

Weronika Chmiela
668 posts

@Wer_Chmiela
Przewodnicząca @FM_PiS_Krk @FM_PiS_PodKrk 🇵🇱Członek Rady Młodzieży przy Prezydencie RP



@donaldtusk A czemu miały służyć takie wizyty? Coś załatwiłeś? Z tego co pamiętam tylko Nord Stream.






















Cześć! To ja – Blanka. Życie podobno jest bezcenne, a mimo to lekarze wycenili życie mojej mamy na 250 tysięcy złotych – tyle kosztuje immunoterapia, która ma uratować Izę! Codzienność jest okropnie niesprawiedliwa i czasem lubi nas przeczołgać, doświadczyć… 9 lat temu na raka zmarł mój najlepszy przyjaciel – ukochany Dziadek. 6 lat temu na nowotwór zachorował tata – choroba była już w bardzo zaawansowanym stadium, sami lekarze uważają za cud to, że tata żyje i mimo śladów, które zostawił po sobie rak, funkcjonuje właściwie tak, jak przed przebyciem choroby. W styczniu tego roku usłyszeliśmy pierwszy raz, że choroba prawdopodobnie atakuje mamę. Wszystkie najczarniejsze myśli i strach wróciły ze zdwojoną siłą. „Dlaczego znowu my?”. Mimo, że znaleźliśmy się w tej sytuacji już trzeci raz, to znowu od początku towarzyszyła nam nadzieja, że guz jest niewielki, niezłośliwy, że nie zdążył dać przerzutów… trzeci raz się pomyliliśmy. Szpital, badania, biopsja… Dziś znamy już naszego wroga – to rak potrójnie ujemny – najrzadszy typ nowotworu piersi. Dopiero uczymy się, co to wszystko znaczy, więc pozwólcie, że wkleję Wam opis z książeczki, którą mama dostała na oddziale: „Rak potrójnie ujemny jest najrzadszym typem raka piersi. Określa go brak ekspresji receptora estrogenowego i progesteronowego, oraz brak nadekspresji lub amplifikacji HER2. Oznacza to, że nowotwór ten nie posiada żadnych cech, które są dla niego specyficzne i jest zdefiniowany przez brak właściwości, które określają inne typy raka piersi, takie jak rak hormonozależny czy rak HER2-dodatni. Znaczy to również, że rak potrójnie ujemny, to nie jeden nowotwór, a cała grupa nowotworów pozbawionych receptorów hormonalnych i nadekspresji HER2. Mogą się one charakteryzować różną biologią i różnym przebiegiem klinicznym. W praktyce oznacza to również, że nowotwory te są pozbawione celów molekularnych (czyli specyficznych punktów uchwytu), które umożliwiają zastosowanie leczenia celowanego, takiego jak np. hormonoterapia lub leczenie anty-HER2. Ponieważ większość z tych nowotworów charakteryzuje się agresywnym przebiegiem klinicznym, podstawą ich leczenia pozostaje chemioterapia. W ostatnich latach pojawiły się jednak dodatkowe opcje leczenia także dla tego typu nowotworu” – jak widzicie to wyjątkowo paskudny przeciwnik, dlatego prosimy Was o pomoc. Jak ma wyglądać leczenie mamy? Droga będzie bardzo długa –16 cykli chemioterapii (12 co tydzień, 4 co dwa tygodnie), operacja (prawdopodobnie z amputacją piersi; mama ma już przerzuty do węzłów chłonnych i w okolice obojczyków), radioterapia… a dalej? – zobaczymy – to jeszcze bardzo długa walka. Cała kuracja musi być wspierana immunoterapią, która jest niezwykle kosztowna – mama potrzebuje leku co 3 tygodnie (8 dawek przed operacją, 8 po), jedna dawka kosztuje 15 tysięcy złotych. Pembrolizumab, bo tak nazywa się lek, który ma uratować życie mamy jest refundowany… ale (jak napisał lekarz) „Ze względu na zaawansowanie choroby nie spełnia kryteriów leczenia w ramach programu lekowego” – dlatego musimy walczyć sami. Izunia, moja ukochana mama i najlepsza przyjaciółka, była obecna przy każdym moim małym końcu świata, ocierała wszystkie łzy i słuchała najcierpliwiej ze wszystkich. Ci, którzy ją znają, wiedzą, że nie da się nie kochać tak dobrego, pełnego ciepła i radości człowieka. To ona nauczyła mnie wdzięczności, wiary, nadziei i miłości, miłości, która się nie waha, ale skacze w ogień, dlatego postanowiłam stanąć na czele legionu, który wygra walkę o życie mamy. Dołączycie? To nie pora na umieranie! Uratuj naszą mamę! Ściskam Was i dziękuję za ogrom dobra, który dostajemy! onkozbiorka.pl/izabela-bielsk…