
Bolesław Lewiński
18.6K posts

Bolesław Lewiński
@bwpborsuk
Praktycznie nikt.Teoretycznie zresztą też.





Kredyty na zakup broni za równowartość prawie dwustu miliardów złotych, w obcej walucie, w większości w euro i w dodatku zaciągnięte w europejskich bankach. Brzmi znajomo? Nie, nie jest to zbiór powodów za które politycy Zjednoczonej Prawicy i prezydent Karol Nawrocki krytykowali program „SAFE”, a warunki, na których sami, kilka lat temu kupowali sprzęt wojskowy. To nie jedyne ustalenia dziennikarskiego śledztwa @Piotr_Swierczek. "Chwilówka Błaszczaka" - oglądaj już teraz w @tvn24plus: tvn24.pl/plus/programy/…







„Wojownicy! Jesteście bogami bez ludzkich pożądań. Jesteście o krok od chwały! Zróbcie to, a zajmiecie miejsce obok waszych chwalebnych przodków – samurajów! Będziecie wieczność delektować się szczęściem u boku Cesarza! Będę śledził wasze wysiłki do samego końca i zamelduję o nich u Tronu”. Takijirō Ōnishi Oficerowie zbierali pilotów mających wyruszyć z samobójczą misją w specjalnej sali. Tam odczytywano im podstawowe założenia kodeksu Bushidō i wiersze haiku. Miały one służyć podbudowaniu patriotyzmu i przypomnieniu samurajskich wzorów. Następnie piloci składali przysięgę, przebierali się w specjalne mundury, odbierali samurajskie miecze i w końcu zasiadali do stołu z oficerem prowadzącym, wznosili toast czarką sake i owijali głowy opaskami hachimaki, z tarczą wschodzącego słońca i napisami: „pewne zwycięstwo” czy „poświęcenie dla kraju”. Po wyjściu na lotnisko żegnali się z przyjaciółmi, dostawali od nich drobne upominki. W końcu wsiadali do samolotów i startowali pośród pieśni patriotycznych, śpiewanych przez obsługę lotniczą. Spadając na cel, piloci wykrzykiwali głośno: „Banzai” („Niech Cesarz żyje 10 tys. Lat!”) lub „Hissatsu” („Pewna śmierć”). 19 października 1944 r. podczas II wojny światowej na Filipinach utworzono pierwszy oddział kamikaze – specjalnych japońskich oddziałów wojskowych. Kamikaze poświęcali swoje życie w ataku na nieprzyjaciela, pilotując specjalnie przystosowane do tego celu samoloty lub jednostki wodne. Ich ataki określane są czasami jako „ataki samobójcze”, choć samobójcza śmierć nie była celem samym w sobie. Celem kamikaze było zadanie jak największych strat nieprzyjacielowi a śmierć atakującego stawała się konsekwencją takiego ataku, a nie jego podstawowym założeniem. Pomysłodawcą i organizatorem był wiceadmirał Takijirō Ōnishi. Pierwszy atak pilotów samobójców miał miejsce 25 października 1944 r. Wtedy to grupa 9 samolotów Zero zaatakowała amerykańskie lotniskowce eskortowe z grupy Taffy 3. Lotniskowiec USS „St. Lo” został trafiony przez myśliwiec uzbrojony w bombę i zatonął. W wyniku ataku zginęło stu amerykańskich marynarzy. Trzy inne okręty otrzymały trafienia i zostały uszkodzone. Kamikaze walczyli do końca wojny. Największa ich liczba wzięła udział w walkach o Okinawę w kwietniu 1945 r., gdy do akcji bojowych wysłano ok. 1900 maszyn bojowych. Łącznie wykonano 2314 lotów bojowych na klasycznych samolotach, z tej liczby 1086 zakończyło się powrotem. Straty zadane Amerykanom przez lotnicze formacje samobójcze w latach 1944 i 1945 to 56 zniszczonych i 273 uszkodzone jednostki nawodne, kosztem życia 3913 pilotów lotnictwa japońskiego. Oprócz jednostek lotniczych, w użyciu były też jednostki morskie, tak zwane „żywe torpedy”, o nazwie kaiten. Do końca wojny zbudowano 419 sztuk i użyto bojowo z miernym skutkiem. Udało im się bowiem zatopić tylko jeden zbiornikowiec (USS „Mississinewa”), jeden niszczyciel (USS „Underhill”) oraz uszkodzić 2 niszczyciele i 2 transportowce.











@szeptycki @PL_2050 Panie ministrze, pan jako nacjonalista ukraiński za czymś takim. Gdybym był złośliwy to powiedziałbym panu - nie o to walczyła UPA/

Sejm przyjął ustawę o statusie osoby najbliższej ✅ To ważny krok dla setek tysięcy ludzi, którzy od lat żyją razem, dzielą codzienność, wspólnie podejmują decyzje i troszczą się o siebie nawzajem. Bo po latach wspólnego życia nikt nie powinien słyszeć, że dla państwa jest „osobą obcą”. #WyrazisteCentrum





Wszyscy go pamiętają z Faraona albo z W stepie szerokim. A rola doktora Hermana Gebhardta, szefa organizacji "W"? Ano właśnie. Leszek Herdegen zmarł 44 lata temu.



















