Przez trzy lata wszyscy powtarzali to samo:„Sztuczna inteligencja nie myśli, tylko przewiduje kolejne słowo.”
A teraz zobaczcie. 23-letni Liam Price, zwykły amator matematyki bez doktoratu i bez żadnych publikacji, w jednym poleceniu i w ciągu 80 minut, ChatGPT 5.4 Pro rozwiązał otwarty problem Erdősa numer 1196. Problem, nad którym przez 60 lat pracowali najlepsi matematycy świata i nikt go nie pokonał.
To nie jest żadna sztuczka. Model użył funkcji von Mangoldta. To stare narzędzie znane w teorii liczb od ponad stu lat. Ale zrobił to w taki sposób, o jakim nikt wcześniej nie pomyślał. Nie wymyślił nowej matematyki. Po prostu przeczytał wszystko, co ludzie kiedykolwiek napisali na ten temat, i dostrzegł połączenie, którego żaden człowiek nie zauważył.
Eksperci potwierdzili, żeto nie błąd, to prawdziwy i bardzo elegancki dowód. Nazywają go „book proof”, czyli dowodem tak pięknym, że aż chce się go powiesić na ścianie. Przez dekady mówiono, że sztuczna inteligencja nigdy nie zastąpi prawdziwego myślenia.
Dziś GPT-5.4 Pro w 80 minut pokonał 60 lat wysiłku najlepszych umysłów.
Musimy albo na nowo zdefiniować, co to znaczy „myśleć”, albo po prostu przyznać, że sztuczna inteligencja już to robi. I robi to lepiej niż my. Matematyka właśnie wkroczyła w nową erę.
Czterdziesta rocznica największej...psychospołecznej katastrofy XX wieku w Europie.
Czyli katastrofa w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej z 26 kwietnia 1986 roku. Warto pamiętać że polskie organa jednak wtedy zadziałały bardzo sprawnie - zwłaszcza CLOR (Centralne Laboratorium Ochrony Radiologicznej). Gdyby nie kwestie polityczne można by pisać o wzorowej reakcji na zagrożenie. Nawet podawanie "Lugoli" było po latach ocenione jako słuszne działanie. Mimo że uwielbiam serial "Czarnobyl" to jednak należy mieć świadomość że mocno fałszuje on skutki katastrofy. Najbardziej rzetelnie zbadał ową "Komitet ONZ do spraw Efektów Promieniowania Atomowego" (UNSCEAR) który w wydanym w 2000 roku raporcie stwierdził trzy podstawowe fakty:
- nie zanotowano na skażonych terenach Ukrainy, Rosji i Białorusi wzrostu zachorowań na białaczkę ani na inne nowotwory, który można byłoby przypisać skutkom katastrofy
- brak jest oznak potwierdzających wzrost częstości występowania objawów chorób dziedzicznych, takich jak zespół Downa, anomalie porodowe, poronienia lub umieralność płodów na terenach dotkniętych wysokim skażeniem po katastrofie
- wykryto nieznaczny wzrost zachorowań na nowotwory Tarczycy ALE wprost podaje się w raportach że wcześniej nie było takowych szeroko zakrojonych badań na terenach skażonych :-)
(BTW: za to w Europie na fali paniki w 1986 roku miało miejsce 100 tys. aborcji z czego nadliczbowych w Polsce - ponad 2 tys.)
Skutkiem bezpośrednim katastrofy było 31 ofiar. Całość ponad to - dyskusyjna.
Warto to porównać z katastrofą w Bhopalu w Indiach z 1984 roku gdzie na skutek awarii w fabryce i uwolnienia się izocyjanianu metylu śmierć poniosło 3,787 osób zaś pół miliona zostało dotkniętych skutkami gazu.
Natomiast Czarnobyl stał się największą psychospołeczną katastrofą w Europie a jego skutki odczuwamy do dziś. Niestety "skutki" Czarnobyla w Polsce to przede wszystkim zastopowanie budowy Elektrowni Jądrowej w Żarnowcu. Efekt protestów społecznych przeciw PRLu a potem fakt który bardzo pasował politykom i związkowcom lobującym za węglem i energetyce węglowej a nie atomowej. Przy całym bolesnym "cudzie" (ironia) polskiej transformacji ustrojowej jednym z najczarniejszych przykładów głupoty jest to co zrobiono z polską atomistyką i Żarnowcem.
Osobiście uważam że niestety w polskim atomie jest już "za późno i za mało" zaś katastrofa demograficzna która nas czeka nałoży się na absurdalnie wysokie koszty energii (efekt braku kilku EJ) co będzie mieć fatalne przełożenie na konkurencyjność polskiej gospodarki. Mam nadzieję że się mylę. I to piszę nie z perspektywy swojej a troski o swoje dzieci.
Boje się że na skutek splotu kilku czynników nasz "złoty wiek" się właśnie kończy i wcale do tego nie potrzeba wojny na naszym terytorium.
