Andrew Xfeel

1.7K posts

Andrew Xfeel

Andrew Xfeel

@AndrewXfeel

Yesterday is history, tomorrow is a mystery, but today is a gift, that is why it is called the present.

Elswhere Katılım Şubat 2022
38 Takip Edilen18 Takipçiler
Andrew Xfeel retweetledi
Dariusz Brzozowski
Dariusz Brzozowski@Darekbrzoza·
Polecam wpis, aby poznać jak część Ukraińców postrzega UPA i historię jej powstania👇 Mirosław Szumiło Gdy jest mowa o "bohaterach UPA", stawiam pytanie: której UPA? Pierwsza Ukraińska Powstańcza Armia powstała bowiem w końcu 1941 r. na Polesiu i północnym Wołyniu, a jej twórcą był Taras Bulba-Boroweć. Dopiero w kwietniu 1943 r. banderowcy ukradli nazwę "UPA", dążąc do podporządkowania sobie wszystkich odłamów ukraińskiego podziemia. Ataman Bulba-Boroweć nie darzył Polaków sympatią, ale zamierzał walczyć z nimi innymi metodami. W trakcie negocjacji 9 kwietnia 1943 r. banderowcy zażądali od Bulby-Borowca, aby „oczyścić całe terytorium powstańcze z ludności polskiej”. Odrzucił tę propozycję, stwierdzając: „Uwolnić jakieś terytorium od narodowych mniejszości może jedynie suwerenne państwo drogą wymiany ludności, a nie armia regularna poprzez represje. W odpowiedzi na wrogie polskie akty należy karać wyłącznie samych winowajców, a nie całą ludność. Zasadę zbiorowej i rodzinnej odpowiedzialności mogą stosować tylko barbarzyńcy, a nie kulturalna armia”. W późniejszym liście otwartym do kierownictwa OUN Bandery z 4 sierpnia 1943 r. Taras Bulba-Borowec przedstawił dobitnie swoje stanowisko w kwestii polskiej: „Czy prawdziwy rewolucjonista-państwowiec może podporządkować się przywództwu partii, która budowę państwa rozpoczyna od wyrzynania mniejszości narodowych i obłędnego palenia ich domostw? Ukraina ma bardziej groźnych wrogów niż Polacy. Każde dziecko wie, wyniszczenie Polaków w niektórych obwodach nie zlikwiduje polskiego niebezpieczeństwa dla Ukrainy. Naród polski tak czy inaczej istnieje, i jak długo będzie on w tej samej niewoli co i my, tak długo w następstwie okoliczności będzie on nie naszym wrogiem, a sojusznikiem. Jakie zamiary mogą mieć Polacy wobec nas w przyszłości i jak ułożą się nasze stosunki – to inna rzecz. Dziś, zamiast wzajemnego wyrzynania się, musimy montować jeden front rewolucyjny wszystkich narodów zniewolonych przeciwko okupantom, a nie tworzyć sobie zbędne fronty”. Dlaczego Bulba-Boroweć nie jest tak czczony jak Bandera? Polecam swój artykuł na ten temat z "Biuletynu IPN". 👇 ""Ukraińska Armia Powstańcza jest kojarzona jednoznacznie z nazwiskiem Stepana Bandery i ludobójstwem dokonanym na wołyńskich Polakach w 1943 r. W rzeczywistości UPA powstała już w końcu 1941 r. na Polesiu, a jej twórcą był rywal Bandery – Taras Bulba-Borowec. Wiosną 1943 r. banderowcy, działacze Organizacji Nacjonalistów Ukraińskich, dokonali wrogiego przejęcia tej nazwy oraz części oddziałów. W wielu polskich wspomnieniach i książkach historycznych obie te formacje ukraińskiego podziemia są traktowane jednakowo, a tzw. bulbowców oskarża się o popełnienie licznych zbrodni. Jednak źródła z epoki świadczą o tym, że „Taras Bulba” sprzeciwiał się mordowaniu Polaków, a przypisywane jego podwładnym zbrodnie były dziełem banderowców. Taras Borowec urodził się 9 marca 1908 r. we wsi Bystrzyce koło Kostopola na Polesiu Wołyńskim. Miejscowość ta znalazła się potem w granicach II Rzeczypospolitej, ale zaledwie pięć kilometrów od granicy sowieckiej. Ojciec Tarasa był biednym ukraińskim chłopem, miał tylko trzy hektary ziemi i dziewięcioro dzieci na utrzymaniu. Według opowieści rodzinnych jeden z przodków był kozakiem i pod wodzą hetmana Mazepy wojował przeciwko Moskalom. Młody Taras wychowywał się pod wpływem kozackich tradycji, czytał powieści historyczne na ten temat. Jego idolem został Taras Bulba – legendarny ataman kozacki z powieści Mikołaja Gogola. Po ukończeniu kilku klas szkoły powszechnej, w wieku czternastu lat, Taras Borowec musiał zacząć zarabiać na własne utrzymanie. Poszedł do pracy w wołyńskich kamieniołomach, słynących na całą Polskę z doskonałej jakości granitu i bazaltu. Szybko nauczył się fachu kamieniarza, który zapewniał mu środki do życia na godziwym poziomie. Odbył także służbę wojskową w 3. Pułku Strzelców Podhalańskich w Bielsku. Po powrocie z wojska ożenił się z wołyńską Czeszką Anną Opoczeńską. Mógł dalej prowadzić spokojny żywot w rodzinnych stronach, ale wciągnęła go działalność polityczna. Na początku 1933 r. stworzył nielegalną organizację – Ukraińskie Odrodzenie Narodowe. Jej dalekosiężnym celem miała być walka o niepodległość Ukrainy, prowadzona zarówno przeciwko Rosji i komunistom, jak i przeciw Polsce. Wbrew tym górnolotnym zamierzeniom organizacja była bardzo niewielka i nie odegrała znaczącej roli. Według niektórych źródeł miała utrzymywać kontakty z Organizacją Nacjonalistów Ukraińskich, ale nie ma na to jednoznacznych dowodów. Władze polskie zarzucały Borowcowi kolportaż nielegalnej literatury nacjonalistycznej. W czerwcu 1934 r. Taras Borowec znalazł się w gronie sześciuset osób aresztowanych po zamachu na ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego, dokonanym przez bojowników OUN. Został wysłany do słynnego obozu w Berezie Kartuskiej, gdzie