2lski
162.3K posts


Ona @MWielichowska ma już taką biegunkę w majtkach, że stringów nie założy już nigdy. Właśnie cała w strachu i w pośpiechu usunęła przed chwilą ze swego profilu na Instagram, zdjęcie z 25.10.2023 roku z Rosjanką - asystentką Tuska, córką oficera GRU na wspólnym lunchu. Boi się!


Szpital Specjalistyczny nr 1 Bytomiu ma sześćdziesiąt milionów złotych zadłużenia W efekcie nie miał z czego pokryć 2250zł kosztu serwisu aparatu do diatermii, bez którego stanąłby blok operacyjny Po zrzutce personelu i pacjentów oddział kontynuuje przyjmowanie chorych katowice.tvp.pl/92758759/niepr…

Portal Warszawski: 📷 W pełni popieramy wniosek o dymisję najgorszego w historii po 1989 roku, Ministra Ministerstwo Klimatu i Środowiska, Pani Paulina Hennig-Kloska, jak i jej wszystkich doradców typu Pani Urszula Sara Zielińska, która potrafiła z przymarszczonym czołem, udając Sofistę, mówić, że żegluga rzeczna jest szkodliwa dla przyrody, nieekologiczna i bardzo droga. Musieliśmy wyłożyć tej "znawczyni" jakim wielkim nieukiem i szkodnikiem jest. Niestety, znowu zaczęła nas raczyć swoimi przyrodniczymi "mądrościami". Zostawiamy sprawę rezerwatów, która w tej w chwili jest żywa, ale jest bardzo ważna i zajmijmy się tematem, który z kilku przyczyn jest nam bardzo bliski. 📷 Apis mellifera, gdzie Apis oznacza po łacinie „pszczoła”, a mellifera – „niosąca miód” lub „miodonośna”, jest na Ziemi od 7 milionów lat, a cała grupa pszczół (nie tylko miodnych) istnieje od około 120 milionów lat (od czasów kredy, gdy wyewoluowały z os). I to boże stworzenie jest dziś na celowniku aktywistów z Ministerstwa Środowiska (taki Dorożała to przecież kolega Mencwela), co raczej świadczy o ich intelektualnym ubóstwie i potwierdza zasadność wymiana całej kadry w tym resorcie! Poseł Krzysztof Ciecióra (dawny wiceminister rolnictwa) opublikował 18 kwietnia 2026 r. wpis na X, w którym alarmuje, że „szaleńcy z Ministerstwa Klimatu uznali pszczoły za zagrożenie”. Krytykuje proponowane ograniczenia pasiek na terenach chronionych, likwidację lub limity pasiek miejskich, ingerencję w hodowlę matek pszczelich oraz ograniczenie bazy pokarmowej dla pszczół. Jego zdaniem to „absurd wymierzony w pszczelarzy, rolnictwo i bezpieczeństwo żywnościowe”. O co dokładnie chodzi w dokumencie ministerstwa? Chodzi o oficjalny Krajowy Plan Odbudowy Zasobów Przyrodniczych (opublikowany w Dzienniku Urzędowym UE L z 20.5.2025), który Polska musi przygotować na podstawie unijnego rozporządzenia w sprawie odbudowy zasobów przyrodniczych (Nature Restoration Law). W rozdziale dotyczącym Różnorodności i populacji owadów zapylających (art. 10) znajduje się Środek odbudowy Nr 5: „Ograniczenie negatywnego wpływu hodowli pszczoły miodnej na populacje dzikich zapylaczy” (kod: Zapylacze_C05). Dokument nie mówi o „eliminacji” pszczół miodnych, lecz o ograniczeniu ich negatywnego wpływu na dzikie gatunki zapylaczy. Środek ma dotyczyć m.in. ekosystemów użytków zielonych, ekosystemów miejskich, terenów chronionych (lasy, wrzosowiska, obszary podmokłe itp.). Plan nie precyzuje jeszcze szczegółowych limitów (to dopiero szkielet - konkretne regulacje mają być dopracowane później), ale wyraźnie wskazuje kierunek, że należy zmniejszyć konkurencję między hodowlanymi pszczołami miodnymi (Apis mellifera), a dzikimi zapylaczami (ok. 470 gatunków pszczół samotnic, trzmieli, murarek itp.). Pszczoły miodne to gatunek hodowlany, zarządzany przez człowieka od tysięcy lat. Są świetnymi zapylaczami upraw (jabłonie, rzepak, wiśnie), produkują miód i wosk, a w Polsce jest ich kilkaset tysięcy rodzin. Stanowią fundament polskiego pszczelarstwa (jesteśmy