Krytyka Politechniczna, PhD
11.3K posts

Krytyka Politechniczna, PhD
@KrytykaPolitech
Krytyka politechniczna zjawisk politycznych.



Komenda Rejonowa Policji Warszawa II stanowczo dementuje informacje przekazywane na antenie stacji telewizyjnej Republika, dotyczące interwencji przy ulicy Wiktorskiej w Warszawie. Policja została powiadomiona, że w mieszkaniu pod tym adresem znajduje się osoba, której zachowanie zagraża jej życiu. Informacja taka zgodnie z przyjętymi zasadami otrzymała najwyższy priorytet, a na miejsce niezwłocznie skierowany został patrol Policji. Informacja dotycząca realnego zagrożenie czyjegoś życia stanowiła również powód, dla którego policjanci podjęli decyzję o wejściu do lokalu. Funkcjonariusze zastali w nim kobietę, która nie chciała się przedstawić i współpracować z policjantami. Na czas wyjaśnienia sytuacji mając na uwadze bezpieczeństwo zarówno jej, jak i swoje, policjanci zastosowali wobec tej osoby kajdanki. Zebrane przez funkcjonariuszy informacje i weryfikacja zastanej na miejscu sytuacji pozwalają na stwierdzenie, że wiadomość o zagrożeniu czyjegoś życia była nieprawdziwa i najprawdopodobniej miała na celu wprowadzenie w błąd jej odbiorcy i służb ratunkowych. Po przeprowadzeniu niezbędnych ustaleń policjanci zakończyli interwencję. Nikt nie został zatrzymany.



TANIE MIESZKANIA W MIASTACH NIE ROZWIĄŻĄ KRYZYSU DEMOGRAFICZNEGO. TRZEBA PRZECIWDZIAŁAĆ WYLUDNIANIU SIĘ PROWINCJI. TO TAM ZAWSZE RODZIŁY SIĘ DZIECI 💎Tanie mieszkania na wynajem w dużych miastach nie sprawią też, że zniknie praprzyczyna problemu, czyli wspomniane wcześniej wyludnianie się prowincji i migracja do wielkich miast. Tzw. kryzys mieszkaniowy to zjawisko, które występuje w Polsce od ponad 100 lat, mimo tego, że wybudowano w tym czasie miliony nowych mieszkań. 💎Kolejne fale migracji do największych miast to recepta na dalszą atomizację społeczną, gigantyczne zyski dla deweloperów, ceny materiałów budowlanych szybujące pod niebiosa i prawdziwą eksplozję wszelkich patologii na rynku budowlanym. 💎Zachęty do pozostania czy do powrotu w rodzinne strony to z tego punktu widzenia jedyna szansa na zmniejszenie presji migracyjnej na wielkie miasta, a więc, w długiej perspektywie – realna możliwość zażegnania kryzysu mieszkaniowego. 💎Polska demografia znajduje się w stanie zapaści. Młodzi Polacy mają problem z cenową dostępnością mieszkań. Wiele osób wskazuje na to jako kluczową przyczynę, dla której dzieci rodzi się mniej. 💎Jako jednej z ważnych powodów wymienia się także migrację do dużych miast i związaną z nią atomizację społeczną. „Kiedy dalej drążyliśmy temat, ustaliliśmy, że matki, które wyprowadziły się z rodzinnego domu, najczęściej mieszkają w promieniu 50 km od niego, natomiast kobiety bezdzietne – w odległości od 100 do 300 km lub powyżej 300. 💎Można więc powiedzieć, że migracje nie korelują z brakiem potomstwa, natomiast dalekie migracje już tak. Brakowi dzieci sprzyjają również częste przeprowadzki na więcej niż 20 km (3 i więcej w życiu)” – wyjaśniał kiedyś Michał Kot, dyrektor zlikwidowanego w 2024 r. Instytutu Pokolenia. Wiele osób argumentuje, że mamy do czynienia nie tylko z kryzysem demograficznym, ale szerzej – kryzysem relacji. 💎Podstawową formą ochrony przed atomizacją jest zakorzenienie we wspólnocie. Wykres współczynnika urbanizacji, czyli największej migracji nowoczesnego świata, jest de facto odwróconym wykresem wskaźnika dzietności. 💎Przez lata to tereny wiejskie zapewniały zastępowalność pokoleń – miasta, które nie miały tej zdolności, przyjmowały nadwyżkę ludności i przerabiały ją na PKB. Tzw. korzyści aglomeracji traktowano jako oczywistość. 💎Dziś jednak widać, że wieś nie była demograficzną studnią bez dna. Powoli zaczynamy się orientować, że bez proaktywnej polityki wspierania osób, które chcą pozostać na prowincji, nie może być mowy o jakiejkolwiek odbudowie demografii. 💎Na całe szczęście nie musimy zawsze być pionierami takich rozwiązań i przynajmniej czasem możemy odwołać się do sprawdzonych wzorców. W Bawarii od prawie 20 lat prowadzone są kompleksowe działania mające na celu zatrzymanie depopulacji obszarów wiejskich i degradacji zabudowy. Ekspert CAKJ Bartosz Mielniczek miał okazję przyjrzeć się tym rozwiązaniom w Dolnej Frankonii w ramach wyjazdu zorganizowanego przez Hanns Seidel Stiftung. 💎By przeciwdziałać depopulacji, związki gmin prowadzą na swoich obszarach dokładną ewidencję budynków, ze szczególnym uwzględnieniem pustostanów, budynków o skomplikowanym statusie prawnym czy takich, w wypadku których przewiduje się degradację w przyszłości. Po zebraniu danych związek koordynuje proces sprzedaży, w tym poprzez umieszczanie na dedykowanym, publicznym portalu, działając de facto jako publiczny pośrednik w handlu nieruchomościami. 💎Oprócz samej platformy samorządy podejmują szereg aktywnych działań mających na celu przywrócenie problematycznych mieszkań do używalności – opłaty za pustostany, możliwość zamiany na łatwiejsze w utrzymaniu mieszkania. Tam, gdzie mieszkania wydawały się ,,niesprzedawalne”, gminy odkupowały je i po remoncie włączały do zasobu samorządowego. 👉Marek Grąbczewski przygląda się pomysłowi rzuconemu przez kandydata PiS na premiera -> klubjagiellonski.pl/2026/05/11/pom…






