Rafał Pajor

230K posts

Rafał Pajor banner
Rafał Pajor

Rafał Pajor

@benegezerit

Polecam: https://t.co/9YqX9KZzKs https://t.co/W2zxY6EQen https://t.co/PJLhCmq6nI https://t.co/Q8kZmOEg9R

Beigetreten Ekim 2013
657 Folgt2.3K Follower
Rafał Pajor retweetet
Gabriel Maciej
Gabriel Maciej@gabriel_maciej·
List Mikołaja Reja do Albrechta Hohenzollerna Najdostojniejszy Książę, Panie i Panie mi najłaskawszy. Polecam moje najpokorniejsze usługi. Pan Bóg Najlepszy i Największy niech raczy przynosić Najdostojniejszej Wysokości Waszej wszelkie powodzenie w dobrym zdrowiu, na chwałę i sławę imienia swego oraz ku pocieszeniu nie tylko nam sługom, ale dla całej Rzeczypospolitej Chrześcijańskiej. Stały poddany i sługa Najdostojniejszej Wysokości Waszej, syn mój, został mi oddany za pośrednictwem znakomitego męża, Pana Kwiatkowskiego, dworzanina Najdostojniejszej Wysokości Waszej, i ucieszyłem się na to, co mi powiedziano, że i wykształcenie, i obyczaje wskazują w nim na to, że przebywał on na dworze wielkiego księcia, i co więcej, że Najdostojniejsza Wysokość Wasza nie oddaliła go od służb swoich i swojego syna, co do którego, jak wieść niesie, ludzie dobrą nadzieję nie tylko dla rodziców, ale i dla Rzeczypospolitej żywią i zachowują. Dla tak wielkiej dobrotliwości czym odpłacę się Panu za to, co mi wyświadczył, nie mogę sobie wyobrazić, tylko modlić się do Pana Boga i szerzyć sławę tak wielkiego księcia, którego chwała zawsze będzie na ustach moich, i przyjętym kielichem zbawienia wśród żołnierzy polskich błogosławić zdrowiu Najdostojniejszej Wysokości Waszej. I ponieważ Pan Kwiatkowski zatrzymał się na ten czas, nawiedził mnie aż na Ruś i na wielkim zgromadzeniu żołnierzy tej prowincji, którzy zostali zaproszeni na wesele mojej córki, którzy wszyscy jednocześnie razem ze mną wynosili pod niebiosa chwały Najdostojniejszej Wysokości Waszej i błogosławili imieniu Twemu, Panie. Odesłałem go z powrotem na dwór Najdostojniejszej Wysokości Waszej z podziękowaniami i odwzajemnioną dobrotliwością, prosząc, by polecił mnie dla łaski Najdostojniejszej Wysokości Waszej i dobrej nadziei najdostojniejszemu synowi, Panu memu i synów moich najłaskawszemu. O to pokornie proszę, bym zawsze był w katalogu sług Najdostojniejszej Wysokości Waszej i syna jej, których Bóg niech w szczęściu i pomyślności zachowuje ku chwale Imienia swego po wszystkie wieki wieków. Amen. Dany w Siennicy, ostatniego dnia listopada w roku 1564. Czcigodny w Chrystusie najwierniejszy i najoddańszy sługa Mikołaj Rey z Nagłowic. Adres: Najdostojniejszemu Księciu i Panu, Panu Albrechtowi Starszemu, z łaski Bożej margrabiemu brandenburskiemu, w Prusiech, Księciu Szczecina, Pomorza i Kaszub, Księciu Rugii, Burgrabiemu Norymberskiemu itd. Panu i Obrońcy swemu                   najłaskawszemu.
