Cubasaa
4.9K posts


Co drugi poseł ma co najmniej 2 mieszkania, podczas gdy ponad połowa młodych (25–35 lat) dalej mieszka z rodzicami. Mamy całe pokolenie bez mieszkań. @PL_2050 od 2 lat walczy z układem, który utrzymuje wysokie ceny mieszkań. Niestety lobby tanio skóry nie sprzeda. Dlatego to wy, #pokoleniebezmieszkan, pokażcie skalę problemu, żeby nikt nie mógł już odwracać wzroku. Sprawdzicie kiedy i czy w ogóle uzbieracie na swoje pierwsze mieszkanie? Ten kalkulator stworzony przez @deweloperuch pozwoli wam to oszacować: deweloperuch.pl/kalkulator-osz… Udostępniajcie swój wynik z kalkulatora „czasu oszczędzania na mieszkanie” z #pokoleniebezmieszkan Wreszcie przyciśnijmy posłów, żeby zaczęli podejmować decyzje na rzecz dostępnych mieszkań, a nie własnego portfela!




W latach 1989-2016 10% najlepiej zarabiających Polaków przejęło 57% korzyści ze wzrostu dochodu narodowego. Źródło: "Journal of Economic Growth" 2021, nr 26.










🇵🇱 Robert Lewandowski z prezydentem Karolem Nawrockim po zakończeniu meczu. 🤝🏻 📸 @NawrockiKn



