko ludzie, którzy rozumieją, jak dziś działa obieg emocji i treści. A po stronie rządzących zbyt często stoją polityczne ciepłe kluchy, które chcą wygrać brutalną wojnę narracyjną manierami z panelu o demokracji liberalnej. Za dużo tam ludzi, którzy myślą, że wystarczy być poprawnym. Że wystarczy być spokojnym. Że wystarczy nie przesadzić. Że wystarczy się ładnie uśmiechnąć, przypiąć serduszko w klapie i wyrecytować kolejne pierdolenie, że wszystko jest dobrze, że demokracja działa, że obywatele są rozsądni, że prawda się obroni. Nie obroni się sama. Nigdy się sama nie obroniła. W historii wygrywali nie ci, którzy mieli najładniejszy komunikat prasowy, tylko ci, którzy lepiej rozumieli tempo epoki, ludzkie emocje i brutalną prawdę, że uwagą tłumu rządzi się jak stadem. Kto tego nie rozumie, ten przegra, choćby miał sto racji i tysiąc ekspertów. To jest właśnie ten moment, w którym trzeba przestać udawać, że chodzi o jakąś miłą debatę o mediach. Nie chodzi. Chodzi o to, kto pierwszy, mocniej i skuteczniej wbije ludziom do głów własny obraz świata. Chodzi o to, kto utrzyma swoją wersję rzeczywistości w obiegu tak długo, aż zacznie ona ludziom wydawać się naturalna. Chodzi o to, kto będzie umiał zamienić narrację w odruch. A kiedy jedna strona buduje sobie zespół od zasięgu, emocji i platform, a druga dalej bawi się w grzeczne komunikaty dla klas średnich, to nie ma co się oszukiwać: wynik takiego starcia może być bardzo brzydki. Dlatego ten wpis nie jest kolejnym grzecznym komentarzem dla ludzi, którzy lubią sobie popierdolić o standardach. To jest młot na otwarcie dyskusji. Bo jeśli ktoś nadal nie widzi, że zaczyna się ostra wojna o przejęcie narracji, to albo śpi, albo nie chce widzieć, że polityka dawno wyszła z telewizora i wlazła ludziom do kieszeni razem z telefonem. I właśnie tam rozstrzygnie się najwięcej. Nie w sali konferencyjnej. Nie w sejmowym korytarzu. W głowach. No to teraz pytanie do was: czy ta rada jest tylko doradczym ozdobnikiem, czy już początkiem prawdziwej ofensywy w wojnie o polską infosferę? A teraz napisze wam jak to będzie wyglądać: W Pałacu nie powołano rady. Powołano sztab do przejęcia państwa. Pod szyldem troski o media, debatę i bezpieczeństwo informacyjne fikcyjny prezydent Batyr ściąga do siebie ludzi od zasięgów, emocji i brudnej roboty. Twarze telewizji, internetowi gracze, publicyści od wojny psychologicznej i zawodowi handlarze gniewem dostają jedno zadanie: napompować zasięgi Batyra, PiS oraz Konfy i innych Braunów, rozbić zaufanie do premiera i rządzącego KO, a potem doprowadzić do wyborów, w których nie wygra lepszy program, tylko lepiej sprzedany strach. Każdy z nich dostaje własny odcinek frontu. Jedni mają wejść w młodych, inni w niezdecydowanych, jeszcze inni dzień po dniu mają zatruwać debatę publiczną jadem antyunijnych haseł, półprawd, insynuacji i politycznej histerii. Ale prawdziwy plan sięga głębiej. Chodzi o to, by powoli, metodycznie i bezlitośnie wpajać ludziom nienawiść do Ukraińców, budzić niechęć do uchodźców, podsycać lęk przed obcymi i sączyć przekaz, że każde nieszczęście w kraju ma twarz przybysza z zewnątrz. Nie wprost, nie ordynarnie, tylko kroplami — memem, klipem, komentarzem, niby-żartem, pozornie niewinnym pytaniem. Tak właśnie działa nowoczesna propaganda. Ona, kurwa nie krzyczy od razu, tylko wpełza pod skórę i napieprza młotkiem. W tle czai się jeszcze coś gorszego. Miękkie oswajanie opinii publicznej z narracją korzystną dla Moskwy, podawaną tak sprytnie, by wyglądała na patriotyzm, realizm albo „trudne pytania”, choć w istocie jest politycznym jadem podanym w eleganckim opakowaniu. I ludzie to kupią bo kurwa druga strona zamiast steka na ostro znów będzie podawała parówe z majonezem. Bo po drugiej stronie stoi władza, która mimo że formalnie rządzi, zachowuje się tak, jakby wciąż nie rozumiała, że walka dawno przeniosła się kurwa z mównicy do telefonów, feedów i emocji. Koalicja ma państwo, urzędy i stołki, ale nie ma ludzi zdolnych wejść w to bagno i wygrać z kimś, kto od dawna nie gra fair. Bo kiedy w lesie wyrasta banda hien która ma na przeciwko wychodowane świnki, które nie zastały głodu i widz świat przez pryzmat reklamy w bajkach dla dzieci, nie wystarczy liczyć na to, że ludzie jej nie wybiorą tylko dlatego, że boją się wyjścia z Unii. Jeśli nie umiesz walczyć na polu propagandy, prędzej czy później przegrasz z tymi, którzy właśnie z propagandy zrobili broń, religię i plan przejęcia Polski i wyprowadzenia jej z Unii. KO jest w czarnej dupie jak nie zacznie grać ostro, tyle w temacie.

