
Pologne. France's pro-Polish propaganda. 18th century version.
Piotr Worwa
26.9K posts

@ChwaZapomnia
Inżynier, konserwatysta. Obserwator zmian światowego ładu. Tworzę w internecie "Strefę Polskiej Historii". Zapraszam na moją stronę https://t.co/KACt30KO8O

Pologne. France's pro-Polish propaganda. 18th century version.



Zrobiłam coming out w @2lewerece. Otóż w przeciwieństwie do szczęśliwej większości komentujących wiem, jak to jest być po drugiej stronie zbiórki na dziecko, gdy jest leczenie, a nie ma refundacji. Kiedy urodziła się moja druga córka z ciężką, rzadką i całkowicie przypadkową chorobą, przekopałam dostępne źródła i zrozumiałam, że można ją leczyć, ale nie na NFZ. Byłam młoda, interesowało mnie procesowanie języków naturalnych i filozofia umysłu, a nie jakaś ochrona zdrowia. Znajomi bardzo się przejęli, znali więcej majętnych, zorganizowali zbiórkę. Panie w garsonkach i panowie w garniturach zrzucali się sumami mniejszymi, niż kosztowały ich markowe skarpetki. Starczyło ledwie na miesiąc leczenia. Ktoś mi radził, że powinnam się popłakać i wyglądać bardziej żałośnie. Bo to taki deal: na zbiórkach stajesz się produktem, musisz się odpowiednio ukorzyć, by emocjonalna wypłata dającego była wyższa. Pooglądajcie sobie zdjęcia i filmiki na portalach zbiórkowych. Jeszcze ładne, małe dzieci budzą chęć pomocy. Ale te z dysmorfią, zmienioną twarzą, muszą "zarobić" na uwagę upokorzeniem. Często nie mają wyjścia. Wtedy policzyłam w głowie, że te zbiórki będą musiały stać się moją pracą. I Powiedziałam NIE. Po co mam walczyć o swoje dziecko, jak mogę o wszystkie w Polsce? To daje refundacja terapii przez NFZ. I zaczęłam żmudną naukę systemu ochrony zdrowia, prawa administracyjnego (to były czasy, gdy NFZ pozostawał w konflikcie z MZ), genetyki i endokrynologii. Koktajl wiedzy o ciekawym smaku 😉 . Zrobiłyśmy to w trzy pracujące matki, że się tak wyrażę. Pomogło w tym mnóstwo ludzi, klinicystów, przyjaciół, znajomych, nieznajomych. Największym problemem było to, że terapia była relatywnie... tania i dla niewielu osób. Nie było więc wielkiego zainteresowania po stronie producentów... Ech, te paradoksy chorób rzadkich. Dziś leczenie mają dzieci i dorośli, a ja poszłam całkiem inną od planowanej drogą. Choroba, której u mojej córki nie rozpoznali wezwani na konsultacje neurolodzy z Instytutu Matki i Dziecka, dziś jest zwykle wcześnie diagnozowana, co daje zupełnie inne szanse rodzinom. Serio, prawa obywatela są lepsze niż emocje i poruszenie, którego po prostu nie starczy dla wszystkich. Zostawmy zbiórki na sytuacje wyjątkowe. Na badania nad nowymi lekami. Nie martwcie się, nie wyczerpią się powody do szlachetnych poruszeń serca, nie na tym świecie. Ale zdrowie i leczenie w odpowiednim jak na 20. gospodarkę świata standardzie to coś, czego powinniśmy wymagać od państwa. A każdemu, kto narzeka, że płaci na NFZ, a nie korzysta, powiedzcie - to super, jesteś szczęściarzem! Bo ubezpieczenie to nie rachunek oszczędnościowy. Korzystają z niego pechowcy. Polecam całą rozmowę z @jakub_dymek i @radek_tokarz, która jest OFC znacznie szersza.


Jak Polacy oceniają rząd Donalda Tuska? Największą grupę stanowią osoby oceniające go negatywnie – 51,1%. Pozytywną ocenę deklaruje 29,4% badanych, a 19,5% respondentów wybiera odpowiedź neutralną: „ani dobrze, ani źle”. Szczegółowe wyniki oraz analizę trendów znajdziesz w raporcie ⏩stanpolityki.pl/ocena-rzadu-do…











@PiotrWitwicki Polacy nie dadzą się nabrać po raz 4 na nową partię liberalną. A PSL nie uskłada samemu 5% bo rolnicy mają ich już dość. W przyszłym Sejmie bedą 4 partie.



Czy kobiety przestały lubić dzieci? Pamiętam, gdy byłem małym chłopcem w latach 90tych, to wielokrotnie ekspedientki, recepcjonistki, starsze panie w kościele etc zaczepiały mnie i mówiły, że jestem ładnym (o naiwności, wierzyłem im…) i grzecznym chłopcem. Moja mama uwielbia ciastka więc mieliśmy obcykane wszystkie dobre cukiernie w okolicy. W każdej ekspedientki dorzucały jakieś ciastko gratis dla małego Pajterka. Nie pamiętam jakiejś atencji ze strony mężczyzn spoza rodziny, ale właśnie od kobiet. Mam wrażenie, że teraz to się zmieniło. > na spacerach mężczyźni z psami często podchodzą z nimi bliżej wózka, żeby córka zobaczyła z bliska (bardzo lubi psy), kobiety nigdy > gdy stoimy i oglądamy tramwaje, to motorniczy często zadzwoni dzwonkiem, pomacha z kabiny albo przejedzie powoli, kobieta nigdy > ostatnio w Pendolino czekałem na żurek i widziałem uroczą scenę w Wars. Chłopiec zjadł zupkę i babcia chciała kupić mu batona w nagrodę. Dziecko nie mogło się zdecydować między twixem a snickersem. Konduktor długo z nimi analizował te batoniki, zachęcił do jedzenia zupek, po czym wymienił się z chłopcem połową batonika, dzięki czemu chłopak zjadł pół snickersa i pół Twixa. Konduktorka (młoda 8/10) stała znudzona przy ladzie i dość ostentacyjnie pokazywała koledze na zegarek. A Wy jakie macie obserwacje? @tomo9000p