doznał wszelkich uciążliwości związanych z tym miejscem odosobnienia. Siedział tam z działaczami OUN, m.in. Romanem Szuchewyczem – późniejszym dowódcą banderowskiej UPA. Z obozu wyszedł w marcu 1935 r. i na pewien czas zaprzestał działalności politycznej. Założył własną kopalnię czarnego granitu w Karpiłówce, rozwijając ją w przedsiębiorstwo zatrudniające kilkuset ludzi. Z jego kopalni pochodził kamień, z którego wykonano płytę nagrobną na mogiłę matki i serca marszałka Piłsudskiego na wileńskiej Rossie. We wrześniu 1939 r. Borowec znalazł się w oblężonej Warszawie i pozostał w tym mieście po zajęciu go przez Niemców. Nawiązał kontakt z prezydentem Ukraińskiej Republiki Ludowej na uchodźstwie Andrijem Liwyckim oraz innymi petlurowcami – weteranami armii ukraińskiej walczącej u boku Wojska Polskiego z bolszewikami w 1920 r. W porozumieniu z Liwyckim w sierpniu 1940 r. przedarł się przez granicę Generalnego Gubernatorstwa w okolicach Włodawy, aby zorganizować ukraińską konspirację na okupowanym przez Sowietów Polesiu. Miał to być zalążek przyszłej armii powstańczej. NKWD szybko wpadło na trop jego organizacji, ale samego Borowca nie zdołało dopaść. Za co walczycie? Za Ukrainę czy OUN? W 1940 r. w łonie Organizacji Nacjonalistów Ukraińskich doszło do rozłamu na frakcję Andrija Melnyka (OUN-M) i Stepana Bandery (OUN-B). Przewagę posiadali bardziej radykalni banderowcy. Na kongresie ukraińskich nacjonalistów w Krakowie w kwietniu 1941 r. oficjalnie przyjęto wiele faszystowskich zasad, symboli i rytuałów: zasadę „Jeden naród, jedna partia, jeden wódz”, czerwono-czarną flagę symbolizującą krew i ziemię oraz faszystowski salut na powitanie. Ponadto w ideologii i praktyce OUN pojawiały się wątki rasistowskie i antysemickie. Bandera przygotowywał się do „ukraińskiej rewolucji narodowej” i utworzenia państwa ukraińskiego u boku Niemiec. W maju 1941 r. opracował ze swoimi współpracownikami dokument: „Walka i działalność OUN w czasie wojny”. Zakładano w nim „unieszkodliwienie” wrogich elementów na ziemiach ukraińskich, do których zaliczano Moskali, Żydów i Polaków. Przyjęto zasadę: „Nasza władza będzie straszliwa dla naszych przeciwników. Terror dla wrogich obcych i naszych zdrajców”. Banderowcy utworzyli u boku Wehrmachtu swoje jednostki wojskowe, a także specjalne grupy marszowe, które po ataku Niemiec na Związek Sowiecki miały przejmować władzę na opanowanych terenach. 30 czerwca 1941 r. w zajętym przez Wehrmacht Lwowie banderowcy ogłosili powstanie niepodległego państwa. Na czele rządu stanął Jarosław Stećko, Bandera miał być głową państwa. Niemcy nie uznali jednak tych aktów i rozpoczęli aresztowania członków OUN-B. Od lipca 1941 r. Bandera przebywał w areszcie domowym w Berlinie. Pod koniec roku został przewieziony do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen i osadzony w odizolowanym od reszty obozu oddziale dla więźniów specjalnych RSHA, Zellenbau. Miał do dyspozycji dwupokojową celę – pokój gościnny i sypialnię – urządzoną jak normalne mieszkanie. Posiłki spożywał w jadalni SS, nie musiał nosić stroju obozowego i nie był zmuszany do pracy. Pozwalano mu na kontakt z żoną i ze światem zewnętrznym. Banderowcy kontynuowali bez Bandery zaplanowaną przez niego „ukraińską rewolucję narodową”, stosując masową przemoc wobec wrogów narodu. Uciekali się nawet do mordowania działaczy konkurencyjnej frakcji melnykowców (OUN-M). Taras Bulba-Borowec znalazł się w konflikcie z ukraińskimi nacjonalistami z OUN-B. Chciał budować przyszłe państwo ukraińskie na zupełnie innych podstawach ideowych. W liście do banderowców pisał: „Wy wyznajecie faszystowską zasadę bezwzględnej dyktatury Waszej partii, a my stoimy na pozycjach duchowej jedności całego narodu na zasadach demokracji, gdzie wszyscy mają równe prawa i obowiązki”. Jednocześnie zadawał im retoryczne pytania: „Za co walczycie? Za Ukrainę czy OUN? Za ukraińskie państwo czy za dyktaturę w tym państwie? Za naród ukraiński czy tylko za swoją partię?”. Po ataku Niemiec na Związek Sowiecki zaczęła się także wielka kariera Bulby-Borowca. Na czele małej grupy partyzantów rozbroił sowiecką milicję w Sarnach i przejął kontrolę nad miastem. Po nadejściu Niemców otrzymał od nich zgodę na utworzenie liczącej tysiąc ludzi Siczy Poleskiej (historyczna nazwa „sicz” oznacza obóz warowny), której zadaniem było oczyszczenie bagien Polesia z rozbitków Armii Czerwonej. W końcu sierpnia opanował miasto Olewsk i przeniósł się tam ze swoim sztabem. Przez trzy miesiące Olewsk był stolicą ukraińskiego państewka rozciągającego się aż do Pińska. W swoich odezwach do ludności Borowec odwoływał się do tradycji Ukraińskiej Republiki Ludowej i kozaczyzny. Swoje przywiązanie do obyczajów podkreślał kozackim strojem z szablą u boku. Choć przedstawiciele ukraińskiej inteligencji uważali taką maskaradę za komiczną, zwykłym, prostym ludziom wizerunek atamana bardzo imponował. Miał wówczas zaledwie 33 lata, ale od swego politycznego rywala Stepana Bandery był o rok starszy. Przeciwko Niemcom W listopadzie 1941 r. Niemcy postanowili przejąć z rąk Borowca administrację na terenie Polesia. Zażądali także jego zaangażowania w przeprowadzaniu mordów na Żydach. W tej