Polski
0
0
0
6
Michal Setlak
Michal Setlak@SetlakMichal·
To nie kwestia leków, bo współczesne leki "działające na układ nerwowy", przez inercję zwane psychotropowymi, z zasady nie upośledzają psychicznych zdolności pacjenta. Inną sprawą są dolegliwości, które te leki mają łagodzić, tu może być inaczej. A Cenckiewicza obciąża przeszłość
Kafir@Kafir_PL

Pytanie jest proste: jeśli wokół szefa BBN pojawiają się informacje o wizytach u specjalisty i lekach działających na układ nerwowy, to obywatele mają pełne prawo pytać, czy taki człowiek naprawdę nadaje się do działania pod skrajną presją. Bo BBN to nie jest drużyna zuchów, tylko miejsce, w którym w godzinie kryzysu trzeba mieć twardy łeb, zimną krew i odporność na ciśnienie. Tu nie chodzi o dobre samopoczucie urzędnika, tylko o bezpieczeństwo państwa. A ponadto, w ramach odgrywania się, Cenckiewicz nie ma prawa żądać usunięcia generała Stróżyka, bo nie od tego jest państwo, żeby obrażony urzędnik urządzał personalne porachunki. Gówno mu do tego. Państwo nie jest prywatnym folwarkiem obrażonego nominata, a służby nie są od głaskania urażonych lub niespełnionych ambicji urzędniczyny... A jaki ten urzędnik miał negatywny wpływ na zniszczenie naszych wojskowych służb opisuje wraz z Wolfem w książce "WSI ŻOŁNIERZE PRZEKLĘCI" dla mnie ten człowiek delikatnie mówiąc powinien już dawno być rozliczony z dewastacje jakiej się dopuścił ... Link do książki poniżej empik.com/wsi-zolnierze-…

Polski
0
0
0
2
Michal Setlak
Michal Setlak@SetlakMichal·
@Kafir_PL To nie kwestia leków, bo współczesne leki "działające na układ nerwowy", przez inercję zwane psychotropowymi, z zasady nie upośledzają psychicznych zdolności pacjenta. Inną sprawą są dolegliwości, które te leki mają łagodzić, tu może być inaczej. A Cenckiewicza obciąża przeszłość
Polski
0
2
2
33
Kafir
Kafir@Kafir_PL·
Pytanie jest proste: jeśli wokół szefa BBN pojawiają się informacje o wizytach u specjalisty i lekach działających na układ nerwowy, to obywatele mają pełne prawo pytać, czy taki człowiek naprawdę nadaje się do działania pod skrajną presją. Bo BBN to nie jest drużyna zuchów, tylko miejsce, w którym w godzinie kryzysu trzeba mieć twardy łeb, zimną krew i odporność na ciśnienie. Tu nie chodzi o dobre samopoczucie urzędnika, tylko o bezpieczeństwo państwa. A ponadto, w ramach odgrywania się, Cenckiewicz nie ma prawa żądać usunięcia generała Stróżyka, bo nie od tego jest państwo, żeby obrażony urzędnik urządzał personalne porachunki. Gówno mu do tego. Państwo nie jest prywatnym folwarkiem obrażonego nominata, a służby nie są od głaskania urażonych lub niespełnionych ambicji urzędniczyny... A jaki ten urzędnik miał negatywny wpływ na zniszczenie naszych wojskowych służb opisuje wraz z Wolfem w książce "WSI ŻOŁNIERZE PRZEKLĘCI" dla mnie ten człowiek delikatnie mówiąc powinien już dawno być rozliczony z dewastacje jakiej się dopuścił ... Link do książki poniżej empik.com/wsi-zolnierze-…
Polski
9
195
519
4.4K
Michal Setlak
Michal Setlak@SetlakMichal·
@Kafir_PL Kaczyński tak działa od lat 80. Uporczywe kłamstwa, zdefraudowane pieniądze, czarny PR.
