Anna Starr
111.6K posts

Anna Starr
@Starr3Starr
***** *** Uwolniłam się od dyktatu ambicji. Chcę żyć póki nie umrę. Taki mam plan. #loveanimals #wege 💚🌱😺🐶🐶

ℹ️ Kochani, tylko mala informacja. Wylapalem Ghostbana, wiec nie zobaczycie moich wpisow lub odpowiedzi pod waszymi postami. RT jeszcze dziala, bede was podawal dalej. 👋 #robimyniegadamy #teamtuska





BĘDZIE WOJNA. TUSK SAM JEJ NIE WYGRA UŚMIECHEM I SERDUSZKIEM W KLAPIE Powołanie Rady Nowych Mediów przy Prezydencie RP to nie jest żaden niewinny zjazd ekspertów, tylko ruch pod ostrą wojnę o wpływ. Oficjalnie, po powołaniu 15 kwietnia 2026 roku, mają się zajmować mediami, technologią i dezinformacją. Papier przyjmie każde urzędnicze pierdolenie. Skład tej rady pokazuje jednak jasno, że nie chodzi o debatę, tylko o napierdalanie w narrację i przejęcie cyfrowego pola walki. Kurwa, tu nie będzie dyskusji. Tu będzie walka o głowy. Dzisiaj polityki nie wygrywa się już tylko wciskaniem pierdoletów na mównicy sejmowej, w telewizji śniadaniowej czy na konferencji prasowej z trzema mikrofonami i uśmiechem pod lampami. Dzisiaj politykę wygrywa się w telefonie. W rolce. W klipie ostrym komentarzu w krwawych emocjach W jednym ostrym zdaniu a nie miałkim elaboracie o cukrze w cukrze. W zdaniu które będzie napierdalać w łeb, które człowiek przeczyta rano, powtórzy po południu i wieczorem uzna za własny pogląd. I dokładnie do tego jest szyta ta rada. Nie do filozofowania. Do wpływu na młodych, starych i niedoinformowanych. Wystarczy spojrzeć na nazwiska Ziemkiewicz ma około 335 tysięcy obserwujących na X, około 243 tysiące subskrybentów na YouTubie i prawie 9,8 tysiąca na Instagramie. To nie jest zwykły publicysta. To jest własne medium. Własny obieg i własna wierna publika, która łyka kazde gówno wysrane przez niego. Człowiek, który nie czeka, aż ktoś go zaprosi do studia, bo sam jest studiem, anteną i komentarzem w jednym. Taki typ może tłuc przekaz codziennie, bez pytania kogokolwiek o zgodę. Obok niego stoi „prawdziwy polak” tylko jak by bardziej opalony Swinarski i tu robi się jeszcze ciekawiej. Kanał „Dla Pieniędzy” ma około 1,28 miliona subskrybentów, a konto na X około 15 tysięcy obserwujących. I właśnie w tym tkwi cała siła. Bo to nie jest klasyczny komentator polityczny dla ludzi, którzy lubią się bawić w elitarne analizy. To jest człowiek internetu. Człowiek algorytmu trafiający do masy młodych. (już jesteście w dupie panowie z KO) Taki, który umie wejść z przekazem tam, gdzie polityk w garniturze i rzecznik z kartką nigdy nie dotrą. Taki, który nie musi mieć racji. Wystarczy, że potrafi zbudować zasięg, rytm i nawyk oglądania. A na końcu właśnie to decyduje, kto wygrywa obieg. Do tego dochodzi Anna Pawelec, dziś w wPolsce24, wcześniej związana z TVP, z własną rozpoznawalnością osadzoną w prawicowym ekosystemie telewizyjno-publicystycznym. Jej Instagram ma około 4,5 tysiąca obserwujących. Niby nie brzmi jak armata strategiczna, ale w tej grze nie każdy musi być czołgiem. Czasem wystarczy, że jest twarzą, która budzi zaufanie w odpowiednim obiegu i dowozi przekaz tam, gdzie trzeba. Niżej jest druga linia. Nie tak efektowna, ale cholernie ważna. Karol Gac, Marcin Kędryna, Eryk Mistewicz. Karol Gac ma na X około 12 tysięcy obserwujących, ale to tylko część obrazka. Był mocno obecny w prawicowym komentariacie, a według