
Radosław Ditrich
28.4K posts

Radosław Ditrich
@AwDitrich
Piszę dla https://t.co/zeZd9ercur Ex @wnppl @forsalpl i @OGospodarczy.










Infrastruktura transportowa nie służy do czerpania dochodów bezpośrednio z niej, tylko umożliwia realizację gospodarki w postaci przemieszczania osób i towarów. Czy ktoś powinien szukać dochodu w tunelach, mostach, kanałach lub KDP? Nie. To bezsensowne oczekiwanie rachunku.






"PRZEKOP MIERZEI" - FAKTY I MITY Dzisiaj odkłamiemy sobie temat jednego z największych politycznych chochołów ostatnich lat. Zwykłą inwestycję infrastrukturalną, z której uczyniono oręż w walce politycznej. Brzmi znajomo? Oh, sweet summer's child - jeszcze nie wiecie jak bardzo znajomo. Po co to wszystko? Po to, aby uzyskać drogę wodną łączącą Bałtyk z portem w Elblągu przez kanał. 1. "Przekop Mierzei" to pomysł PiSu / pisowska megalomania! Zaczynamy grubo. Oczywiście to bzdura - budowę kanału w tym miejscu zaproponował niejaki Kwiatkowski. Eugeniusz Kwiatkowski, w 1945 roku. Nie wzięło się to z niczego, bo Elbląg już przed wojną był istotnym portem. Potem długo, długo nic, aż w 1996 (a potem w 2004) powstaje koncepcja profesora Jednorała, która ma pozwolić na połączenie Zalewu Wiślanego z Zatoką Gdańską. Potem, alternatywne rozwiązanie w 2008 przedstawiło BPOŚ "SAJMOR". W 2007 roku rząd JK podjął uchwałę o budowie przekopu, ale były to już ostatnie dni tej władzy. I, co ciekawe, nikt tej decyzji nie cofnął. Rząd DT przez 6 lat wydał ~5mln pln na dokumentację przekopu, realizowaną przez Urząd Morski w Gdyni. Co zabawne, jak wspominają artykuły z tamtego czasu, wygląda na to, że DT... nigdy nie wiedział, że realizowana jest uchwała rządu JK w tej sprawie, bo wielokrotnie pomysł przekopu w tym czasie krytykował. No i cóż. Jako podsumowanie prac dla rządu, PDT otrzymał trzy dokumenty - prognoza oddziaływania na środowisko, studium wykonalności oraz tzw. badanie nadrzędności interesu publicznego. Brzmi znajomo? To słuchajcie dalej. Wiecie co te dokumenty wykazały? Budować! Zyski gospodarcze i społeczne miały znacząco przekraczać koszty! Znajomo? No to co zrobił rząd? Schował to do szuflady. Znowu brzmi znajomo, prawda? Wniosek był jeden - przekop jest tak zyskowny, że warto go realizować nawet pomimo negatywnego wpływu na obszar Natura 2000. W ciągu 20 lat od ukończenia zyski społeczne i gospodarcze uzasadniają budowę. Żeby jeszcze dodać aspektu humorystycznego - aktualny... senator PO - Jerzy Wcisła, już w 2013 ubolewał - "Rozmawiałem z premierem już po tej jego wypowiedzi i doszliśmy do wniosku, że źle się stało, że ta sprawa nabrała politycznego wymiaru (...) Premier nie powiedział mi, że to dobra czy zła inwestycja, ale tylko, że trzeba się zastanowić, czy w czasach kryzysu nas na nią stać." Jeszcze drobna ciekawostka na koniec - pierwsze koncepcje zrobienia przekopu rozpoczął realizować... Stefan Batory w 1577 roku. 2. Koszty wzrosły dwukrotnie do 2mld. Jak większość mitów tak i ten bierze się głównie z niewiedzy. Nie, "przekop mierzei" nie kosztował 2mld pln, bo i nie ma czegoś takiego jak "przekop mierzei". Jest za to - "Program budowy drogi wodnej łączącej Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską", który składa się z kilku etapów. Program ten rozpoczęto w 2016 uchwałą Rady Ministrów - od tego czasu trwały prace analityczne i projektowe (znowu brzmi znajomo?). Sama wycena w wysokości ~880mln pln za CAŁOŚĆ PRAC wynikała z analiz przeprowadzonych w latach 2014-2016. Czy koszty wzrosły? Tak, oczywiście. Wynikało to z: - uszczegółowienia koncepcji w wyniku prowadzonych analiz; - zmiany niektórych parametrów drogi wodnej; - zwiększenia zakresu robót (m.in. o dodatkowe mosty); - COVID, inflacja, wojna; Co znaczy - "całość prac"? - etap 1 - "przekop mierzei" oraz szereg innych inwestycji (np. budynek kapitanatu czy drogi z mostami) Tutaj planowano wydać 718mln pln, a umowa z wykonawcą opiewała na 992mln pln, wzrosła więc o 38%, co jak wspominałem, wynikało w dużej części z uszczegółowienia i rozbudowania zakresu robót. - etap 2 - tor wodny na rzecze Elbląg - ~10km; Umowa z Budimexem opiewała na 574mln pln, a znaczny wzrost kosztów wynikał nie tylko z realiów roku 2021 (covid, koszty materiałów budowlanych, koszty wynagrodzeń), ale i ze znacznego zwiększenia zakresu robót - m.in o zmianę typów mostów na rzece Elbląg. Co ważne, ten etap NADAL TRWA, więc realizacja programu nie została nadal ukończona. Tak więc bezpodstawna jest ocena skutków programu który jest w trakcie realizacji, prawda? Na dzisiaj (początek lutego) ten etap jest zrealizowany w ~80%. - etap 3 - tor wodny na Zalewie Wiślanym - 8km; Umowę podpisano w 2022 roku na kwotę 130mln pln. Prace są zrealizowane też w ~80% - etap 4* - modernizacja portu w Elblągu za ~100mln pln (zatwierdzona w ostatnich tygodniach przez obecny rząd); Mamy więc 1,7mld pln za 3 etapy budowy drogi wodnej, a nie "ponad 2mld pln" za "przekop mierzei". To tak jakby pisać, że zjazd z autostrady kosztował 2mld, bo zapomniało się o 20km drogi i 2 mostach. Wzrost ceny? Etap 1 - z 718mln do 880mln pln (+38%) Etap 2+3 - ze 162mln do 704mln pln (+334%), ale ze znacznym rozszerzeniem zakresu budowy (m.in. o nowe typy mostów); Czyli finalnie mamy wzrost o 820mln pln (+93%), ale uzyskując znacznie szerszy zakres prac, nowe mosty, oraz uwzględniając, że od 2016 mieliśmy takie przyjemności jak covid, załamanie łańcucha dostaw, wojnę na Ukrainie i inflację. To wygląda już trochę inaczej niż "przekop kawałka plaży za 2mld", prawda? 3. Przekop dla kajaków + Elbląg Przekop nie jest przekopem "dla kajaków", tylko dla normalnych systemów transportu śródlądowego jak barki kontenerowe czy drobnicowce. Nazywa się to "sea-river" oraz "shortsea". Pozwoli na wpłynięcie tam statków o zanurzeniu do 4m, długości 100m, szerokości 20m i do 3500 ton ładowności. Są to parametry optymalne pod kątem floty statków transportowych, nawet lepsze niż parametry części takiej infrastruktury w innych krajach Europy. Spodziewać się można, że głównym towarem transportowym będą pasze, zboża, węgiel, materiały budowlane i drewno. 4. To na siebie nie zarobi. Przyznam, że ten argument jest fantastyczny. Ile zarobił chodnik pod twoim domem? Ile zarobił plac zabaw? Przecież ty nawet nie masz dziecka! Infrastruktura nie jest od zarabiania, tak jak nie mieszkasz na fundamencie. Infrastruktura to narzędzie które pozwala ci na zarabianie, nie jest zyskiem samym w sobie. Dlatego też, dla takich inwestycji liczy się korzyści gospodarcze i społeczne. I tutaj, tak jak w przypadku CPK, nawet za poprzednich rządów PO wyszło, że należy budować, bo zyski są znaczące. Zysk też jest gdzie indziej - jeśli rolnik będzie mógł zarobić na każdej tonie więcej, dzięki transportowi przez Elbląg, to jak wliczyć to w zyski przekopu? Jak wliczyć to, że Gdańsk z chęcią odpuści część mniejszych transportów, które wylądują w Elblągu, żeby przyjąć większe statki? Tak więc jak wynika z faktów - inwestycja znana jako "przekop mierzei", to planowana od dziesięcioleci zwykła inwestycja infrastrukturalna, która realizowana powinna być już dawno. Co tylko potwierdzają ostatnie działania, mające na celu dofinansowanie modernizacji portu w Elblągu. Za pomoc merytoryczną dziękuję @NaWodzie.