Polski
0
1
8
74
Kafir
Kafir@Kafir_PL·
Chcecie wiedzieć jak obecna polityczna propaganda wygląda od kuchni? To fragment książki "Układ Milczenia" Kafir & BEast tam jest to wyartykułowane brutalnie i bez pieprzonej tony pudru. Tu poniżej fragment i link do książki brutalnej i sekowanej prze polityków bo pokazuje ich kurewską twarz: " ...- A jak z innymi socialami? X, TikTok, Facebook? — zapytał Prezes lekko podnosząc głowę. - Na YouTube mam program „Mniej niż zero”, prawie nam z ręki żre. Zresztą… dzięki Panu, Prezesie. - Wiem - uciął krótko Nowak. Nie zamierzał wdawać się w szczegóły. Nie chciał, by ktokolwiek prócz niego i Laufra znał prawdziwy powód sukcesu młodego dziennikarza Mateusza "Matiego" Gruchały. Chłopak był na krótkiej smyczy. Nagrali go ludzie Laufera. Libacja a na niej kokaina i dwie dziwki z burdelu, wszystko uwiecznione na starannie przygotowanych nagraniach w ekskluzywnym klubie. Oficjalnie był to popularny klub dla młodych i bogatych, prowadzony przez ludzi z otoczenia Laufera. Lokal nazywał się „Ostatnia Deska Ratunku”. W slangu bywalców po prostu "DESKA", niektórzy się śmiali że faktycznie to była ostatnia deska ratunku dla ćpunów bo tam towar zawsze był dla wtajemniczonych. Klub został odpowiednio rozreklamowany i w krótkim czasie stał się miejscem modnym i pożądanym. Adres, do którego ustawiała się kolejka rozkapryszonej młodzieży i synalków prominentów. Nad klubem znajdowały się prywatne apartamenty, a w nich ukryte kamery w każdym kącie. Dlaczego celowano w młodych? Bo mieli bogatych starych. A ci zrobią wszystko, by ratować dzieci przed skandalem. Zwłaszcza ci, którzy mieli wpływy. Biznesmeni, funkcjonariusze, politycy. Deska była pułapką. Nowak doskonale wiedział, ilu już ludzi trzymano na tej smyczy. YouTuber miał pecha. Koks na nosie, dwie kurwy na kolanach. I wszystko na taśmie. Sprawa byłaby do zamiecenia, gdyby nie jedno. Miał żonę, dwójkę małych dzieci. Żona była nie dość że starsza to jeszcze prawniczka z wpływowej rodziny. Gruchała był zwykłym gołodupcem nawet bez zaocznych studiów. Owszem miał popularny program na YouTube. Youtuber miał nawet niezłe zasięgi, ale nie na tyle duże, by kupić sobie ferrari i szpanować nim po Warszawce i najdroższych knajpach. Teraz grał jak mu kazano. Gdyby Nowak lub Laufer kazali mu nago tańczyć na rurze to by to robił i jeszcze prosił o możliwość zrobienia laski prezesowi. - Na X i Facebooku pracują dwie nasze farmy trolli — wtrącił Arkadiusz Laufer, z satysfakcją w głosie, wyrywając z zamyślenia Prezesa. - Gorzej z TikTokiem. Brakuje nam tam kogoś młodego, przebojowego. Kogoś, kto złapie ich przekazem – dodała Laura. Prezes Nowak uniósł brew, jakby coś właśnie go zaintrygowało, po czym powoli wstał z fotela z wyraźną ostrożnością człowieka, który zna już ograniczenia własnego ciała. Podszedł do okna ciężkim krokiem i przeciągnął się leniwie, krzywiąc się lekko – czuł już swoje lata na karku, a kręgosłup przypominał mu o każdej godzinie spędzonej za biurkiem. — Ilu ludzi masz na tych farmach? — spytał beznamiętnie, wpatrując się w panoramę Warszawy, jakby patrzył na planszę do gry. — Obecnie po czterdzieści osób w każdej — odpowiedział Laufer bez wahania. — Młodzi z agencji marketingowych. Dobrze opłacani, lojalni, bo wiedzą, że to nie zabawa w PR, tylko operacja. Każdy prowadzi po kilkanaście kont. Na „X” głównie profile „zatroskanych patriotów” i „obrońców polskości”. Dziadkowie w mundurach, biało-czerwone flagi w tle, obowiązkowa husaria i, wiadomo, „Żołnierze Wyklęci”. Ludzie to łykają jak kompot po schabowym w niedzielę – dodał z uśmiechem Arkadiusz Laufer i kontynuował — Facebook? Tam gramy