Helena T. Parys
1.3K posts


Ta co jest w uderzeniu to aż niemożliwe 😂









@RobertWinnicki Koniec końców dobrze się stało. Dzieki tej ostatniej kropli bielma z oczu spadły też wśród tzw. normalsów. Nie chodzi nawet o historię tylko o przyszłość. Ukraina po wojnie będzie wobec nas bezwzględnym konkurentem, współpracującym z Niemcami, krajami nordyckimi, byle nie z nami.



Eskałacja napięć między Ukrainą a Polską nie przynosi korzyści ani Ukraińcom, ani Polakom. Przez niemal dwa lata krok po kroku odbudowywaliśmy konstruktywny dialog. Odblokowaliśmy poszukiwania i ekshumacje. Z godnością i zgodnie z chrześcijańską tradycją przeprowadziliśmy w kilku miejscach ponowne pochówki ofiar. Wznowiliśmy Kongres Historyków, w ramach którego dyskusję o trudnych kartach wspólnej historii przenieśliśmy na poziom merytorycznej, naukowo obiektywnej debaty. Nie w oparciu o hasła polityczne, lecz o dokumenty archiwalne, materiały źródłowe i badania naukowe — co otworzyło drogę do dialogu na trudne i wrażliwe tematy oraz pozwoliło wreszcie usłyszeć siebie nawzajem. Jest to podejście całkowicie słuszne, oparte na wzajemnym szacunku, uznaniu i uczciwości. Nie wolno go podważać ani nakręcać spirali nienawiści. Tym bardziej w sytuacji, gdy nad nami wszystkimi — Ukraińcami, Polakami i innymi Europejczykami — ponownie zawisło zagrożenie ze strony naszego odwiecznego wroga, Rosji. Nie wolno zapominać, że walka między nami doprowadzi nas na skraj przepaści. Musimy to sobie uświadomić, zmniejszyć poziom emocji, pozostawić naszą wspólną historię specjalistom-historykom i wspólnie skupić się na tym, co najważniejsze: przeciwdziałaniu wspólnemu wrogowi, wzmacnianiu naszego bezpieczeństwa europejskiego oraz ochronie wolnej przyszłości naszych narodów. Nazwa pododdziału była wyborem naszych żołnierzy. Nasi obrońcy zasługują na bezwarunkowy szacunek. To właśnie oni dziś, kosztem własnego zdrowia, a często także życia, utrzymują linię frontu i bronią całej Europy przed rosyjskim zagrożeniem. Płacą za to najwyższą cenę. Wiem napewno, że nasi żołnierze nie mieli nawet w najmniejszym stopniu antypolskich intencji. Chodziło im o upamiętnienie tych, którzy wiele lat temu również walczyli przeciw imperialnej Moskwie, bolszewicko-komunistycznej okupacji i represjom. Ukraina bardzo ciężko walczyła o swoją niepodległość. Pokolenie po pokoleniu. Tak samo jak Polska szła do swojej niepodległości poprzez ciężką pracę i walkę — własną drogą. Jesteśmy wdzięczni za przywódczą rolę Polski we wspieraniu Ukrainy w tym strasznym czasie wojny. Pragniemy rozmawiać o wszystkich kwestiach, w tym tych najtrudniejszych, w duchu wzajemnego zrozumienia i otwartości. Wzywam do dialogu i wzmocnienia relacji zgodnie z priorytetami bezpieczeństwa i pomyślnej przyszłości naszych państw.









Ciekawe, co o odebraniu Orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy powie kapituła tego odznaczenia. Ta opinia nie jest wiążąca dla prezydenta Nawrockiego, ale będzie to akt symboliczny, biorąc pod uwagę, iż zasiada tam Zofia Romaszewska i Bronisław Wildstein. Czy także te postacie przejdą na skrajnie antyukraińskie pozycje? Order wręczył Wołodymyrowi Zełeńskiemu prezydent Andrzej Duda. I wówczas w ukraińskiej armii działała Brygada Szturmowa "Azow", odwołująca się do historii UPA. "Azow" budzi kontrowersje w Polsce (była na ten temat ostra dyskusja na łamach Wyborczej) Ale nikomu nie przyszło wtedy do głowy, aby odcinać się tak brutalnie od Ukrainy. Wręcz przeciwnie, biorąc pod uwagę decyzję PAD. Co się zmieniło od tego czasu? Nic, Ukraina, i wtedy, i dziś, nie odcina się od UPA. Może zmieniło się to, że Rosjanie są bardziej skuteczni w dzieleniu Polaków i Ukraińców, USA też się odwraca od Kijowa, a niektórzy politycy są zbyt ulegli wobec Waszyngtonu. Tylko to mogło się zmienić, bo stosunek do UPA w Ukrainie pozostaje niezmiennie ten sam.