Onetu w 2023 roku pojawił się w „Wiadomościach” TVP 101 razy. To mówi jedno: to nie jest samotny wilk z jednym kontem w social mediach. To jest człowiek wpięty w cały system wzmacniania przekazu. Kędryna to z kolei klasyczny operator zaplecza komunikacyjnego, wcześniej w kancelarii Dudy, później w Polska Press. Mistewicz wnosi warstwę strategiczną, czyli to, co w polityce najgroźniejsze: nie sam wrzask, tylko przemyślany wrzask. A dalej wchodzą już ludzie od systemu, nie od hałasu. Jakub Turowski z Meta. Emil Kędzierski związany z Google i organizacjami branży cyfrowej. Klaudia Cymanow-Sosin, Łukasz Korus i cała reszta mniej głośnych nazwisk, które nie muszą być celebrytami, żeby być ważne. Bo to są ludzie od mechanizmów. Od regulacji. Od platform. Od wiedzy, jak działa obieg treści i wpływu. Czyli masz nie tylko megafony i twarze, ale też ludzi, którzy wiedzą, jak ustawić scenę, światło i głośniki. Tak dobrze rozumiecie to nie jest rada zbudowana dla prestiżu. To nie jest rada „bo tak ładnie wygląda na stronie prezydenta”. To jest układ złożony z trzech rzeczy naraz: zasięgu, zdolności narracyjnej i kontaktów w świecie platform cyfrowych. Największą siłę medialną mają tu Ziemkiewicz i Swinarski. Największą siłę systemową mają ludzie od platform i technologii, czyli raczej Turowski i Kędzierski. Reszta robi obudowę: środowiskową, redakcyjną, ekspercką, organizacyjną. I właśnie to czyni tę układankę groźną. Bo to nie jest banda przypadkowych nazwisk. To jest zestawienie ludzi od emocji, od zasięgu i od mechaniki przekazu. A teraz druga strona (aż mię płakać ze śmiechu chce i wkurwienia). Na to całe ugrzecznione stado rządzących, które od miesięcy zachowuje się tak, jakby nadal żyło w świecie, gdzie wystarczy wydać komunikat, zrobić konferencję, wrzucić trzy grzeczne zdania na social media i dopisać, że „nie ma powodów do niepokoju”. No to mam złą wiadomość: są, kurwa, powody. I będą coraz większe. Bo naprzeciwko nie staje już garstka politycznych dziwaków, tylko ludzie, którzy rozumieją, jak dziś działa obieg emocji i treści. A po stronie rządzących zbyt często stoją polityczne ciepłe kluchy, które chcą wygrać brutalną wojnę narracyjną manierami z panelu o demokracji liberalnej. Za dużo tam ludzi, którzy myślą, że wystarczy być poprawnym. Że wystarczy być spokojnym. Że wystarczy nie przesadzić. Że wystarczy się ładnie uśmiechnąć, przypiąć serduszko w klapie i wyrecytować kolejne pierdolenie, że wszystko jest dobrze, że demokracja działa, że obywatele są rozsądni, że prawda się obroni. Nie obroni się sama. Nigdy się sama nie obroniła. W historii wygrywali nie ci, którzy mieli najładniejszy komunikat prasowy, tylko ci, którzy lepiej rozumieli tempo epoki, ludzkie emocje i brutalną prawdę, że uwagą tłumu rządzi się jak stadem. Kto tego nie rozumie, ten przegra, choćby miał sto racji i tysiąc ekspertów. To jest właśnie ten moment, w którym trzeba przestać udawać, że chodzi o jakąś miłą debatę o mediach. Nie chodzi. Chodzi o to, kto pierwszy, mocniej i skuteczniej wbije ludziom do głów własny obraz świata. Chodzi o to, kto utrzyma swoją wersję rzeczywistości w obiegu tak długo, aż zacznie ona ludziom wydawać się naturalna. Chodzi o to, kto będzie umiał zamienić narrację w odruch. A kiedy jedna strona buduje sobie zespół od zasięgu, emocji i platform, a druga dalej