sytuacji „Taras Bulba” zdemobilizował liczące ok. 3 tys. ludzi oddziały Siczy Poleskiej i przeszedł do konspiracji. Jego organizacja zaczęła używać nazwy Ukraińska Armia Powstańcza. Początkowo UPA ograniczała się do szkolenia młodzieży i działalności propagandowej. Od kwietnia 1942 r. Borowec przeszedł do czynnych akcji przeciwko Niemcom, ale na ograniczoną skalę. Szczególnie dbał o swój wizerunek. Wśród ludności rozpowszechniano jego ulotki i fotografie w kozackim stroju, dzięki czemu partyzantka UPA stała się szybko popularna, niewspółmiernie do siły jej oddziałów. Melnykowcy generalnie stawiali wciąż na współpracę z III Rzeszą, ale w maju 1942 r. postanowili sformować kilka własnych oddziałów partyzanckich. Działały one na terenie Wołynia, głównie w powiecie krzemienieckim. Melnykowcy nawiązali także współpracę z Ukraińską Armią Powstańczą Bulby-Borowca. Banderowcy dopiero w grudniu 1942 r. rozpoczęli tworzenie partyzantki, tzw. Oddziałów Wojskowych OUN. Podczas III konferencji OUN-B w lutym 1943 r. postanowiono przystąpić do otwartej walki partyzanckiej przeciwko Niemcom na Wołyniu w celu pozyskania sympatii miejscowej ludności ukraińskiej. Za głównego wroga Ukrainy uznano jednak „bolszewicką Moskwę”. Nowo tworzona armia partyzancka miała nosić nazwę: Ukraińska Armia Wyzwoleńcza. Wkrótce potem kierownictwo OUN-B przejęła grupa działaczy z Romanem Szuchewyczem na czele i obrała inną strategię, za głównego wroga uznając Polaków. Szuchewycz miał za sobą służbę w jednostkach sformowanych przez Niemców. Wiosną 1941 r. utworzono bowiem złożone z Ukraińców dwa bataliony: „Nachtigall” i „Roland”, które u boku Wehrmachtu wzięły udział w ataku na Związek Sowiecki, a następnie zostały przeformowane w 201 batalion policji. Jedną z kompanii w tej jednostce dowodził Szuchewycz. Batalion był wykorzystywany przez Niemców do zwalczania partyzantki sowieckiej na terenie Białorusi. Po upływie rocznego kontraktu około sześciuset Ukraińców z 201 batalionu odmówiło jego przedłużenia, po czym większość z nich przystąpiła do banderowskiej UPA. Przeciwko ludobójstwu Bulba-Borowec podjął rozmowy z banderowcami w sprawie koordynacji wspólnej walki przeciwko Niemcom i sowieckiej partyzantce. Według propozycji banderowców miał on zachować dowództwo nad UPA, do której przyłączyłyby się Oddziały Wojskowe OUN-B. W zamian musiał się podporządkować politycznemu kierownictwu banderowców, a w oddziałach UPA mieli działać referenci propagandowi OUN-B, czyli swego rodzaju komisarze polityczni. W trakcie negocjacji 9 kwietnia 1943 r. banderowcy zażądali od Bulby-Borowca, aby „oczyścić całe terytorium powstańcze z ludności polskiej”. Odrzucił tę propozycję, stwierdzając: „Uwolnić jakieś terytorium od narodowych mniejszości może jedynie suwerenne państwo drogą wymiany ludności, a nie armia regularna poprzez represje. W odpowiedzi na wrogie polskie akty należy karać wyłącznie samych winowajców, a nie całą ludność. Zasadę zbiorowej i rodzinnej odpowiedzialności mogą stosować tylko barbarzyńcy, a nie kulturalna armia”. W jego opinii „walka” z polskimi cywilami plamiła honor żołnierza armii ukraińskiej, za którego niewątpliwie się uważał. W tej sytuacji do porozumienia nie doszło. Głównymi twórcami banderowskiej partyzantki na Wołyniu byli Dmytro Klaczkiwski „Kłym Sawur” i referent wojskowy OUN Wasyl Iwachiw „Sonar”. Po śmierci Iwachiwa w starciu z Niemcami 13 maja 1943 r. niepodzielną władzę nad całością sił partyzanckich przejął Klaczkiwski. Jako pierwsza powstała sotnia Hryhorija Perehiniaka „Dowbeszki-Korobki”, która 9 lutego 1943 r. zamordowała co najmniej 155 Polaków w kolonii Parośla (powiat Sarny). Mord ten jest uważany za symboliczny początek wołyńskiego ludobójstwa. Od kwietnia 1943 r. banderowcy zaczęli się posługiwać nazwą Ukraińska Armia Powstańcza. Celowo ukradli bulbowcom nazwę „UPA” dla swoich oddziałów zbrojnych, gdyż doskonale zdawali sobie sprawę, że była ona dobrze rozpoznawalna na Wołyniu i Polesiu, a zatem najlepsza pod względem propagandowym. Początkowo banderowska UPA podszywała się pod oddziały partyzantki bulbowskiej, w celu zdobycia zaufania miejscowej ludności ukraińskiej. Prawdopodobnie z tej przyczyny wzięły się fałszywe oskarżenia pod adresem bulbowców o udział w eksterminacji ludności polskiej na Wołyniu. Polacy bowiem, podobnie jak sowieccy partyzanci, bardzo często nie rozróżniali oddziałów banderowskiej UPA od UPA Bulby-Borowca. Początek ludobójstwa wołyńskiego należy wiązać z masową dezercją kilku tysięcy policjantów ukraińskich na służbie niemieckiej, którzy w marcu 1943 r. uciekli do lasu i wstąpili do banderowskiej UPA. Już wtedy w powiatach sarneńskim i kostopolskim doszło do systematycznej i planowej likwidacji wszystkich Polaków. W kwietniu 1943 r., w czasie Wielkiego Tygodnia Świąt Wielkanocnych, nastąpiło koncentryczne uderzenie na skupiska polskiej ludności w całej wschodniej części przedwojennego województwa wołyńskiego. Ataki z nieco mniejszym natężeniem kontynuowano w maju i czerwcu. O tożsamości sprawców świadczy chociażby list Tarasa Bulby-Borowca do przywódców OUN-B z 25 marca 1943 r., w którym pisał: „Zamiast przestrzegania ustalonej taktyki, Organizacja [OUN-B] w