KUTI

675 posts

KUTI banner
KUTI

KUTI

@_KUTI__

Redaktor WarNewsPL. ➡️Pasjonat wojskowości. Przybliżam rolę wsparcia ogniowego. ➡️ Technologia wojskowa oraz taktyka. ➡️ Oceny, analizy i opinie.

Entrou em Şubat 2022
84 Seguindo749 Seguidores
KUTI retweetou
Piotr Brzyski
Piotr Brzyski@p_brzyski·
G7 we Francji. Trump wraca do sprawy Ukrainy. Tegoroczny szczyt G7 w Évian we Francji przyniósł wyraźną zmianę w podejściu administracji Donalda Trumpa do wojny na Ukrainie. 1/17
Piotr Brzyski tweet media
Polski
5
8
68
24.5K
KUTI retweetou
Piotr Brzyski
Piotr Brzyski@p_brzyski·
Polska rozpoczyna przygotowania do utworzenia stałej bazy wojsk USA Rada Ministrów przyjęła uchwałę rozpoczynającą działania mające doprowadzić do utworzenia w Polsce stałej bazy Sił Zbrojnych Stanów Zjednoczonych. 1/15
Piotr Brzyski tweet media
Polski
2
7
55
17.1K
KUTI retweetou
Piotr Brzyski
Piotr Brzyski@p_brzyski·
Wojna na terenie Rosji. Ukraina uderza setki kilometrów od granicy Ukraińska kampania uderzeń dalekiego zasięgu nabiera tempa. 1/14
Piotr Brzyski tweet media
Polski
3
16
179
27.4K
KUTI
KUTI@_KUTI__·
@Tom_Lisiecki @goltarr @MadMax_8530 Jak najbardziej ale rozproszenie stawia wymagania dla łączności, logistyki oraz ubezpieczenia. To też należy mieć na uwadze
Polski
1
0
3
182
Tom
Tom@Tom_Lisiecki·
@goltarr @MadMax_8530 @_KUTI__ Doliczmy do tego jeszcze maszyny inżynieryjne, bo przecież te wielkie bestie trzeba okopać!😉 Poza tym zwiększenie zasięgu i precyzja uderzeń pozwala na jeszcze większe rozproszenie systemów rakietowych. Utrzymywanie w kupie kilkudziesięciu pojazdów to proszenie się o kłopoty.🫡
Polski
1
0
6
266
Tomasz Dmitruk
Tomasz Dmitruk@goltarr·
Tak sobie analizuję ostatnio udzielone zamówienia... Na potrzeby 12 DMO Homar-K zamówiono ok. 1000 wozów towarzyszących. Doliczając 18 wyrzutni na DMO wychodzi po ok. 100 pojazdów na jeden DMO (dywizjon). Tak się zastanawiam, czy ktoś jednak nie przesadził trochę z tą strukturą... 📷 1. MBA
Tomasz Dmitruk tweet media
Polski
28
17
257
32.9K
Tomasz Dmitruk
Tomasz Dmitruk@goltarr·
@Tom_Lisiecki @MadMax_8530 @_KUTI__ Dzięki! Zakładam, że w czasie konfliktu baterie Homar-K będą mogły działać samodzielnie, stąd tyle pojazdów towarzyszących, ale to nadal ugrupowanie liczące ok. 30 wozów. Skrytość działania w czasach wszechobecnych BSP i logistyka takiego systemu może być problematyczna.
Polski
3
0
13
504
KUTI
KUTI@_KUTI__·
A ja zostaje przy swoim, że pozostawienie liczby 18 wyrzutni w dywizjonie jest rozwiązaniem sensownym. Kluczow skala i struktura wozów towarzyszących. Patrząc na nazwy pojazdów, które mają wejść w skład systemu, widać raczej kierunek budowy bardziej samodzielnego dywizjonu, zdolnego do działania w wydzielonych modułach. Oczywiście nadal nie znamy dokładnych proporcji poszczególnych typów wozów, więc trudno przesądzać szczegóły. Nie jestem przekonany, czy pójdzie to aż tak daleko, aby każdy pluton uzyskał bardzo dużą autonomię. Bardziej prawdopodobne wydaje mi się zwiększenie niezależności baterii ogniowych zdolnych do operowania na większych przestrzeniach
Polski
0
0
1
42
Tom
Tom@Tom_Lisiecki·
@goltarr @MadMax_8530 Pisałem o tym 4.06. w odpowiedzi na wpis @_KUTI__👇Podbiłem to w odpowiedzi na Pana wpis, z którym całkowicie się zgadzam. Oczywiście 18 WWR HOMAR-K w dar to przerost, jeśli uwzględnimy fakt, że one strzelają precyzyjnie, a nie "na hektary" jak RM/WR-40🫡 x.com/Tom_Lisiecki/s…
Tom@Tom_Lisiecki

1/ Wybacz @_KUTI__, ale znów będzie łyżka dziegciu, choć Twój wpis jest fajny i 10, ba! – nawet 5 lat temu byłbym tym zakupem zachwycony. Nie tego się dziś czepiam, ale tego, co w swoim pojęciu uważamy (Ty i ja) za doskonały SYSTEM.

