Marcin

108 posts

Marcin

Marcin

@Marcin641920

Katılım Nisan 2026
10 Takip Edilen0 Takipçiler
Pan_komentator
Pan_komentator@PanP23929·
Szymon Hołownia na koniec politycznej kariery zyskał poczucie humoru: Jakby to powiedział Tusk – Hund begraben (pies pogrzebany) XDDDDDDDDDDDD
Polski
10
55
2.3K
124.2K
Marcin
Marcin@Marcin641920·
@Nexom_Maciej Razem prędzej pójdzie z PiSem. Zandberg to debil i szkodnik.
Polski
0
0
1
55
NEXØM 🇵🇱
NEXØM 🇵🇱@Nexom_Maciej·
▫️PROGNOZA 2027▫️ POWSTANIE RZĄD KO+PSL+LEWICA+RAZEM ‼️‼️ 🟠 KO+PSL -> 37% [+2] 🔵 PIS -> 27 [-2] ⚫️ Konfa -> 14% 🔴 Lewica -> 7% 🟣 Razem -> 7% 🟤 Braun -> 4%
NEXØM 🇵🇱 tweet media
Polski
33
13
60
5.9K
Marcin
Marcin@Marcin641920·
@Vyrewolwerowany To ten typ co jeszcze w trakcie lotu na glebę woła "panowie funkcjonariusze, poproszę koronkę".
Polski
1
0
1
880
Bartek
Bartek@Vyrewolwerowany·
🙃 NIKT NIE NAROBI TAKIEGO WSTYDU ZA GRANICĄ JAK POLAK RODAK 🙃
Polski
124
18
833
134.1K
Marcin
Marcin@Marcin641920·
@OscarW_ii Zgadzam się, i na przekór "niezależnym" mediom normalni ludzie widzą różnicę w postępowaniu z aferami między teraźniejszością a folwarkiem pis
Polski
0
0
0
78
Oscar W
Oscar W@OscarW_ii·
Złodziej wyleciał z pracy, wyleciał z partii, zrezygnował z funkcji radnego, zwrócił szpitalowi pół miliona i ma jeszcze prokuratora na karku. To wszystko w trzy dni !!! Pokażcie mi jednego PISowskiego złodzieja, którego tak rozliczył Kaczyński ???
Oscar W tweet media
Polski
1K
966
4.4K
106.7K
Marcin Przybylek
Marcin Przybylek@MarcinPrzybylek·
Usunął. Ciekawe o kogo chodziło?
Marcin Przybylek tweet media
Polski
70
113
3.2K
273.4K
Marcin
Marcin@Marcin641920·
@RBakiewicz Więcej takich happeningów bonczi! Wspaniale się oglada jak cię po tym durnym łbie napierdalają xD
Polski
0
0
1
7
Robert Bąkiewicz
Robert Bąkiewicz@RBakiewicz·
OŚWIADCZENIE RUCHU OBRONY GRANIC w sprawie wydarzeń z 16 czerwca 2026 r. w Berlinie W dniu 16 czerwca 2026 r. jako przedstawiciele Ruchu Obrony Granic pojawiliśmy się w Berlinie, aby oddać hołd polskim ofiarom niemieckich zbrodni z okresu II wojny światowej. Nasza obecność miała związek z rocznicą odsłonięcia tzw. berlińskiego miejsca pamięci dla polskich ofiar niemieckiego terroru oraz z przypadającą dzień później rocznicą podpisania polsko-niemieckiego traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy z 17 czerwca 1991 r. Rok temu, 16 czerwca 2025 r., Niemcy odsłonili w Berlinie blisko 30-tonowy głaz, który miał upamiętniać polskie ofiary II wojny światowej. W naszej ocenie nie był to godny pomnik odpowiadający skali cierpienia narodu polskiego. Był to raczej symbol zastępczy — kamień zamiast realnej pamięci, realnego zadośćuczynienia i realnej odpowiedzialności. Dlatego od początku określaliśmy go jako kamień hańby, kamień pogardy wobec polskich ofiar. Ten głaz pozbawiony jest wyraźnych symboli polskości, pozbawiony jest krzyża i symboli religijnych tak ważnych dla Polski i Polaków. Jego forma nie oddaje ogromu niemieckich zbrodni, grabieży, terroru i zniszczenia, których