Gabriel Maciej tweet media
Polski
0
2
6
11
Rafał Pajor retweetet
Gabriel Maciej
Gabriel Maciej@gabriel_maciej·
Zmierzch Izraela czyli jak zarobić na antysemityzmie? Intencją wielu wydawców, szczególnie prawicowych, jest uruchomienie takiego oto mechanizmu – należy wywołać możliwie silne negatywne emocje, następnie dostosować do nich produkt, wyprodukowany najmniejszym kosztem, a potem – poprzez nachalną promocję sprzedać ile się da i przejść do następnego produktu. Jest to jakiś sposób. Kłopot w tym jednak, że odejmuje on książkom wszelkie walory poza ową sensacją, która ma poruszyć serca i umysły. I nierzadko wcale w tekście nie występuje. Chodzi mi też jednak o inne walory, takie jak czytelność tekstu. Tym wydawcy sprzedający sensacje się nie przejmują, albowiem chodzi o to, by zwalić na czytelnika odpowiedzialność za ewentualne nieporozumienia lub braki. W końcu dostał on do ręki jakąś bombę, która może za chwilę eksplodować. I co, czy te bomby eksplodują? Ktoś powie, że tak, bo wspominana tu niedawno Magna Polonia ciągana jest po sądach z powodu książki jakiegoś hitlerowca. No tak, ale z drugiej strony Bellona wydaje Dzienniki Goebbelsa i nic z tego powodu nie wynika. To samo jest z Mein Kampf i całą serią innych, rzekomo zakazanych wydawnictw. Bomby nie wybuchają. Powstaje więc pytanie – czy handel treścią w oparciu o współczesne resentymenty, wynikające z bieżących wydarzeń politycznych ma sens? Jeśli rzeczywiście handluje się treścią, a nie oprawionymi w miękką tekturę kartkami sklejonymi gumą arabską i zadrukowanymi całkiem nieczytelnym tekstem, pełnym archaizmów i zwrotów niewiele dziś komukolwiek mówiących, ma to jednak jakiś tam sens. Ja bym z jego znaczeniem nie przesadzał, ale potrafię go dostrzec. Jeśli już jednak człowiek postanawia wydać książkę, którą inni do tego współczesnego resentymentu dokleili, nie może iść tym tropem. Musi szukać innych sensów. Tak samo jest z tymi wydawcami, którzy postanowili – na przykład – wydać dzieło Hirschberga o Dymitrze i Marynie. Nie mogą go oni sprzedawać używając jako dźwigni historii romansowych. Takie numery robił Leo Belmont przed wojną, wydając różne przynoszące natychmiastowy zysk pozycje. Te zaś, choćby opowiadały o wspinaczce na Kilimandżaro, zawsze były sprzedawane w ten sam sposób – seks, przemoc i rozczarowania. Niektórzy czynią tak do dziś, ale konkurencja mediów oraz podcasty wszystko to unieważniają w jedną sekundę, bo po cóż czytać pornograficzne opisy, skoro można zobaczyć pornografię? Po cóż ekscytować się antysemityzmem, skoro mamy wojnę w Izraelu i wszyscy dziś demonstrują swój antysemityzm w taki sposób, że pełno jest go także na iksie? I każdy bohatersko wymyśla Izraelczykom, a także wszystkim Żydom. No właśnie po co? Już tłumaczę – sprzedaż książek, to nie jest sprzedaż emocji i brudnego tekstu, z nadzieją na szybki zysk. Tak się może zdawać wielu osobom, ale jest inaczej. A komu tak się może zdawać? Ja to zilustruję pewną anegdotką, którą już kiedyś opowiadałem, ale na pewno zapomnieliście. Jak wiecie wydaliśmy – z całkowitym przekonaniem, własnym sumptem, bez proszenia kogokolwiek o pieniądze – Dzieje handlu żydowskiego na ziemiach polskich, Ignacego Schipera. W tekście było sporo