emocjami. Zatroskane matki z dziećmi, samotni ojcowie, „normalni Polacy” z osiedli. Życiowe dramaty, zdjęcia obiadu, komentarze pełne gniewu i lęku. Każdy z nich codziennie publikuje, lajkuje, komentuje. Boty ustawione do podbijania ruchu. Opozycji nie zostawiamy ani jednego spokojnego posta, wszystko tonie w gównie. A nasze wrzutki? Rozdmuchujemy jak pożar w stodole, wystarczy iskra. Prezes kiwnął głową. Znał schemat. Ale lubił słyszeć szczegóły, to ze szczegółów zawsze składała się całość i umiejętnie użyte stawały się bronią. - A skąd bierzecie kontent? – pytał dalej Roman Nowak — Mamy dwa źródła — odparł Laufer, tonem człowieka, który mówił to już setki razy. — Po pierwsze, redakcja u Laury. Jej ludzie klepią narracje jak na taśmie, uchodźcy, LGBT, Niemcy, Bruksela, wiadomo, postkomuna i resortowe dzieci to wszystko to klasyka gatunku. Do tego gotowe pakiety: hasła, linki, memy, grafiki z patriotycznym filtrem. Farmy dostają wszystko w gotowej paczce. Potem wystarczy kopiuj-wklej i ogień – Laufer przerwał na chwilę zaciągnął się papierosem, po czym dodał z lekkim rozbawieniem. — Po drugie, scraper taki automat zrobiony przez chłopaków z IT. Zbiera syf z rosyjskich i chińskich forów — memy, fejki, teorie spiskowe. My to tylko tłumaczymy, dopisujemy dwa zdania, zmieniamy tytuł na coś „po polsku” i wrzucamy do sieci. Efekt końcowy Wiral w godzinę. Ludzie łykają to jak młode pelikany, bez żucia, bez pytania – trochę sztucznie zaśmiał się Laufer. Nowak uśmiechnął się zimno nie odrywając wzroku od widoku miasta. - A kontrola? – spytał krótko. - Każdy dzień zaczynamy od briefingu. Liderzy farm mają dyżury, w trakcie których raportują statystyki, reakcje, zasięgi. Najlepsze komentarze i fejki są podbijane przez botnet. Mamy własny system oparty na VPS-ach zarejestrowanych na Węgrzech i na Cyprze. Żadnych polskich IP, nawet jak któryś dziennikarz coś wyniucha, to trafi na ślad znikający w darknetowej mgle – To ostatnie zdanie Arkadiusz wypowiedział niemal z dumą, jakby właśnie ogłosił światu, że samodzielnie wynalazł lek na raka i ofiarował go ludzkości jako dar ze swojej nieprzebranej mądrości. Prezes przez chwilę milczał. Odwrócił się od okna, powoli podszedł do biurka i zatrzymał wzrok na portrecie Romana Dmowskiego, wiszącym nad nim. Przez moment wpatrywał się w surowe rysy twarzy polityka, który choć dla wielu był ojcem polskiej niepodległości to dla prezesa zawsze pozostawał postacią dwuznaczną. Widział w nim człowieka inteligentnego, przebiegłego, ale też zimnego, ksenofobicznego i głęboko nieufnego wobec wszystkiego, co inne. Historia oceniła go różnie: jako wizjonera i stratega, ale też jako ideologa nacjonalizmu, który nie potrafił zbudować mostów tam, gdzie były potrzebne. Nowaka fascynowała w Dmowskim pogarda dla kompromisu i obsesja na punkcie czystości narodowej. Właśnie dlatego to portret tego człowieka wisiał nad biurkiem nie tylko jako symbol. Nowak zaczął nerwowo bębnić palcami po blacie. - Wracając do TikToka... – powiedział sucho. Laufer wzruszył ramionami, podszedł do stolika przy ścianie i nalał do szklanki coca - coli ze świeżo otwartej butelki. Słabe strony działań zostawiał Laurze Krawiec by nie wypaść źle przed prezesem nawet w takiej rozmowie. – Tu jest gorzej – wtrąciła się Laura. – TikTok to szybki obraz, muzyka, trend. Nie da się tego zalać komentarzami. Potrzebujemy ludzi z twarzami, którzy będą „kreować lifestyle”. Dlatego myślałam o elektrycznym rowerze dla Laufra. Krótki klip, hasło, nowoczesny vibe, zero polityki. On jedzie przez miasto, w tle chillowa muzyka, może jakieś ujęcie z kawiarni. Młodzi to podchwycą byle to zrobić lekko, bez