
Marek Facek
2.1K posts







Łapanki frontowe na Ukrainie, to inny wymiar. Łapią gościa, odpadają drzwi, tam jakaś typiara bije w karoserię, tam ktoś kopie w kołpak. Krzyk, wisk, obyśmy nigdy nie doświadczyli czegoś podobnego.




Dzietność nie rośnie w państwach bogatszych, z lepszym dostępem do mieszkań czy z większą liczbą żłobków. Badania pokazują, że wraz ze wzrostem zamożności dzietność... spada. Gdzie w badaniach widać więc prawdziwą różnicę? W kwestiach kulturowych, na przykład poglądów. Szeroko rozumiane "prawicowe" kobiety i mężczyźni mają aktualnie ponad 2 razy więcej dzieci niż "lewicowcy". Cóż, szukając zalet w fatalnej sytuacji demograficznej: za jakiś czas lewicę po prostu przegłosujemy.



Dlaczego nigdy nie wybiorę komunikacji miejskiej? Tylko własne auto🚘 1.Jadę gdzie chcę. 2.Jadę kiedy chcę. 3.Jadę z kim chcę. 4.Zabieram ze sobą co chcę. 5.Zmieniam plany w trakcie dnia. 6.Dojeżdżam tam, gdzie komunikacja nie istnieje. 7.Rozmawiam przez telefon w spokoju. 8.Dbam o bezpieczeństwo swojej rodziny. 9.Nie interesuje mnie deszcz ani śnieg. 10.Nie stoję w zatłoczonym autobusie. 11.Nie słucham przypadkowych rozmów. 12.Nie wdycham wczorajszych zapachów. 13.Mam ubrania na zmianę (biuro → trening). 14.Wożę sprzęt potrzebny do pracy. 15.Robię zakupy i od razu pakuję do auta. 16.Kupuję większe rzeczy bez kombinowania. 17.Przewożę całą rodzinę bez problemu. 18.Mam w aucie rzeczy na każdą ewentualność. 19.Wyjeżdżam poza miasto kiedy chcę. 20.Jadę na wakacje gdzie tylko chcę. 21. Jako trener, wożę cały swój sprzęt. 22.Jestem niezależny! Auto to nie wygoda. To wolność. Dlatego dbajcie o swoje finanse, imwestujcie, aby zapewnić sobie komfort życia!📊





Katastrofalne wyniki W-go Badania Ruchu 2025. Już 850 tys. samochodów wjeżdża dziennie do Wwy, 51% podróży z metropolii do centrum odbywa się autem. Ratusz nie chce podać model split dla całego miasta, mówi o "komunikacyjnych 3 światach". Zaraz szczegóły: Warszawa.wyborcza.pl















Komentarze do tego wpisu są porażające - komentarze zwolenników tego kolejnego absurdu. Otóż zmiana powinna iść w stronę wręcz przeciwną - nie tylko egzamin nie powinien być "limitowany", ale kurs w ogóle nie powinien być obowiązkowy! Obowiązkowy powinien być tylko test umiejętności, czyli egzamin, a jak ktoś te umiejętności nabył - na kursie, przed komputerem, na prywatnej działce itd. - jego sprawa. Oczywiście wtedy trzeba by wprowadzić przepisy dotyczące osób uczących się jeździć i mogą one być nawet dość restrykcyjne. Są wzory - tak jest w Wielkiej Brytanii, by daleko nie szukać. Zapewne i tak większość korzystałaby nadal ze szkół jazdy. Ale wprowadzanie limitów na liczbę podejść do egzaminu to jawny absurd. To zdający ma sobie zapewnić odpowiedni poziom umiejętności. Jak to zrobi nie powinno być sprawa państwa. Chce zdawać sto razy bez dodatkowego kursu - jego sprawa.





