pisanych po hebrajsku słów, których nie mogliśmy poprawnie odczytać. Jarek, który wtedy z nami pracował, zabrał tekst i poszedł do Synagogi Nożyków, żeby mu tam wyjaśnili co i jak. Zaczepił pana, co sprzedaje jarmułki w tamtejszym sklepiku. Ten popatrzył na Jarosława jak na martwego ptaszka i rzekł – po hebrajsku?! Może rabin? Nie ma go jednak teraz… Na co Jarek – to ja pójdę do Muzeum Polin! Pan roześmiał się szczerze i wesoło, a także życzył Jarosławowi powodzenia. Jakoś sobie w końcu Jarek z tymi literami poradził, bez udziału tak zwanych osób trzecich, a książka choć nie była tania i była wydana w dwóch tomach, sprzedała się w rok. Ja sam mam tylko jeden komplet. Wniosek z tej anegdoty jest taki – na szybko, kierując się emocjami i wzmożeniem autentyczne religijnym, a także na poły religijnym lub tylko udającym religijne, można sprzedawać jarmułki w kiosku przy synagodze. Sprzedaż książek tym systemem nie przyniesie oczekiwanego skutku. Dlaczego, mając świadomość tych wszystkich ograniczeń ja się jednak zdecydowałem na wydanie książki Tadeusza Gluzińskiego pod tytułem Zmierzch Izraela? Nie miałem pojęcia o istnieniu tej książki, ale jakimś przedziwnym zrządzeniem losu pojawiła się ona przed moimi oczami razem z książką Kaustky’ego – Historia komunizmu w starożytności i w średniowieczu. W zasadzie nie sposób było tego zostawić, obydwa te dzieła bowiem są dwoma stronami tego samego medalu i tłumaczą rzeczywistość religijną i polityczną – tę samą - z dwóch skrajnie różnych punktów widzenia. Pomyślałem, że jak to połączymy może być niezła eksplozja. No, ale obydwie książki mają swoją wagę i objętość. Prace nad czyszczeniem tekstu trwały całe miesiące. Ciągnęło się to niemożliwie. No, ale przecież mogłem wydać reprinty, z nieczytelnym tekstem, jak czyni wielu wydawców i patrząc jak się antysemici ekscytują liczyć dudki. W tym właśnie problem, że wszyscy się dziś antysemicko ekscytują i nie jest to żadna dźwignia sprzedażowa. Do tego stopnia nie jest, że poseł Berkowitz puszcza na iksie kawałki, jakoby rząd Izraela i ambasada tutejsza domagały się usunięcia go z sejmu. Asekuracyjnie jednak używa wyrazu – sugestia, a nie, na przykład, nakaz. To znaczy, że było jakieś pismo, a w nim sugestie, jakoby należało go usunąć. Rzecz jasna nikt posła Berkowitza nie będzie znikąd usuwał. Chodzi tylko o zwrócenie na siebie uwagi i lans. Identycznie sprawa wygląda ze sprzedażą książek – „na antysemityzm”. Co nie oznacza, że książki oceniające wkład Żydów w historię i ich postawę nie są ciekawe. Wyjaśnienie – dlaczego książka Zmierzch Izraela wydana była pod nazwiskiem Henryk Rolicki, a ja wydałem ją pod nazwiskiem Tadeusz Gluziński, znajdziecie we wstępie.
Gabriel Maciej tweet media
Polski
1
2
4
22
Rafał Pajor
Rafał Pajor@benegezerit·
@Eric00001989 To słynny "człowiek w żelaznej masce". Był o nim jakiś francuski film.
Polski
1
0
3
10
Krzywe Grabie v2
Krzywe Grabie v2@AncinhoT·
@benegezerit @KamilNHu Jeśli dziecko nie jest brutalnie pobite milicja nic nie zrobi. Po rozmowie z dyrektorem zaleci spotkanie z psycholożinią szkolną albo wizytę w poradni. Nie z agresorem. Z ofiarą. Pisma do kuratorium też nie odnoszą skutku. Zapowiedziana kontrola i tyle. Wszystko działa w teorii.
