Daro me-retweet

Dwa lata temu gdy zakładałem trawnik, zapisałem się do facebookowej grupy dla trawnikowych fanatyków. Myślałem że może znajdę tam jakieś pro tipy, wskazówki.
Szybko jednak okazało się, że to inny, odrębny świat. Wg niektórych rad, czystego składnika makroelementów w nawozach przeliczeniu na 1000 M2, wystarczyłoby na całosezonowe nawożenie hektara kukurydzy. Herbicydy, etykiety? A po co to komu potrzebne. Rady w stylu - "kup więcej bo ciężko wymierzyć i wyliczyć, zawsze brakuje". No i te piękne zdjęcia przenawożonych, równiutkich trawników... Wszystko pod linijkę. No i woda! Systemy nawadniania, podziemne, naziemne - przeróżne. Podlewanie rano, podlewanie wieczorem bądź w nocy. Zastanawiałem się kiedy ci ludzie mają na to czas? Okazało się, że to jest po prostu jakieś hobby o którym nie miałem zielonego pojęcia. Świat dla mężczyzn po robocie. Taki farm symulator z monouprawą. Trawa jest zamiennikiem pola, kosiarka kombajnu. A jakie kosiarki! Autonomiczne, duże, małe. Za niektóre możnaby kupić Ursusa C-330 w stanie idealnym.
Szybko poczułem się tam jak ciało obce, gdyż okazało się, że nawozy które stosują są ultra drogie w przeliczeniu na czysty składnik. Po prostu wiedziałem że można kupić taniej, wziąć zamiennik o tym samym składzie. Byłem tam jak żebrak wśród krezusów. Jak dusigrosz a wokół piloci helikopterów zrzucających pieniądze na trawniki. Kiedyś myślałem że gołębiarze to fanatycy na równi z karpiarzami. Do trawnikarzy im jednak daleko.
GIF
Polski




