DZIECI NIE SĄ „COOL” W dyskusjach na temat kryzysu demograficznego zbyt rzadko pojawia się kwestia tego, jak posiadanie dzieci wpływa dziś na status społeczny. Niestety we współczesnej kulturze jest to w większości przypadków wpływ negatywny. Status, czyli względna pozycja w hierarchii społecznej, jest dla nas bardzo ważny. Chcemy być lubiani, cenieni i podziwiani przez innych. Choć w książkach rozwojowych można często spotkać porady, by „nie zabiegać o status” – skądinąd mądre – jakoś tak to jest, że osoby udzielające tych porad same cieszą się zazwyczaj wysokim statusem. Jak świetnie opisał to niedawno @BachanskiCezary, dla obecnego pokolenia młodych ludzi „poczucie przynależności buduje konsumpcja”. Owo „poczucie przynależności” jest tu znaczeniowo podobne do statusu społecznego. Punkty statusu łatwo jest zbierać ostentacyjną – w sensie dostrzegalną dla innych – konsumpcją. Media społecznościowe znacząco rozszerzyły tę kategorię, bo dziś nawet coś potencjalnie bazującego na introspekcji i wyciszeniu, jak na przykład medytacja, daje się łatwo uchwycić (poprzez selfie czy zrzut ekranu z aplikacji mindfulness) i pokazać na forum publicznym wszystkim znajomym. Posiadanie dzieci znacząco utrudnia zbieranie punktów statusu w ten sposób – a w wielu przypadkach je przekreśla. Jeśli spojrzeć na to przez pryzmat sygnałów, które są dziś społecznie nagradzane, arytmetyka wygląda brutalnie: - „fajniej” jest mieć zgrabną sylwetkę i wysportowane ciało niż być „ciężarówką”, - „fajniej” jest wychodzić na imprezy niż karmić piersią po nocach, - „fajniej” jest w weekendy wylatywać na city breaki niż wyjeżdżać z dziećmi do dziadków, - „fajniej” jest chodzić na jogę niż wozić dzieci na zajęcia pozalekcyjne, - „fajniej” jest dobrze się ubrać i zjeść coś fancy na mieście niż dojadać po dzieciach frytki i nuggetsy w poplamionych dresach, - „fajniej” jest w poniedziałek w pracy przy automacie do kawy poopowiadać o aktywnie spędzonym weekendzie niż o weekendzie spędzonym w domu z dziećmi – nawet jeśli były to dla rodzica piękne dwa dni. Przykłady można mnożyć. Ale schemat jest wyraźny – gdy pojawia się dziecko, trudno jest pozostać „cool” w oczach innych. Bez dzieci łatwo dziś budować status dzięki konsumpcji. „Zwyczajne” zarobki umożliwiają „nadzwyczajne” luksusy – a te przekładają się na punkty statusu. Z dziećmi sytuacja się odwraca: „zwyczajne” luksusy często wymagają „nadzwyczajnych” zarobków. Nianie, opiekunki, trenerzy personalni, katering dietetyczny, siłownia w domu – to wszystko ułatwia nadążanie za bezdzietnymi rówieśnikami pod względem statusu. Niestety stać na to tylko nielicznych. Alternatywą jest znalezienie kręgu przyjaciół, dla których dzieci są wartością samą w sobie – ale takie kręgi coraz trudniej znaleźć. Wpływ tej statusowej asymetrii na dzietność jest moim zdaniem znaczący. Te przypuszczenia wzmacnia przykład Gruzji, gdzie w 2007 roku patriarcha Ilia II ogłosił, że zostanie ojcem chrzestnym każdego trzeciego dziecka w rodzinie. To symboliczne wyróżnienie niosło ze sobą ogromny prestiż społeczny – i zbiegło się z wyraźnym wzrostem liczby urodzeń, szczególnie trzecich i kolejnych dzieci. To rzadki przykład, gdy nie pieniądze, ale status i uznanie społeczne przełożyły się na dzietność. Ale z jakiegoś powodu relację dzietności i statusu przyćmiewają dyskusje o cenach mieszkań, metrach kwadratowych, żłobkach itd. Czy to nie symptomatyczne, że w kulturze materializmu szukamy przyczyny kryzysu demograficznego właśnie w czynnikach materialnych? Gdy tymczasem meta przyczyna może leżeć właśnie w kulturze materializmu. Problem w dużej mierze sprowadza się do tego, że wady rodzicielstwa są łatwo widoczne i łatwe do opisania, a uroki rodzicielstwa zwykle dzieją się w sytuacjach sam na sam z dzieckiem, czego nie sposób pokazać innym i co trudno ubrać w słowa. Co więcej, wady rodzicielstwa ewidentnie godzą w status, za to uroki rodzicielstwa raczej go nie dodają. Ta asymetria sprawia, że osoby bezdzietne patrząc z zewnątrz na życie rodziców widzą wady, a nie widzą uroków. Widzą, gdzie stracą pod względem statusu, a nie widzą, gdzie mogą pod tym względem zyskać. Bo rodzicielstwo można tu porównać do przepięknej podróży, ale odbytej bez aparatu fotograficznego – cudne widoki, głębokie przeżycia i wspaniałe wspomnienia są i zostają na długo, ale tylko w głowie rodzica. Nie ma czego wrzucać na Instagram. Dla osób, które nie potrafią cieszyć się swoimi doświadczeniami bez pokazywania ich innym – w formie zdjęć z restauracji, selfies z wakacji czy stories z pilates – to może być różnica nie do przeskoczenia. Przeskoczą ją jedynie ci, którzy poczucie własnej wartości nauczyli się czerpać z wewnątrz, a nie z zewnątrz. Po drugiej stronie czeka ich nagroda tak piękna, że nie sposób ją sobie wyobrazić przed skokiem.



‼️Flight path of Ukranian drones into Russia's Leningrad region. As I earlier suggested, the drones were launched in coordination with Brussels from western Ukraine through Poland, the Baltics and then into Russia. Due to close proximity and lesser AD focus, the Leningrad region is less protected. The Ust-Luga port, Vyborg Shipbuilding Plant and Primorsk oil terminal were hit within 3 days. But that's not all, during the operation, a Ukrainian drone crashed into Estonia's power station in Auvire, a few kms from the Russian border. Multiple unmanned vehicles also crashed in Latvia and Lithuania close to the Belarusian border. But the Baltics are silent about such attacks even attempting to blame Russia for the attacks before retracting their statements. Power resides within the Kremlin and it's up to President Putin to decide on what methods of response. In all honesty, this is dumb and stup!d, and I wonder where these redlines truly stop. We should destroy these people, yet we do nothing, Stalin may have been excessively ruthless but that's what Russia needs. Iran strikes the Gulf for holding US weapons, we should torch the Baltic. Harden your heart Putin.

🔴Wyższy #podatek ma płacić przedsiębiorca, który jest na 8,5 proc. stawce ryczałtu, ma duży przychód i nikogo nie zatrudnia - takie są plany @MF_GOV_PL pro.rp.pl/pit/art4404405…












