Adam Augustyniak

106 posts

Adam Augustyniak

Adam Augustyniak

@AdaWAugustyniak

WChUWr

Wrocław Katılım Şubat 2024
124 Takip Edilen32 Takipçiler
Adam Augustyniak retweetledi
Marta Marchlewska
Marta Marchlewska@Marchlewska_M·
Premiera raportu IP PAN „Status społeczno-ekonomiczny a psyche”. Badania pokazują, jak pozycja społeczno-ekonomiczna Polaków wpływa na podejście do zdrowia psychicznego i wsparcia psychologów! Zachęcamy do lektury! tinyurl.com/2u769f85 @MNiSW_GOV__PL @KarolinaZioloP @m_gdula
Marta Marchlewska tweet media
Polski
2
6
14
7.6K
Anna Korzekwa-Józefowicz
Anna Korzekwa-Józefowicz@anna_korzekwa·
- AI, ale też np. technologie kwantowe - to wszystko jest bardzo ważne dla sektora cywilnego, ale również dla wojska. Złe finansowanie nauki się na nas zemści. Amerykanie czy Chińczycy już to wiedzą i dlatego prześcignęli Europę. Odcięcie pieniędzy dla nauki, w tym dla badań podstawowych, to spojrzenie krótkowzroczne - T. Dietl.
A. Gmiterek-Zabłocka@AnnaZabl

Głodzenia #NCN ciąg dalszy. I znów walka o pieniądze na naukę, jak przed rokiem. A miało być przecież inaczej tokfm.pl/polska/malopol… @Radio_TOK_FM @TOKFM_NEWS #nauka #NCNToTlen

Polski
1
4
27
2K
Adam Augustyniak retweetledi
Agata Starosta
Agata Starosta@MissAgataStar·
Skoro budżet na subwencje magicznie się nie zwiększył i uczelnie i instytuty nie dostaną funduszy, które mogłyby pojryć koszty badań (tak jo się marzy panu @MarcinKulasek) to może chociaż warto powalczyć o dużo większe pieniądze na @NCN_PL? Nawet jeśli nie jest się fanem grantów
Anna Korzekwa-Józefowicz@anna_korzekwa

W ostatnich konkursach badaczki i badacze złożyli o kilkaset wniosków więcej niż wcześniej. Najpewniej to efekt zapowiedzi zwiększenia budżetu NCN/przekazania obligacji. Rozbudziły one nadzieje, że wreszcie uda się zrealizować naukowe plany. Środowisko czeka na ich spełnienie.

Polski
0
2
12
658
Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego
🎉 Ogromne wsparcie dla młodych naukowców! Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego przyznał stypendia 228 wybitnym młodym badaczom z 53 dyscyplin. To ponad 44 mln zł na innowacje, naukę i kulturę 🇵🇱 Gratulujemy laureatom i czekamy na Wasze sukcesy! Więcej📎tiny.pl/9mc_tssb
Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego tweet media
Polski
4
0
10
2K
Adam Augustyniak
Adam Augustyniak@AdaWAugustyniak·
Good news :) Double-doped Pd/CN-B nano-architectures for hydrogen evolution and hydrogenation reaction in water - now published in Catalysis Science & Technology pubs.rsc.org/en/content/art… :)
English
1
0
7
121
Maciej Serda
Maciej Serda@SerdaMaciej·
Jako że zbliżają się wyniki 2 etapu opusa, i na pewno nikt z nas nie przyjdzie dalej, chciałbym się zapytać jak być lepszym naukowcem? Jak publikować 100 prac rocznie. O odpowiedzi proszę o osoby z indeksem h powyżej, PIĘĆDZIESIĄT
GIF
Polski
6
0
10
1.4K
Adam Augustyniak retweetledi
Narodowe Centrum Nauki
– Planowaliśmy wykorzystać te obligacje na finansowanie konkursów badawczych, które będą rozstrzygane na przełomie tego i następnego roku. Dlatego rozwiązanie tej sprawy jest dla nas krytycznie istotne – mówi prof. K. Jóźwiak, dyrektor #NCN.
Nauka w Polsce@naukawpolsce

NCN nie może wykorzystać 500 mln zł w obligacjach, które rząd przyznał tej instytucji w ub.r. - powiedział dyr. @NCN_PL Krzysztof Jóźwiak. Wiceministra nauki @KarolinaZioloP przyznała, że problem jest poważny i wymaga bardzo głębokich zmian w ustawie. naukawpolsce.pl/aktualnosci/ne…