nadęcia. Nowak spojrzał na Arkadiusza uważnie. Laufer siedział bez ruchu, jakby próbował zrozumieć, czy dobrze usłyszał. Jego twarz, zwykle opanowana i pewna siebie, na chwilę zastygła w czymś pomiędzy niedowierzaniem a niechętnym rozbawieniem. W jego oczach błysnęło coś dziwnego. Zaskoczenie pomieszane z wewnętrznym oporem. On, człowiek od ulicy, od trybun, od politycznej krwi, miałby nagle stać się elementem chillowej kampanii lifestyle’owej, jechać przez miasto na elektrycznym rowerku jak jakiś modny barista z Instagrama? Zacisnął usta, lekko przechylił głowę, jakby próbował wyłapać w tym wszystkim jakiś głębszy sens. Przez sekundę można było odnieść wrażenie, że zaraz wybuchnie śmiechem albo rzuci czymś w ścianę. Ale nie zrobił ani jednego, ani drugiego. Spojrzał tylko na Laurę i powiedział cicho, bardziej do siebie niż do niej. – A potem co? Rower z koszyczkiem i owsianka w tle? – prychnął Laufer z trudem tłumiąc wściekłość. Laura tylko wzruszyła ramionami, jakby właśnie na to liczyła. - Dobrze. TikTok to miękka broń, ale trzeba ją mieć. – powiedział Nowak władczym tonem nie znoszącym sprzeciwu i ucinając w ten sposób próby Laufra dyskredytacji pomysłu Krawiec - Wojnę informacyjną wygrywa ten, kto krzyczy najgłośniej i najczęściej. Niech Laura do tego dorzuci jeszcze kilku influencerów. Kupić ich, szantażować, niech wrzucają co trzeba. Byle wirusowało się jak cholera. - Zrozumiałem, Panie Prezesie - powiedział Laufer z lekkim fałszywym uśmiechem, próbując mimo wszystko wyślizgać się z pomysłu Laury - Jutro zaczniemy polowanie na nowych "gwiazdorów". Nowak spojrzał przez okno. Media społecznościowe były dziś bronią masowego rażenia. A on miał zamiar odpalić ją na pełnej mocy. - Ten pomysł... – odezwał się Nowak – Może jednak faktycznie Arkadiusz, w ramach kampanii po kraju… w większych miastach poruszałby się na tym elektrycznym rowerze? Wpada w popularne miejsca, tam gdzie kręcą się młodzi. Krótkie przemówienie, wyuczone, konkretne, z jakimś chwytliwym hasłem. Potem od razu odjeżdżasz. Zero interakcji, żadnych pytań od wyborców. Ma być przekaz, nie dialog. Wszystko szybkie, dynamiczne, idealne pod TikToka. To może chwycić. Przez chwilę zapadła cisza. Nowak spojrzał na Laufra. - Myślę to jest nie głupie... zrobisz bez pajacowania. Krótko i mocno, żeby im to zostało w głowie. Mamy być trendem, a nie pośmiewiskiem. Rozumiesz? Laufer skinął głową był blady ale wściekłość powoli mijała, to była polityka i wymagała poświęceń. - Dobrze, Panie Prezesie. Przygotuję szczegóły. – wtrąciła Laura nie patrząc nawet w stronę, Laufra który z trudem dalej powstrzymywał wściekłość choć próbował sobie to wewnętrznie tłumaczyć. Nowak przez chwilę wpatrywał się w ekran, na którym właśnie przewijały się statystyki z farm trolli. Zasięgi, liczba komentarzy, polubienia. Cyferki, które decydowały dziś o losach wszystkich ugrupowań politycznych. To było żenująco proste, wręcz dziecinne, w czasach, gdy telewizję oglądali już tylko ci starzy, których dawno stracono dla współczesnej techniki i którzy zostali zamknięci w pudełku zwanym TV. To sieć stała się nowym ołtarzem a smartfon podręcznym brewiarzem dla młodych i tych w średnim wieku. Większość społeczeństwa nie chciała znać skomplikowanej, nudnej prawdy ciągnącej się jak flaki z olejem. Zbyt często niezrozumiałej, przesiąkniętej współczesnym bełkotem ekonomicznym, pseudonaukowym żargonem i algorytmiczną papką...." empik.com/uklad-milczeni…
Polski
10
68
168
2.7K
Michal Setlak
Michal Setlak@SetlakMichal·
@elonmusk You're a Boer, an hated immigrant in Africa - and in the US. Not because you're white, but because you're a fascist. Got it?
