Dej🇵🇱 retuiteado

Pamięć selektywna – od getta warszawskiego do Gazy
Dziś w Polsce media szeroko mówią o rocznicy Powstanie w getcie warszawskim. Padają słowa o cierpieniu, o ofiarach, o zbrodniach Adolf Hitler i jego machinie zagłady. Politycy składają wieńce, dziennikarze mówią o moralnej lekcji historii, a społeczeństwo – przynajmniej na chwilę – zatrzymuje się, by oddać hołd ofiarom.
I słusznie.
Ale ta pamięć ma poważną wadę: jest selektywna.
Bo gdy dziś, na oczach całego świata, Palestyńczycy giną pod gruzami swoich domów, gdy dzieci umierają z głodu i braku leków, gdy całe dzielnice są zamieniane w ruinę — wtedy zapada cisza. Albo, co gorsza, pojawiają się usprawiedliwienia.
Organizacje międzynarodowe, w tym Organizacja Narodów Zjednoczonych, mówią wprost o katastrofie humanitarnej. Obrazy z Gazy nie pozostawiają wątpliwości: mamy do czynienia z tragedią na ogromną skalę.
A jednak w Polsce brakuje odwagi, by nazwać rzeczy po imieniu.
Nie chodzi o Żydów jako naród. Chodzi o ideologię syjonizmu w jej obecnym, politycznym wydaniu — o system, który prowadzi do okupacji, nierówności i przemocy. Krytyka tej polityki nie jest antysemityzmem. Jest obowiązkiem każdego, kto poważnie traktuje prawa człowieka.
Historia powinna nas czegoś nauczyć. Hasło „nigdy więcej” nie może być zarezerwowane tylko dla jednego narodu, jednej tragedii, jednego czasu.
Jeśli naprawdę wierzymy w uniwersalne wartości — to muszą one obowiązywać zawsze i wszędzie.
Nie można jednego dnia opłakiwać ofiar przeszłości, a drugiego odwracać wzrok od ofiar teraźniejszości.
Nie można mówić o ludzkiej godności tylko wtedy, gdy jest to politycznie wygodne.
Bo wtedy pamięć przestaje być moralnym obowiązkiem — staje się wygodnym rytuałem.
A milczenie wobec cierpienia nie jest neutralne.
Milczenie jest wyborem.
Omar Faris
Polski


