doświadczyli obywatele Rzeczypospolitej. Już rok temu, podczas odsłonięcia tego miejsca, niemieckie służby i policja zachowywały się wobec nas w sposób skandaliczny, ograniczając nam możliwość pełnego uczestnictwa w wydarzeniu. Wtedy postanowiliśmy, że wrócimy w rocznicę odsłonięcia tego głazu, aby w sposób godny i pokojowy upomnieć się o pamięć o Polakach zamordowanych przez Niemców oraz o prawdę historyczną. Naszym celem 16 czerwca 2026 r. było złożenie hołdu ofiarom, modlitwa oraz ustawienie krzyża — znaku chrześcijańskiej pamięci, cierpienia i nadziei. Chcieliśmy uczcić sześć milionów obywateli polskich wymordowanych w czasie II wojny światowej oraz wszystkich Polaków, którzy doznali niemieckich krzywd: mordów, wypędzeń, rabunku, niewolniczej pracy, niszczenia polskiej kultury, elit i państwowości. Podkreślamy jednoznacznie: zbliżenie się do miejsca pamięci, modlitwa i oddanie czci pomordowanym w żadnym wypadku nie wymaga zgłaszania zgromadzenia. Miejsce pamięci jest po to, aby można było przy nim stanąć, pomodlić się, złożyć kwiaty, zapalić znicz i oddać hołd ofiarom. To nie jest przywilej udzielany przez niemiecką policję, ale podstawowe prawo ludzi, którzy przychodzą uczcić pomordowanych. Znajdowaliśmy się około 200–250 metrów od miejsca docelowego. Nieśliśmy duży drewniany krzyż oraz tabliczki informujące o niemieckim ludobójstwie, grabieży i bogaceniu się Niemców na krzywdzie Polaków. Były to informacje prawdziwe, choć niewątpliwie niewygodne dla niemieckiej polityki historycznej. W pewnym momencie na miejsce przyjechała znaczna liczba radiowozów. Niemiecka policja podjęła wobec nas brutalną interwencję. Funkcjonariusze zaczęli nas szarpać i próbowali wyrwać nam z rąk krzyż. Nie pozwoliliśmy na profanację i odebranie tego znaku pamięci. To był moment szczególnie symboliczny. Niemiecka policja nie uderzała jedynie w grupę polskich działaczy. Uderzała w krzyż — znak chrześcijaństwa, który dla milionów Polaków jest znakiem wiary, pamięci, cierpienia i nadziei. Nie kwestionujemy prawa żadnej grupy religijnej do publicznej modlitwy. Widzimy jednak, że na ulicach Berlina publicznie modlą się przedstawiciele innych religii, w tym muzułmanie, i nie spotykają się z tak brutalną, natychmiastową i niewspółmierną reakcją państwa. Tym bardziej skandaliczne jest to, że polski krzyż niesiony w intencji pomordowanych ofiar niemieckich zbrodni został potraktowany jak zagrożenie dla porządku publicznego. Niemiecka policja kłamie w swoim oświadczeniu, sugerując, że mieliśmy wznosić okrzyki, które rzekomo miały świadczyć o manifestacji. Nie wznosiliśmy żadnych okrzyków. Nie przyszliśmy tam jako agresywna demonstracja, lecz jako Polacy chcący pomodlić się i oddać cześć ofiarom niemieckich zbrodni. Dopiero wtedy, gdy niemieccy funkcjonariusze zaczęli twierdzić, że konieczne jest zgłoszenie zgromadzenia, jeden z liderów ROG - Paweł Kryszczak - zgłosił je jako zgromadzenie spontaniczne. Była to reakcja na żądania policji, a nie pierwotny cel naszej