Polski
1
0
1
11
Nowohucki Hejter
Nowohucki Hejter@KamilNHu·
W szkołach brakuję pedagogów z oczami dookoła głowy,bo nie wierzy,że nikt o tym nie wiedział. Rodzice maja coraz mniej czasu i nie dostrzegają dramatów dzieci. Druga strona medalu to oprawcy.Wyrosło nam pokolenie roszczeniowych pasożytów,pozbawiony empatii i elmentarych wartości
Agenda 2030@_AGENDA_2030

Koszmar nie do opisania. 14-letni chłopiec regularnie doświadczał prześladowania ze strony innych uczniów. Mateusz wszedł pod rozpędzony pociąg na torach koło Iławy, zginął na miejscu, na pogrzebie chłopca odczytano jego wzruszający i wstrząsający smutna treścią list. „Sam cierpiałem. Znosiłem ten ból, który mi zadawano przez tak długi czas. Znosiłem ten hejt, który na mnie spadł, nie wiem czemu. Te upokorzenia, poniżanie i pobicia. Przecież ja byłem taki sam jak Wy. Dobrze się uczyłem. Byłem grzeczny. Miałem marzenia. Chciałem być piłkarzem. Grać w jakimś dobrym klubie. Być sławnym na całą Polskę. Nie krzyczałem głośno, jak się krzyczy na meczach. Nie żaliłem się do nikogo, że jest mi źle, tylko sam byłem z tym wszystkim”. Tej tragedii można było uniknąć. Stop agresji w szkołach, wśród młodzieży. Mateusz to kolejna smutna ofiara. "......mam nadzieję, że dyrektor szkoły i wychowawca już nie pełnią swoich funkcji i będą wydaleni z zawodu. Młodociani oprawcy powinni być napiętnowani w swoim środowisku i poddani ostracyzmowi niezależnie od konsekwencji prawnych."

Polski
28
1
78
8.1K
Witam i Masakra
Witam i Masakra@szczerze_kuzwa_·
Dobranoc kuźwa szczerze
Witam i Masakra tweet media
Polski
46
21
457
35K
Gabriel Maciej
Gabriel Maciej@gabriel_maciej·
Sztuką zajęli się spekulanci, szybko zorientowali się, że warsztat i umiejętności przeszkadzają w dystrybucji i masowej produkcji sztuki, a także uniemożliwiają tworzenie baniek spekulacyjnych, więc wszystko co miało jakikolwiek związek z warsztatem, wszelkie umiejętności zostały unieważnione. Odcięto je i dziś każdy może być artystą. O ile zna odpowiednich ludzi rzecz jasna
Polski
2
3
21
58
Miguelito
Miguelito@Mighty_MichMich·
Celem sztuki niegdyś nie było szokowanie ani przekraczanie granic, lecz wznoszenie duszy. Co poszło nie tak???
Polski
3
4
23
261
Krzywe Grabie v2
Krzywe Grabie v2@AncinhoT·
@KamilNHu Problem leży gdzieś indziej. Z dziećmi przesladujacymi inne dzieci w dzisiejszej szkole nie da się nic zrobić. Nic! Miałem problem w klasie u młodego. Zgłaszałem wielokrotnie. Pisałem przez Librus. W końcu składałem zawiadomienia na piśmie. I co? I jajco. Dopóki nikt nie zrobi
Polski
2
0
0
11
Rafał Pajor retweetet
Gabriel Maciej
Gabriel Maciej@gabriel_maciej·
Diego de Valera Historia Hiszpanii drugiej połowy XV wieku, postrzegana jest w zasadzie tylko los wypędzonych z tego kraju Żydów. Jeśli spojrzeć na opis mechanizmów, która miały do owego wypędzenia doprowadzić lub rzekomo doprowadzić, sprawy mają się już gorzej. Wiadomo, że była inkwizycja, prześladowania, konfiskaty i wiele innych horrendów, których dopuścili się królowie katoliccy, by pozbyć się swoich poddanych wyznania mojżeszowego. Tyle wie dobrze uczący się, piątkowy licealista albo wybitny student pierwszego roku historii. Jeśliby jednak zagaić takiego o rolę zakonów rycerskich w jednoczeniu królestw półwyspu Iberyjskiego, albo o rolę miast w tym procesie, czy też o tak zwaną samowolę magnatów i ich wpływy na tego czy innego władcę z dynastii Trastamara, nie udzieliłby zapewne żadnej odpowiedzi. Jeszcze gorzej byłoby, gdyby ktoś za pomocą zdolnego studenta próbował by zgłębić tajniki