Kafir@Kafir_PL
16.04.2026 r. na materiałach Służby Kontrwywiadu Wojskowego zatrzymano żołnierza Wojsk Obrony Terytorialnej podejrzanego o szpiegostwo i to jest moment, w którym trzeba przestać pieprzyć o wyjątkach, bo to nie wygląda już na jeden incydent, tylko na kolejny alarmowy przypadek człowieka w mundurze na kierunku rosyjsko-białoruskim; wcześniej był przecież dezerter Emil Czeczko, który uciekł na Białoruś i w marcu 2022 r. został tam znaleziony martwy. To wszystko potwierdza to, o czym mówię od dawna: rosyjskie i białoruskie służby nie stoją już pod naszym płotem, tylko od lat włażą do środka, a państwo przez lata udawało, że wystarczy patriotyczna gadka, konferencja prasowa i kilka okrągłych zdań o czujności, żeby problem sam się rozwiązał. To jest także kolejny dowód na to, że ochrona obiektów wojskowych, nadzór kontrwywiadowczy i zwykła selekcja ludzi nie działają tak, jak powinny, bo skoro mówimy już o korpusie szeregowych, a w tym roku wyszła jeszcze sprawa cywilnego pracownika MON podejrzanego o współpracę z rosyjskim wywiadem, to naprawdę nie chcę nawet myśleć, jak głęboko przeciwnik próbował wejść wyżej i jak daleko Rosjanie mogli się już posunąć.
I wtedy człowiek zaczyna się zastanawiać, czy nasi decydenci na najwyższych szczeblach naprawdę są ekspertami od służb, czy tylko dobrze opakowanymi politycznymi figurami od opowiadania mocnych historii, bo jeżeli media opisywały, że Cenckiewicz i jego otoczenie dawali się robić w chuja ochraniarzowi ze sklpeu i jego opowieściom rzekomego „eksperta” i „weterana”, a okazał się ochroniarzem ze sklepu z wyrokami za oszustwa i bez służby wojskowej, naprawdę trudno traktować to jako drobny wypadek przy pracy. Jeżeli ktoś kreujący się na znawcę służb, były likwidator WSI i dzisiejszy szef BBN daje się tak ogrywać, to znaczy, że problem nie kończy się na niskim szczeblu, tylko sięga samej góry i kompromituje ludzi, którzy powinni odróżniać prawdziwe legendy operacyjne od taniego teatru dla naiwnych.
Opowiadam pierdolety? No to podsumujmy. W 2022 roku zatrzymano Tomasza L., później oskarżonego o udział w działalności rosyjskiego wywiadu; wcześniej był członkiem Komisji Likwidacyjnej WSI. Potem był dezerter Czeczko, który uciekł na Białoruś i tam skończył martwy. Potem uciekł na Białoruś sędzia Szmydt, dziś poszukiwany listem gończym . W 2026 roku wyszła sprawa cywilnego pracownika MON podejrzanego o współpracę z rosyjskim wywiadem. Teraz dochodzi żołnierz WOT zatrzymany na materiałach SKW pod zarzutem szpiegostwa. I ktoś ma jeszcze bezczelność pieprzyć, że państwo ma sytuację pod kontrolą?
To nie jest seria przypadków, tylko obraz państwa, do którego obce służby włażą od lat przez archiwa, administrację, MON, wojsko i ludzi z dostępem do informacji, a kolejne rządy od dawna miały pełne mordy bezpieczeństwa, kiedy w praktyce system był rozszczelniony i zbyt słaby, żeby zatrzymać to na czas.
Pytanie brzmi jednak inaczej, skoro tylu ludzi wpada przy twardej robocie dla obcego państwa, to ilu im jeszcze umyka i gdzie są agenci wpływu? Bo żaden z tych przypadków nie pokazuje miękkiego zaplecza tej wojny, czyli ludzi od zatruwania debaty, rozwalania zaufania do armii, NATO i państwa, podkręcania chaosu i robienia obcej propagandzie miejsca w polskich głowach. I właśnie dlatego to już, kurwa, nie jest śmieszne, bo jeśli państwo łapie kolejnych ludzi od szpiegostwa, a agentury wpływu nadal nie pokazuje, to znaczy, że albo jej nie widzi, albo jest wobec niej bezradne, a wtedy naprawdę jesteśmy w czarnej dupie.