obecności. Wtedy niemieckie służby oświadczyły, że muszą się zastanowić, czy takie zgromadzenie zostanie dopuszczone. Informowano nas, że policja kontaktuje się w tej sprawie z ministrem rządu niemieckiego, choć nie wskazano nam, o którego ministra chodzi. Ostatecznie niemiecka policja formalnie zarejestrowała nasze zgromadzenie spontaniczne. Nie stwierdziła więc, że nie mamy prawa się zgromadzić. Przeciwnie - uznała, że taka możliwość istnieje. Problem polegał na tym, że niemieckie służby próbowały arbitralnie wyznaczać nam miejsce, zakres i sens naszych działań. Najpierw ograniczono nasze zgromadzenie do terenu parku, około 250 metrów od miejsca pamięci. Innymi słowy, niemiecka policja łaskawie pozwoliła nam „upamiętniać” polskie ofiary tam, gdzie nie było żadnego miejsca pamięci, żadnego pomnika, żadnego głazu, żadnej tablicy - były tylko drzewa. Według tej logiki mieliśmy oddać hołd sześciu milionom zamordowanych obywateli polskich pod przypadkowymi drzewami, bo niemieckiej policji przeszkadzał polski krzyż przy miejscu, które sami Niemcy nazwali miejscem pamięci. Później wydano zgodę na przemarsz o około 100 metrów, ale nadal bez możliwości dojścia pod kamień i bez możliwości oddania czci polskim ofiarom w miejscu, które według samych Niemców ma być miejscem ich upamiętnienia. To pokazuje absurd całej sytuacji: niemiecka policja uznała nasze prawo do zgromadzenia, ale jednocześnie pozbawiła je treści, celu i sensu. Nie mogliśmy się zgodzić na taki rodzaj „zgromadzenia”, ponieważ nie był on zgodny ani z naszymi intencjami, ani przede wszystkim z prawem. Przyjechaliśmy do Berlina nie po to, aby stać w dowolnym miejscu wyznaczonym arbitralnie przez policję, ale po to, aby upamiętnić polskie ofiary przy miejscu, które według samych Niemców ma być miejscem pamięci o polskich ofiarach II wojny światowej. Ograniczenie nas do przypadkowego parku, z dala od miejsca pamięci, łamało nasze podstawowe prawa i uniemożliwiało realizację celu naszej obecności. W praktyce oznaczało to, że Niemcy chcieli sami decydować, gdzie Polacy mogą się modlić, gdzie mogą nieść krzyż, gdzie mogą przypominać o niemieckich zbrodniach i w jakiej formie wolno im mówić prawdę historyczną. Ewidentnie chodziło o ukrycie symboli chrześcijańskich oraz o odsunięcie od miejsca pamięci przekazu o sprawstwie niemieckich zbrodniarzy, ich przodków, i odpowiedzialności państwa niemieckiego za zbrodnie dokonane na Polakach. W trakcie tych wydarzeń próbowaliśmy kontaktować się z Ambasadą Rzeczypospolitej Polskiej w Berlinie oraz z polskim konsulatem. Nie mogliśmy uzyskać skutecznej pomocy. Nagraliśmy także publiczny apel, który opublikowaliśmy w mediach społecznościowych, wzywając polskie służby dyplomatyczne do interwencji. Nie chcieliśmy eskalować sytuacji. Domagaliśmy się jedynie poszanowania naszych podstawowych praw: prawa do modlitwy, prawa do pamięci, prawa do poruszania się oraz prawa do godnego upamiętnienia polskich ofiar. Kiedy stało się jasne, że nie zostaniemy dopuszczeni