Polski
2
1
8
802
KUTI retweetou
Piotr Brzyski
Piotr Brzyski@p_brzyski·
Rosja pod presją. Ukraina uderza w logistykę, Kreml szykuje się do zimy Ukraińskie Siły Systemów Bezzałogowych poinformowały o przeprowadzeniu operacji, której celem ataku był port morski w okupowanym Mariupolu 1/16
Piotr Brzyski tweet media
Polski
1
17
210
28.5K
KUTI retweetou
Piotr Brzyski
Piotr Brzyski@p_brzyski·
Izolacja Krymu nabiera tempa. Ukraina konsekwentnie dusi rosyjską logistykę. To kolejny etap systematycznego izolowania Krymu i odcinania rosyjskich wojsk od najważniejszych szlaków zaopatrzeniowych na południu Ukrainy, o czym pisałem ostatnio x.com/p_brzyski/stat… 1/18
Piotr Brzyski tweet media
Piotr Brzyski@p_brzyski

Krym pod presją, nowe sygnały polityczne z Mińska i Moskwy. Czy to początek końca? Ostatnie wydarzenia pokazują, że Kijów konsekwentnie realizuje strategię izolowania Krymu, 1/17

Polski
15
58
571
76.2K
KUTI
KUTI@_KUTI__·
„Armia maszeruje na żołądku” te słowa przypisuje się Napoleonowi. W realiach nowoczesnej wojny trzeba je jednak odczytać znacznie szerzej. Dzisiejsza armia maszeruje na paliwie, amunicji, ciężarówkach, cysternach, terminalach, przeprawach, składach, warsztatach, kolei, drogach, portach, energetyce itd. Można by tę listę długo rozwijać, bo współczesna wojna nie kończy się na linii frontu. Front jest tylko najbardziej widocznym fragmentem większego systemu. Wojna to stan, w którym funkcjonuje całe państwo, a siły zbrojne są tylko najbardziej widocznym organem prowadzenia walki. Żeby jednak mogły walczyć, muszą być codziennie zasilane przez rozbudowane zaplecze. I dlatego warto zwrócić uwagę na ukraińskie uderzenia dronowe w rosyjską logistykę. Nie chodzi wyłącznie o niszczenie pojedynczych pojazdów. Chodzi o systematyczne uderzanie w układ, który podtrzymuje rosyjskie działania. Na mapie widzimy najczęściej brygady, kierunki natarcia, miejscowości i linie frontu. Ale pod spodem działa mniej efektowny, za to absolutnie kluczowy organizm. Jego krwiobiegiem są ciężarówki, cysterny, wagony, promy i statki. Jego żołądkiem są składy amunicji, paliwa i części zamiennych. Jego przełykiem są mosty, przeprawy, porty, drogi i kolej. Jeżeli ten system zaczyna być regularnie rażony, front nie przestaje istnieć od razu. Ale zaczyna tracić tempo, rytm i zdolność do prowadzenia ciągłej walki. Można powiedzieć, że łapie zadyszkę. Izolowanie pola walki polega właśnie na tym, żeby nie patrzeć wyłącznie na rosyjskie bataliony na styku wojsk, ale na cały system, który pozwala im walczyć. Nie zawsze trzeba zniszczyć zgrupowanie przeciwnika bezpośrednio na froncie. Czasem wystarczy sprawić, by coraz trudniej było mu dowozić amunicję, paliwo, części zamienne, ludzi i sprzęt. Wtedy jednostki nadal istnieją, nadal są na mapie i nadal mogą zajmować pozycje, ale ich realna zdolność do prowadzenia walki zaczyna spadać. W praktyce oznacza to, że rosyjska ciężarówka z amunicją może stać się celem równie ważnym jak bojowy wóz piechoty. Bo czołg bez paliwa staje się nieruchomym punktem oporu. Artyleria bez amunicji traci sens bojowy. Brygada bez dostaw pozostaje znakiem taktycznym na mapie, ale coraz słabiej przekłada się na realną siłę walki. I tutaj warto przejść od samej logistyki do narzędzia, które coraz częściej ją razi. Drony. Ale nie jako jedna, prosta kategoria uzbrojenia. To bardzo ważne. Dron dronowi nierówny. Inne zadania wykonuje mały FPV uderzający w pojazd blisko linii styczności. Inne zadania wykonuje dron rozpoznawczy a inne amunicja krążąca itd. Największa masa użycia dronów nadal występuje blisko linii styczności wojsk. To tam małe FPV, drony rozpoznawcze i amunicja krążąca codziennie wykrywają i rażą cele. To tam bezzałogowce stały się jednym z podstawowych narzędzi taktycznego pola walki. Ale równolegle widać drugi proces. Zdolności dronów wzrosły na tyle, że część ciężaru ich użycia przesuwa się głębiej, z bezpośredniej strefy walki na zaplecze operacyjne przeciwnika. Coraz częściej bezzałogowce stają się środkiem oddziaływania na logistykę, infrastrukturę i system dowodzenia przeciwnika. Ukraińskie uderzenia w Mariupol, przeprawy na kierunku Krymu, rafinerie, składy paliw, zakłady przemysłowe i pojazdy logistyczne trzeba