
Niestety Wisła ma problemy. Na obecną fazę kryzysu "Białej Gwiazdy" (bo jak najbardziej można mówić o kryzysie trwającym zresztą już od mniej więcej listopada) składa się moim zdaniem kompilacja wielu różnych czynników: 1⃣ Ewidentnie zawalone lub w jakimś stopniu zepsute przez sztab przygotowania do rundy. Nawet jeśli finalnie skończy się wszystko dobrze i Wisła na kilka kolejek przed końcem rozgrywek zapewni sobie awans do Ekstraklasy, obecna faza sezonu i gra w niej jest dramatycznie słaba i nieprzystająca do celów sportowych. Zostały popełnione błędy i tylko ktoś całkowicie ślepy może je negować. 2⃣ Powiązane z punktem 1 pogorszenie się jakości gry całego zespołu i indywidualnej dyspozycji poszczególnych zawodników (z których niemal wszyscy prezentują się dużo gorzej niż na początku rundy jesiennej i całego sezonu) jest owocem problemu w: a) w sferze mentalnej, gdzie jak widać zbyt wcześnie uwierzono, że wszystko już jest wygrane i nie trzeba starać się ze wszystkich sił; b) w sferze rotacji i hierarchii panującej w drużynie, którą określa sztab, a która nie pozwalała w większym stopniu korzystać czy zbudować takich zawodników jak Omić, Božić czy Baniowski (pomimo ich problemów zdrowotnych, które mieli w trakcie sezonu). Omić akurat miał ich najmniej z tego grona, a mimo to Jop nie potrafił go podnieść do poziomu wartościowego zawodnika środka pola, który mógłby udanie rywalizować z innymi. Ta sprawa nie jest zwycięstwem Jopa. Strategia trenera na tym polu nie ma sukcesów, co widzimy już od kilkunastu miesięcy. To, co wystarczało na początku sezonu, szybko przestało wystarczać i funkcjonować, gdy tylko minęła świeżość, a zmęczenie zaczęło się nawarstwiać. Wtedy wyszedł brak przygotowanych do gry jakościowych zawodników, którzy mogliby zastąpić tych wchodzących w załamanie formy. Nie może i nie powinno być tak, że przykładowo taki Uryga, z uwagi na status, niemal od ręki dostaje miejsce pierwszego zmiennika na środku obrony, a taki Kutwa ląduje w rezerwach. Nie powinno być tak, że taki Duarte, bez względu na aktualną dyspozycję i formę, ma pewne miejsce na boku pomocy, a taki Božić, żeby grać nieco dłużej, musi czekać, aż kogoś kopną lub prawie złamią mu oczodół. Nie powinno być tak, że młody Krzyżanowski czasem jest niemal na siłę wpychany do składu, a taki Lelieveld, będący piłkarzem od niego lepszym, jest od tego składu odstawiany. Nie powinno być tak, że taki Duda jest wystawiany przez sztab do krycia wysokiego zawodnika rywali na krótkim słupku czy stałych fragmentach gry itd. itp. 3⃣. Duże błędy Królewskiego. Tak, też zostały popełnione i nie mam tu na myśli w żadnym stopniu sprawy walkowera ze Śląskiem, tylko inne kwestie. Od bardzo dawna wiele osób wskazywało na: a) Pilną konieczność poprawy obsady pozycji bramkarza, zainwestowanie w jakiegoś sensownego golkipera, mogącego realnie podjąć walkę z Letkiewiczem, a nawet wygryźć go ze składu. Brak takiego bramkarza zaważył na dużych problemach z jakością gry na tej pozycji w obecnym sezonie. b) Potrzebę podjęcia decyzji o nieprzedłużaniu kontraktów z takim Brodą, czy innymi nieużytecznymi zawodnikami w myśl jakiejś zasady, że Wisła nie zostawia piłkarzy będących w potrzebie, nawet jeśli są sportowo beznadziejni lub wątpliwi. Sprowadzenie klubu do roli filii pomocy społecznej nie leży w jego interesie i nie ma sensu. c) Zaniedbanie potrzeby sprowadzenia dodatkowego, jakościowego bocznego pomocnika, mimo iż początkowo klub widział braki na tej pozycji, gdy próbowano ściągnąć Zimmermana. Zimą wrócił temat dodatkowego wzmocnienia tej pozycji, ale skończyło się tylko na gadaniu. Gdyby to zrobiono, może nie musiałby ostatnio Krzyżanowski wchodzić w roli prawego pomocnika. d) Uparte trzymanie Załuski, tak jak niegdyś Sobolewskiego, pomimo iż gołym okiem od dawna widać, że ten trener bramkarzy kompletnie się nie sprawdza. Nie ma on najmniejszych sukcesów na przestrzeni ostatnich dwóch lat, bo nawet Letkiewicz nie rozwija się i nie broni coraz pewniej, tylko od czasu do czasu popełnia fatalne błędy. Pozostali bramkarze, którzy z nim pracowali, również zanotowali zjazd i w żaden sposób nikogo on nie rozwinął. To dobitnie świadczy o jego kompetencjach w tej roli. Do tego doszły pech, problemy zdrowotne i kontuzje, a także takie sprawy jak powrót Urygi, który znów przejął opaskę kapitańską, nawet od Angela, co jest dla mnie kolejnym kuriozum i fatalnym ruchem. Oczywiście dla większości osób zbiegnięcie się drastycznego pogorszenia mentalu w drużynie w momencie, kiedy on wrócił do kadry i gry, będzie tylko przypadkiem. Ale ja powiem, cytując znane powiedzenie: "nie ma przypadków, są tylko znaki." 🤡 I nagle znów np. Duda nawet nie skacze do główek, tak jak przed kontuzją Alana... 🙃 Nie ma przypadków.



