pod głaz, poinformowaliśmy niemiecką policję, że opuścimy miejsce pojedynczo albo w mniejszych grupach, po dwie osoby. Takie wyjście z miejsca policyjnego okrążenia w oczywisty sposób nie mogło być traktowane jako zgromadzenie. Nie chcieliśmy eskalować sytuacji, nie chcieliśmy przepychać się z policją, nie chcieliśmy prowokować konfliktu. Chcieliśmy po prostu skorzystać z prawa do opuszczenia miejsca, w którym byliśmy bezprawnie przetrzymywani. Niemiecka policja nam tego zabroniła. Zabroniono nam opuszczenia miejsca, nakazano ukrycie kamizelek z napisem „Ruch Obrony Granic”, schowanie tabliczek oraz - co szczególnie znamienne - schowanie krzyża. Tym samym Niemcy pozbawili nas nie tylko prawa do zgromadzenia i prawa do oddania czci polskim ofiarom, ale przede wszystkim prawa do wolności osobistej. Zostaliśmy faktycznie otoczeni i zatrzymani w miejscu, którego nie mogliśmy opuścić, mimo że nie przedstawiono nam żadnej realnej podstawy prawnej takiego działania. To pokazuje prawdziwy charakter tej interwencji. Nie chodziło o porządek publiczny. Nie chodziło o zgromadzenie. Nie chodziło o bezpieczeństwo. Chodziło o to, aby tego dnia w tym miejscu nie pojawił się polski głos, polski krzyż i polska prawda o niemieckich zbrodniach. Wobec bezprawnego ograniczania naszych praw odśpiewaliśmy „Rotę”, a następnie próbowaliśmy wspólnie opuścić miejsce. Wtedy niemiecka policja ponownie użyła wobec nas siły. Doszło do brutalnego bicia przez funkcjonariuszy. Byliśmy szarpani, obezwładniani, duszeni i zakuwani w kajdanki. Zastosowano wobec nas środki całkowicie nieproporcjonalne do sytuacji. Nie byliśmy zagrożeniem. Nie prowokowaliśmy przemocy. Chcieliśmy się modlić i upamiętnić ofiary. Dwóch z nas - Robert Bąkiewicz i Paweł Kryszczak - zostało umieszczonych w bardzo małych, zamkniętych pomieszczeniach w policyjnych transporterach. Były to przestrzenie o wymiarach kilkudziesięciu centymetrów na kilkadziesiąt centymetrów, w których celowo ograniczano dostęp do powietrza. Obaj byli podduszani. Odbieramy to jako element represji i psychicznego złamania zatrzymanych. To metody, które Polacy znają z najczarniejszych kart historii, a nie z państwa, które poucza innych o praworządności i prawach człowieka. Jednemu z nas - Robertowi Bąkiewiczowi - odebrano telefon bez przedstawienia w chwili zatrzymania właściwego protokołu i bez jasnego wskazania podstawy prawnej. Telefon został później zwrócony, ale sam sposób jego odebrania uważamy za bezprawny i wymagający wyjaśnienia. Szczytem absurdu i policyjnej arogancji jest fakt, że niemieccy funkcjonariusze postawili nam zarzut czynnej napaści na policjantów. Jest to jawne i perfidne kłamstwo, które z łatwością obalimy. Na wszystkie przytaczane w tym oświadczeniu sytuacje posiadamy niepodważalne dowody w postaci nagrań wideo. Dokumentują one jednoznacznie nasze pokojowe intencje, brak jakiejkolwiek agresji z naszej strony, obecność krzyża, próby rozmowy z niemiecką policją, jak i sposób, w jaki niemieccy funkcjonariusze