czytać jako element jednej kampanii przeciwko rosyjskiemu zapleczu. Nie chodzi o pojedynczy port, most czy ciężarówkę. Chodzi o obniżanie sprawności całego systemu, który zasila front. Znaczenie takich uderzeń polega na tym, że każde z nich dokłada przeciwnikowi kosztów. Uszkodzony port to mniejsza przepustowość i większa presja na drogi oraz kolej. Trafiona przeprawa to objazdy, opóźnienia i konieczność angażowania ekip remontowych oraz ochrony. Uderzenie w rafinerię albo skład paliw to problem z dostępnością paliwa, transportem i planowaniem przerzutów. Zniszczona ciężarówka to nie tylko jeden pojazd mniej, ale także amunicja, paliwo, części albo ludzie, którzy nie dotrą na czas. Łańcuch skutków jest prosty. Jeżeli logistyka działa gorzej, front dostaje mniej albo później. Jeżeli dostaje mniej albo później, spada tempo działań. Jeżeli spada tempo działań, trudniej utrzymać presję, rotować pododdziały, przerzucać odwody, ewakuować uszkodzony sprzęt i prowadzić działania na kilku kierunkach jednocześnie. To nie musi oznaczać natychmiastowego załamania. Ale oznacza więcej tarcia, mniej swobody i coraz większą zależność od improwizacji. Dlatego może trzeba się zastanowić, czy drony nie powinny być już traktowane jako pełnoprawny element wsparcia ogniowego. Nie zamiast artylerii. Nie zamiast lotnictwa. Razem z nimi. Połączone wsparcie ogniowe nie polega na tym, że jeden typ uzbrojenia rozwiązuje wszystkie problemy. Polega na tym, że dowódca ma do dyspozycji różne sensory i efektory, które wzajemnie się wspierają, uzupełniają i stwarzają dogodne warunki do prowadzenia działań przez wojska własne. Drony wypełniają przestrzeń między klasyczną artylerią i lotnictwem. Są liczniejsze, bardziej elastyczne, łatwiejsze do rozproszenia i mogą utrzymywać presję tam, gdzie użycie droższego efektora byłoby nieopłacalne albo powinno być zarezerwowane dla celu wyższej wartości. To jest kierunek szczególnie ważny również dla Polski. Jeżeli budujemy silną artylerię, zamawiamy nowoczesne samoloty, rozwijamy systemy bezzałogowe itd. nie mogą to być osobne zdolności. Muszą tworzyć jeden system. Bo właśnie na tym polega nowoczesne wsparcie ogniowe. Nie na samym zasięgu czy liczbie wyrzutni. Chodzi o zdolność do szybkiego wykrycia celu, potwierdzenia go, dobrania właściwego środka rażenia, wykonania uderzenia i oceny skutków. Dopiero wtedy można realnie izolować pole walki. Nie tylko niszcząc pojedyncze cele, ale systematycznie odbierając przeciwnikowi tempo, swobodę manewru i zdolność do odtwarzania siły. I tu wracamy do logistyki. Wojna nadal potrzebuje żołądka. Nadal potrzebuje krwiobiegu. Nadal potrzebuje dróg, mostów, składów, cystern, portów i ludzi, którzy utrzymują ten organizm w ruchu. Zmieniają się jednak narzędzia, którymi można ten organizm dławić. Dlatego ukraiński sposób użycia dronów jest dziś czymś więcej niż tylko technologiczną ciekawostką. To przykład tego, jak nowoczesne środki rażenia wymuszają adaptację dobrze znanych schematów. Logistyka nadal decyduje o zdolności armii do walki. Różnica polega na tym, że dziś można ją razić szybciej i celniej niż kiedykolwiek wcześniej. A kto potrafi dławić logistykę przeciwnika, ten nie tylko niszczy jego sprzęt. Odbiera mu zdolność do prowadzenia wojny. Dziękuję za poświęcony czas i przeczytanie wpisu. Serdecznie pozdrawiam oraz zapraszam do zapoznania się z profilami: @WarNewsPL1 @Sava89PL @p_brzyski @Historiaw5minut @RHSzydlowski Zdjęcia: 1st Azov Corps of the National Guard
KUTI tweet mediaKUTI tweet media
Polski
3
6
57
13.9K
KUTI retweetou
Piotr Brzyski
Piotr Brzyski@p_brzyski·
Europa chce rozmów Ukrainy z Rosją Przywódcy Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec oficjalnie poparli propozycję prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego dotyczącą rozpoczęcia bezpośrednich rozmów między Ukrainą a Rosją. 1/16
Piotr Brzyski tweet media
Polski
6
12
79
20.2K
KUTI
KUTI@_KUTI__·
@Tom_Lisiecki A jest gdzieś opcja ebooka czy tylko forma fizyczna?
Polski
1
0
1
187
Tom
Tom@Tom_Lisiecki·
Ukazała się nasza "Encyklopedia uzbrojenia artyleryjskiego w wojnie na Ukrainie 2014-2026 Tom-2-Artyleria-rakietowa". A ponieważ wojna się nie kończy, Tom 3 obejmie pewnie rok 2027...