Przeanalizowałem wykres przedstawiony przez „ekspertów” banku Pekao i dotyczący wynagrodzeń lekarzy na tle innych krajów OECD (dane z Health at a Glance). Ten wykres nie pokazuje, że lekarze w Polsce zarabiają prawie najlepiej w Europie. Pokazuje coś zupełnie innego: że lekarze zarabiają dużo w porównaniu do średniej polskiej pensji. A to ogromna różnica. Prosty przykład: jeżeli w biedniejszym kraju średnia pensja wynosi 1000 euro, a lekarz zarabia 3000 euro, to ma 3 średnie krajowe. Jeżeli w bogatszym kraju średnia pensja wynosi 3000 euro, a lekarz zarabia 6000 euro, to ma 2 średnie krajowe. Na takim wykresie „lepiej” wygląda pierwszy lekarz. Tylko że realnie zarabia dwa razy mniej. Dlatego na szczycie są Węgry. I dokładnie taką sztuczkę zastosowali ekonomiści z banku Pekao na tym slajdzie. W oryginalnych danych OECD Polska ma ok. 108 tys. USD PPP (parytet siły nabywczej), a średnia OECD to ok. 133 tys. USD PPP. Niemcy? 207 tys. USD PPP dla specjalistów etatowych i 318 tys. USD PPP dla samozatrudnionych. Holandia? 228 tys. Irlandia? 256 tys. Czyli polski specjalista nie zarabia „prawie najlepiej”. Zarabia poniżej średniej OECD – o ok. 19 proc. mniej. Ten wykres mówi więc bardziej o tym, że polska średnia pensja jest niska, niż o tym, że lekarze są u nas świetnie wynagradzani. Ładny slajd. Bardzo brzydka manipulacja. bfiałek