ograniczali nasze prawa, uniemożliwiali nam dojście do miejsca pamięci, blokowali opuszczenie miejsca oraz stosowali wobec nas bezprawną siłę. Ocena prawna działań niemieckiej policji W naszej ocenie prawnej działania przedstawicieli Ruchu Obrony Granic w pełni mieściły się w granicach prawnie chronionej wolności słowa, wolności religijnej oraz wolności zgromadzeń. Nasza obecność miała charakter pokojowy, jawny i symboliczny. Jej celem było oddanie czci ofiarom niemieckich zbrodni, a nie zakłócanie porządku publicznego. Miejsce, w którym doszło do interwencji, nie było strefą wyłączoną z przestrzeni publicznej ani obszarem objętym zakazem manifestacji. Jest to przestrzeń wykorzystywana do debaty publicznej i różnego rodzaju protestów. Sam fakt posiadania kamizelek z nazwą Ruchu Obrony Granic, niesienia krzyża czy tablic z przekazem historycznym jest legalnym elementem ekspresji tożsamościowej, obywatelskiej, religijnej i politycznej. Jeżeli inne grupy mogą manifestować tam swoje poglądy, odmawianie tego prawa polskiej delegacji stanowi naruszenie zasady równego traktowania. Nasze zgromadzenie zostało formalnie zgłoszone jako zgromadzenie spontaniczne. Taka forma ekspresji jest dopuszczalna w niemieckim porządku prawnym i korzysta z ochrony prawnej. Nie istniały żadne okoliczności, które uzasadniałyby jego pacyfikację. Nie było bezpośredniego zagrożenia bezpieczeństwa publicznego, nie było agresji, nie było fizycznego oporu ani próby konfrontacji z funkcjonariuszami. Szczególne znaczenie ma również charakter miejsca, do którego zmierzaliśmy. Miejsce pamięci ofiar wojny i zbrodni nie jest zwykłym punktem przestrzeni miejskiej. Zgodnie ze standardami europejskimi, w tym wynikającymi z art. 11 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, gromadzenie się w celu oddania hołdu ofiarom korzysta ze szczególnej ochrony. Państwo niemieckie miało obowiązek chronić nasze pokojowe zgromadzenie i umożliwić nam oddanie czci pomordowanym, a nie blokować nas i pacyfikować. Nawet gdyby niemieckie służby dopatrywały się jakichkolwiek uchybień proceduralnych, zastosowana reakcja była drastycznie nieadekwatna. Użycie siły wobec osób spokojnych, nieagresywnych i pragnących oddać hołd ofiarom było rażącym złamaniem zasady proporcjonalności. Środki przymusu bezpośredniego nie mogą służyć fizycznemu odwetowi ani zastraszeniu, lecz wyłącznie przywróceniu porządku lub przeciwdziałaniu realnemu zagrożeniu. W tym przypadku takiego zagrożenia nie było. Działania niemieckiej policji oceniamy więc jako bezprawne, nieproporcjonalne i naruszające podstawowe standardy demokratycznego państwa prawa. Uderzały one w wolność słowa, wolność zgromadzeń, wolność religijną, wolność osobistą oraz nasze prawo do pielęgnowania pamięci o ofiarach niemieckich zbrodni. Wymiar moralny tej sprawy jest równie poważny jak wymiar prawny. Państwo będące historycznym sprawcą niemieckich zbrodni użyło brutalnej siły wobec Polaków, którzy chcieli upamiętnić ofiary tych zbrodni. Uniemożliwienie