English
0
0
0
1
Michal Setlak
Michal Setlak@SetlakMichal·
Jak to jest, że koleś, który w 2023 dostał zakaz prowadzenia pojazdów za jazdę po pijaku, w tym roku dostał DRUGI za niezatrzymanie się do kontroli?! Za złamanie zakazu (art. 244 k.k.) jest od 3 m. do 5 lat więzienia. Czemu wtedy pozostał na wolności? #s=BoxPWD" target="_blank" rel="nofollow noopener">wiadomosci.gazeta.pl/polska/7,19807…
Polski
0
0
0
6
Kate from Kharkiv
Kate from Kharkiv@BohuslavskaKate·
Vance says that stopping funding for Ukraine is one of his proudest achievements in this administration. ​I’m watching this stunningly cruel speech from Ukraine, as Russia continues to kills us every day. Just today, they killed 8-year-old boy in Cherkasy and five people in Dnipro. Dozens more were injured. ​The military assistance you are so proud of stopping was used to save lives in a war Russia started and continues every day by choice, in a war that only became possible after USA pressured Ukraine into disarming... ​I do not know if Vance can fully comprehend the scale of the tragedy unfolding here: a brutal, illegal war of extermination by Russia, and the slow abandonment by our allies. There is nothing to be proud of. Absolutely nothing.
English
1.8K
9.1K
33K
1.1M
Michal Setlak retweetet
Metakognita
Metakognita@metakognita·
🇭🇺 Trzęsienie ziemi w węgierskiej telewizji państwowej! Nowy premier Węgier, Péter Magyar, po raz pierwszy pojawił się w studiu rządowej stacji M1 i na żywo zdemolował dotychczasową machinę propagandową. Padły słowa, które zszokowały widzów i zapowiedziały brutalne rozliczenie epoki Viktora Orbána. Cały wywiad z angielskimi napisami poniżej. 👇 Oto najważniejsze i najbardziej bezkompromisowe punkty z tego historycznego wywiadu: 📺 Koniec propagandy: Magyar zapowiedział natychmiastowe zawieszenie serwisu informacyjnego stacji. Jak stwierdził: "To nie jest zemsta. Nasz naród zasługuje na dziennikarstwo odzwierciedlające prawdę". 💰 Konfiskata majątków: Nowa władza odbierze aktywa przekazane fundacjom i oligarchom przez ostatnie lata. Na celowniku jest m. in. fundacja MCC, od której rząd odzyska 10% udziałów w gigantach: MOL (paliwa) i Gedeon Richter (farmacja). 🛑 Tragiczny bilans Orbána: Premier przypomniał o dramatycznych kosztach społecznych: "Po 16 latach rządów Orbána w tym kraju 400 tysięcy węgierskich dzieci żyje w głębokim ubóstwie". 🏛️ Odrzucenie prezydenta: W mocnych słowach Magyar oświadczył, że Tamás Sulyok w jego oczach i oczach narodu "nie jest już prezydentem tego kraju". Magyar nie oszczędził też samego prowadzącego i absurdalnej narracji stacji, punktując ją na żywo: 🔥 Ostre starcie w studiu: Kiedy dziennikarz próbował mu przerwać, nowy premier wypalił: "W tym studiu żaden prezenter nie odważyłby się przerwać słowa najbardziej skorumpowanemu i najbardziej kłamliwemu premierowi Węgier". Z kolei pytania o "podstawę prawną" swoich działań skwitował krótko: "Oskarżenie mnie w tym kanale o łamanie prawa wygląda jak oskarżenie policji przez złodzieja". Rozliczenie z kłamstwami: Zadrwił z absurdów, którymi karmiono Węgrów (np. że "Niemcy upadły, nie ma tam internetu, a ludzie nawet seksu nie uprawiają"), a także odniósł się do kłamstw uderzających w jego własną rodzinę, przypominając, że stacja wmawiała widzom, iż odwróciły się od niego własne dzieci. To nie był zwykły wywiad – to było ostateczne zderzenie państwowych mediów z nową polityczną rzeczywistością. Węgry właśnie na naszych oczach wkraczają w zupełnie nowy, pełen napięć rozdział. #Węgry #PéterMagyar #Orbán #Polityka #Media #Geopolityka #Europa
