Jacek Czarnas
4.5K posts


@ANDRZEJKARPINS7 To prawda, tylko że to berbelucha dla pospólstwa - prawdziwy trunek robi się z pszenicy (Absolutnie)!
Polski

@ANDRZEJKARPINS7 Bardzo dobra, jak i kabanosy! (A z nutrii próbowałeś? Super!)
Polski

@lata8290 "Jak dobrze mi w pozycji tej ..."! (Jaja z pogrzebu - niesamowicie i przyjemnie się słuchało!)
Polski

To już nawet nie jest zwykła kompromitacja urzędu prezydenta. To moralne bagno. Nawrocki stanął obok szefa NATO i zamiast reprezentować państwo, zaczął robić za ochroniarza ludzi umoczonych w aferę Funduszu Sprawiedliwości. Trudno o większe upodlenie tego urzędu.
Fundusz, który miał pomagać ofiarom przestępstw, został przez ekipę Ziobry potraktowany jak prywatny sejf dla swoich ludzi. Pompowanie pieniędzy do zaprzyjaźnionych fundacji, układów i politycznych pupili było tak bezczelne, że dziś połowa tej ekipy panicznie boi się prawdziwego rozliczenia. I wtedy pojawia się Nawrocki, cały nadęty powagą urzędu, żeby opowiadać bajki o niewinności swoich kolegów. To nie jest prezydent stojący po stronie państwa. To polityczny adwokat układu, który przez lata żerował na publicznych pieniądzach. Człowiek, który pokazuje obywatelom prosty komunikat: jeśli jesteś z naszej paczki, możesz robić niemal wszystko. Kraść, mataczyć, pompować miliony do swoich ludzi, a potem i tak znajdzie się ktoś w najwyższych władzach, kto będzie cię publicznie wybielał.
Najobrzydliwsze jest to, że dzieje się to w momencie, gdy Polska powinna pokazywać partnerom powagę i wiarygodność. Tymczasem Nawrocki robi z kraju pośmiewisko, wciskając propagandowe brednie w obronie ludzi kojarzonych z jedną z największych afer ostatnich lat. To już nie lojalność. To desperacka obrona systemu bezkarności. I naprawdę trudno dziś nie używać słowa uzurpator. Bo prezydent powinien być strażnikiem państwa, a nie tarczą dla partyjnych kolegów. Powinien stać po stronie obywateli okradanych przez polityczne układy, a nie po stronie tych układów. Tymczasem Nawrocki zachowuje się jak człowiek wysłany do Pałacu tylko po to, żeby pilnować, by nikt z „swoich” nie poniósł odpowiedzialności.
Kłamca w garniturze dalej pozostaje kłamcą. Nawet jeśli przemawia z prezydenckiego pałacu.
Piotrek K.
Polski