ostatnich dniach otworzyła dla Ukraińców jeszcze jeden front – polski. Poszły w ruch siekiery i żagwie. Wyrąbuje się i wiesza całe polskie rodziny i wypala się polskie zabudowania. »Siekiernicy« wyrąbują i wieszają w haniebny sposób bezbronne kobiety i dzieci”. Rozkazy dowódcom poszczególnych rejonów wydawał ustnie Dmytro Klaczkiwski „Kłym Sawur”. Kulminacyjnym momentem tzw. akcji antypolskiej była niedziela 11 lipca 1943 r., gdy oddziały UPA przy wsparciu zmobilizowanych chłopów ukraińskich uderzyły jednocześnie na 99 miejscowości. Do końca lipca zamordowano co najmniej 10–11 tys. Polaków. Liczba ofiar ludobójstwa na Wołyniu sięga 60 tys. W sierpniu 1943 r. podczas zjazdu OUN-B część działaczy uznała akcję fizycznej likwidacji całych zbiorowisk polskich za samowolę i błąd polityczny. Jednakże po stronie Klaczkiwskiego stanęła większość członków kierownictwa OUN, w tym komendant główny UPA Roman Szuchewycz. Co więcej, metody zastosowane przez „Kłyma Sawura” postanowiono przenieść na teren Galicji Wschodniej, co wkrótce stało się faktem. Wiele wskazuje na to, że Klaczkiwski już wcześniej miał akceptację i przyzwolenie ze strony Szuchewycza. W późniejszym liście otwartym do kierownictwa OUN Bandery z 4 sierpnia 1943 r. Taras Bulba-Borowec przedstawił dobitnie swoje stanowisko w kwestii polskiej: „Czy prawdziwy rewolucjonista-państwowiec może podporządkować się przywództwu partii, która budowę państwa rozpoczyna od wyrzynania mniejszości narodowych i obłędnego palenia ich domostw? Ukraina ma bardziej groźnych wrogów niż Polacy. Każde dziecko wie, wyniszczenie kilkuset Polaków w niektórych obwodach nie zlikwiduje polskiego niebezpieczeństwa dla Ukrainy. Naród polski tak czy inaczej istnieje, i jak długo będzie on w tej samej niewoli co i my, tak długo w następstwie okoliczności będzie on nie naszym wrogiem, a sojusznikiem. Jakie zamiary mogą mieć Polacy wobec nas w przyszłości i jak ułożą się nasze stosunki – to inna rzecz. Dziś, zamiast wzajemnego wyrzynania się, musimy montować jeden front rewolucyjny wszystkich narodów zniewolonych przeciwko okupantom, a nie tworzyć sobie zbędne fronty”. Bulba-Borowec podejmował próby rozmów z przedstawicielami polskiego podziemia, ale nie przyniosły one konkretnych rezultatów. W odezwie do Polaków z 16 czerwca 1943 r. wzywał do powstrzymania wyniszczającej oba narody polityki narzuconej przez wrogów, Niemcy i Sowiety, oraz podjęcia wspólnego wysiłku na rzecz walki wyzwoleńczej. Polakom przyznawał prawo do posiadania niepodległego państwa wyłącznie w granicach etnograficznych. Natomiast rząd Ukrainy miał gwarantować poszanowanie praw polskiej mniejszości narodowej na zasadach demokratycznych. Kwestię polsko-ukraińskich sporów granicznych deklarował odłożyć na później, do rozstrzygnięcia przez rządy obu niepodległych państw. Armia bez państwa Po przechwyceniu przez politycznych konkurentów szyldu UPA, Bulba-Borowec zmienił nazwę swojej formacji na UNRA – Ukraińska Armia Narodowo-Rewolucyjna. Zrewanżował się w ten sposób banderowcom, podkradając im nazwę, którą posługiwali się w 1941 r. Latem 1943 r. banderowcy zaczęli polować na od działy Borowca, rozbrajać je i siłą wcielać do swojej UPA. 19 sierpnia znienacka napadli na sztab UNRA, biorąc wielu jego ludzi do niewoli, w tym żonę „Bulby” – Annę Opoczeńską-Borowec. Gdy przestała być im potrzebna w charakterze zakładnika, została powieszona jako „polski szpieg”. Jesienią 1943 r. oddziały „Bulby” były już słabe i nieliczne. Znajdując się w krytycznej sytuacji, Borowec zwrócił się z propozycją współpracy do Niemców. Wyjechał do Warszawy, tam został podstępnie aresztowany i osadzony w obozie koncentracyjnym w Sachsenhausen. Rok później, jesienią 1944 r., wraz z innymi ukraińskimi więźniami politycznymi, m.in. Stepanem Banderą, odzyskał wolność. Niemcy zaproponowali Borowcowi reorganizację OUN i stworzenie struktur wojskowych oraz organizacji politycznej opartej na szerokiej reprezentacji politycznej. Na początku 1945 r. zgodzili się na stworzenie u swojego boku Ukraińskiej Armii Narodowej. Bulba-Borowec objął w niej dowództwo brygady spadochronowej, którą planowano sformować na terenie Czech i przerzucić na Polesie. Zanim brygada weszła do akcji, Niemcy przegrały wojnę. Borowec został rozpoznany i 19 sierpnia 1945 r. zatrzymany przez Brytyjczyków, m.in. pod zarzutem zbrodni popełnionych na Polakach. Jednak po roku zwolniono go, a w specjalnym komunikacie ogłoszono, że według ustaleń śledztwa „niszczenie bezprawnymi metodami walki polskiej ludności cywilnej oraz innych mniejszości narodowych na Ukrainie miało faktycznie miejsce, ale akcje te prowadziły jedynie te partyzanckie oddziały, które były podporządkowane politycznie i wojskowo nie atamanowi Bulbie, lecz radykalno-faszystowskiej partii Stepana Bandery”. W 1945 r. NKWD założyła dużą sprawę operacyjno-śledczą na Borowca, aresztując wielu jego zwolenników. W 1950 r. Sowieci ustalili, że pracował on jako wykładowca w amerykańskiej szkole wywiadowczej. Wkrótce potem zaangażował się w działalność emigracyjnych organizacji antykomunistycznych w Stanach Zjednoczonych. Pisał też artykuły publicystyczne do prasy. Zmarł 15 maja 1981 r. w Nowym