Tak pisaliśmy z @WypartowiczBa w ,,Między Bugiem a prawdą" 2 lata temu. Dokładnie z początkiem czerwca rozpoczęliśmy tworzenie tej książki i samym relacjom z Ukrainą poświęciliśmy grubo ponad 3 z 6 rozdziałów - zarówno przeszłości (omówionej od samego początku) do współczesności i potencjalnych szans i wyzwań w przyszłości: ,,Bo czy nie był to właśnie ten najlepszy czas (2022/23) na uzyskanie konsensusu historycznego w sprawie ludobójstwa na Wołyniu i w Galicji Wschodniej? Czy to nie był idealny czas na uzyskanie najlepszej pozycji negocjacyjnej już w rzeczywistości powojennej? Polskie władze miały na to zupełnie inny pogląd. Panowało przekonanie, że nie należy w tej chwili roztrząsać kwestii historycznych, ponieważ będzie na to czas po wojnie. Nie starano się również o jakiekolwiek uzyskanie gwarancji co do inwestycji na Ukrainie po wojnie, ponieważ panowało przeświadczenie, że państwo ukraińskie, być może z dobroci serca, samo otworzy nam drzwi i pokaże palcem, mówiąc: „o tutaj zainwestujcie”. (...) Krokiem, który musi mieć miejsce, bo bez niego nasze stosunki zawsze będą pod znakiem zapytania, jest rozwiązanie kwestii rzezi wołyńskiej. To jest temat pierwszorzędny, czy tego chcemy, czy nie, musimy się nim zająć. Wydaje się, że u nas zaczyna się to przebijać do szerszej świadomości, choć jeszcze kilka lat temu był traktowany raczej jako postulat konserwatywnych, czy wręcz prawicowych środowisk. Dopiero po godnym upamiętnieniu i pochówku ofiar tej zbrodni będziemy mogli usiąść do stołu bez ciężaru historii na naszych barkach. Pytanie jednak, czy sami Ukraińcy będą skłonni naprawdę porzucić takie postacie, jak Bandera czy Szuchewycz? To już znacznie trudniejsze. Tu już prym powinny wieść organizacje pozarządowe, a nie rząd. Organizacje te, w ramach wsparcia, po wojnie powinny pokazywać całokształt historii tych postaci. Kolejną kwestią jest to, czy władze w Kijowie będą chciały współpracy z Polską jako pierwszorzędnym partnerem? Obiektywnie jesteśmy najbardziej do tego predystynowani, ale polityka rządzi się swoimi prawami. Doskonale wiemy o tym, że od 2023 roku to właśnie politycy z Berlina najbardziej starają się o przychylność Ukrainy, co dla nas też nie jest dobrym rozwiązaniem. W zasadzie oddajemy wtedy walkowerem naszą politykę wschodnią partnerom z zewnątrz. Dlatego też bez wcześniej omawianych gwarancji współpracy, umów i działania na preferencyjnych warunkach, współpracy ekonomicznej, militarnej, przemysłowej itd., nie można mówić o skutecznym prowadzeniu polityki na wschodzie" Tak naprawdę cały koniec lektury rozwija wątek tego, jak powinniśmy podchodzić do rozmów z Kijowem, również na tematy historyczne. Nie są to rzeczy wzięte z sufitu, a realne sposoby na realizację polskiej polityki wschodniej, która od po 2004 roku była traktowana po macoszemu. Śmiałbym nawet postawić tezę, że jest to jak dotąd jedyna lektura na rynku, która podchodzi do tego zagadnienia ze świeżym spojrzeniem. I w żaden sposób nie nadgryzły jej dwa minione lata, stało się raczej wręcz odwrotnie. A czy jako państwo wyciągnęliśmy wnioski przez ostatnie 4 lata? Śmiem wątpić. #Ksiazka" target="_blank" rel="nofollow noopener">mtbiznes.pl/przeswity/wyda…
@Przeswity @MTBooks_ @wojnawkolorze @WojciechKazanec @AleksanderOlech @KarolKuc_KT @Telewizyjny @hubertwalas_ @joannakluzik @LukaszSchreiber @Ukladsil @nowylad @KapitanLisowski @FilippDM @TomaszGrzywacz3 @adam_abramczyk @czardam @adambartnicki1 @mkpieczynski @PiotrZychowicz @LukaszJasina @Przewodzik @CDzwoni @kusmierczykm @RobertWinnicki @krzysztofbosak @TudujKrzysztof







Головна проблема поляків у тому, що вони не можуть змиритися з новим статусом України у світі — субʼєкта з власними інтересами та інструментами їх просування. Світ уже не буде таким, як раніше, і чим швидше звикнуть, тим менше тригерів буде. Наш спільний інтерес — знищення росії.