bawi się w grzeczne komunikaty dla klas średnich, to nie ma co się oszukiwać: wynik takiego starcia może być bardzo brzydki. Dlatego ten wpis nie jest kolejnym grzecznym komentarzem dla ludzi, którzy lubią sobie popierdolić o standardach. To jest młot na otwarcie dyskusji. Bo jeśli ktoś nadal nie widzi, że zaczyna się ostra wojna o przejęcie narracji, to albo śpi, albo nie chce widzieć, że polityka dawno wyszła z telewizora i wlazła ludziom do kieszeni razem z telefonem. I właśnie tam rozstrzygnie się najwięcej. Nie w sali konferencyjnej. Nie w sejmowym korytarzu. W głowach. No to teraz pytanie do was: czy ta rada jest tylko doradczym ozdobnikiem, czy już początkiem prawdziwej ofensywy w wojnie o polską infosferę? A teraz napisze wam jak to będzie wyglądać: W Pałacu nie powołano rady. Powołano sztab do przejęcia państwa. Pod szyldem troski o media, debatę i bezpieczeństwo informacyjne fikcyjny prezydent Batyr ściąga do siebie ludzi od zasięgów, emocji i brudnej roboty. Twarze telewizji, internetowi gracze, publicyści od wojny psychologicznej i zawodowi handlarze gniewem dostają jedno zadanie: napompować zasięgi Batyra, PiS oraz Konfy i innych Braunów, rozbić zaufanie do premiera i rządzącego KO, a potem doprowadzić do wyborów, w których nie wygra lepszy program, tylko lepiej sprzedany strach. Każdy z nich dostaje własny odcinek frontu. Jedni mają wejść w młodych, inni w niezdecydowanych, jeszcze inni dzień po dniu mają zatruwać debatę publiczną jadem antyunijnych haseł, półprawd, insynuacji i politycznej histerii. Ale prawdziwy plan sięga głębiej. Chodzi o to, by powoli, metodycznie i bezlitośnie wpajać ludziom nienawiść do Ukraińców, budzić niechęć do uchodźców, podsycać lęk przed obcymi i sączyć przekaz, że każde nieszczęście w kraju ma twarz przybysza z zewnątrz. Nie wprost, nie ordynarnie, tylko kroplami — memem, klipem, komentarzem, niby-żartem, pozornie niewinnym pytaniem. Tak właśnie działa nowoczesna propaganda. Ona, kurwa nie krzyczy od razu, tylko wpełza pod skórę i napieprza młotkiem. W tle czai się jeszcze coś gorszego. Miękkie oswajanie opinii publicznej z narracją korzystną dla Moskwy, podawaną tak sprytnie, by wyglądała na patriotyzm, realizm albo „trudne pytania”, choć w istocie jest politycznym jadem podanym w eleganckim opakowaniu. I ludzie to kupią bo kurwa druga strona zamiast steka na ostro znów będzie podawała parówe z majonezem. Bo po drugiej stronie stoi władza, która mimo że formalnie rządzi, zachowuje się tak, jakby wciąż nie rozumiała, że walka dawno przeniosła się kurwa z mównicy do telefonów, feedów i emocji. Koalicja ma państwo, urzędy i stołki, ale nie ma ludzi zdolnych wejść w to bagno i wygrać z kimś, kto od dawna nie gra fair. Bo kiedy w lesie wyrasta banda hien która ma na przeciwko wychodowane świnki, które nie zastały głodu i widz świat przez pryzmat reklamy w bajkach dla dzieci, nie wystarczy liczyć na to, że ludzie jej nie wybiorą tylko dlatego, że boją się wyjścia z Unii. Jeśli nie umiesz walczyć na polu propagandy, prędzej czy później przegrasz z tymi, którzy właśnie z propagandy zrobili broń, religię i plan przejęcia Polski i wyprowadzenia jej z Unii. KO jest w czarnej dupie jak nie zacznie grać ostro, tyle w temacie.

Po tym co pomarańczowy idiota z demencją napisał dziś w nocy, zgadzam się z tym gościem👇


