Tom tweet mediaTom tweet media
Polski
11
15
85
23.2K
KUTI retweetou
Piotr Brzyski
Piotr Brzyski@p_brzyski·
Krym pod presją, nowe sygnały polityczne z Mińska i Moskwy. Czy to początek końca? Ostatnie wydarzenia pokazują, że Kijów konsekwentnie realizuje strategię izolowania Krymu, 1/17
Piotr Brzyski tweet media
Polski
18
162
1.9K
380.9K
KUTI retweetou
Piotr Brzyski
Piotr Brzyski@p_brzyski·
Ukraina uderza 1000 km od granicy. Drony zaatakowały bazę Floty Bałtyckiej pod Petersburgiem Ukraina przeprowadziła kolejny atak dalekiego zasięgu na terytorium Rosji. 1/10
Piotr Brzyski tweet media
Polski
14
17
336
42.6K
KUTI retweetou
Piotr Brzyski
Piotr Brzyski@p_brzyski·
Możliwy przełom w wojnie? Zełenski proponuje Putinowi rozmowy, Rosja traci przewagę Wołodymyr Zełenski wystosował list otwarty do Władimira Putina, w którym zaproponował bezpośrednie rozmowy i zakończenie wojny. 1/14
Piotr Brzyski tweet media
Polski
5
14
131
43.3K
KUTI
KUTI@_KUTI__·
Bardzo ciekawa Dyskusja, świetnie się ją czyta. Moim zdaniem 18 wyrzutni w takim układzie ma sens, bo Homar to system zaawansowany, o dużych wymaganiach w zakresie dowodzenia, planowania użycia oraz zabezpieczenia logistycznego i technicznego. Dlatego pewna centralizacja jest potrzebna. Oczywiście można dyskutować o dodatkowych komponentach, np. WRE ale to już osobny temat. Bliska jest mi jednocześnie koncepcja dużej samodzielności baterii czegoś w rodzaju bateryjnego modułu zadaniowego, czegoś co jeden z Panów również przytoczył. Modułu zdolnego do krótkotrwałego działania autonomicznego. Do tego potrzebny byłby jednak chociażby odpowiedni punkt kierowania ogniem na szczeblu baterii oraz odpowiednio rozbudowana kompania logistyczna dywizjonu . Słusznie Pan @Tom_Lisiecki też zwraca uwagę na problem kadrowy. Wyszkolenie odpowiednich kadr dla tak licznych dywizjonów i pododdziałów może być jednym z kluczowych ograniczeń. W praktyce może się więc okazać, że jeden dywizjon, ze względu na dostępność ludzi i poziom wyszkolenia, efektywniej funkcjonowałby z 12 wyrzutniami, podczas gdy inny bez większego problemu poradziłby sobie z 18.
Polski
1
0
3
44
Tom
Tom@Tom_Lisiecki·
1/ Wybacz @_KUTI__, ale znów będzie łyżka dziegciu, choć Twój wpis jest fajny i 10, ba! – nawet 5 lat temu byłbym tym zakupem zachwycony. Nie tego się dziś czepiam, ale tego, co w swoim pojęciu uważamy (Ty i ja) za doskonały SYSTEM.
KUTI@_KUTI__

Kolejny odcinek serii o zakupach w ramach SAFE. Tym razem HOMAR-K ale nie od strony samej wyrzutni, tylko tego, co w praktyce decyduje, czy wyrzutnia będzie pełnowartościowym elementem systemu walki. Bo najnowsza umowa nie dotyczy „dodatków”. Dotyczy zdolności. W debacie o artylerii rakietowej najczęściej rozmawiamy o zasięgu, kalibrze, liczbie wyrzutni i amunicji. 80 km? 290 km? Pociski kierowane? K239 Chunmoo? Jelcz? Integracja? To wszystko jest ważne. Ale na współczesnym polu walki sama wyrzutnia nie wygrywa. Wygrywa system. Dlatego 30 maja 2026 r. Agencja Uzbrojenia podpisała umowę wykonawczą na sprzęt towarzyszący dla wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych HOMAR-K. Wartość to ok. 19 mld zł a zakres około 1000 pojazdów i elementów wsparcia dla 12 dywizjonów HOMAR-K. To jest jeden z ważniejszych kontraktów „drugiej warstwy” w całym programie. Dlaczego „drugiej warstwy”? Bo pierwsza warstwa to sama wyrzutnia. Pakiet z K239 Chunmoo w polskiej konfiguracji, osadzany na Jelczu i integrowany z krajowym systemem kierowania ogniem. To ona przyciąga uwagę. To ona pojawia się na zdjęciach. Ale druga warstwa czyli dowodzenie, rozpoznanie, łączność, logistyka, remont, ewakuacja decyduje, czy ten potencjał da się wykorzystać w warunkach realnej wojny. I właśnie dlatego ta umowa jest tak istotna. W pakiecie są m.in.: – artyleryjskie wozy amunicyjne; – wozy dowodzenia szczebla baterii, plutonu i dywizjonu; – pojazdy 4x4; – mobilne węzły teleinformatyczne; – mobilne moduły stanowisk dowodzenia; – pojazdy ciężarowe różnych klas; – ciężkie pojazdy ewakuacji i ratownictwa technicznego; – warsztaty remontowe; – radiolokacyjne zestawy rozpoznania artyleryjskiego LIWIEC-P. To