w czołówce UE pod względem liczby rodzin pszczelich). Jednak dzikie zapylacze są w kryzysie, a ich liczebność i różnorodność spadają od dekad z powodu utraty siedlisk, pestycydów, zmian klimatu i… intensywnej hodowli pszczół miodnych. Naukowcy wskazują, że duże, gęste pasieki (nawet w miastach czy parkach narodowych) mogą wypierać dzikie gatunki z kwiatów (pszczoła miodna jest generalistką i bardzo efektywna), przenosić choroby na dzikie pszczoły, zmieniać strukturę zapylania w ekosystemach chronionych. W obszarach o wysokiej wartości przyrodniczej (Natura 2000, parki narodowe) priorytetem staje się więc ochrona rodzimej bioróżnorodności, a nie maksymalizacja liczby uli. To nie jest polski wymysł - podobne ograniczenia działają od lat w wielu krajach UE i USA, a Polska musi realizować cele unijnej strategii bioróżnorodności 2030 i rozporządzenia o odbudowie przyrody. Brak działań grozi karami finansowymi i zarzutami o niewywiązywanie się z traktatów. Cała grupa pszczół (nie tylko miodnych) istnieje od około 120 milionów lat (od czasów kredy, gdy wyewoluowały z os). 📷 Jest prawdą, że dzisiejsza pszczoła miodna to jednak gatunek hodowlany, a nie element pierwotnej przyrody Polski. Dzikie pszczoły samotnice i trzmiele są znacznie bardziej zróżnicowane i często lepiej dostosowane do lokalnych roślin. Niestety, pszczoły miodne podlegają Ministerstwu Rolnictwa (jako zwierzęta gospodarskie), a dzikie zapylacze – Ministerstwu Klimatu i Środowiska, stąd napięcia - rolnictwo chce pasiek, a "ekolodzy" ....ochrony dzikiej przyrody. Jest prawdą, że spadek dzikich zapylaczy to nie ideologia, tylko mierzalny fakt i bez nich wiele dzikich roślin przestanie się rozmnażać, a ekosystemy stracą stabilność. Pszczoła miodna tego nie zastąpi w 100%. I dla pszczelarza komercyjnego tak, bo ogranicza biznes, dla przyrodnika w miarę rozsądny, bo chroni to, co naprawdę znika. Problem pojawia się wtedy, gdy regulacje są ideologiczne, nieproporcjonalne lub wprowadzane bez konsultacji z branżą. I tu mamy z tym do czynienia! W tym przypadku krytycy słusznie pytają dlaczego nie szuka się kompromisu (np. stref buforowych, limitów gęstości uli, a nie całkowitych zakazów w miastach)? Bo być może nie wiedzą, że pszczoły miodne to nie wróg przyrody, tylko jej sojusznik w rolnictwie, a dzikie zapylacze to fundament dzikiej bioróżnorodności i oba światy da się pogodzić - wystarczą rozsądne limity w parkach narodowych i rezerwatach, wsparcie dla pszczelarzy w krajobrazie rolniczym i realna ochrona siedlisk. Zamiast uderzać w naszą wspaniałą branżę pszczelarską, to warto aby pani Kloska zasiadła z nią do wspólnego stołu i porozmawiała o faktach. Bo bez pszczół, zarówno miodnych, jak i dzikich, nie będzie ani miodu, ani jabłek, ani stabilnego ekosystemu. A tego nie chce chyba nikt. Aha, pszczoły poza miodem, produkują wosk propolisowy, czy mleczko pszczele, a w Polsce jest już ok. 2 mln rodzin pszczelich! Zatem należy wierzyć, że ten pomysł znajdzie się w koszu! A Ty CZYTAJ I WSPIERAJ jedyny niezależny i znienawidzony przez system, Portal Warszawski! 📷 Możesz nas wesprzeć zapraszając nas na kawę: buycoffee.to/portalwarszaws… 📷 Lub dokonać bezpośredniej wpłaty na numer: 45 2910 0006 2469 8002 0994 5099 – dopisek: DAROWIZNA Za każde wsparcie serdecznie dziękujemy! 📷📷 Miejskie pszczoły, Pszczelarstwo Polskie, Portal Warszawski

Personel medyczny robił zrzutkę na przegląd techniczny urządzenia, żeby móc dalej operować. Szpital nr 1 w Bytomiu nie był w stanie pokryć serwisu za ponad... dwa tysiące złotych. "Lekarze mówią wprost - tak źle jeszcze nie było." - czytamy w artykule TVP3.



















