
Kryptonim”Saracen” czyli porażające wyniki dziennikarskiego śledztwa red.Jadczaka.Było tak: 12 marca w godzinach przedpołudniowych miałem spotkanie z prok.Markiem Wełną,nowym szefem wydz.zamiejscowego PZ w Prokuraturze Regionalnej w Katowicach. Do Katowic pojechałem w towarzystwie mojego pieska o imieniu Saracen,rasa charcik włoski.Był to przypadek,bo Saracen ukradkiem wlazł mi do samochodu. Zorientowałem się po wyjeździe z Warszawty. Na miejscu nie mogłem zostawić go w samochodzie pod prokuraturą więc zapytałem prok.Wełny czy pies będzie mu przeszkadzał.Powiedział,że nie. Pieska przemyciłem w torbie. Wizyta trwała ok.40 minut.I nie uszła uwagi informatorów red.Jadczaka.Teraz w mailu do rzecznika prokuratury red.Jadczak zadaje miażdżące pytanie: czy prok.Wełna przesłuchuje świadków przychodzących ze zwierzętami? Przed Szymonem Jadczakiem nic się nie ukryje.Nawet nie próbujcie.Lepiej od razu dokonać samodenuncjacji co niniejszym czynimy wraz z Saracenem:) To byliśmy my! Na zdjęciach: przed i po wizycie



















