

Na stadionach w całej Polsce pojawiły się transparenty uderzające w Prezydenta Karola Nawrockiego (PKN). Jest nazywany "judaszem", "zdrajcą" i jeszcze gorzej. Media III RP triumfują, podobnie politycy rządowi. O co chodzi? Akcja jest spowodowana wetem Prezydenta pod ustawą nowelizującą Kodeks Karny. W ustawie chciano "wprowadzenia zakazu korzystania z nielegalnie zdobytych dowodów, ograniczenia nadmiernego stosowania tymczasowego aresztu, zwiększenia decyzyjności sądów, a zmniejszenia prokuratorów, zwiększenia prawa do obrony na wszystkich etapach postępowania prawa karnego, ułatwienia uzyskania pomocy prawnej z urzędu". Wraz z wetem te przepisy nie wejdą w życie. To niedobrze, bo powinny, gdyż od lat wiadomo, że pomówienia i areszty wydobywcze to potężna patologia. Sam opisywałem to na przykładzie sprawy "Starucha" i innych. Tyle że tu jest bardzo poważny problem. Okazuje się, że Tusk, Żurek i reszta Koalicji 13 grudnia wpuścili jednocześnie do tej samej ustawy(!) bardzo niepokojące przepisy, których przyjęcie de facto chroniłoby pedofilów. Jak mówił po wecie minister Zbigniew Bogucki: "jeden z przepisów zakwestionowanej przez Prezydenta ustawy wskazywał, że nie można by było stosować tymczasowego aresztowania wobec podejrzanych o czyn z art. 157a Kodeksu karnego, a więc uszczerbek prenatalny, czyli uszkodzenie ciała dziecka poczętego, ponieważ to przestępstwo podlega karze pozbawienia wolności do lat dwóch". – A więc na mocy zakwestionowanej ustawy nie można byłoby tutaj stosować tymczasowego aresztowania – argumentował Bogucki. Ustawa zakładała także, że organy ścigania, prokuratura, sądy nie będą mogły stosować w ogóle tymczasowego aresztowania w przypadku przestępstwa z art. 200a § 2 Kodeksu karnego, który brzmi: "Kto za pośrednictwem systemu teleinformatycznego lub sieci telekomunikacyjnej małoletniemu poniżej lat 15 składa propozycję obcowania płciowego, poddania się lub wykonania innej czynności seksualnej lub udziału w produkowaniu lub utrwalaniu treści pornograficznych, i zmierza do jej realizacji, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2". – Innymi słowy tego rodzaju grooming stosowany wobec dzieci przez pedofilów miałby być w jakiejś mierze chroniony; to znaczy państwo nie mogłoby stosować tymczasowego aresztowania nawet gdyby realizowała się ta generalna przesłanka, czyli dowody wskazywałyby na duże prawdopodobieństwo popełnienia przez podejrzanego czy przez oskarżonego tego haniebnego czynu - mówił Bogucki. Co ważne, jednocześnie nie można byłoby stosować tymczasowego aresztowania w przypadku czynu opisanego w art. 208 Kodeksu karnego, czyli rozpijania małoletniego. Nie byłoby możliwe także stosowanie tymczasowego aresztowania w przypadku tzw. hackingu, czyli bezprawnego uzyskiwania dostępu do informacji. Co to znaczy? Ano tyle, że prawdopodobnie całość jest sprawną operacją Koalicji 13 grudnia obliczoną na postawienie Prezydenta w trudnej sytuacji i skłócenia go z kibicami. Gdyby podpisał - okazałoby się, że "chroni pedofilów i krzywdzicieli dzieci". Nie podpisał - jest za aresztami wydobywczymi. Warto o tym wiedzieć, bo emocje biorą górę. Pozostaje czekać, czy sam Prezydent Nawrocki nie wyjdzie z projektem ustawy realnie zmieniającej to, o co kibice (i nie tylko) mają słuszne pretensje. Tyle, że to pretensje źle kierowane - inni szatani są tu czynni, a sprawna operacja ma na celu skłócenie ludzi z Nawrockim. Nie dawajcie się manipulować.




