Nienawidzę szukać mieszkania xD


Pekao: Lekarze zarabiają dużo w stosunku do średniej krajowej. Bartosz Fiałek: Lekarze nie zarabiają dużo, tylko dużo w porównaniu do średniej krajowej. Proszę mi wyjaśnić, jakim cudem osoba tak dobrze wykształcona, zakładam, że fachowiec w swojej nie takiej łatwej branży, ma problem ze zrozumieniem prostego zdania? Już naprawdę wzywanie Demagoga czy pisanie “eksperci” (w cudzysłowie) jest tutaj poniżej krytyki. Analitycy Pekao nie poucząją pana Fiałka jak leczyć, fajnie aby pan Fiałek nie uczył jak analizować dane. Problem jest też inny. Porównywanie pensji nominalnie nie ma sensu, ponieważ zarobki lekarzy właśnie zależą od zamożności narodów. W latach 60. XX wieku przez ekonomistów Williama Baumola i Williama Bowena zostało opisane zjawisko kosztowej choroby Baumola (efekt Baumola). Nie wchodząc w nudne szczegóły, gospodarkę możemy podzielić na sektor progresywny i stagnujący. W progresywnym, innowacje i automatyzacja pozwalają produkować więcej przy tym samym nakładzie pracy. Dzięki temu pensje rosną bez podnoszenia cen produktów. W sektorze stagnującym, praca ludzka jest produktem samym w sobie. Nauczyciel, lekarz czy policjant nie zrobią więcej w ciągu godziny, jeśli zapłacimy im 2x tyle. Problem w tym, że jeśli w jednym sektorze rosną pensje, to muszą także w innym, bo nikt nie pracowałby w innych sektorach. To sprawia, że koszt wizyty rośnie. Jeden pracownik w fabryce może zrobić 10x więcej telefonów, 1 lekarz wyleczy tyle samo ludzi. To sprawia, że ceny w ochronie zdrowia wraz ze wzrostem wynagrodzeń rosną wszędzie. Inflacja w szpitalach zawsze będzie większa od oficjalnej (w długim terminie). Kolejne ważne pojęcie to elastyczność dochodowa popytu. Jeżeli coś jest dobrem luksusowym, to oznacza, że coraz więcej przeznaczamy na dobra wyższego rzędu (luksusowe) niż niższego. Dlaczego? Bo jak jemy tygodniowo 5 chlebów, to nie zaczniemy nagle jeść 10. Wybierzemy lepsze pieczywo, droższe alternatywy. Typowym dobrem luksusowym jest dziś zdrowie (czy raczej usługi z nim związane). Jak mamy kasę i nie musimy martwić się o rachunki, to jesteśmy w stanie więcej wydać na lekarza. Gdy zarabiam 5000 i 4000 musze wydać na rachunki i jedzenie, to na lekarza nie mogę dać więcej niż 1000. Gdy zarabiam 10000 i na rachunki i jedzenie wydaję więcej, bo 7000, to nadal – na lekarza mogę teraz wydać 3-krotnie więcej. Dlatego w bogatych narodach wydatki na zdrowie rosną i m.in. dlatego Szwajcarzy wydają na leczenie tak dużo. Teraz w Polsce toczy się debata, na ile ten wzrost kosztów NFZ jest faktycznie wynikiem bogacenia, a na ile zaczyna być problemem zbyt dobrego wynagradzania lekarzy. Nie można ocenić tego lepiej niż przez pryzmat średniej krajowej, ponieważ lekarz w Polsce nie leczy gorzej niż w Szwajcarii i lepiej niż na Ukrainie (a ci w Szwajcarii zarabiają lepiej, a w Kijowie gorzej). Dlatego porównywanie nominalnych płac lekarzy to ekonomiczny analfabetyzm (chyba, że w formie ciekawostki lub do innych celów niż debata na temat słuszności ich wysokości) i należy patrzeć przez pryzmat bogactwa danego społeczeństwa, co średnia krajowa może ładnie oddawać. Nie bądźmy jak pan Fiałek, piszmy o rzeczach, o których mamy jakieś pojęcie (lub chociaż nie oskarżajmy innych o paskudne manipulacje). Dobrego wieczoru!












