
Pan Janusz z Piaseczna koło Gniewu od lat prowadzi niewielką hodowlę świń – do około 50 sztuk. Gospodarstwo funkcjonuje tam od dawna, a wszystkie kontrole weterynaryjne i środowiskowe potwierdziły, że hodowla prowadzona jest zgodnie z przepisami. Problemy zaczęły się dopiero trzy lata temu, gdy w sąsiedztwie wprowadzili się nowi mieszkańcy. Mimo że wiedzieli, gdzie się osiedlają – na wsi, obok gospodarstwa rolnego – rozpoczęły się skargi, donosy i kolejne kontrole. Teraz sprawa trafiła do sądu. Sąsiad domaga się likwidacji hodowli oraz 60 tys. zł zadośćuczynienia. Tak wygląda dziś rzeczywistość wielu polskich rolników. Gospodarstwa funkcjonują od lat, a po przeprowadzce nowych mieszkańców zaczyna się presja, by ograniczyć produkcję lub ją całkowicie zakończyć. ❗ Związek Zawodowy Rolników Ruch Młodych Farmerów deklaruje pomoc panu Januszowi i wsparcie w tej sprawie. Apelujemy również do @MRiRW_GOV_PL i @StefanKrajewski , aby zainteresowało się tym problemem. Takie sytuacje w Polsce zdarzają się coraz częściej. Rolnicy nie mogą być wypychani ze swoich gospodarstw tylko dlatego, że ktoś postanowił zamieszkać na wsi, ale nie akceptuje jej realiów. Wieś to miejsce produkcji żywności. Rolnictwo musi mieć prawo tam funkcjonować.






