I taką panią Ulę to mógłbym popierać 🤣🤣🤣🤣


-"Ile pan zarabia, jako rzecznik Lewicy?" 🗣️ @michniklukasz : "Nie, nie wiem czy chce wchodzić..." -"Jawność płac, to jest przecież postulat Lewicy". ⤵️ #PoranneRozmowyZero






"Opinia publiczna w USA nie lubi polityków, którzy dopuszczają się malwersacji publicznych pieniędzy." Minister sprawiedliwości @w_zurek w programie "Niebezpieczne związki"


@TUREKPiotr1973 * Powiedzmy otwarcie: KSSiP w KRK powstał nie dlatego, że to było logiczne ale dlatego aby aplikanci z obszarów bardziej prawicowych mieli blisko, do tego za byli ówcześni konserwatyści w PO (J.M. Rokita tam wtedy m.in.), a też pasowało to i ówczesnemu MS z UJ.














Czytelnik twierdzi, że uderzyła go kierowniczka sklepu Action. No nie wiem, ale sklep i tak się nie popisał Pudełko z lusterkiem za 5,55 zł w Action. Brzmi jak nic, prawda? A wyszła z tego historia, która pokazuje, jak sieci handlowe próbują wymigać się od reklamacji – i jak łatwo dać się zbyć powołaniem na „regulamin", którego de facto nie ma. Czytelniczka kupiła w warszawskim Action pudełko marki Bamboo z lusterkiem w kształcie serca (zdjęcie w tekście). Całość owinięta tekturową banderolą, której nie da się zdjąć bez zniszczenia opakowania. Dopiero w domu wyszło na jaw, że lusterko jest pęknięte na całej długości. Powrót do sklepu jeszcze tego samego dnia – odmowa. Powód? Kierowniczka powołała się na „regulamin", zgodnie z którym szkło, ceramika i ramki z uszkodzeniami nie podlegają zwrotowi. Tyle że ten „regulamin" to plakat „Witamy w Action" przy wejściu (zdjęcie również w tekście). I tu się zaczyna prawdziwy problem. Sam zapis jako polityka dobrowolnych zwrotów pełnowartościowych produktów – ok, sklep stacjonarny może takie zasady ustalać. Ale jako podstawa do odmowy reklamacji wadliwego towaru? Prawnie bezskuteczny. Konsument nie może zrzec się praw ustawowych, a sprzedawca odpowiada za niezgodność towaru z umową przez dwa lata od dostarczenia. I to on musi udowodnić, że wada nie istniała w chwili zakupu – a nie konsument, że istniała. Trzy tygodnie później pełnomocnik klientki wrócił z pismem. Twierdzi, że został „uderzony" przez inną kierowniczkę. Obejrzeliśmy nagranie – widać dynamiczny ruch dłoni w stronę telefonu, ale nie kontakt z ciałem. „Uderzenie" to przesada. Profesjonalne zachowanie? Też nie. Centrala Action przeprosiła, ale stwierdziła, że „nie naruszono procedur". Czyli odmowa reklamacji z powołaniem na plakat to według nich norma. No to mamy problem. bezprawnik.pl/czytelnik-twie…










