
DrogaDoDomu
963 posts






Nie ma znaczenia, kto mieszka pod danym adresem - polityk, dziennikarz czy osoba całkowicie anonimowa. Jeśli pojawia się zgłoszenie o możliwej próbie samobójczej dziecka albo zagrożeniu życia, Policja ma obowiązek wejść do środka i sprawdzić każde pomieszczenie. Od tego są służby. A jeśli ktoś utrudnia interwencję, musi liczyć się z możliwością użycia siły. Po całym dniu medialnej awantury policja publikuje nagranie zgłoszenia o zagrożeniu życia, wpisy z systemu i notatkę służbową. Transparentnie, konkretnie i wyczerpująco. Mimo tego dalej pojawiają się zarzuty o „brak profesjonalizmu”. I jeszcze jedno - funkcjonariusze jadący na interwencję często nawet nie wiedzą, kim jest osoba pod danym adresem. Nie jadą tam prywatnie ani politycznie. Jadą ratować życie i wykonać swoje obowiązki.








Dlaczego w moim domu policja działała nielegalnie: 1. Nie było powodu do interwencji, gdyż pojawiające się od kilkunastu godzin ostrzeżenia na temat „zagrożeń” w naszych mediach samo RCB uznało za niskiej wiarygodności i taki komunikat wśród instytucji państwowych rozsyłało razem z jednym z oryginalnych maili, co ciekawe tego maila nie pokazano samym zainteresowanym. 2. Była to druga interwencja tego typu pod tym samym adresem w ciągu doby, poprzednia została uznana za fałszywy alarm, co już obniżało wiarygodność. Poprzednią sprawdzili na telefon i uznali za dostateczne. 3. Policjanci nie mieli imienników ani numerów, widać to na zdjęciach a posiadanie jednego z nich na mundurze jest obowiązkowe. 4. Mimo braku przewidzianych przez prawo oznaczeń odmówili do samego końca czynności wylegitymowania się. 4. Powodem użycia siły wobec mojej asystentki był fakt, że zażądała od nich przedstawienia się. Nie przeszkadzała im nawet w tych nielegalnych czynnościach. 5. Jeżeli żądanie wylegitymowania się tak bardzo im przeszkadzało to ja domagałem się tego dużo mocniej a wobec mnie nie zastosowano takiego środka. 6.Asystentkę skuto rękami do tyłu co stosuje się tylko w przypadku kogoś wyjątkowo niebezpiecznego i w taki sposób, że doszło do uszkodzenia ciała. 7.Policja powiedziała, że ją uwolni jeżeli pokaże im dowód osobisty co było niemożliwe gdyż była skuta. Nosiło to cechy znęcania się. 8. Analogicznie żądania pokazania dokumentów nie zastosowano wobec mnie chociaż nie byłem skuty. Nie poproszono mnie do towarzyszenia przy oglądzie mieszkania. Policjant bez nakazu robił to sam. Nie sporządzono żadnej notki ani nawet nie poinstruowano gdzie można uzyskać informacje o interwencji. 9.Skutą asystentkę, przy dziesiątkach świadków wyprowadzono na ulicę a po zdjęciu kajdanek porzucono mimo, że znajdowała się w szoku. Policjanci uciekli, do końca odmawiając podania swoich danych.





Przepraszam, ale to jest bardzo, ale to bardzo dziwne i podejrzane: policja otrzymuje doniesienie, że w mieszkaniu może przebywać osoba w kryzysie zdrowia psychicznego. Przyjeżdża i rzeczoną osobę zakuwa w kajdanki?! Psychiatrę chociaż wezwaliście, @Policja_KSP? Jeżeli jest tak, że wystarczy do Was anonimowo zadzwonić i dać cynk, że w lokalu X przebywa osoba która chce sobie coś zrobić i od razu wjeżdżacie z drzwiami, to tak można spowodować Waszą wizytę dosłownie u każdego, łącznie z osobami chronionymi immunitetem.





Komenda Rejonowa Policji Warszawa II stanowczo dementuje informacje przekazywane na antenie stacji telewizyjnej Republika, dotyczące interwencji przy ulicy Wiktorskiej w Warszawie. Policja została powiadomiona, że w mieszkaniu pod tym adresem znajduje się osoba, której zachowanie zagraża jej życiu. Informacja taka zgodnie z przyjętymi zasadami otrzymała najwyższy priorytet, a na miejsce niezwłocznie skierowany został patrol Policji. Informacja dotycząca realnego zagrożenie czyjegoś życia stanowiła również powód, dla którego policjanci podjęli decyzję o wejściu do lokalu. Funkcjonariusze zastali w nim kobietę, która nie chciała się przedstawić i współpracować z policjantami. Na czas wyjaśnienia sytuacji mając na uwadze bezpieczeństwo zarówno jej, jak i swoje, policjanci zastosowali wobec tej osoby kajdanki. Zebrane przez funkcjonariuszy informacje i weryfikacja zastanej na miejscu sytuacji pozwalają na stwierdzenie, że wiadomość o zagrożeniu czyjegoś życia była nieprawdziwa i najprawdopodobniej miała na celu wprowadzenie w błąd jej odbiorcy i służb ratunkowych. Po przeprowadzeniu niezbędnych ustaleń policjanci zakończyli interwencję. Nikt nie został zatrzymany.