Polski
33
220
947
95.6K
Michal Setlak retweetet
Ksawery
Ksawery@Ksawery_Kreft·
Prezydent powołał Pawła Svinerskiego do Rady Nowych Mediów. Svinarski to youtuber, który szerzył rosyjską dezinformacje o „ukraińskich” dronach nad Polską, propaguje teorie spiskowe, manipulował danymi klimatycznymi , był skazany za produkcję i handel narkotykami.
Ksawery tweet media
Polski
320
937
2.4K
44.2K
Paweł Żuchowski
Paweł Żuchowski@p_zuchowski·
‼️Rozmowy pokojowe zerwane. Wiceprezydent J.D. Vance ze swoją delegacją wracają do USA. Jeszcze wieczorem zapowiadano, że dziś rozmowy między Stanami Zjednoczonymi a Iranem będą kontynuowane.   Nie doszliśmy do porozumienia z Iranem, bo Iran postanowił nie zaakceptować naszych warunków - powiedział wiceprezydent USA J.D. Vance po 21 godzinach rozmów z irańską delegacją w Islamabadzie. Zaznaczył, że USA złożyły ostatnią propozycję i liczy, że Iran ostatecznie ją przyjmie.   - Zła wiadomość jest taka, że nie osiągnęliśmy porozumienia. I myślę, że to zła wiadomość dla Iranu znacznie bardziej niż dla Stanów Zjednoczonych - powiedział Vance podczas kilkuminutowej konferencji prasowej. - Jasno określiliśmy nasze czerwone linie, w jakich kwestiach jesteśmy gotowi im się przychylić, a w jakich nie, i wyjaśniliśmy to tak jasno, jak to tylko możliwe, a oni postanowili nie zaakceptować naszych warunków - dodał.   Vance zaznaczył, że głównym postulatem USA jest to, by Iran wyrzekł się możliwości posiadania broni jądrowej.   - Prostym faktem jest, że musimy zobaczyć stanowcze zobowiązanie, że nie będą dążyć do broni jądrowej i nie będą szukać narzędzi, które umożliwiłyby im szybkie jej uzyskanie. To jest główny cel Stanów Zjednoczonych i to właśnie staraliśmy się osiągnąć poprzez te negocjacje - powiedział wiceprezydent USA. Zaznaczył, że dotąd nie widział po stronie Iranu woli całkowitego wyrzeczenia się ambicji nuklearnych.   Vance nie określił, czy i kiedy planowana jest kolejna runda rozmów. Irańskie media podawały wcześniej, że rozmowy miały być kontynuowane w niedzielę. Ali Gholhaki – konserwatywny analityk blisko związany z rządem Iranu – oświadczył w mediach społecznościowych, że rozmowy zakończyły się fiaskiem, ponieważ Stany Zjednoczone zażądały całkowitego wstrzymania wzbogacania uranu, wywiezienia z kraju ponad 400 kg zgromadzonych zapasów tego pierwiastka, a także „zarządzania bezpieczeństwem w cieśninie Ormuz na własnych warunkach”. Gholhaki dodał, że Stany Zjednoczone nie złożyły również żadnych zobowiązań dotyczących powstrzymania izraelskich bombardowań Libanu. „Wygląda na to, że Amerykanie nie przybyli tu, by negocjować!” – stwierdził. @RMF24pl , @Radio_RMF24
Polski
73
235
1K
135.1K
Michal Setlak
Michal Setlak@SetlakMichal·
Ciekawe, co będzie robił JD po klęsce Trumpa. Zostaje tylko biznes, jeśli zdążył wystarczająco dużo skutecznie nakraść. Ja bym mu nawet nie dał popilnować roweru.