polityki zagranicznej Francji i Anglii, która realizowała swoje cele w Iberii bezwzględnie i konsekwentnie, próbując nie dopuścić do zjednoczenia półwyspu. To są bardzo trudne sprawy i wytłumaczenie ich prostodusznymi projekcjami i bajaniami o złej inkwizycji i podstępnych królach katolickich nie wyjaśnia ich wcale. Myślę, że rzetelny wykład kursowy z historii Hiszpanii, były dla historyka w Polsce, zarówno tego, który go wygłasza i tego który słucha, prawdziwym wyzwaniem. Problemy zaś, jakie siłą rzeczy musiałby być tam ujęte, przerosłyby wielu. I teraz proszę sobie wyobrazić, że w czasach kiedy wykuwało się nowoczesne państwo hiszpańskie, kiedy w walkach jednoczyły się Kastylia i Aragonia, żył na półwyspie człowiek, który nie dość, że w lot rozumiał wszystkie niuanse lokalnej polityki, nie dość, że wyprawiał się z misjami dyplomatycznymi do dalekich krajów, wioząc ze sobą listy króla Kastylii i Leonu, to jeszcze pisał traktaty i listy adresowane do wszystkich możliwych wpływowych sił na półwyspie, w których to pismach pouczał adresatów, jak mają żyć i postępować, by osiągnąć spokój szczęście i stabilizację połączoną z prosperity. A wszystko to niejako ponad dramatami toczącymi się na ziemi. Człowiek ten nazywał się Diego de Valera, i był rycerzem pochodzącym z krwi żydowskiej, Marranem, którego rodzina wybrała konwersję na katolicyzm. Wśród wszystkich, a jest ich naprawdę dużo, prac literackich jakie wyszły spod pióra Diego, na największą uwagę nie zasługuje moim zdaniem nie traktat szermierczy, ale dzieło Espejo de verdadera nobleza, co można przetłumaczyć, jako Zwierciadło szlachty prawdziwej. Skupmy się najpierw na najbardziej powierzchownej warstwie tego traktatu. Diego próbuje w nim wyjaśnić, że stara kastylijska szlachta, roszcząca sobie prawa do tego, by wpływać na władcę, i politykę zewnętrzną królestwa, a także podporządkowywać sobie inne stany, nie ma na te roszczenia żadnej ważnej legitymacji. Zarówno bowiem jej moralność jak i lojalność wobec tronu dają się łatwo i w wielu przypadkach zakwestionować. Wyjątkowy zaś charakter nobilów krwi, także jest dyskusyjny, albowiem nie mają oni żadnych szczególnie wybitnych cech. Szlachcie krwi przeciwstawia Diego szlachectwo ducha, czyli takie, które opiera się na zdolnościach i zasługach. Ten nowy rodzaj szlachectwa otwiera drogę kariery dla wielu dynamicznych ludzi pochodzących spoza kręgu hidalgos, ludzi, którzy mając oparcie w swoich rodzinach, mogą w efektywniejszy sposób wpływać na kształtowanie polityki królestwa i na samego władcę, a co za tym idzie na zbiorowy sukces całej kastylijskiej społeczności. W opracowaniach, takich jak wydana w Oksfordzie książka Michaela F. Petersa Jr, pod tytułem Cnota, szlachetność i dobro publiczne czyli hiszpański humanizm Diego de Valery, intencje autora są zinterpretowane jasno i bardzo klarownie. Diego myślał wyłącznie o tym, by Kastylia stała się lepiej rządzonym państwem i stąd jego koncepcja, na wskroś humanistyczna i wyprzedzająca swoje czasy, która prowadzi do tego by wywyższyć jednostkę kosztem kasty i dać każdemu szansę na realizację własnych zdolności, w sferze politycznej, wojskowej i finansowej. Diego w każdej zasadzie hiszpańskiej i angielskiej książce określany jest jako prekursor humanizmu. My jednak musimy się zastanowić nad tym, czy kwestia nowej szlachty, którą forsował nasz bohater, nie sam przecież, ale przy pomocy wpływowych osób na dworze króla Juana II, podszyta była rzeczywiście dobrą intencją. To nie będzie łatwe, albowiem poziom komplikacji