nie jest zaplecze. To jest kręgosłup systemu wsparcia ogniowego przy użyciu pododdziałów rakiet. Z punktu widzenia użycia artylerii rakietowej dywizjon to nie tylko wyrzutnie. Choć wolę porównywać artylerię do boksera to na dzisiejsze potrzeby uznajmy za organizm. Wyrzutnie są pięścią zadającą cios. Wozy amunicyjne są układem krwionośnym. Wozy dowodzenia są mózgiem. Węzły teleinformatyczne są układem nerwowym. Radary i BSP są zmysłami. Warsztaty i pojazdy ewakuacyjne odpowiadają za regenerację. Dopiero razem tworzą zdolność do prowadzenia ciągłego i skutecznego wsparcia ogniowego. Pomijając wyrzutnie to pierwszy kluczowy obszar to zaopatrzenie w amunicję. Artyleryjskie wozy amunicyjne są absolutnie kluczowe. HOMAR-K może wygenerować bardzo silne uderzenie, ale po salwie musi zostać przeładowany. Jeżeli proces uzupełniania amunicji jest wolny, scentralizowany albo zależny od improwizowanej logistyki, realna szybkostrzelność spada. Wygrywa ten, kto potrafi zapewnić ciągłe wsparcie ogniowe. Ale logistyka Homara to nie tylko amunicja. To także paliwo. I tutaj warto przypomnieć, że to nie jest jedyne wzmocnienie. Wcześniej podpisano także umowę z CELTECH na dostawę 320 cystern-dystrybutorów paliwowych CD-10s w części gwarantowanej i opcjonalnej za ponad 1 mld zł brutto. Mają one zabezpieczać m.in. pododdziały używające K2, K9 i HOMAR-K. Drugi obszar to dowodzenie. Wozy dowodzenia szczebla dywizjonu, baterii i plutonu ogniowego są niezbędne, bo zapewnia to możliwość działania w spójnym systemie kierowania ogniem. Przyspiesza i ułatwia cały proces. Trzecim filarem są mobilne węzły teleinformatyczne i mobilne moduły stanowisk dowodzenia. To „układ nerwowy” dywizjonu, gdzie za kluczowe uznam mobilne węzły teleinformatyczne zdolne do bezpiecznej i szybkiej wymiany danych na dużych odległościach. Dziś, gdy rozproszenie jest jednym z kluczowych warunków przeżywalności wojsk własnych, zdolność do szybkiego i bezpiecznego przesyłania danych na duże odległości staje się niezbędna. Zwłaszcza gdy dysponuje się środkiem ogniowym o takim zasięgu i takiej wartości bojowej. Czwartym filarem jest remont i ewakuacja czyli obszar, który w debacie publicznej wybrzmiewa zdecydowanie zbyt rzadko. Ciężkie kołowe pojazdy ewakuacji i ratownictwa technicznego, warsztaty remontu uzbrojenia, elektroniki i pojazdów mechanicznych są absolutnie kluczowe. Zwłaszcza na współczesnym polu walki nasyconym środkami zdolnymi do uszkodzenia elementów dywizjonu. Dodatkowo pojazdy będą wykorzystywane intensywnie oraz pod presją czasu. System, którego nie da się utrzymać w ruchu, bardzo szybko przestanie być systemem skutecznym. I dojdziemy do bardzo ciekawego elementu, LIWIEC-P. To jeden z najważniejszych elementów całego pakietu. LIWIEC-P ma być nowym radiolokacyjnym zestawem rozpoznania artyleryjskiego i służyć do wykrywania i śledzenia pocisków moździerzowych, artyleryjskich i rakietowych. W praktyce jest to przede wszystkim radar kontrbateryjny, ponieważ pozwala określać położenie środków ogniowych przeciwnika i przekazywać dane do systemów kierowania ogniem. W klasycznej walce kontrbateryjnej liczy się czas. Na Ukrainie widać, że artyleria przeżywa dzięki rozproszeniu, maskowaniu, mobilności i krótkiemu czasowi przebywania na stanowisku. To wymusza modernizację całego systemu rozpoznawczo-uderzeniowego. Właśnie dlatego LIWIEC-P jest tak istotny. To ważne, bo Homar potrzebuje całej sieci sensorów. Dane z radarów artyleryjskich, rozpoznania obrazowego i innych źródeł muszą być łączone, porównywane i weryfikowane. Wtedy rośnie nie tylko liczba wykrytych celów, ale też pewność, że są prawdziwe. To jest kluczowe pojęcie potwierdzanie autentyczności celów. Wojna na Ukrainie pokazała skalę maskowania, wabików, pozoracji, fałszywych emisji, atrap i krótkotrwałych stanowisk ogniowych. Nie wystarczy „coś wykryć”. Trzeba wiedzieć co wykryto. Dlatego LIWIEC-P w pakiecie dla Homara jest tak logiczny. Im więcej sensorów w systemie, tym krótszy czas od wykrycia celu do rażenia. Tu świetnie komponuje się zakup kolejnych BSP FlyEye (190 zestawów), których im więcej w różnych