Marcin Dobski@szachmad
➡️ Miesiąc temu media obiegła informacja, że szef Sztabu Generalnego gen. Wiesław Kukuła wydał zakaz wjazdu dla chińskich samochodów na tereny wojskowe. Powód? Chińskie auta mogą być wykorzystywane przez Pekin w celach szpiegowskich.
➡️ Jak się okazuje, w armii nie ma też zgody na zakup mundurów, które mogłyby - częściowo lub w całości - być produkowane w Chinach.
➡️ Najciekawsze jest jednak, że to PGZ miała plan szycia odzieży polowej dla wojska razem z… 23-letnią córką chińskiego potentata tekstylnego. Gdy o sprawie zrobiło się głośno, współpracę kazano zakończyć. Mimo to wiceminister aktywów państwowych z Lewicy, który wcześniej był teczkowym K. Gawkowskiego, nieudolnie próbuje kryć politycznych nominatów z państwowej spółki.
Po kolei. W maju zeszłego roku PSO Maskpol, spółka-córka PGZ, i prywatna firma Unifeq Europe zaprezentowały umundurowanie polowe dla polskiej armii ECS Dragon (swoją drogą, ciekawa nazwa). To cały system: począwszy od gaci z wełny merino a skończywszy na warstwach maskujących. Serwis branżowy defence24 pisał w zeszłym roku w sponsorowanym artykule, że Dragon to „wynik współpracy UNIFEQ Europe Sp. z o.o. i PSO Maskpol S.A.” oraz że system „powstał w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego i opierał się na ścisłej współpracy przemysłu obronnego oraz krajowych dostawców technologii tekstylnych i balistycznych”.
Umundurowanie miało swoją premierę podczas zeszłorocznej konferencji Defence24 Days. Maskpol i Unifeq szykowały Dragona w nadziei na udział w programie „Szpej”, dzięki któremu polski żołnierz dostać nowoczesną i funkcjonalną odzież. Programie, którego rząd Donalda Tuska zresztą nie umie wdrożyć od dwóch lat.
Czym jest Unifeq Europe? Firma mówi o sobie, że jest „polska” i „rodzinna”, choć jej 40-procentowym udziałowcem jest Jinlin Zhu. To legitymująca się brytyjskim paszportem 23-latka, której ojciec Jianjiang Zhu jest chińskim magnatem tekstylnym.
Zhu senior wiele lat temu stworzył ogromną firmę odzieżową Ningbo Evergreen i do dziś jest jej prezesem. Do niedawna był też bezpośrednim akcjonariuszem Unifeq, ale w 2024 r. podarował udziały warte 64 mln zł córeczce.
Unifeq często podkreśla w sponsorowanych wywiadach, że ma własną fabrykę w Kętrzynie, ale według Wirtualnej Polski zaledwie kilka procent przychodów spółki stanowi sprzedaż własnej produkcji. Reszta to „sprzedaż towarów i materiałów”. Tego, gdzie „te towary i materiały” powstają, firma niestety nie podaje.
Błogosławieństwo na współpracę Maskpolu z Unifeq dawał zarząd PGZ, w którym zasiadają sami apolityczni fachowcy tacy jak choćby wiceprezes Arkadiusz Bąk czy prezes Adam Leszkiewicz. Ten pierwszy to były przewodniczący struktur PSL w powiecie ostrowieckim i były radny sejmiku w województwie świętokrzyskim. W 2023 r. startował do Sejmu z Trzeciej Drogi. Nie dostał się, ale na otarcie łez dostał fuchę w PGZ. Człowiek Adama Jarubasa, byłego marszałka świętokrzyskiego, dziś europosła.
Leszkiewicz też nie jest menedżerem z łapanki. Przeszedł wszystkie szczeble politycznej kariery, od platformerskiego urzędnika do etatowego prezesa państwowych spółek: zastępca dyrektora kancelarii marszałka małopolskiego, dyrektor Urzędu Marszałkowskiego, sekretarz Warszawy, podsekretarzem stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, zastępca szefa KPRM, przewodniczący Rady Służby Cywilnej, podsekretarz stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa. W 2012 r. postanowił sprawdzić się w biznesie. Najpierw został członkiem zarządu z zakładach azotowych w Kędzierzynie a potem - prezesem Azotów. Gdy Platforma ponownie objęła władzę, na krótko wrócił do Azotów, by ostatecznie przeskoczyć do PGZ.
No i teraz najlepsze. Prezes Unifeq Piotr Kowalik miesiąc temu wykupił najprawdopodobniej płatny wywiad w defence24, w którym z rozbrajającą szczerością przyznał, że PGZ dostał ban na współpracę z jego firmą właśnie ze względu na wątek chiński: „Z Maskpolem mieliśmy podpisany list intencyjny i wspólnie wystawialiśmy się z projektem systemu umundurowania ECS Dragon na Defence24 Days w 2025 roku, ale współpraca została zablokowana „z góry” pod pretekstem naszych rzekomych powiązań z Chinami”.
Niestety nie wiadomo, kto dokładnie zablokował tę współpracę. Może samo wojsko (tak jak w przypadku chińskich aut), a może MON. Ale z całą pewnością nie Ministerstwo Aktywów Państwowych, które sprawuje nadzór właścicielski nad PGZ. Wiceszef MAP Konrad Gołota, który jeszcze niedawno był kapciowym (szefem gabinetu) u Krzysztofa Gawkowskiego, w odpowiedzi na interpelację kłamie, że Maskpol nigdy nie współpracował z firmą 23-letniej dziedziczki tekstylnego imperium z Państwa Środka.