Post

Piotr Sankowski
Piotr Sankowski@piotrsankowski·
„Zdrada” a nie „gen przedsiębiorczości” czy kultura garażowych innowacji, jest przyczyną dlaczego Dolina Krzemowa powstała w słonecznej Kalifornii, a nie w przemysłowym sercu Nowego Jorku czy Bostonu! Dolina Krzemowa to przede wszystkim triumf specyficznego otoczenia prawnego, do którego w początkowych etapach rozwoju dołożył się państwowy kapitał wysokiego ryzyka. To otoczenie prawne, które wspiera tak zwany „knowledge spill-over”, o którym niedawno pisał @michuk, czy ja sam. To własnie na ten mechanizm ekonomiczny „rozlewania się wiedzy” liczymy także w Polsce ze względu na duża koncentracje laboratoriów badawczych. W branżach high-tech duża część wiedzy ma charakter „cichy” (tacit knowledge) – rezyduje ona w głowach inżynierów (np. pod postacią konkretnych trików produkcyjnych czy niepisanych optymalizacji kodu), a nie w oficjalnej dokumentacji patentowej. Ale zaczynając od początku. W połowie XIX wieku amerykański system prawny był chaotycznym zbiorem precedensów. Nowojorski prawnik, David Dudley Field II, chciał go uporządkować. Stworzył projekt Kodeksu Cywilnego, w którym zawarł radykalny artykuł: „Każda umowa, która ogranicza komukolwiek wykonywanie legalnego zawodu, handlu lub biznesu, jest w tym zakresie nieważna”. Nowy Jork, zdominowany przez konserwatywne korporacje prawnicze, odrzucił ten projekt. Ale młoda Kalifornia, szukająca stabilności po uzyskaniu statusu stanowego, przyjęła go w 1872 roku. To właśnie ta „wolność” – zakaz stosowania zakazów konkurencji (non-compete) – stała się fundamentem potęgi technologii. Na Wschodnim Wybrzeżu firma mogła zablokować inżyniera na lata. W Kalifornii? Zapisy o zakazie konkurencji są automatycznie nieważne. Co dla nas ważne w Polsce mamy też istotne zapisy Artykułu 65 Konstytucji RP, które dają wolność wyboru i wykonywania zawodu, co skutecznie ogranicza możliwość wprowadzania bezwarunkowych zakazów konkurencji. Mimo, że to prawo w Kalifornii wprowadzono w 19 wieku kiedy jeszcze nikt nie myślał o technologii półprzewodników, to prawdziwy test tego prawa przyszedł w 1957 roku właśnie w tym kontekście. William Shockley, noblista i współwynalazca tranzystora, założył w Mountain View Shockley Semiconductor. Był genialnym fizykiem, ale fatalnym managerem – paranoicznym i apodyktycznym. Nagrywał rozmowy telefoniczne, publicznie ogłaszał zarobki pracowników, a nawet poddawał swój zespół badaniom wykrywaczem kłamstw po błahym sporze biurowym. Ośmiu jego kluczowych naukowców (m.in. Gordon Moore i Robert Noyce) postanowiło odejść. Shockley nazwał ich „Zdradziecką Ósemką” (Traitorous Eight). W Nowym Jorku prawdopodobnie pozwałby ich o złamanie zakazu konkurencji i zniszczył ich nową firmę. W Kalifornii dzięki odpowiedniemu prawu nie mógł zrobić nic. Tak powstało Fairchild Semiconductor, które stało się „przedszkolem” dla całego sektora. Inżynier mógł w piątek odejść z Fairchild, a już w poniedziałek zacząć pracę w nowej firmie. Tak powstał między innymi Intel, AMD, czy Sequoia Capital.
Piotr Sankowski tweet media
Polski
25
51
299
39.3K
kowalskijanpl
kowalskijanpl@kowalskijanpl·
Warto przypominać że zbudowano tam perzemysł na piractwie, łamaniu patentów itd. "Niezależni uciekali w popłochu ze Wschodniego Wybrzeża, a Kalifornia była wystarczająco daleko poza zasięgiem Edisona, żeby mogli tam spokojnie uprawiać piractwo wobec jego technologii bez obawy pociągnięcia do odpowiedzialności prawnej. Tak właśnie działali liderzy Hollywood, z Foxem na czele. Kalifornia rozwijała się szybko i skuteczne egzekwowanie prawa federalnego w końcu dotarło także na Zachód. Ponieważ jednak patenty dają swym właścicielom naprawdę ograniczony monopol (w tamtych czasach jedynie przez 17 lat), to zanim pojawiła się wystarczająca liczba funkcjonariuszy policji stanowej, tamte patenty wygasły i tak narodził się nowy przemysł, po części dzięki piractwu wobec własności twórczej Edisona." [LAWRENCE LESSIG, Wolna kultura]
kowalskijanpl tweet media
Polski
1
0
14
512
Paylaş