Dawid Pałka@Dawid_Palka_
20 lat zajęło mi zrozumienie jednej prostej rzeczy o relacjach z kobietami.
Moja żona robiła w weekend tort dla syna.
Wszystko idealnie, każdy składnik perfekcyjny.
I nagle w trakcie pękła miska a cała masa wylała się na blat.
Godziny pracy, zmęczenie, frustracja i prawie łzy rozgoryczenia.
Siedziałem w drugim pokoju i już się we mnie gotuje, już szykuję jakiś mądry męsko/mężowski morał żeby jej wygarnąć:
- po co się męczysz? Przecież i tak nikt nie doceni.
- teraz każdy jest na jakiejś diecie więc pewnie i tak nikt nie zje.
- nie mądrzej byłoby kupić w sklepie i mieć kilka godzin wolnych?
- zrobisz tort a i tak każdy zje symbolicznie a reszta wyląduje w koszu.
I wiecie co jej powiedziałem?
Nic. Zamknąłem gębę i nic nie mówiłem.
Zamiast tego, przytuliłem, pocałowałem w czoło i wciąż nic nie mówiłem.
Napięcie i złość z niej zeszło w minutę i już wszystko było dobrze.
Bo jest coś, czego wielu facetów nie kuma i ja też nie za każdym razem.
U kobiet nie każda sytuacja wymaga rozwiązania i nie każda emocja wymaga rady.
To nie jest "nasz świat", gdzie jak facet coś ci powie, to jest już zdesperowany bo sam nie może znaleźć rozwiązania i potrzebuje twojej pomocy.
Kobiety nie oczekują instrukcji, tylko obecności. Paradoksalnie im więcej doradzasz, tym gorzej, bo to brzmi jak poprawianie, a nie wsparcie.
A one przez swoje emocje mówią nie „naprawiaj mnie”, tylko „bądź obok”.
Jeśli chcesz mieć spokojniejszą, lepszą relację:
Zamknij gębę, nic nie doradzaj, wysłuchuj, potakuj i po prostu bądź.