Artur
2.5K posts

Artur
@PoznanczykLP
Ojciec i mąż Konserwatysta Kibol Lecha Narciarz z zamiłowania Lubię dyskutować. Nienawidzę ludzi, którzy nie potrafią dyskutować.





@radek_laudanski Wy naprawdę uważacie, że Niels wyjdzie na konfe i zjebie swojego piłkarza? Ludzie kochani, ochłońcie. Skrzypczak nie jest głupi i sam wie, że chuja gra. Ale jako najlepszemu obrońcy poprzedniego sezonu, wychowanka, który wrócił tu bez zająknięcia, należy się szansa.



@Famous_ef Kozubal mecze na 6 rozgrywa od roku (nie każdy rzecz jasna), ale wybitnie defensywnie zaczął grać wiosną. Niestety z reguły spowalnia grę i zrozum gamoniu, że tak grający zawodnik, bez warunków fiz. czy wyjątkowej wydolności to nie jest cel transferowy pierwszego wyboru.



















Na początku 2003 roku doszło do jednego z najbardziej kuriozalnych transferów w historii polskiej piłki. Lech Poznań postanowił kupić z GKS-u Katowice Krzysztofa Gajtkowskiego za 1,2 mln złotych, ale już zapłacenie pierwszej raty za transfer przerastało skromne możliwości Kolejorza. Powstała chryja. Piotr Dziurowicz, prezes GKS-u, przyjechał na zgrupowanie Lecha do Zielonej Góry i namówił zawodnika do... ucieczki. W nocy. Przez okno w hotelu. GKS uważał, że piłkarz należy do nich, Lech - że wcale nie, bo do nich, a sam Gajtkowski nie wiedział, do kogo należy. Nie chciał podpaść GKS-owi, więc nie trenował z Lechem. Nie chciał też podpaść Lechowi, więc nie pojechał na zgrupowanie GKS-u na Węgry. Wiedział, że nic nie wie. Prawie jak Sokrates. Historia była groteskowa do bólu (brzucha). Pierwotnie Lech miał zapłacić ratę w wysokości 400 tysięcy złotych do 22 stycznia 2003 roku. Nie zrobił tego. Drugi ustalony termin: 31 stycznia. Znów się nie udało. Kolejny: 3 lutego. Pieniędzy nie było. Ostatni: 4 lutego. I tu było najzabawniej. Dziurowicz stwierdził, że co prawda otrzymał dokument potwierdzający wykonanie przelewu, ale uznał go za fałszywkę. I dodał że Lech nie mógł zrealizować przelewu z tego konkretnie konta, bo... sprawdził je i było puste. Lech (ustami prezesa Radosława Majchrzaka) odpowiedział: "Prezes Dziurowicz nie mógł sprawdzić w banku, czy konto jest pełne czy puste, bo banki nie udzielają takich informacji. Poza tym ja dzwoniłem do tego banku krótko po godz. 17 i był już zamknięty, więc jak prezes Dziurowicz się z nim skontaktował?". "Gazeta Wyborcza" donosiła: przelewu 4 lutego nie było, a konto faktycznie jest puste. Ale dodała też, że dzień później przelew już poszedł. Wkurzony Dziurowicz zarzekał się, że z Lechem to on już nic i nigdy, a Gajtkowski ma natychmiast wracać do jego klubu. W końcu Polski Związek Piłki Nożnej uznał, że wystarczy ośmieszania polskiej piłki, i panowie mają się dogadać. Zawieszenie groziło piłkarzowi, ale też prezesom. W końcu udało się znaleźć nić porozumienia. Gajtkowski ostatecznie został piłkarzem Lecha Poznań i w marcu 2003 roku zadebiutował w tym klubie. Dwa miesiące później zdobył nawet pięć bramek w meczu z Pogonią Szczecin. Na początku sezonu 2003/04 Gajtek słabo radził sobie w Lechu i poznaniacy zaproponowali GKS-owi, by odbudował się na wypożyczeniu w ich klubie. - Nie jesteśmy frajerami - stanowczo odmówił Dziurowicz, cytowany przez "Gazetę Wyborczą". Kilka dni później... wypożyczenie weszło w życie. @opowiemciopilce 😎

Mikael Ishak przebił Włodzimierza Lubańskiego ❗️ Nikt nie strzelił tyle goli co on 👉 sport.tvp.pl/92178356/






