Borek
10.6K posts



It's 770 YEARS of Lviv today 🥳 Happy Birthday to this beautiful city, its beautiful people and its incredible architecture!! Did you know that Lviv, Ukraine is older than ALL of russia?












Ford Pro na zlocie Mustanga 🐎XVIII Ogólnopolski zlot Forda Mustanga w Żninie to nie tylko czas podziwiania najpiękniejszych Mustangów z Polski. To też okazja do zaprezentowania dwóch emocjonujących modeli z oferty Ford Pro. To👇 🏕️ Transit Custom Nugget 🦖 Ranger Raptor
























To jest dobry przykład języka, którym znany redaktor pan @lkwarzecha może podkręcać agresję drogową zamiast ją opisywać. Po pierwsze – sam dobór słów. Określenie typu „pedalarz” to klasyczna dehumanizacja przez etykietowanie. W psychologii agresji to ważny mechanizm: kiedy przestajesz widzieć „człowieka na rowerze”, a zaczynasz widzieć „typ”, „problem” albo „wroga”, łatwiej usprawiedliwić wobec niego wrogość. Po drugie – przypisywanie intencji („celowo wali niemal środkiem”, „złośliwość”). To wpisuje się w tzw. fundamentalny błąd atrybucji: •swoje zachowanie tłumaczymy sytuacją („musiałem ominąć dziury”), •cudze – cechami („on jest złośliwy”). Na drodze działa to szczególnie mocno, bo: •nie ma kontaktu twarzą w twarz, •interpretujemy zachowania w ułamkach sekund, •łatwo przypisać komuś złe intencje. Po trzecie – uogólnienia („pedalarze jak święte krowy”). To już jest polaryzacja grupowa: „my vs oni” (kierowcy vs rowerzyści). Badania pokazują, że taki podział: •zwiększa poziom gniewu, •obniża empatię, •podnosi ryzyko agresywnych reakcji (trąbienie, zajeżdżanie drogi, „karanie”). Po czwarte – efekt norm społecznych. Jeśli osoba publiczna używa takiego języka, to wysyła sygnał: „tak można mówić i myśleć o tej grupie” To z kolei normalizuje mikroagresję drogową, która bywa wstępem do realnych, niebezpiecznych zachowań.