iberyjskiej polityki w tamtym czasie przewyższa wszystkie znane nam środkowo i wschodnioeuropejskie zawiłości. No, ale próbujmy. Tłem do tych rozważań musi być konflikt pomiędzy szlachtą, a otoczeniem króla czyli dworem, który za czasów, króla Juana II, a jemu właśnie Diego dedykował swoją pracę, przybrał na sile. Autorzy reprezentujący nurt, określany jako humanizm, uważają, że winę za ów konflikt ponosi w całości stara, kastylijska szlachta, która blokowała dostęp do urzędów ludziom nowym, w tym także Żydom. Nie jest to do końca prawda, ale żeby to wyjaśnić, musimy przyjrzeć się postaci króla Juana II. Jest on określany, jako jeden z najgorszych władców w historii Kastylii i w ogóle Hiszpanii. To ciekawe, bo Juan II był także jednym z najdłużej panujących władców. Jego rządy trwały niemal pół wieku, a dokładnie 49 lat. Król był człowiekiem kompletnie nie nadającym się do sprawowania władzy, a być może także dotkniętym jakąś dysfunkcją psychiczną. Jego rządy miały jednak pewne charakterystyczne bardzo cechy, które mogą wyjaśnić, dlaczego panował tak długo. Przede wszystkim był synem Katarzyny Lancaster, córki Jana z Gandawy, bratankiem króla Anglii, Henryka IV i wujem Henryka V, który pokonał Francuzów w bitwie pod Azincourt. To znaczy tyle, że jego osoba była objęta gwarancjami triumfującego w polityce międzynarodowej Londynu. Wobec takiej konstatacji, zarzut że stara kastylijska szlachta zgłaszała nieuzasadnione roszczenia wobec dworu wydaje się być nieco naciągany. Król nie rządził sam, co oczywiste. Miał faworyta i był nim konetabl Alvaro de Luna, który zlecił napisanie traktatu o szlachcie naszemu bohaterowi. Tym samym, uruchomił dwa procesy, pierwszym był opór hidlagos wobec polityki dworu, a drugim zwiększona presja ludzi nowych, w tym Żydów, którzy – zachęceni szeroko kolportowanym traktatem Diego – zamierzali uzyskać wpływy na dworze królewskim. Teraz pora wyjaśnić kim był Alvaro de Luna. Otóż był to nieślubny syn poprzedniego konetabla, który – w czasie regencji, trwającej do czasu kiedy Juan II uzyskał pełnoletniość – był ledwie sługą na dworze. Regentem bowiem był przyszły król Aragonii – Ferdynand, stronnik dworu francuskiego. Kiedy regentką została matka młodego króla – Katarzyna Lancaster kariera Alvara wystrzeliła niczym rakieta. W miarę, jak król dorastał jego wpływy stawały się większe, a po całym półwyspie krążyły plotki, że Alvaro jest czarownikiem, który rzucił na młodego króla urok i ma go całkowicie w swojej władzy. Tak koncepcja, choć ciekawa, nie była chyba słuszna. Alvaro, który był jednocześnie wielkim mistrzem zakonu rycerskiego Santiago, poprzez swoją pozycję, jawne oraz ukryte kontakty międzynarodowe, potrafił całkowicie podporządkować sobie życie króla, a także wmówić Juanowi, że tylko on może mu zapewnić całkowite bezpieczeństwo. Był w końcu wielkim mistrzem potężnego zakonu rycerskiego. Przeciwko temu człowiekowi właśnie występowała stara, kastylijska szlachta, która nie mogła znieść jego samowoli i rosnących wpływów na dworze. Jego pozycję wzmacniał za to Diego de Valera, który był kimś w rodzaju najbardziej wpływowego publicysty politycznego na całym półwyspie. Teraz musimy porzucić opisy współczesnych autorów i sięgnąć do nieodżałowanego profesora Heinricha Graetza i jego Historii Żydów. Manewr ten wprowadzi zapewne sporo zamieszania i zaburzy porządek pojęć wielu ludziom, zastanawiającym się nad problemami historii Hiszpanii. No, ale trudno. Nic nie jest łatwe w tej opowieści. Otóż Heinrich Graetz nazywa Alvara