Paweł Żuchowski@p_zuchowski

‼️Rozmowy pokojowe zerwane. Wiceprezydent J.D. Vance ze swoją delegacją wracają do USA. Jeszcze wieczorem zapowiadano, że dziś rozmowy między Stanami Zjednoczonymi a Iranem będą kontynuowane.   Nie doszliśmy do porozumienia z Iranem, bo Iran postanowił nie zaakceptować naszych warunków - powiedział wiceprezydent USA J.D. Vance po 21 godzinach rozmów z irańską delegacją w Islamabadzie. Zaznaczył, że USA złożyły ostatnią propozycję i liczy, że Iran ostatecznie ją przyjmie.   - Zła wiadomość jest taka, że nie osiągnęliśmy porozumienia. I myślę, że to zła wiadomość dla Iranu znacznie bardziej niż dla Stanów Zjednoczonych - powiedział Vance podczas kilkuminutowej konferencji prasowej. - Jasno określiliśmy nasze czerwone linie, w jakich kwestiach jesteśmy gotowi im się przychylić, a w jakich nie, i wyjaśniliśmy to tak jasno, jak to tylko możliwe, a oni postanowili nie zaakceptować naszych warunków - dodał.   Vance zaznaczył, że głównym postulatem USA jest to, by Iran wyrzekł się możliwości posiadania broni jądrowej.   - Prostym faktem jest, że musimy zobaczyć stanowcze zobowiązanie, że nie będą dążyć do broni jądrowej i nie będą szukać narzędzi, które umożliwiłyby im szybkie jej uzyskanie. To jest główny cel Stanów Zjednoczonych i to właśnie staraliśmy się osiągnąć poprzez te negocjacje - powiedział wiceprezydent USA. Zaznaczył, że dotąd nie widział po stronie Iranu woli całkowitego wyrzeczenia się ambicji nuklearnych.   Vance nie określił, czy i kiedy planowana jest kolejna runda rozmów. Irańskie media podawały wcześniej, że rozmowy miały być kontynuowane w niedzielę. Ali Gholhaki – konserwatywny analityk blisko związany z rządem Iranu – oświadczył w mediach społecznościowych, że rozmowy zakończyły się fiaskiem, ponieważ Stany Zjednoczone zażądały całkowitego wstrzymania wzbogacania uranu, wywiezienia z kraju ponad 400 kg zgromadzonych zapasów tego pierwiastka, a także „zarządzania bezpieczeństwem w cieśninie Ormuz na własnych warunkach”. Gholhaki dodał, że Stany Zjednoczone nie złożyły również żadnych zobowiązań dotyczących powstrzymania izraelskich bombardowań Libanu. „Wygląda na to, że Amerykanie nie przybyli tu, by negocjować!” – stwierdził. @RMF24pl , @Radio_RMF24

Polski
0
0
0
2
Rafał Bochenek
Rafał Bochenek@RafalBochenek·
W związku z dzisiejszą wypowiedzią p. prezesa @OficjalnyJK w Sejmie odnoszącą się do zachowań p. Pétera Magyar-a (w tym wątku o szczeniaku w mikrofalówce) zwracam uwagę, iż p. prezes @OficjalnyJK opierał się na informacjach, które od wielu dni były kolportowane przez media. W natłoku licznych kontrowersyjnych materiałów przedstawiających sytuacje z udziałem kandydata popieranego przez Tuska, akurat ta jedna okazała się nieprawdziwa. Dobrze byłoby, aby także inne były wymyślone, a niestety nie są. Charakterystyczne, że te zachowania i wypowiedzi Tuskowi nie przeszkadzają.
Polski
1.5K
62
348
195.8K
Michal Setlak
Michal Setlak@SetlakMichal·
@wlodekczarzasty Polska miała dwóch prezydentów, którzy mówili to, co myślą - Wałęsę i Kwaśniewskiego. Pierwszy dostał Nobla, drugiego Polacy uważają za najlepszego.
Polski
0
0
0
80
Włodzimierz Czarzasty 📚📖
Polska miała kiedyś mądrych, nie bojących się mówić prawdy prezydentów. Dziękuję Panie Prezydencie za dobre słowa.
Polski
1.4K
996
4.5K
70.2K