
Jan Wężyk
19.6K posts







Drugi pomysł na naprawę rynku mieszkaniowego. GRUNTY. Wiedzieliście, że w Warszawie 20% ziemi to jest rolna, w takim Gdańsku nawet 33%. W Gdańsku, samym mieście uprawia się ciągle marchew, pietruszkę, cebulę i ziemniaki. W takich Rudnikach, dzielnica Gdańska, ciągle są kilkunastohektarowe gospodarstwa rolne z widokiem na Rafinerię🤔. Ale w Warszawie nie lepiej - na Białołęce wciąż jest kilkadziesiąt gospodarstw rolnych. Może przyjmijmy wreszcie - a jak - odgórnie, że w 2026 r. w miastach wojewódzkich nie ma ziemi rolnej. Przekształcić to w zabudowę mieszkaniową i niech sobie rolnik sprzedaje za gruby hajs lub uprawia poletko w stolicy - jak ma taki kaprys. Ogródki działkowe to kolejna fanaberia - wyrzucić to za granicę miasta, a nie często najlepsze tereny zajmuje emerycka zabawa w uprawę cebulki i pietruszki blisko centrum miasta. W zamian dać porządne tereny zielone dostępne dla wszystkich mieszkańców + autobus do ogródków działkowych poza miasto. Zdaję sobie sprawę, że i tak niektórzy to chcieliby po prostu dostać mieszkanie za darmochę w centrum miasta, ale z takimi pomysłami to proszę iść do wróżek, czarodziejek oraz polityków Lewicy.




