Jorku. Pozostawił po sobie wspomnienia Armija bez derżawy (Armia bez państwa). W niepodległej Ukrainie wydano je początkowo w wersji ocenzurowanej, bez rozdziałów poświęconych ostrej krytyce ruchu banderowskiego. Taras Bulba-Borowec za najważniejszego wroga Ukrainy uważał Sowietów, na drugim miejscu w czasie wojny stawiał Niemców, dopiero na trzecim – Polaków. Tymczasem dla banderowców w 1943 r. wrogiem numer jeden stali się faktycznie Polacy. Najnowsze badania historyków potwierdzają, że bulbowcy – poza przymusowo wcielonymi do oddziałów banderowskich – nie mieli nic wspólnego z ludobójstwem na Wołyniu. Kilkakrotnie starli się w walce z Armią Krajową, ale nie dokonywali masowych mordów na ludności cywilnej. Bulba-Borowec sam został ofiarą terroru banderowców, którzy zamordowali mu żonę, rozbili jego formację i ukradli szyld UPA. Dziś apologeci nacjonalizmu na Ukrainie próbują wybielać banderowców, wbrew faktom przypisując ich zbrodnie bulbowcom. W niepodległym państwie ukraińskim gloryfikowani są przywódcy OUN i banderowskiej UPA: Stepan Bandera, Roman Szuchewycz, Dmytro Klaczkiwski. Ponieważ zginęli z rąk Sowietów, traktowani są jak męczennicy za sprawę narodową i rycerze bez skazy. Pomija się przy tym fakt, że odpowiadają oni za masowe akcje przeciwko polskiej ludności cywilnej. Tymczasem Taras Bulba-Borowec, reprezentujący umiarkowany i demokratyczny nurt ukraińskiego podziemia, pozostaje postacią w dużej mierze zapomnianą. Miejmy nadzieję, że w przyszłości znajdzie właściwe miejsce w pamięci historycznej Ukraińców. Tekst pochodzi z numeru 7-8/2023 „Biuletynu IPN” Czasopismo dostępne w księgarniach IPN, placówkach Poczty Polskiej, sieciach EMPIK lub na stronie ksiegarniaipn.pl" za Mirosław Szumiło
Dariusz Brzozowski tweet media
Polski
4
13
40
2.4K
Andrew Xfeel retweetledi
Robert Winnicki
Robert Winnicki@RobertWinnicki·
4/4 PODSUMOWANIE Ukraińska historia jest niezwykle dramatyczna. Ukraińcy są narodem, który zahartował się w wielowiekowej walce. Polacy zresztą też. Nierzadko była to walka między naszymi narodami. Warto mieć to w pamięci, ale warto mieć w pamięci też inne, fundamentalne zagadnienia. Dzięki temu, że Wielkie Księstwo Litewskie weszło w XIV wieku w unię z Królestwem Polskim, zachodnia część Rusi zachowała przez setki lat niezależność od mongolskiej Moskwy. Dzięki temu, że w XV, XVI, XVII i XVIII wieku nad dorzeczem Dniepru, całkowicie albo cześciowo, panowali polscy królowie i polska szlachta, zachodnia część Rusi zachowała swoją odrębność od Rosji, zachowała swoją oryginalną kulturę. Dzięki tej odrębności powstały ukraińska tożsamość narodowa na południu i białoruska tożsamość narodowa na północy. Kolejni władcy Rosji, w tym Władimir Putin, doskonale to rozumieją, on sam dawał temu zresztą publicznie wyraz, choćby w słynnym wywiadzie u (niemającego pojęcia o historii naszej części Europy) Carlsona. Wsród tych setek lat zmagań w Europie Wschodniej, które były również nierzadko zmaganiami między Polakami a Ukraińcami, warto pamiętać o dwóch rzeczach. Po pierwsze - nigdy dorzecza Dniepru nie udawało się bronić przed Moskwą bez wsparcia znad Wisły. Po drugie - zawsze gdy dorzecze Dniepru wpadało w ręce Moskwy, rozpoczynała się bezpośrednia presja na dorzecze Wisły. Warto w tym momencie o tych dwóch faktach przypomnieć. Wracając zaś do tematu UPA; jest wiele bolesnych ran w polsko-ukraińskiej historii, nad którymi możemy przejść do porządku dziennego. Było, minęło, nie wróci. Natomiast rana zadana przez ludobójstwo jest ogromna i stosunkowo świeża, bo wciąż żyją ostatnie dzieci, które ocalały z tej rzezi. Nie możemy przejść do porządku dziennego nad ludobójstwem OUN-UPA jednak przede wszystkim dlatego, że ono nie wyglądało jak inne "zwykłe", przypadkowe zbrodnie wojenne. Zbrodnie wojenne zdarzają się w niemal każdej wojnie i w niemal każdym wojsku. Są efektem szału bojowego, demoralizacji danej jednostki wojskowej, psychopatycznej natury poszczególnego dowódcy lub występują z szeregu innych, incydentalnych powodów. Niestety, w historii totalitaryzmów XX wieku doszło do wielu masowych ludobójstw przeprowadzanych z powodów politycznych, ideologicznych. Ludobójstw zaplanowanych, prowadzonych przez kierownictwo polityczne i wojskowe, systematycznych. Takiego ludobójstwa dopuściła się nie tylko III Rzesza niemiecka, nie tylko Rosja sowiecka. Na polskim narodzie i na niewielkiej części narodu ukraińskiego takiego ludobójstwa dopuściła się OUN-UPA, wraz z grupami pomocniczymi. To nie był odwet, szaleństwo ani przypadek. To była wieloletnia, systematyczna kampania eksterminacji. Jej fundamenty są doskonale znane i tkwią w ideologii oraz praktyce, która została ukształtowana w latach 1919-1939. Ofiarami tego terroru, przypomnijmy to raz jeszcze, padali również Ukraińcy. OUN-UPA mordowała Ukraińców, którzy nie chcieli brać udziału w ludobójstwie, Ukraińców którzy pozakładali rodziny z Polakami, a było takich rodzin mnóstwo, Ukraińców, którzy z Polakami chcieli szukać porozumienia i wreszcie tych, którzy Polakom próbowali pomagać. Niestety tu nie ma żadnej symetrii i nie ma żadnego usprawiedliwienia dla ludobójstwa. Nawet jeśli uznamy Polaków na Kresach Wschodnich I i II