de Luna orędownikiem Żydów. I to wydaje się dość oczywiste, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że zamawia on propagandowe pisma u rycerza pochodzącego z rodziny konwertytów. No, ale kiedy zagłębimy się dalej w tę historię, okaże się, że okoliczności tu opisywane nabierają dziwnych barw. WHistorii Żydów bowiem przeciwnikiem Alvara i Diego, jest biskup Burgos Alfonso de Cartagena, całkowity Żyd, który zmienił wyznanie wraz z rodziną i zrobił karierę duchowną. A nie dość tego, stał się największym zwolennikiem polityki papieża Eugeniusza IV na soborze w Bazylei. Papież nazwał go rozkoszą Hiszpanii i chlubą prałatów. Oto więc z jednej strony występuje bękart piastujący urząd konetabla, rządzący królem z ramienia Londynu i zwiadujący jedną z najpotężniejszych sił w królestwie czyli zakonem Santiago, a do tego popierający Żydów i jak można domniemywać także przez nich popierany. Z drugiej zaś rodzina marrańska, w której znajdują się prałaci i kardynałowie, realizująca politykę Rzymu, całkowicie rozmijającą się w owym czasie z polityką kastylijską. Papież Eugeniusz, który toczył z soborem zażarty bój, wydał w roku 1442 brewe, wymierzone w Żydów kastylijskich i ograniczające ich przywileje. Graetz opisuje to, jako poważny cios, ale biorąc pod uwagę słabość papieża, było to zapewne konieczne posunięcie, które ograniczyło po prostu nieco wpływy bankierskich rodzin żydowskich na dwór i obsadzanie przez nich głównych stanowisk urzędniczych. Brewe papieskie także rzuca inne nieco światło na dzieło Diego de Valera o prawdziwej szlachcie. Oczywiście postawa papieża, będącego w chronicznych kłopotach to jedna kwestia, a lokalne zarządzenia kastylijskiej władzy to rzecz osobna. Alvar de Luna, wbrew biskupom i rodzinie Cartagena, Żydom przecież, zablokował praktyczne wykonanie papieskich zaleceń. Teraz ciekawostka, która w interesujący sposób oświetla relacje pomiędzy chrześcijanami i Żydami w Kastylii. Nie precyzując spraw dokładnie papież zasugerował, by chrześcijanie i Żydzi nie wchodzili ze sobą w zbyt zażyłe relacje. Tak oto o interpretacji papieskich postanowień pisze Graetz: Nie zakazują one chrześcijanom pasać trzód należących do Żydów, uprawiać ich pól i prowadzić z nimi interesów. Owo znamienne zdanie dokładnie pokazuje jak kształtowały się relacje pomiędzy obydwoma społecznościami i kto był w tej relacji panem, a kto wykonywał funkcje służebne. Zacytujmy jeszcze jeden fragment książki profesora Greatza, który wyda się wielu osobom zaskakujący. Musimy, niestety sięgać do publikacji tak starych, bo dziś w dobie autocenzury, nikt chyba nie pozwoliłby sobie na tak ciekawą ocenę opisanych niżej wypadków. Chodzi zaś o tak zwane powstanie toledańskie, które dotyczy także dzieła Diego de Valery, naszego fechmistrza.
Gabriel Maciej tweet media
Polski
1
33
50
836
Rafał Pajor
Rafał Pajor@benegezerit·
@Sakreblefakju On to przykleił do obudowy 🙆 Ciekawe jak wygląda wymiana takiego etuja? Jak zaczął zarabiać narożniki to jest cięcie i później już tylko szlifuje. Nie zdradził najważniejszej tajemnicy cechowej ☝️
Polski
0
0
0
3
Andrew vdGP
Andrew vdGP@andreasvdgp·
@benegezerit @_AGENDA_2030 naturalnie! Na tym polega wojsko!! Ale natura obdarzyła nas wolną wolą w podejmowaniu decyzji! ważna jest baza do ich podjęcia!! nie ma czegoś takiego jak "nie miałem wyjścia!!" zawsze jest wyjście!! że oni tak zdecydowali to jest ich problem!! dla mnie to skandal!!
Polski
1
0
0
7
Agenda 2030
Agenda 2030@_AGENDA_2030·
Ja pierdolę. Zdrada w biały dzień. I to w mundurach.