pododdziałach tym więcej danych o celach uzyskamy. Jeszcze ciekawiej robi się przy Gladiusie i kolejnej umowie na ich zakup (12 modułów dodatkowych przy 4 już zamówionych). Gladius to system poszukiwawczo-uderzeniowy. Czyli nie tylko wykrywa, ale też może sam razić cele. W praktyce oznacza to, że Wojsko Polskie buduje warstwowy system rażenia i rozpoznania: – FlyEye i inne BSP; – Artyleryjskie Wozy Rozpoznawcze; – WARMATE; – LIWIEC-P; – Gladius; – RAK; – Krab/K9; – HOMAR. To wygląda już jak sensowna architektura, a nie zbiór przypadkowych zakupów. HOMAR bardzo dobrze wpisuje się w taki układ. Jego potencjał jak i całej artylerii jest największy wtedy, gdy nie szuka celów samodzielnie, lecz otrzymuje dane z sieci rozpoznawczej. Wtedy artyleria staje się środkiem rażenia w systemie połączonym. Tutaj dobrze widać, dlaczego równoległa modernizacja innych rodzajów wojsk ma tak duże znaczenie. Borsuk, K2, Abrams, Krab, K9, Rak, Gladius, FlyEye, Narew, Pilica+ i HOMAR-K nie powinny być traktowane jako osobne wyspy. To elementy większej architektury walki. Dopiero suma tych elementów tworzy realną przewagę. Nie chodzi o to, by każdy system był odpowiedzią na wszystko. Chodzi o to, by każdy system miał swoje miejsce, a dowódca mógł dobrać właściwy sensor i właściwy efektor do konkretnego celu. I właśnie dlatego ta umowa jest tak ważna. Nie dlatego, że dotyczy spektakularnych efektorów, choć istotnym elementem umowy są także POD-y do amunicji 122 mm ale dlatego, że wzmacnia elementy decydujące o realnej wartości bojowej systemu. HOMAR-K bez tej „drugiej warstwy” byłby systemem silnym, ale niepełnym. Miałby zasięg i siłę ognia, ale jego zdolności bojowe i żywotność byłyby ograniczone. Z tą warstwą HOMAR-K staje się czymś znacznie poważniejszym. HOMAR-K daje Wojsku Polskiemu bardzo długą pięść. Ale dopiero integracja różnych typów amunicji, wozów dowodzenia, zabezpieczenia itd. sprawiają, że ta pięść ma oczy, nerwy, zaplecze i sensowny system kierowania. I to jest sedno tej umowy, Polska nie kupuje wyłącznie sprzętu do Homara. Polska kupuje warunki, żeby Homar realnie walczył. Jeżeli ten kierunek zostanie utrzymany, HOMAR-K będzie jednym z kluczowych narzędzi rażenia w nowoczesnym, połączonym polu walki. Dziękuję za poświęcony czas i przeczytanie wpisu w nieco innej formie. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu. Serdecznie pozdrawiam oraz zapraszam do zapoznania się z profilami: @WarNewsPL1 @Sava89PL @p_brzyski @Historiaw5minut @RHSzydlowski @Tom_Lisiecki Zdjęcia: MON

Polski
4
11
64
9.7K
KUTI
KUTI@_KUTI__·
Kolejny odcinek serii o zakupach w ramach SAFE. Tym razem HOMAR-K ale nie od strony samej wyrzutni, tylko tego, co w praktyce decyduje, czy wyrzutnia będzie pełnowartościowym elementem systemu walki. Bo najnowsza umowa nie dotyczy „dodatków”. Dotyczy zdolności. W debacie o artylerii rakietowej najczęściej rozmawiamy o zasięgu, kalibrze, liczbie wyrzutni i amunicji. 80 km? 290 km? Pociski kierowane? K239 Chunmoo? Jelcz? Integracja? To wszystko jest ważne. Ale na współczesnym polu walki sama wyrzutnia nie wygrywa. Wygrywa system. Dlatego 30 maja 2026 r. Agencja Uzbrojenia podpisała umowę wykonawczą na sprzęt towarzyszący dla wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych HOMAR-K. Wartość to ok. 19 mld zł a zakres około 1000 pojazdów i elementów wsparcia dla 12 dywizjonów HOMAR-K. To jest jeden z ważniejszych kontraktów „drugiej warstwy” w całym programie. Dlaczego „drugiej warstwy”? Bo pierwsza warstwa to sama wyrzutnia. Pakiet z K239 Chunmoo w polskiej konfiguracji, osadzany na Jelczu i integrowany z krajowym systemem kierowania ogniem. To ona przyciąga uwagę. To ona pojawia się na zdjęciach. Ale druga warstwa czyli dowodzenie, rozpoznanie, łączność, logistyka, remont, ewakuacja decyduje, czy ten potencjał da się wykorzystać w warunkach realnej wojny. I właśnie dlatego ta umowa jest tak istotna. W pakiecie są m.in.: – artyleryjskie wozy amunicyjne; – wozy dowodzenia szczebla baterii, plutonu i dywizjonu; – pojazdy 4x4; – mobilne węzły teleinformatyczne; – mobilne moduły stanowisk dowodzenia; – pojazdy