
Adam
5.9K posts




Paweł Domagała: "Wobec tego, jeżeli sobie policzysz, że za dwadzieścia złotych masz całą muzykę świata, to policz ile kosztuje mój utwór, odsłuchanie go. Nic praktycznie. [...] utwór nigdy ci się nie zwróci."












🗣️Prof. Andrzej Zoll: „Pójście w kierunku systemu prezydenckiego, to jest takie zbliżenie się do systemu panującego w Rosji”. ⤵️ Źródło: @tvn24











🟪 Plebiscyt w którym środowisko sędziowskie opiniowało kandydatów do KRS (w liczbie 60 zgłoszonych) był bardzo ważny. Możliwość uczestnictwa była powszechna i nieróżnicująca. Każdy sędzia miał 15 głosów. To zaś, w sposób prawdziwie demokratyczny, stwarzało szansę poznania kondycji środowiska, i to bez upiększających złudzeń. - pisze prof. Ewa Łętowska dla "Monitora Konstytucyjnego" konstytucyjny.pl/ostrozne-nadzi… To nie były „prawybory,” ani – tym bardziej – „wybory”, tylko coś, co można zawsze zorganizować: wyrażenie i zebranie w demokratyczny, (bo powszechny i niewykluczający sposób) opinii całej populacji sędziowskiej, liczącej nieco ponad 9 tys. głów. W tej sytuacji bezpodstawne są zarzuty, że chodzi o działanie rzekomo nielegalne, bo brak do niego prawnej podstawy. Taki plebiscyt można przeprowadzić zawsze. Nawet brak formalnie zwołanego Zgromadzenia Ogólnego w sądzie nie stanowi tu przeszkody. Aktywny udział sędziów [w opiniowaniu] był – po pierwsze: miernikiem wiary we własne upodmiotowienie; po drugie: zwycięstwem nad własnym oportunizmem. A ten nie jest, niestety, obcy środowisku sędziowskiemu. Frekwencja obrazuje przy tym aprobatę dla protezy, jaką z konieczności (veto prezydenckie uniemożliwiające legislacyjną sanację ustawy o KRS) zastosowano wobec obowiązującej ustawy, na podstawie której dochodzi do wymiany składu KRS. Frekwencja jest więc sukcesem tych, którzy z braku laku (nowa ustawa) z konieczności zadowolili się tym, co było do wzięcia. Alternatywą było nic-nierobienie i stagnacja, przedłużające istnienie wadliwej KRS oraz dalszy impas nominacji sędziowskich infekujący trwale funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości. Na niekonstytucyjność ustawy wskazują teraz ci, którzy krytykowany akt tworzyli, którzy go nowelizowali wypaczając sens konstytucyjnych pryncypiów i którego wytrwale bronili.

















Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to! Właśnie podpisałam rozporządzenie dot. opłaty reprograficznej. To był trudny proces, pełen lobbingu i fake newsów o rzekomych "nowych podatkach". Prawda jest prosta: pożegnaliśmy lata 90. (faksy i kasety) i wprowadziliśmy prawo na miarę XXI wieku, w którym giganci sprzętowi dzielą się swoimi zyskami z polskimi twórcami. Dziękuję środowiskom twórczym za współpracę.