Polski
188
811
3.6K
54K
Rafał Pajor
Rafał Pajor@benegezerit·
@gibon102 A do tej pory rynek dawał nam te wszystkie opakowania gratis?
Polski
0
0
0
68
Jerzy Gątarz
Jerzy Gątarz@gibon102·
"Bedziemy płacili wtedy w cenie opakowania, juz w cenie towaru, za wyjęcie tego opakowania z rynku. O tyle mniej potem zapłacimy gminie, bo to nam obniży wtedy opłaty za odbiór śmieci".
Jerzy Gątarz tweet media
Polski
5
2
18
1.8K
Gabriel Maciej
Gabriel Maciej@gabriel_maciej·
@benegezerit @zuzek_lobuzek94 Tak, wykreował styl, który wielu chce naśladować i nie popadł w obłęd. To nawet dobrze o nim świadczy, bo się kontroluje. Nie to co Max Kolonko. Pamiętasz ilu ludzi, z posłem Jaskółą z Kukiz 15 na czele, naśladowało Kolonkę? Im się zdawało, że przez to będą fajniejsi.
Polski
1
0
1
83
Zuzanna Stec
Zuzanna Stec@zuzek_lobuzek94·
Starsi panowie są strasznie nieśmieszni; taki vibe cringowego tata, który przychodzi zagadać do ciebie akurat jak są znajomi i koniecznie musi zaprezentować, jak bardzo czuje klimat młodzieży 💪🏻
Polski
125
10
330
158.2K
Renata 🇵🇱
Renata 🇵🇱@Ren4ta_H·
„Los naszych czasów charakteryzuje się racjonalizacją i intelektualizacją, a nade wszystko odczarowaniem świata”. Nie lubił Polaków, przeżył załamanie nerwowe i kilka lat nie mógł pracować. Uznawany za jednego z ojców socjologii. ➡️21.04.1864 – urodził się Max Weber. #EchoHistorii Był niemieckim socjologiem, ekonomistą i filozofem. Jego prace miały ogromny wpływ na rozwój nauk społecznych oraz sposób analizy współczesnego społeczeństwa. W swojej najsłynniejszej pracy "Etyka protestancka a duch kapitalizmu" (1904/1905) dowodził, że wartości protestanckie (np. pracowitość, oszczędność) sprzyjały rozwojowi kapitalizmu. Nie popierał polskich ruchów narodowych, wręcz przeciwnie - angażował się w działania germanizacyjne wymierzone w Polaków, w wymiarze administracyjnym, ekonomicznym i kulturowym. Pochodził z zamożnej rodziny. Będąc uczniem, w szkole nudził się strasznie i w tajemnicy przeczytał wszystkie 40 tomów dzieł Johanna Wolfganga Goethego. Już w wieku 13 lat podarował rodzicom na Boże Narodzenie dwa własne eseje historyczne (o historii Niemiec i cesarstwie rzymskim). W 1893 roku ożenił się ze swoją daleką kuzynką Marianne Schnitger (późniejszą feministką i jego biografką). Ich związek był głęboko intelektualny i partnerski, ale przez wiele lat pozostawał nieskonsumowany. Dopiero później Weber miał (prawdopodobnie pierwszy w życiu) romans. W 1897 roku Weber pokłócił się z ojcem (który był dominujący i autorytarny). Ojciec zmarł dwa miesiące później, a konflikt nigdy nie został wyjaśniony. To doprowadziło do ciężkiego kryzysu psychicznego – Weber przez prawie 5 lat (1898–1903) prawie nie pracował, cierpiał na depresję, bezsenność i lęki. Był w sanatoriach i zrezygnował z profesury. Zmarł w 1920 roku na hiszpankę.
Renata 🇵🇱 tweet mediaRenata 🇵🇱 tweet media
Polski
2
3
8
770
Gabriel Maciej
Gabriel Maciej@gabriel_maciej·
@Ren4ta_H Tak, dwie wojny światowe - racjonalizacja jak ta lala. I intelektualizacja jeszcze
Polski
4
3
24
451