Rzeczpospolitej za naród dominujący, z którym Ukraińcy musieli walczyć o swoje państwo. Nawet wtedy nie usprawiedliwia to masowego, zaplanowanego i latami realizowanego, niebywale okrutnego mordowania kobiet, dzieci, starców i mężczyzn-cywilów. Rozumiem powody, dla których niepodległa i zmuszona do walki Ukraina sięga do historii i buduje panteon swoich bohaterów narodowych. Macie ich wielu. Niektórzy są z polskiego punktu widzenia kontrowersyjni, ale wielu naszych również jest z waszego punktu widzenia kontrowersyjnych. To są sprawy oczywiste po setkach lat zmagań. Rozumiemy budowanie pomników ukraińskich bohaterów - również takich, którzy z nami walczyli. Trzeba czcić wojowników. Nigdy nie zrozumiemy i nie zaakceptujmy pomników masowych morderców, którzy w najokrutniejszy sposób latami dokonywali rzezi kobiet i dzieci. Nie w szale, a z zimną krwią, wielokrotnie, w setkach miejscowości. Według politycznej, ideologicznej, zimnej kalkulacji. Ponad sto tysięcy niewinnych ludzi… Zawsze możemy powiedzieć, że Niemcy czy Rosjanie mają na sumieniu nie sto tysięcy a miliony Polaków. To prawda. Prawdą jest też to, że Rosjanie czczą masowych ludobójców, takich jak Stalin, Armia Czerwona i NKWD zupełnie świadomie, nie wstydząc się ich zbrodni, uznając je za konieczne. Ukraińcy pod tym względem leżą „bliżej Europy”. Wiecie, że masowe, zaplanowane zbrodnie na bezbronnych to rzecz, której trzeba się wstydzić. Dlatego prawdę o ludobójczym, ideologicznie przygotowanym charakterze działalności OUN-UPA po prostu wypieracie ze świadomości. Ta negacja faktów, w tym całym nieszczęściu, daje być może pewną nieśmiałą nadzieję na przyszłość. Na dziś jednak nie mamy "gdzie się spotkać". Nie zaakceptujemy kultu ludobójców. My, Polacy, jesteśmy dodatkowo zaszokowani faktem, że po 12 latach zmagań z Rosją, mając setki tysięcy męczenników, mając setki tysięcy prawdziwych wojowników ostatnich lat, którzy zginęli broniąc swojej ojczyzny na realnym polu walki, wciąż wracacie do kultu OUN-UPA. Do kultu tych, którzy z prawdziwym wojskiem walczyli rzadko, a bezbronnych cywilów mordowali często. Wojna jaką toczycie od 12 lat oddala was od Moskwy, ale kult OUN-UPA ponownie was do niej, niestety, w pewnym sensie, przybliża. Robert Winnicki praprawnuk Anny Hołówko, grekokatoliczki z województwa tarnopolskiego, która wyszła za mąż za Antoniego Winnickiego, katolika i której syn oraz wnuk (tym wnukiem był mój dziadek, Ignacy) cudem uniknęli śmierci z rąk OUN-UPA w czasie II wojny światowej
Polski
43
100
749
21.3K
Andrew Xfeel
Andrew Xfeel@AndrewXfeel·
@CDzwoni To jest nic innego niz wojna propagandowa. Rosja placi tysiącom troli za te komentarze po polskiej i ukraińskiej stronie. Oczywiscie nie byłoby zamieszania gdyby nie krotkowzrocznosc Zelenskiego i Nawrockiego. Pierwszy nie przemyslal tego, a drugi zareagowal emocjonalnie.
Polski
1
0
1
1.1K
Zygfryd Czaban
Zygfryd Czaban@CDzwoni·
Trochę połaziłem dziś po ukraińskim tłiterze. Jeżeli mam sądzić po tym co tam przeczytałem, Polska jako kraj i naród jest tam powszechnie znienawidzona, niemal na tym poziomie co Rosja. Tysiące niezwykle agresywnych komentarzy, groźby itd. Moim zdaniem od tego nabijania na płoty to oni nie odbiegli za daleko.
Polski
575
2.3K
10.4K
196.7K
Andrew Xfeel
Andrew Xfeel@AndrewXfeel·
@m_podczarski Podejdź i powiedź do niej "Ja częścią tej siły która wiecznie zła pragnąć, wiecznie czyni dobro"
Polski
0
0
1
754
MPodczarski
MPodczarski@m_podczarski·
Jadę zbiorkomem. Ze mną dziewczyna. Ta co zwykle, 18-19. Modelowa, na okładkę. W autobusie ca. 20 jej rówieśników. Nikt nie zagada. W moich czasach kawa to minimum. Macie odpowiedź na demografię. Chłopcy (nie mężczyźni) wolą Fifę, gry, mecze i seriale.
Polski
222
9
483
186.1K
Adam Leszczyński
Adam Leszczyński@ALeszczynski10·
W Polsce rośnie w dużym tempie liczba zakażeń wirusem HIV. Jedną z przyczyn, które się podaje, jest wzrost liczby imigrantów w Polsce. Moim zdaniem należy wprowadzić obowiązkowe testy na obecność wirusa HIV przed wjazdem do Polski dla obywateli państw, w których jest znaczący odsetek tego zakażenia i śmiertelności. Urzędnicy powinni mieć możliwość odmówić wjazdu osobie zakażonej. Polacy mają prawo do tego, aby państwo dbało o ich zdrowie i bezpieczeństwo.
Polski
39
94
516
12K
TOUGH(タフ)
TOUGH(タフ)@manemobu1·
ぶっちゃけスターウォーズは別に強く推すほど好きでもないんだけど、「シスの復讐」は大好きです。なんなら、コレがスターウォーズの最高傑作とすら思ってる。
TOUGH(タフ) tweet media
日本語
43
265
3.2K
273.9K
Andrew Xfeel
Andrew Xfeel@AndrewXfeel·
@Sta_Loveshinri Sure. In the Zoo. Dinner with monkeys and a hippo. Great aromatic flavours in the air. included.
English
0
0
0
44
S太
S太@Sta_Loveshinri·
モテる男は 「初デートのコース選び」がクソ上手い 🥉下手すぎる男 ・映画 ・ボウリング ・ドライブ ・夜景 ・ファストフード店 🥈普通 ・カウンター席の居酒屋 ・水族館 ・食べ歩きスポット ・動物園 🥇上手すぎる男↓
S太 tweet mediaS太 tweet mediaS太 tweet mediaS太 tweet media
日本語
341
160
3.2K
4.3M
Emma
Emma@Avabelly__·
Everybody keeps saying “Snow”… but I feel like I deserve something a little more unique 🤍 What name would you give this sweet white kitty?
Emma tweet media
English
13.3K
316
7.3K
1.3M
Andrew Xfeel
Andrew Xfeel@AndrewXfeel·
@FelpsCrypto It is what exactly Nostradamus said. These are people from the future, but they can't talk to us. They can only watch, nothing more.