ciężarowe różnych klas; – ciężkie pojazdy ewakuacji i ratownictwa technicznego; – warsztaty remontowe; – radiolokacyjne zestawy rozpoznania artyleryjskiego LIWIEC-P. To nie jest zaplecze. To jest kręgosłup systemu wsparcia ogniowego przy użyciu pododdziałów rakiet. Z punktu widzenia użycia artylerii rakietowej dywizjon to nie tylko wyrzutnie. Choć wolę porównywać artylerię do boksera to na dzisiejsze potrzeby uznajmy za organizm. Wyrzutnie są pięścią zadającą cios. Wozy amunicyjne są układem krwionośnym. Wozy dowodzenia są mózgiem. Węzły teleinformatyczne są układem nerwowym. Radary i BSP są zmysłami. Warsztaty i pojazdy ewakuacyjne odpowiadają za regenerację. Dopiero razem tworzą zdolność do prowadzenia ciągłego i skutecznego wsparcia ogniowego. Pomijając wyrzutnie to pierwszy kluczowy obszar to zaopatrzenie w amunicję. Artyleryjskie wozy amunicyjne są absolutnie kluczowe. HOMAR-K może wygenerować bardzo silne uderzenie, ale po salwie musi zostać przeładowany. Jeżeli proces uzupełniania amunicji jest wolny, scentralizowany albo zależny od improwizowanej logistyki, realna szybkostrzelność spada. Wygrywa ten, kto potrafi zapewnić ciągłe wsparcie ogniowe. Ale logistyka Homara to nie tylko amunicja. To także paliwo. I tutaj warto przypomnieć, że to nie jest jedyne wzmocnienie. Wcześniej podpisano także umowę z CELTECH na dostawę 320 cystern-dystrybutorów paliwowych CD-10s w części gwarantowanej i opcjonalnej za ponad 1 mld zł brutto. Mają one zabezpieczać m.in. pododdziały używające K2, K9 i HOMAR-K. Drugi obszar to dowodzenie. Wozy dowodzenia szczebla dywizjonu, baterii i plutonu ogniowego są niezbędne, bo zapewnia to możliwość działania w spójnym systemie kierowania ogniem. Przyspiesza i ułatwia cały proces. Trzecim filarem są mobilne węzły teleinformatyczne i mobilne moduły stanowisk dowodzenia. To „układ nerwowy” dywizjonu, gdzie za kluczowe uznam mobilne węzły teleinformatyczne zdolne do bezpiecznej i szybkiej wymiany danych na dużych odległościach. Dziś, gdy rozproszenie jest jednym z kluczowych warunków przeżywalności wojsk własnych, zdolność do szybkiego i bezpiecznego przesyłania danych na duże odległości staje się niezbędna. Zwłaszcza gdy dysponuje się środkiem ogniowym o takim zasięgu i takiej wartości bojowej. Czwartym filarem jest remont i ewakuacja czyli obszar, który w debacie publicznej wybrzmiewa zdecydowanie zbyt rzadko. Ciężkie kołowe pojazdy ewakuacji i ratownictwa technicznego, warsztaty remontu uzbrojenia, elektroniki i pojazdów mechanicznych są absolutnie kluczowe. Zwłaszcza na współczesnym polu walki nasyconym środkami zdolnymi do uszkodzenia elementów dywizjonu. Dodatkowo pojazdy będą wykorzystywane intensywnie oraz pod presją czasu. System, którego nie da się utrzymać w ruchu, bardzo szybko przestanie być systemem skutecznym. I dojdziemy do bardzo ciekawego elementu, LIWIEC-P. To jeden z najważniejszych elementów całego pakietu. LIWIEC-P ma być nowym radiolokacyjnym zestawem rozpoznania artyleryjskiego i służyć do wykrywania i śledzenia pocisków moździerzowych, artyleryjskich i rakietowych. W praktyce jest to przede wszystkim radar kontrbateryjny, ponieważ pozwala określać położenie środków ogniowych przeciwnika i przekazywać dane do systemów kierowania ogniem. W klasycznej walce kontrbateryjnej liczy się czas. Na Ukrainie widać, że artyleria przeżywa dzięki rozproszeniu, maskowaniu, mobilności i krótkiemu czasowi przebywania na stanowisku. To wymusza modernizację całego systemu rozpoznawczo-uderzeniowego. Właśnie dlatego LIWIEC-P jest tak istotny. To ważne, bo Homar potrzebuje całej sieci sensorów. Dane z radarów artyleryjskich, rozpoznania obrazowego i innych źródeł muszą być łączone, porównywane i weryfikowane. Wtedy rośnie nie tylko liczba wykrytych celów, ale też pewność, że są prawdziwe. To jest kluczowe pojęcie potwierdzanie autentyczności celów. Wojna na Ukrainie pokazała skalę maskowania, wabików, pozoracji, fałszywych emisji, atrap i krótkotrwałych stanowisk ogniowych. Nie wystarczy „coś wykryć”. Trzeba wiedzieć co wykryto. Dlatego LIWIEC-P w pakiecie dla Homara jest tak logiczny. Im