PawelDSM@PawelDSM
To był ostatni film jaki widziałem, w którym młody chłopiec nauczył się czegoś od mężczyzny.
W którym kobieta musiała stać się silną postacią, a swoich mocy nie uzyskała za fakt bycia kobietą.
W którym "dobro" musi ZABIĆ zło, zamiast je rozumieć i wykazać się empatią.
W którym bohater nie odpuścił ani na chwilę, cel był jasny, a koszt nie grał roli.
W którym przemoc jest związana nierozerwalnie z instynktem przetrwania.
Nie ma już takiego kina, które inspiruje, skłania do refleksji, daje wzorce i kształtuje mężczyzn. Jest tylko nijakość, ideologiczna breja i spłycanie wszystkiego.