English
0
0
2
396
Felpz Crypto
Felpz Crypto@FelpsCrypto·
Steven Spielberg não fazia um filme original sobre OVNIs há quase 50 anos agora ele está voltando com “Disclosure Day” e o mais estranho é a ideia por trás do filme em 2023, Spielberg disse acreditar que os objetos vistos por militares talvez não sejam alienígenas mas humanos do futuro voltando para estudar exatamente a nossa época não porque somos especiais mas porque “algo aconteceu” no século 20 e 21 que ainda não percebemos completamente isso muda completamente o tipo de história que ele está contando Close Encounters era sobre primeiro contato E.T. era sobre conexão entre espécies Disclosure Day parece ser sobre um aviso
DiscussingFilm@DiscussingFilm

The final trailer for Steven Spielberg’s ‘DISCLOSURE DAY’ has been released. The film follows the disclosure to the world that aliens might be real. In theaters on June 12.

Português
229
949
13.5K
2.4M
Andrew Xfeel retweetledi
naiive
naiive@naiivememe·
Who says women are hard to understand ?
English
98
1.1K
6.6K
226.5K
Andrew Xfeel
Andrew Xfeel@AndrewXfeel·
@Tomasz_Dziala I w tym cały jest ambras żeby dwoje chciało naraz. Jak sobie pomyśle że taki (bez urazy) "stary dziad" startowałby do mojej córki, to aż chce mi się "rz". To może zadziałać na jakieś laski desperatki i utrzymanki, ale na normalne dziewczyny? Przy takiej różnicy wieku ?
Polski
0
0
1
224
Tomasz R. Działa
Tomasz R. Działa@Tomasz_Dziala·
Jako 38-letni mężczyzna zagaduję czasem młode, dwudziestokilkuletnie laski i to jest mniej więcej tego rodzaju ściana. Myślę, że w przypadku lekko 50% z nich. Kolejne pewnie 40% jest w stanie podjąć rozmowę z ciekawości, ale zwracając się per pan... 1/
Polski
111
13
257
488.5K
Andrew Xfeel retweetledi
Polski Patriota
Polski Patriota@Cogito1918·
Sowieci tak bardzo go nienawidzili, że po śmierci zbezcześcili jego grób, wykopując zwłoki, by upewnić się, że naprawdę nie żyje. Ferdynand Ossendowski - jeden z 5 najpopularniejszych pisarzy świata, którego Polacy mieli nigdy nie poznać. Zajrzał w oczy samemu Leninowi i zdemaskował potwora rewolucji. Za to Rosjanie skazali go na śmierć, a jego nazwisko komuna chciała całkowicie wymazać. Jego dzieła były wydane w 80 mln egzemplarzy i tłumaczone na 27 języków. Światowej sławy podróżnik, który przemierzył 4 kontynenty. Jedna z najsłynniejszych i najbardziej tajemniczych postaci początku XX w. 27 V 1878 przyszedł na świat FERDYNAND OSSENDOWSKI. Przywracajmy pamięć o nim!
Polski Patriota tweet media
Polski
36
833
2.1K
22.1K
Andrew Xfeel
Andrew Xfeel@AndrewXfeel·
@SoveyX Sometimes when you ask your doc you get similar answers...
English
0
0
0
3
Sovey
Sovey@SoveyX·
Sovey tweet media
ZXX
150
383
3.2K
108.1K
Andrew Xfeel retweetledi
Obi Kenobi
Obi Kenobi@KenobiObi75356·
Ruska agentura zajmująca się propagandą historyczną zrobiła fenomenalną robotę. 99% Polaków nie wie, co się stało 4 lipca 1610 r. pod Kłuszynem. Nie wie też, że po bitwie pod Kłuszynem zdobyliśmy Moskwę na ponad dwa lata, a data wypędzenia Polaków z Moskwy — 7 listopada 1612 r. — jest dziś największym świętem narodowym Rosji. Bitwa pod Kłuszynem, która odbyła się niemal w dwusetną rocznicę bitwy pod Grunwaldem, była jednym z najbardziej spektakularnych zwycięstw w historii świata. Około 6 tys. Polaków, głównie husarii, rozniosło w pył około 30 tys. Rosjan oraz od 5 do 8 tys. najemników z całej Europy, głównie ze Szwecji. Konsekwencją tego zwycięstwa było późniejsze zajęcie Moskwy i hołd ruski w Warszawie! Mam taką prośbę do Was, pamiętajmy o rocznicy bitwy pod Kłuszynem, tutaj na X i w innych mediach społecznościowych! Edukujmy Polaków! RT + ❤️
Obi Kenobi tweet media
Akademia Prawdy@AkademiaPrawdy

Jest coś głęboko nieuczciwego w tym, jak polska prawica opowiada historię. Niemcy są w tej narracji wiecznym wrogiem, sprawcą absolutnego zła, krajem, który „ciągle jest nam coś winien”. A Rosja? Rosja w tej opowieści pojawia się marginalnie, półgębkiem, bez gniewu, bez pretensji, bez realnego rozliczenia. Jakby była tłem. Jakby „nie do końca wiadomo, co właściwie nam zrobiła”. To nie jest przypadek. To jest nierównomierne rozłożenie ciężaru winy, które prowadzi do jednego skutku – łagodzenia obrazu rosyjskich zbrodni w świadomości Polaków. A to dokładnie wpisuje się w rosyjską politykę historyczną. Zacznijmy od rzeczy podstawowej, o której wielu „patriotów” jakoś zapomina. 