Polski
2
2
27
5.3K
Adam Augustyniak retweetledi
Łukasz Kierznowski
Łukasz Kierznowski@LKierznowski·
W demokratycznym państwie prawnym korzystanie ze środka zaskarżenia nie powinno szkodzić obywatelowi, by musiał kalkulować, czy opłaca mu się bronić swych praw. Czy to prawniczy elementarz? Tak. Ale nie wszędzie o tym słyszeli. Zapraszam na wątek o procedurze odwoławczej w NCN. Do napisania tego wątku skłoniła mnie jedna z wielu tutejszych dyskusji nt. sensu odwoływania się od decyzji NCN. Wiemy, jaka jest dominująca narracja – że NCN to ogromna rzetelność i skrupulatność oceniania wniosków, duże kompetencje recenzentów i w ogóle bezbłędne działanie zespołów w poszczególnych dyscyplinach, które wszystko wychwycą, wszystko dojrzą, ocenią wniosek na wskroś. Znamy już te słynne opinie, że NCN to najlepiej działająca instytucja w Polsce, więc pewnie narzekają tylko ci, którzy po prostu nie dostali grantu 😉 I choć ja mam nieco inne zdanie na temat jakości oceny wniosków (nie tylko dlatego, że sam aplikuję, ale też dlatego, że piszę naukowcom odwołania i trochę przez to widziałem), to jednak dziś kilka słów nie o rzetelności ocen, lecz o tym, jak sprytnie ukształtowana jest procedura odwoławcza i w jaki sposób chroni ona NCN, a nie chroni sytuacji prawnej naukowców ubiegających się o finansowanie badań. Zacznę od podstaw – elementarnym założeniem istnienia środków zaskarżenia w jakiejkolwiek prawnej procedurze (karnej, cywilnej czy administracyjnej) jest to, że obywatel nie może obawiać się skorzystania z nich albo ponosić z tego powodu jakichś negatywnych skutków prawnych. Chodzi o to, by uprawnienia nie były iluzoryczne, a prawo nie było wzajemnie sprzeczne, a więc by z jednej strony nie ustanawiało uprawnień procesowych, a z drugiej – negatywnie oceniało fakt realizacji tych uprawnień i przewidywało z tego powodu dodatkowe sankcje lub choćby ich prawdopodobieństwo. Bo niesprzeczność (na poziomie mikro i makro) to podstawowa zasada systemu prawa. Zwykle ujmuje się ten prawniczy aksjomat w postaci zakazu orzekania w II instancji na niekorzyść skarżącego (jak np. w art. 139 KPA, w myśl którego, co do zasady, organ odwoławczy nie może wydać decyzji na niekorzyść strony odwołującej się). My prawnicy mówimy na to „zakaz reformationis in peius”. To jednak bardzo wąskie ujęcie, bo w rzeczywistości wymóg, by korzystanie ze środków zaskarżenia nie mogło szkodzić jednostce, musi mieć znacznie szersze zastosowanie niż tylko w ramach konkretnego postępowania. Chodzi bowiem o to, by odrębne przepisy nie ustanawiały innych dolegliwości zniechęcających do odwołań, gdyż taka sytuacja stanowi pogwałcenie norm konstytucyjnych i systemowych założeń porządku prawnego. Innymi słowy, w demokratycznym państwie prawnym obywatel nie może tracić swoich praw w odwecie za to, że podjął działania chroniące swoje (inne) prawa w sposób przewidziany samym prawem. Logiczne. Żeby zobrazować ten problem w sposób zrozumiały dla każdego naukowca, posłużę się przykładem zdumiewającego rozwiązania, które istnieje w przypadku habilitacji – zgodnie z obowiązującym prawem, jeśli dostaniesz odmowę habilitacji, możesz się ponownie ubiegać o ten stopień bez żadnych ograniczeń czasowych. A więc brak sankcji. Ale jeśli odwołasz się do RDN i przegrasz, to dostajesz 2 lata karencji. Tylko za to, że się odwołałeś i przegrałeś. Czyli w teorii możesz się odwoływać i organ odwoławczy nie może orzec na Twoją niekorzyść, ale w rzeczywistości ustawodawca stosuje sankcję zniechęcającą Cię do odwołania, bo jak przegrasz, to dostajesz po głowie jeszcze mocniej. Z konstytucyjnego punktu widzenia moim zdaniem to bezprawie, ale niestety – bezprawie czasami spotykane. I tu wracamy do NCN, bo ta instytucja zafundowała naukowcom coś podobnego. Postępowanie w sprawie finansowania projektów przez NCN jest postępowaniem administracyjnym, w którym odpowiednie zastosowanie ma część przepisów KPA. Od decyzji można się odwołać (choć tylko w razie naruszenia procedury konkursowej lub innych naruszeń formalnych) do Komisji Odwoławczej, ta zaś ma 3 miesiące na rozpatrzenie odwołania. Wszystko super, w teorii jest realizowana zasada dwuinstancyjności i zachowane prawa strony, obowiązuje też zakaz reformationis in peius. Na czym polega więc haczyk? Otóż na tym, że według zasad NCN: „§ 17. Wniosek krajowy obejmujący zadania badawcze pokrywające się z zadaniami badawczymi zaplanowanymi