Paweł Krawczyk @[email protected]@kravietz2048
Nie chcę, żeby ten komentarz skupiał się na mnie ale muszę wyjaśnić kontekst. Otóż we wrześniu 2025 zapieprzałem z 20 kg plecakiem na wyprawie w Czarnogórze, a już listopadzie z głupią miną trzymałem w ręku diagnozę raka jelita z przerzutami do wątroby, którego znalazłem całkowicie przypadkiem robiąc sobie ogólną diagnostykę "na urodziny" w Polsce. Bez żadnych objawów. W grudniu startowałem z chemioterapią FOLFOX w Wielkiej Brytanii gdzie mieszkam na stałe. Cały listopad spędziłem na diagnostyce CT, MRI, DNA itd wymaganej dla dobrania chemii. Styczeń i luty były trudne bo i wątroba i chemia dawały w kość. Rokowanie było "albo parę miesięcy i game over, albo będzie lepiej". W marcu był pierwsze oznaki cofania się przerzutów z wątroby i powrót jej normalnej funkcji. Gdybym dostał diagnozę lub chemię później to skończyłbym jak ten pan z USA. Jadę na chemii do końca maja a potem wchodzi cykliczna diagnostyka itd, ale to bez znaczenia w porównaniu ze styczniem - remisja z wątroby całkowicie zmienia sytuację i rokowania.
Całość leczenia finansowana przez NHS, poziom profesjonalizmu lekarzy i pielęgniarek onkologicznych absolutnie najwyższy. Terapia warta zapewne dziesiątki tysięcy funtów, na którą rzecz jasna płacę od lat w podatkach i składkach na NHS ale dostałem ją w miesiąc i w 100% na podstawie wskazań medycznych a nie czy prywatnemu ubezpieczycielowi "się opłaca czy nie".
Polecam refleksję na ten temat każdemu, niezależnie od wieku, bo mi się też wydawało, że jestem w szczytowej formie, robiłem wszystkie badania profilaktyczne, nic mi nie dolega, ćwiczę, biegam i uprawiam sporty ekstremalne. Aż nie dostałem nagle tych wyników z wątroby, gdzie wszystko było na czerwono, nie wiadomo skąd i dlaczego - bo bieda może przyjść na człowieka w każdym momencie, po prostu "bo tak się złożyło".
Polski NFZ to jedno z największych osiągnięć cywilizacyjnych naszego kraju (bo do Polski ostatecznie wracam) i każda złotówka wpłacona na niego w składkach to inwestycja we własne zdrowie i, dosłownie, życie dla was i dla waszej rodziny. System ma wiele problemów i o nich trzeba debatować, ale nie dajcie sobie nikomu wmówić, że publiczna opieka zdrowotna to "zbędny worek bez dna" bo możecie jej potrzebować już jutro dla siebie, dzieci, rodziców i krewnych, bez żadnego ostrzeżenia czy waszych zaniedbań.