Tweet fixado

#ViaF1 #F1PL #F1
"Przeklęty, je***y dupku, ty głupia świnio" - takimi słowami Jos Verstappen wyrażał swoją "ojcowską miłość".
Rok 2012, Max Verstappen jest na dobrej drodze do zdobycia tytułu Kartingowego Mistrza Świata. Podczas finałowego wyścigu we Włoszech na torze w Sarno, na pierwszym okrążeniu Max traci prowadzenie. Próbuje je odzyskać, atakując po wewnętrznej, jednak lider ścina zakręt, zmuszając Verstappena do najechania na tarkę. Gokart Holendra podskakuje na wyboju, uderza w przeciwnika i kończy swój wyścig na poboczu.
Wracając do swojego namiotu, Max zastaje Josa, który w furii wyrzuca wszystkie rzeczy. Rozemocjonowany Max próbuje z nim porozmawiać, lecz Jos nie chce go widzieć. Mechanicy zespołu próbują pocieszyć Maxa; w wywiadzie mówią, że Jos bardzo tego nie lubił. Jeden z nich wspomina, że Max chciał wracać z nimi do domu, jednak było to niedozwolone – Holender miał wtedy 15 lat.
W drodze powrotnej z Włoch Jos milczał. W pewnym momencie zatrzymali się na stacji benzynowej. Jos powiedział do Maxa: "Wysiadaj!", po czym odjechał. Młody Verstappen wspomina, że na szczęście jego mama była wtedy razem z nimi we Włoszech. W płaczu zadzwonił do niej, pytając, czy może go odebrać ze stacji benzynowej. W tym momencie na parking stacji wjechał Jos, Max wsiadł do środka i nie rozmawiali ze sobą przez całą podróż.
Ojciec Maxa odezwał się do niego dopiero tydzień po powrocie z Włoch. Pierwsze słowa do syna brzmiały: "Rozumiesz mnie? Rozumiesz, co się stało?"
Jos w środowisku kartingowym znany był ze swojego ostrego podejścia. Niektórzy zawodnicy i szefowie zespołów, którzy obserwowali to z boku, wspominają, że było to coś więcej niż surowe wychowanie. Na porządku dziennym była przemoc i wyzwiska. Mówią, że zdarzały się sytuacje, w których Max przez kilka godzin po słabym wyścigu siedział w kasku, bo bał się konfrontacji ze wściekłym ojcem.
W 2022 roku Pierre Gasly udzielił wywiadu, w którym opowiadał o sytuacji po wyścigu w Hiszpanii, gdzie zajął pierwsze miejsce, a Max skończył na drugiej pozycji. Gasly był świadkiem, jak Jos stracił nad sobą panowanie, zaczął krzyczeć po holendersku i wyzywać Maxa po angielsku. Rzucił w syna jego kaskiem i kazał mu "sp***ać".
Podejście Josa nie ograniczało się tylko do weekendów wyścigowych. Max opowiadał w wywiadzie, że pewnego mroźnego dnia kończył zajęcia w szkole o 12. Podekscytowany kilkoma modyfikacjami w gokarcie, Jos już czekał na parkingu przed szkołą i razem pojechali prosto na tor. Po kilku okrążeniach Max musiał zjechać i wsiąść do busa, żeby się zagrzać. Dwie, trzy minuty później Jos kazał mu wsiąść z powrotem do gokarta, by dokładniej sprawdzić wprowadzone modyfikacje. Max wspominał, że miał tak przemarznięte ręce, iż nie mógł ruszać palcami, jednak na prośbę ojca wsiadł i jeździł dalej.
Skąd wzięła się ta cała frustracja Josa Verstappena? Niespełnione ambicje podczas własnej kariery, czy może po prostu taka jest jego natura? Jedno jest pewne – Max wyrósł na "wyścigowego killera". Choć w wywiadach broni swojego ojca, pojawiają się opinie, że ich relacja to przykład syndromu sztokholmskiego. Tę tezę argumentują wypowiedziami Maxa, który, opowiadając o tych sytuacjach, zdaje się traktować je jako żarty.




Polski
