Prezydent USA Donald Trump oświadczył, że 31-letni Cole Tomas Allen, zatrzymany po sobotniej strzelaninie podczas gali w Waszyngtonie, pozostawił manifest i kierował się nienawiścią wobec chrześcijan
polsatnews.pl/wiadomosc/2026…
@wolski_jaros@TrompBK Wow. Zgadzam się co do wniosków i Żarnowca. Pamiętam z 15 lat temu jechałem autem w trasę i słuchałem w radio wywiadu z jakimś bardzo wiekowym już wtedy polskim naukowcem i dokładnie to mówił. Że zginęły te osoby na miejscu, a reszta jest bardzo rozdmuchana i poziom
Serial "Wojna zastępcza" w @TVP jest klasyczną dezinformacją, pokazującą oficerów polskich służb jako niekompetentnych, nieporadnych. Dla odmiany, Rosjanie pokazani są jako eleganccy profesjonaliści, co z definicji lokuje sympatię widzów po ich stronie. rp.pl/sluzby/art4423…
@Ten_Psycholog pierwsze co pomyślałem jak to wszystko zobaczyłem, to właśnie ustawka, żeby złagodzić gniew wyborców ws. Iranu. Udało się wygrać prezydenturę dzięki "zamachowi", więc widać, że działa.
Kolejny zamach na Trumpa?
Jakiś random wnosi pistolet do budynku, w którym przebywa prezydent USA i członkowie jego administracji? Budynku otoczonego przez wszystkie możliwe służby i z kilkoma etapami kontroli?
Sorry ale no nie 👎. To tak nie powinno działać i albo to kolejna ustawka, albo służby w USA (a w tym słynne Secret Service) to największe patałachy na świecie w swoim fachu.
Kto kupuje te bajki?
@HelvisPriestley no właśnie zawsze przy podobnych okazjach uświadamiam sobie w jakich bańkach żyją ludzie - najbardziej uderzyło mnie jak kiedyś syn 19 lat odpalił na swoim komputerze przy mnie YT - rzuciłem okiem i filmy z milionami odsłon ludzi o których w życiu nie słyszałem.
Leczenie zębów tylko dla bogatych? Polacy szukają ratunku poza krajem
Coraz więcej Polaków rezygnuje z leczenia zębów w kraju i wybiera wyjazdy za granicę. Powód jest prosty: ceny. Podstawowa plomba, która w Polsce potrafi kosztować 300–500 zł, w Ukrainie zaczyna się już od około 50 zł. Przy większych zabiegach różnice są jeszcze bardziej odczuwalne implanty czy leczenie kanałowe mogą być tańsze nawet o kilkaset lub kilka tysięcy złotych.
Rosnące koszty usług stomatologicznych sprawiają, że dla wielu osób prywatne leczenie staje się luksusem. Publiczna opieka zdrowotna nie zawsze nadąża za potrzebami pacjentów, dlatego ci szukają alternatyw. Kilkugodzinna podróż przestaje być problemem, jeśli w grę wchodzą realne oszczędności.
Turystyka dentystyczna rośnie w siłę, napędzana przez media społecznościowe i rekomendacje znajomych. Co ciekawe, działa to w obie strony Czesi coraz częściej leczą zęby w Polsce, gdzie wciąż bywa taniej niż u nich.
Rynek zaczyna przypominać system naczyń połączonych, ale dla wielu Polaków wniosek jest jeden: aby zadbać o zdrowy uśmiech, trzeba wyjechać z kraju.
@tortlad@kosa64@zurnalistapl@K_Stanowski@OficjalneZero W czasie wywiadu zadzwonił facet, który świadczył usługi dla księcia Lubomierskiego i nie dostał kasy, oddał sprawę do sądu, a komornik stwierdził, że nie ma skąd ściągnąć. Potem po wywiadzie okazało się, że doszło do jakiegoś nieporozumienia (sic!) i wysłali kasę priorytetem.
Mamy wpłatę, więc sprawa z @zurnalistapl została pomyślnie rozwiązana.
Dziękuję za pomoc @K_Stanowski i ekipie @OficjalneZero, wyszło z tego zamieszania coś dobrego!
@donald_PL_ Raczej bym się zastanowił dlaczego leczenie kosztuje tak dużo? Przecież komponenty leków nie są sprowadzane z księżyca czy wydobywane z dna rowu mariańskiego.
"I… i to jakby… ta w ogóle cała akcja, to jest trochę odpowiedź na tę moją wieczną rozkminę:
"Ej, czemu kurde nie wiem, wszyscy bogaci ludzie nagle po prostu nie zrobią jakiejś akcji i nie zaczną pomagać?", co nie?"
„Przechodzimy z ilości na jakość” - powiedziała wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk. Trudno nie być zaskoczonym taką wypowiedzią.
Przez lata wydawało się, że to właśnie dostępność badań ratuje zdrowie i życie. Że im więcej osób ma szansę szybko zrobić tomografię, rezonans czy inne badania obrazowe, tym większa szansa na wykrycie choroby na czas.
A teraz słyszymy, że ograniczanie finansowania i zmniejszanie liczby badań to rzekomo przejście „z ilości na jakość”.
Jak to właściwie ma działać?
Jeśli pracownia robiła 10 badań tomografem dziennie, a po cięciach zrobi 5 — to te badania nagle będą lepszej jakości? Aparat zacznie działać „bardziej dokładnie”? Obraz stanie się magicznie bardziej szczegółowy, bo przyjęto mniej pacjentów?
Ograniczenie liczby badań nie sprawia automatycznie, że diagnostyka staje się lepsza. Za to na pewno sprawi, że pacjenci będą dłużej czekać na diagnozę.
A w wielu chorobach czas ma kluczowe znaczenie.