17 września 1939 roku Związek Sowiecki napadł na Polskę, łamiąc obowiązujące umowy międzynarodowe i pakt o nieagresji. To nie było „wkroczenie”. To była agresja militarna, dokonana w porozumieniu z III Rzeszą. Polska walczyła już z Niemcami, a Rosja uderzyła w plecy. To był nóż wbity w państwo, które jeszcze się broniło. Potem przyszło to, co Rosja robi najlepiej – uderzenie w elity. Zbrodnia katyńska nie była chaotycznym mordem wojennym. Była zaplanowaną decyzją państwową, mającą jeden cel: fizycznie usunąć ludzi, którzy mogliby po wojnie odbudować niepodległe państwo. Oficerowie, policjanci, urzędnicy, prawnicy, inteligencja. Kręgosłup narodu. Strzał w tył głowy i masowy dół. To nie była zemsta. To była strategia. Równolegle setki tysięcy Polaków wywieziono na Sybir i do Kazachstanu. Nie „losowo”. Wywożono nauczycieli, urzędników, ziemian, oficerów, ich rodziny. Całe warstwy społeczne. Celem nie była tylko kara. Celem było rozbicie społeczeństwa, wyrwanie ludzi z ich środowisk, zniszczenie lokalnych więzi, zmielenie ich w systemie przymusu. Tak działa rosyjskie imperium – niszczy od środka. A potem, po II wojnie światowej, Rosja zrobiła Polsce coś, czego żaden inny kraj nie zrobił w takiej skali i tak długo. Narzuciła nam własny system władzy. Nie okupację na kilka lat, nie reparacje, nie strefę wpływów „na papierze”. Narzuciła pełną kontrolę polityczną, wojskową i bezpieczeństwa. Aparat represji, cenzurę, zależne elity, więzienia dla opozycji. Polska istniała tylko formalnie. Realne decyzje zapadały w Moskwie. I teraz kluczowe pytanie. Dlaczego o tym mówi się znacznie rzadziej niż o zbrodniach niemieckich? Bo niemieckie zbrodnie są wygodne politycznie. Są bezpieczne. Są zamknięte historycznie. Rosyjskie – nie. Rosyjskie prowadzą wprost do pytania o dzisiejszą politykę, o sympatie, o sojusze, o to, komu realnie zależy na osłabianiu Zachodu i Unii Europejskiej. Dlatego prawica wali w Niemcy, a Rosję traktuje jak temat niewygodny, który lepiej rozmyć. Efekt jest prosty i groźny. Polacy doskonale wiedzą, co złego zrobiły Niemcy. Ale nie widzą pełnej skali tego, jak Rosja przez wieki systemowo niszczyła polskie państwo i społeczeństwo. A to nie jest neutralne. To jest dokładnie to, czego Rosja zawsze chciała – żeby Polacy pamiętali selektywnie, kłócili się o Zachód i przestali widzieć w Rosji główne źródło zagrożenia. Historia nie jest tu tylko przeszłością. Jest narzędziem polityki. autor: redkacja @AkademiaPrawdy źródła: Agresja ZSRR na Polskę 17 IX 1939 – dokumenty międzynarodowe, IPN Zbrodnia katyńska – decyzje Biura Politycznego WKP(b), dokumenty NKWD Deportacje obywateli polskich 1940–1941 – badania IPN Operacja Polska NKWD 1937–1938 – archiwa sowieckie, opracowania IPN System narzucony Polsce po 1945 r. – badania nad dominacją sowiecką w Europie Środkowej

Polski
116
1.3K
3K
58.2K
Andrew Xfeel
Andrew Xfeel@AndrewXfeel·
@korpopajter Nie znam tej rodziny i moja ocena jest subiektywna. Ja mam dwojke dzieci i przez dlugi czas moja zona niepracowala ale jak przychodzilem z pracy to im czas poswiecalem albo posprzatalem. Z tymi sprzataczkami i niankami przy jednym dziecku to fanaberia i wygodnictwo.
Polski
0
0
0
4
Andrew Xfeel
Andrew Xfeel@AndrewXfeel·
@korpopajter I jeszcze jedno. Jesli gosc sie pyta czy faktycznie jest tyle roboty w domu tzn ze nigdy nawet jednego dnia z dzieckiem nie przesiedzial w domu, ba pewnie nawet po sobie nie sprzata. Malzenstwo to wspolna praca dla domu, dzieci i wzajemne wspieeanie sie i szacunek.
Polski
2
0
4
145
Pajter
Pajter@korpopajter·
ILOŚĆ ROBOTY W DOMU Byłem ostatnio na piwie z dobrym kolegą. Mamy dość podobną sytuację życiową: pierwsza żona, jedno dziecko, praca w korpo. On pracuje jako ekspert, kasa circa 20k brutto. Mieszkanie rodzinne (4 pokoje) w kredycie, ale już niewiele zostało do spłaty. Samochód spłacony. Okazało się, że po macierzyńskim żona nie ma do czego wracać zasadniczo, witamy w januszexowej Polsce Anno Domini 2026. Ku jego zaskoczeniu żona powiedziała, że nie będzie szukać pracy i idzie na wychowawczy. Zgodził się. Minął rok. Żona była na wychowawczym zajmowała się jednym, zdrowym, fajnym dzieckiem. Sprzątaniem zajmowała się sprzątaczka. W opiece nad dzieckiem z doskoku pomagała niania. Żona zażądała teraz prawdziwej gosposi, czyli kogoś, kto oprócz sprzątania będzie także gotował. No i pana szlag trafił, bo taka gosposia to już bierze konkretny hajs. Gdyby się zdecydowali, wydają tyle samo kasy ile zarabiają. Żadnych nowych oszczędności, a idą ciężkie czasy. Kumpel przyszedł skonsultować to ze mną, czy faktycznie jest tyle roboty z 1 dzieckiem i ogarnięciem mieszkania, bo jemu się wydaje, że absolutnie nie. Kolega ogólnie jest mocno rozczarowany, bo hajtnął się z ładną, tradycyjną dziewczyną z wielodzietnej rodziny z Podlasia. Żona odmawia powrotu do pracy, bo uważa, ze dziecko potrzebuje cały czas matki, gdy ma 2.5- 3 lata. A obowiązki domowe ją przytłaczają. Co byście mu doradzili? To tak a propos dobrych związków z wczorajszej rozmowy: @tiszantul @tomo9000p
Polski
712
25
941
844.4K
Marcyska
Marcyska@Marcysienka_xo·
Jak zobaczysz, że dziewczyna na Ciebie zerka to nie bój się i podbijaj😅 Serio, zadziała.
Polski
33
2
104
25.8K
Andrew Xfeel
Andrew Xfeel@AndrewXfeel·
@mickpll Miki miki zamiast pisać na iksie rób małe ludziki.
Polski
0
0
0
122
mickpl
mickpl@mickpll·
W przyszłym roku liczba ludności w PL spadnie prawdopodobnie poniżej 37 mln. Może za dwa lata, ale raczej już teraz. Dlaczego? Bo rządzący tym krajem januszariat wypompował rynek nieruchomości i rozwalił demografię. Czy coś z tym ktoś zrobi? Nie. Jak to powiedział były już wiceminister J. Tomczak na sejmowej komisji "ludzie kupili nieruchomości i oczekują, że ich ceny nie spadną". Pamiętajcie, po nich choćby potop. A poza tym udanej niedzieli XD Nie, to nie jest śmieszne nic a nic.
Polski
63
59
899
26.5K