do realizacji w innym wniosku złożonym wcześniej w dowolnym konkursie NCN lub wobec którego zostało wszczęte postępowanie odwoławcze, może zostać złożony dopiero wtedy, gdy decyzja Dyrektora NCN w sprawie odmowy przyznania finansowania stała się ostateczna”. Co to oznacza w praktyce? Skracając zawiłości prawne, skutek jest następujący: jeśli złożysz odwołanie od decyzji odmownej, to NCN tak długo je rozpatruje, że nie możesz ubiegać się o finansowanie tego samego projektu w kolejnym konkursie, którego termin przypada niedługo po ogłoszeniu wyników poprzedniego. A przypomnijmy, że 3 miesiące to tylko czas na rozpoznanie odwołania – jeśli wygrasz i decyzja zostanie uchylona, to później mogą minąć jeszcze kolejne miesiące ponownej oceny tego wniosku, więc stracisz już nie jedną, lecz dwie edycje konkursów. I to wszystkich. Masz zatem dwa wyjścia: 1) odwoływać się, godząc się na to, że tracisz pół roku albo rok, a szanse na wygraną są raczej niewielkie albo 2) zagryźć zęby, zrezygnować z odwołania, udawać że wcale nie masz zastrzeżeń i i po prostu złożyć wniosek w kolejnym konkursie. Co się zatem NIE opłaca? Korzystać ze swoich praw, bo stosunek możliwych zysków do strat jest niekorzystny. Opłaca się odpuścić i dzięki temu móc składać ten projekt w kolejnych edycjach, bo tam szansa jest większa niż przy odwołaniach. A z pretensjami możesz się udać co najwyżej na portal X. Jaka z tego wszystkiego korzyść dla NCNu? To proste: znacznie mniej odwołań (dyrektor NCN twierdzi, że to zaledwie sto kilkadziesiąt rocznie na kilkanaście tysięcy wniosków, czyli ok. 1%, ładny wynik!) i w efekcie jeszcze mniej uchylanych decyzji. Można więc pielęgnować mit o niemal bezbłędnym ocenianiu wniosków oraz ogromnej rzetelności i skrupulatności wszystkich ekspertów, paneli i recenzentów, no bo jak naukowcy się nie odwołują, to znaczy, że wszystko było w porządku, prawda? Że wprawdzie decyzja jest odmowna, ale wcześniej ocena zespołu i recenzje były tak rzetelne, że wnioskodawcy byli za nie wręcz wdzięczni, zgadza się? No cóż, podobno niektórzy w to wierzą 🙂 Wróćmy jednak do sytuacji prawnej obywatela, czyli tego naszego nieszczęsnego naukowca. Z jego perspektywy w ten sposób dochodzi do praktycznej bezużyteczności procedury odwoławczej w NCN. Oczywiście w teorii ona jest i jeśli masz ochotę, możesz z niej skorzystać. Ale w praktyce to dobra ścieżka głównie dla tych, którzy walkę z NCN przedkładają nad chęć uzyskania grantu. Czyli, mówiąc prościej, nie jest to opcja dla ludzi pragmatycznych i chcących robić naukę. A tak być nie powinno, bo z punktu widzenia prawa do rzetelnej procedury dostępność ścieżki odwoławczej powinna mieć charakter realny, a nie pozorny. Takie ukształtowanie przepisów procesowych, które szkodzą jednostce w przypadku skorzystania ze środków zaskarżenia, to rzecz absolutnie potworna w państwie prawnym i myślę, że czujecie to nawet jeśli nie jesteście prawnikami. To po prostu nieuczciwe zagranie w relacjach władzy publicznej z obywatelami. Chcę podkreślić, że nie jestem przeciwnikiem NCN i doceniam jego ogromną pozytywną rolę w polskiej nauce. Sam także kierowałem projektem z NCN. Napisałem ten wątek tylko po to, by zwrócić uwagę na niuanse, o których nikt w środowisku nie mówi i które niestety giną w powszechnej narracji o rzekomej doskonałości procedur tej instytucji. Czy można ten problem jakoś rozwiązać? Moim zdaniem tak. Nic nie stoi na przeszkodzie, by ten sam projekt mógł być zgłoszony w kolejnym konkursie, mimo trwającego postępowania odwoławczego w poprzednim. Jeśli w którymś z tych konkursów projekt uzyska finansowanie, drugie postępowanie zostanie po prostu umorzone. Nie będzie to zarazem prowadzenie dwóch postępowań w tej samej sprawie, bo w takim przypadku wnioskodawca ubiega się o finansowanie w dwóch innych konkursach, a więc rywalizuje z zupełnie innymi projektami, a i tak nie dojdzie do podwójnego finansowania tych samych badań. Problem można więc rozwiązać w prosty sposób, chroniąc przy tym prawa obywateli, a nie komfort NCN i dając możliwość skorzystania z uczciwej procedury odwoławczej tym, którzy uważają (słusznie lub nie), że doszło do naruszeń formalnych i chcą z niej skorzystać bez przekreślenia szans na grant w kolejnych konkursach. Jak zwykle w ważnych sprawach – prośba o retweet, bo to akurat rzecz, którą można i trzeba zmienić.
Łukasz Kierznowski tweet media
Polski
6
18
65
4.5K