potomkom ofiar oddania hołdu pomordowanym stanowi rażące nadużycie władzy - zarówno w wymiarze symbolicznym, jak i prawnym. Za skandaliczne uważamy także zachowanie polskich władz dyplomatycznych. Przez cały czas staraliśmy się uzyskać pomoc Ambasady RP, konsulatu i Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Jako polscy obywatele, działacze społeczni i przedstawiciele Ruchu Obrony Granic zostaliśmy w Berlinie potraktowani brutalnie, a państwo polskie nie zareagowało w sposób natychmiastowy i skuteczny. Domagamy się publicznego wyjaśnienia tej sprawy przez stronę niemiecką i polską. Domagamy się wskazania podstaw prawnych działań niemieckiej policji, ujawnienia, z kim konsultowano decyzje o ograniczeniu naszych praw, zabezpieczenia wszystkich nagrań z interwencji, wyjaśnienia okoliczności odebrania telefonu Robertowi Bąkiewiczowi oraz wyjaśnienia roli polskiej ambasady i konsulatu. To, co wydarzyło się 16 czerwca 2026 r. w Berlinie, nie było zwykłą interwencją policyjną. Było brutalnym pokazem tego, jak współczesne Niemcy reagują na Polaków, którzy przypominają o niemieckiej odpowiedzialności, niemieckich zbrodniach i niemieckim długu wobec Polski. Było także pokazem tego, jak łatwo w dzisiejszych Niemczech uderzyć w krzyż i chrześcijańską pamięć, gdy niesie ją Polak domagający się prawdy o niemieckich zbrodniach. Ruch Obrony Granic nie pozwoli na wymazywanie polskiej pamięci. Nie pozwolimy, aby niemieckie zbrodnie były przykrywane pustymi gestami, kamieniami bez ducha, bez krzyża i bez realnego zadośćuczynienia. Polskie ofiary zasługują na prawdę, modlitwę, krzyż, godność i sprawiedliwość. Robert Bąkiewicz w imieniu Ruchu Obrony Granic
Robert Bąkiewicz tweet media
Polski
382
744
1.6K
39.6K
Blanka Bąkiewicz
Blanka Bąkiewicz@BlankaBakiewicz·
Jechać z Niemcami! 🇩🇪❌ Nikt już chyba nie ma złudzeń, że ta brutalna akcja nie była przypadkiem. ❗️PEŁNA MOBILIZACJA POLAKÓW❗️ Każdy podpis pod apelem trafia prosto na skrzynki Bundespolizei i Kanclerza Niemiec. Im będzie nas więcej, tym mocniej odczują presję. Niech zobaczą, że Polaków nie da się bić, upokarzać i zastraszać bez konsekwencji. Podpisz i podaj dalej: podpiszapel.org/rozliczycniemc…
Polski
743
332
760
45.7K
Marcin
Marcin@Marcin641920·
@MorawieckiM Morawiecki błyszczy hipokryzją? Stare, dobrze znane.
Polski
0
0
0
46
Mateusz Morawiecki
Mateusz Morawiecki@MorawieckiM·
Nowe kryterium triażu: przynależność partyjna.
Mateusz Morawiecki tweet media
Polski
277
916
3.2K
39.9K
Marcin
Marcin@Marcin641920·
@yarun123o2pl1 @michaljadczak Tak, czytanie tego co piszesz faktycznie może wywołać cierpienie, ale raczej nie takie na jakie liczysz xD
Polski
0
0
0
3
Mischa von Jadczak
Mischa von Jadczak@michaljadczak·
Przepraszam, ale co to kurwa ma być?! 🤬 Od kilku dni po dworcu Warszawa Zachodnia kręcą się grupki przebierańców, które niby go patrolują w umundurowaniu przypominającym służby. Zaczepiają przypadkowych ludzi czekających na transport, wypytują o cel podróży. Kto to finansuje?!
