bysio
326 posts










This is not islam. This is afghani taliban culture which is totally against islam.












No to Ci wyjaśnię. Pamiętasz Chłopców z ferajny? A pamiętasz, co zafascynowało młodego Henry'ego w mafii? Jeśli nie pamiętasz - to był ten motyw z rozdawaniem 20-dolarówek. Jego sercem było to, że to co dla jednego człowieka jest drobniakami, dla drugiego jest tzw. decision makerem. 10 lat temu ćwiczyłem coś bardzo podobnego, więc mogę potwierdzić, że to działa. Ale nie, nie chodzi tu o pieniądze. Tylko o władzę. To, że masz władzę nad drugim człowiekiem. A właściwie nad każdym dookoła, kto pochodzi z klasy niższej od Ciebie. Możesz mu coś kazać. A jak nie będzie chciał tego zrobić, możesz mu zaoferować taką kwotę, przy której choćby z płaczem i obrzydzeniem do siebie samego, ale się przełamie i to zrobi. A dla Ciebie to nadal będą drobne - a jeśli nawet nie drobne, to akceptowalna kwota. To właśnie odebrał nam PiS. I ja im tego nie zapomnę.





Jeden z powodów, dlaczego nasza demografia leży i kwiczy: feminizm zasiał w umysłach wielu kobiet nienawiść i pogardę dla mężczyzn.


Wyobraź sobie, że codziennie rano wsiadasz w auto lub pociąg i pokonujesz 150 km w jedną stronę do pracy. Brzmi jak scenariusz dla szaleńca albo... błąd w Matrixie? 🤯 Według ostatniego Spisu Powszechnego robi tak prawie 200 tysięcy Polaków. Ale czy na pewno? Zaparzcie kawę, bo wzięliśmy na warsztat wątek o dojazdach do pracy. Wnioski? Polska jest w ruchu, ale mapa naszej kariery wygląda inaczej, niż myślicie. 🚗💨 1. Wielka migracja (lub wielka ściema) GUS doliczył się, że do pracy w innej gminie dojeżdża aż 5,2 mln osób. To wzrost o blisko 60% w porównaniu do 2016 roku! Skąd ten boom? Oczywiście, suburbanizacja robi swoje - wyprowadzamy się pod miasto, by mieć kawałek ogródka, a potem stoimy w korkach na wjeździe. Ale ten gigantyczny skok to też efekt... "dojeżdżających-widmo". Te 200 tys. osób, które rzekomo pokonują codziennie ponad 150 km (np. z Rzeszowa do Warszawy), w rzeczywistości już dawno mieszkają w stolicy. Po prostu wciąż są zameldowani w rodzinnych stronach. To doskonały dowód na to, jak bardzo oficjalne dane o ludności miast rozmijają się z rzeczywistością. Warszawa jest znacznie większa, niż myślimy! 2. Upadek starego lidera Przez lata królem dojazdów była trasa Sosnowiec ➡️ Katowice. To już historia. Mamy nową "królową" relacji pracowniczych. 👑 Największy strumień pracowników płynie teraz z Gdyni do Gdańska. Trójmiasto rośnie w siłę jako jeden, wielki organizm. 3. Dwa światy: Warszawa vs Śląsk Dane pokazują fascynującą różnicę w strukturze pracy: 📍 Warszawa działa jak gigantyczny magnes (lub gwiazda) - zasysa pracowników promieniście ze wszystkich kierunków, wzdłuż torów i dróg. 📍 Śląsk to skomplikowana pajęczyna. Tu nie ma jednego centrum. Ludzie krążą w każdym możliwym kierunku, tworząc gęstą sieć powiązań, której nie widać nigdzie indziej w Polsce. 4. Granice (nie) istnieją Większość granic województw działa na rynku pracy jak mur. Nie przekraczamy ich, jeśli nie musimy. Są jednak wyjątki - strefy "Schengen rynku pracy": 🤝 Małopolanie masowo pracują na Śląsku (ponad 30 tys. osób). 🤝 Mieszkańcy łódzkiego ciągną do Warszawy (26,5 tys. osób). Co to oznacza dla nas? Że rynek pracy jest bardziej płynny, niż pokazują to urzędowe tabelki. Że "praca w wielkim mieście" często oznacza życie bez meldunku. I że chociaż praca zdalna rośnie w siłę, miliony z nas wciąż codziennie ruszają w trasę. A Ty? Jesteś w teamie "lokals", "dojeżdżający" czy może jesteś statystycznym widmem, które w systemie dojeżdża 200 km, a w realu idzie do biura spacerkiem? 😉 #rocketjobspl #RynekPracy #GUS #Dojazdy #Kariera #Warszawa #Śląsk #Trójmiasto #Praca #KartografiaEkstremalna




Nawrocki w Davos: "Czy może pani powtórzyć ponieważ nie rozumiem" 😏






Z całą pewnością to miłość 😅