więcej sensorów w systemie, tym krótszy czas od wykrycia celu do rażenia. Tu świetnie komponuje się zakup kolejnych BSP FlyEye (190 zestawów), których im więcej w różnych pododdziałach tym więcej danych o celach uzyskamy. Jeszcze ciekawiej robi się przy Gladiusie i kolejnej umowie na ich zakup (12 modułów dodatkowych przy 4 już zamówionych). Gladius to system poszukiwawczo-uderzeniowy. Czyli nie tylko wykrywa, ale też może sam razić cele. W praktyce oznacza to, że Wojsko Polskie buduje warstwowy system rażenia i rozpoznania: – FlyEye i inne BSP; – Artyleryjskie Wozy Rozpoznawcze; – WARMATE; – LIWIEC-P; – Gladius; – RAK; – Krab/K9; – HOMAR. To wygląda już jak sensowna architektura, a nie zbiór przypadkowych zakupów. HOMAR bardzo dobrze wpisuje się w taki układ. Jego potencjał jak i całej artylerii jest największy wtedy, gdy nie szuka celów samodzielnie, lecz otrzymuje dane z sieci rozpoznawczej. Wtedy artyleria staje się środkiem rażenia w systemie połączonym. Tutaj dobrze widać, dlaczego równoległa modernizacja innych rodzajów wojsk ma tak duże znaczenie. Borsuk, K2, Abrams, Krab, K9, Rak, Gladius, FlyEye, Narew, Pilica+ i HOMAR-K nie powinny być traktowane jako osobne wyspy. To elementy większej architektury walki. Dopiero suma tych elementów tworzy realną przewagę. Nie chodzi o to, by każdy system był odpowiedzią na wszystko. Chodzi o to, by każdy system miał swoje miejsce, a dowódca mógł dobrać właściwy sensor i właściwy efektor do konkretnego celu. I właśnie dlatego ta umowa jest tak ważna. Nie dlatego, że dotyczy spektakularnych efektorów, choć istotnym elementem umowy są także POD-y do amunicji 122 mm ale dlatego, że wzmacnia elementy decydujące o realnej wartości bojowej systemu. HOMAR-K bez tej „drugiej warstwy” byłby systemem silnym, ale niepełnym. Miałby zasięg i siłę ognia, ale jego zdolności bojowe i żywotność byłyby ograniczone. Z tą warstwą HOMAR-K staje się czymś znacznie poważniejszym. HOMAR-K daje Wojsku Polskiemu bardzo długą pięść. Ale dopiero integracja różnych typów amunicji, wozów dowodzenia, zabezpieczenia itd. sprawiają, że ta pięść ma oczy, nerwy, zaplecze i sensowny system kierowania. I to jest sedno tej umowy, Polska nie kupuje wyłącznie sprzętu do Homara. Polska kupuje warunki, żeby Homar realnie walczył. Jeżeli ten kierunek zostanie utrzymany, HOMAR-K będzie jednym z kluczowych narzędzi rażenia w nowoczesnym, połączonym polu walki. Dziękuję za poświęcony czas i przeczytanie wpisu w nieco innej formie. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu. Serdecznie pozdrawiam oraz zapraszam do zapoznania się z profilami: @WarNewsPL1 @Sava89PL @p_brzyski @Historiaw5minut @RHSzydlowski @Tom_Lisiecki Zdjęcia: MON
KUTI tweet mediaKUTI tweet mediaKUTI tweet media
Polski
7
32
199
26.5K
Tom
Tom@Tom_Lisiecki·
@_KUTI__ @AndrewPerpetua @KamilKropka @pdjezierski Nadawałby się. Ale chciałbym zobaczyć ich osiągi choćby na 40km. CGR-080 ma CEP 15m, a CTM-290 – nawet 9m (teoretycznie😉- w Wiki). Ale czy któryś z nich zastosowano w warunkach zakłóceń w walce?🤔🫡
Polski
1
0
1
41
KUTI
KUTI@_KUTI__·
Polish Apache Initiative 4 / European HIMARS Initiative 8 na poligonie w Toruniu warto czytać szerzej niż przez pryzmat samych strzelań. Zamiast tego czytajmy to jak praktyczną lekcja o tym, jak powinna działać nowoczesna artyleria rakietowa w systemie broni połączonych. 1/17
KUTI tweet media
Polski
5
13
77
19.5K
Tom
Tom@Tom_Lisiecki·
@KamilKropka @pdjezierski @_KUTI__ @AndrewPerpetua Nie tylko on. Francuzi też wyciągają wnioski i ich Ceasary też manewrują, ale... bez amunicji, która znajduje się na SO. W ten sposób minimalizują ryzyko całkowitego zniszczenia działa. Pisałem o tym już rok temu, ale kto to pamięta?😉
Polski
1
0
4
49
Andrew Perpetua
Andrew Perpetua@AndrewPerpetua·
@KamilKropka @_KUTI__ @pdjezierski @Tom_Lisiecki I have seen artillery bunkers survive airstrikes and direct hits from krasnopol. One video in particular a m109 continued shooting while being repeatedly engaged by krasnopol, while inside a bunker, underground. The krasnopol could hit the bunker and deal zero damage.
English
2
0
2
124