
Do jasnej cholery z tymi PiSowskimi zygzakami po tezy i rzekome dręczenie opozycji! Rozłóżmy ten nowy "zamach smoleński" w odcinkach na czynniki pierwsze. Bo rozjeżdża się PiSowska argumentacja jak guma w gaciach i leci lepić spin na gumę do żucia.
• Ktoś (sprawca/sprawcy) dzwoni/wysyła SMS. Zna adresy i szczegóły z życia "napastowanych". Raczej sporo wie. Skąd? Od rządu może? Salto nr 1.
• Mimo niskiej wiarygodności służby jadą na miejsce, bo gdyby zignorowały zgłoszenie, PiS wyłby do księżyca, że to państwo z dykty, kartonu - znamy te manipulacje doskonale. Salto nr 2.
• Gdy służby już przyjeżdżają i sprawdzają, co się dzieje (bo muszą!) - opozycja grzmi o "nękaniu", "atakach". Salto nr 3.
• Gdyby nikt nie pojechał i nie wyważał cholernych drzwi czy nie skuwał agresywnej asystentki partyjniaka z anteną - darliby się z kolei, że państwo na trytytki, czyli jak wyżej. Salto nr 4.
I gdy już wreszcie gang po wielu saltach walnie o glebę, a w końcu walnie, niech weźmie Sakiewicza (pomysłodawca?) na poważną rozmowę. Bo tylko najciemniejszy lud kupi te wolty w logice desperatów. Nie ma dyktatury Tuska, jest PiSowski obłęd wykalibrowany na wybory 2027.
PS. Gdy dawno temu po durnym telefonie o bombie w szpitalu trzeba było ewakuować oddział położniczy i wywozić na mróz inkubatory z noworodkami - TVP, TVN, Polsat, PAP i Polskie Radio porozumiały się: nie informujemy o fałszywych alarmach, żeby nie zachęcać gówniarzy i zaburzonych do lawiny. Ale powstały twory dziennikarzopodobne niestety. PiS nie tylko zachęca zaburzonych. Sam jest zaburzony. Powtórzę się. Jest jedna metoda na huśtanie tanimi zagrywkami. TEN człowiek.

Polski











