
Mark
4 posts



Powoli zbliżamy się do momentu konfrontacji amerykańsko-chińskiej, w której obie strony będą chciały udowodnić, że są gotowe do wojny i mogą ją wygrać. Jestem przekonany, że czeka nas gra w cykora, a Trump zbiera właśnie punkty (Wenezuela/Iran) potrzebne do bycia bardziej wiarygodnym w groźbach. I demonstruje, że może założyć blokadę morską na Chiny, gdzie indziej niż na Pacyfiku. Np. na Cieśninie Ormuz, Kanale Panamskim, Cieśninie bab al-Mandab czy na Malakka.
Dodatkowym problemem Chin - gdyby doszło do wojny z USA - jest to, że Chiny sąsiadują z Rosją, Indiami i Japonią. Porażka może ich drogo kosztować. Amerykanie natomiast graniczą z... Kanadą i Meksykiem.
Chińczycy przy ewentualnym starciu muszą kalkulować zamknięcie Chin od strony mórz i oceanów. Z perspektywy Pekinu starcie będzie miało wymiar czysto regionalny. Będą podejmować działania w swoim otoczeniu. Amerykanie natomiast mogą wykorzystywać dostęp do szlaków morskich by korzystać ze swobody manewru. Uderzać w Chiny wszędzie tam, gdzie Chińczycy byliby bezsilni.
Komfort strategiczny leży po stronie USA.
Administracja Trumpa to dostrzega i zaczyna z tego korzystać.
W 2025 Waszyngton spróbował uderzyć na płaszczyźnie jednej słabości Chin - ich zależności do globalnego rynku i eksportu. Udało się średnio.
W 2026 Amerykanie przerzucili się na front chińskiego importu (surowce energetyczne). I jest to front wygodniejszy, bowiem nie trzeba bezpośrednio uderzać w Pekin. Na cel obrano partnerów.
Im dłużej trwa amerykańska blokada na Ormuz, tym Chiny mogą mieć większy problem z dostępem do ropy. Są największym importerem z Zatoki Perskiej. Ich magazyny ropy zostały przed wojną napełnione, ale co będzie, gdy w wyniku aktualnego kryzysu na rynku podażowym zbiorniki się opróżnią?
Gdy Cieśnina Ormuz zostanie odblokowana, to Chiny - ani nikt inny - nie otrzyma zaległych dostaw oprócz tych bieżących. Dostępnej ropy nie będzie nagle znacznie więcej. Powtórne napełnianie magazynów ropy może potrwać i może też być drogie (bo cena surowca nie spadnie do cen sprzed wojny, jeśli popyt się zwiększy z uwagi na potrzebę uzupełnienia zapasów).
To oznacza, że jeśli Chiny utracą swoją odporność energetyczną i nie zdążą jej później szybko odbudować, to będą bardzo podatne na ewentualny drugi lub kolejny kryzys na rynku ropy.
Dochodzimy więc do konkluzji, że istnieje możliwość zbieżności dwóch okien możliwości dla USA. Po pierwsze, Iran może zostać na jakiś czas osłabiony i zneutralizowany. Dzięki czemu Amerykanie będą mogli przerzucić wszystkie siły w inny rejon świata.
Po drugie, Chińczycy mogą być niebawem podatni na szantaż energetyczny, co czyniłoby ich łatwiejszym celem do wywarcia presji polityczno-gospodarczej.
Po trzecie wreszcie, Chińczycy już wiedzą, że ewentualna inwazja na Tajwan może być problematyczna, jeśli nie zadbają wcześniej o zabezpieczenie sobie dostaw gazu i ropy, których większość importują drogą morską.
Na ten ostatni argument wskazywałem wielokrotnie w kontekście stawiania tezy, że do żadnej wojny o Tajwan nie dojdzie, bo Chińczycy nie są na nią zwyczajnie gotowi. Ani militarnie, ani gospodarczo, a wreszcie także politycznie (to zrujnowałoby pozycję Chin jako partnera na Zachodzie, a to głównie tam Pekin zarabia na eksporcie).
Polski

HEJ!
Wiecie ze Polak zakwalifowal sie do Mistrzostw Świata w snookerze pierwszy raz w historii tego sportu i Eurosport nie pokaze tego na otwartym kanale,no to juz wiecie #sport #eurosport
Polski

@RobertWinnicki Co by nie mowic,chyba jest Pan jednym z uczciwszych w tej partii Panie Robercie.Miłej niedzieli zycze :)
Polski

Nie przesądzając o ostatecznym wyniku - taka skala mobilizacji wyborczej, jaką obserwujemy dziś na Węgrzech, nie wypada zwykle na korzyść tych, którzy rządzą państwem od 16 lat, utrzymując najgorsze wskaźniki rozwoju gospodarczego w regionie. Nad Dunajem wieje zmianą, pytanie tylko jak dużą, bo żeby realnie pozmieniać państwo opozycja musiałaby wygrać miażdżąco, a tego już wcale bym nie był pewien.
Polski