Mischa von Jadczak tweet mediaMischa von Jadczak tweet media
Polski
688
674
3.2K
318K
Marcin
Marcin@Marcin641920·
@ABartkowiak_PSP A czy są podstawy do wątpienia w Pana lojalność? Być może nie. Ale z pewnością pojawiły się takie, które poddają w wątpliwość to czy powinien Pan mieć dostęp do informacji niejawnych. To się nie łączy
Polski
0
0
0
26
Andrzej Bartkowiak
Andrzej Bartkowiak@ABartkowiak_PSP·
@Marcin641920 Nie ma żadnych podstaw do tego by wątpić w moją lojalność wobec Ojczyzny !!! Wszystko sprawdzone wiele razy … wolałbym żeby służby zajmowały się poważnymi zagrożeniami, które dzieją się na terenie Polski … tyle i aż tyle … pozdrawiam
Polski
2
3
13
810
Andrzej Bartkowiak
Andrzej Bartkowiak@ABartkowiak_PSP·
No cóż. Po pół roku sprawdzania służby uznały, że państwo nie może mi ufać i odebrano mi poświadczenia bezpieczeństwa. Stało się to mimo, że nie zostałem prawomocnie skazany, a nawet nie miałem jeszcze szansy udowodnić swojej niewinności i przedstawić swoich racji. W czasie, gdy w Polsce dochodzi do pożarów hal, niszczenia infrastruktury kolejowej i padają strzały, znaleziono czas właśnie na mnie. Ale dam radę. Zawsze wierny Ojczyźnie. ❤️🇵🇱
Polski
117
430
1.6K
34.4K
Marcin
Marcin@Marcin641920·
@ABartkowiak_PSP Spokojna głowa. Jako były szef jednej ze służb resortu spraw wewnętrznych doskonale Pan wie, że są ludzie od poświadczeń i są też ludzie od łapania dywersantów. Wystarczy sił żeby cofnąć Panu poświadczenia i zadbać o bezpieczeństwo państwa ;)
Polski
1
0
0
183
Marcin
Marcin@Marcin641920·
@ryszcuk Na tym łbie to jest syf. Zalecam częstsze mycie
Polski
0
0
0
17
Ryszard Cukierman
Ryszard Cukierman@ryszcuk·
wPolityce: "Jak widzimy na zdjęciu, po interwencji berlińskiej policji lider ROG ma ranę na głowie"... Bąkiewicz na ołtarze‼️‼️a może i Santo Subito nawet ❓❓
Ryszard Cukierman tweet media
Polski
59
18
133
2.6K
yarun
yarun@yarun123o2pl1·
@Marcin641920 @michaljadczak Nauka czytania ze zrozumieniem to poziom szkoły podstawowej. Z takim prymitywnym interpretowaniem definicji bez zdolności myślenia nie zrozumiesz tematu. Jeżeli nazywasz ich faszystami, to twoje poglądy zgodnie z definicją świadczą o tym, że jesteś ksenofobem. A jesteś ?
Polski
1
0
0
5
Marcin
Marcin@Marcin641920·
@J74Jacek Wpierdol dostaną znowu od policji i się skończy. Niemiecka Polizei pokazała jak się ogarnia to bydło 💪
Polski
0
0
0
12
Jacek Fogiel
Jacek Fogiel@J74Jacek·
Bojówki na ulicach Warszawy przejmują uprawnienia służb państwowych
Polski
118
130
464
12.2K
Oskar Szafarowicz
Oskar Szafarowicz@Szafarowicz2001·
Zdjęcie - symbol. Polski patriota, skuty kajdankami przez niemieckie służby, jako że śmiał nieść krzyż w centrum Berlina. Nawet upokarzany przez germańską policję, zawsze z różańcem w dłoni i z Polską w sercu ❤️🇵🇱
Oskar Szafarowicz tweet media
Polski
263
1.1K
3.2K
49.8K
Marcin
Marcin@Marcin641920·
@monikaborkow1 Zabrać się, wodę zakręcić "z uwagi na brak możliwości dokonania naprawy awarii - brak zgody właściciela terenu na którym znajduje się instalacja". Szybciutko by dzwonili, że oni to się już jednak zgadzają xd
Polski
0
0
8
1K
Monika Borkowska
Monika Borkowska@monikaborkow1·
❗️❗️❗️Taka bezprawna kontrola przed moim domem. Twierdzili, że z WODKAN Skierniewice, ale nie chcieli się przedstawić. Wjechali na prywatną drogę, niby nie wiedzieli jaka jest własność tej drogi i wodociągu. Później uciekali w popłochu. Podobno sprawdzali, czy ktoś nie ma podłączonej rynny do kanalizacji. Czy tak Prezydent Jażdżyk szuka dodatkowych pieniędzy? Czy to może nie przypadek? Domagam się wyjaśnień, bo panowie twierdzą, że nie mają wykazu, które ulice są prywatne i czy kanalizacja jest odebrana przez miasto. To co tu robili, jakim prawem? @RepublikaTV @michalrachon @OlechowskiJarek
Polski
260
460
1.5K
101.6K