Aleksander
5K posts

Aleksander
@Solaris90PL
Przede wszystkim inżynier. Energetyka, infrastruktura etc. Tam mnie spotkać najłatwiej. Walczę z debilizmem








W które JW jest prowadzone szkolenie wojskowe w modelu szwajcarskim dla wszystkich dorosłych Polaków w wieku 18-60 lat, zapowiadane w marcu 2025 i potwierdzone wystąpieniami ministrów @MON_GOV_PL ? I o to mamy odpowiedź…








Wołkowyja - ministerstwo Klimatu i Środowiska czeka na kolejną tragedię- wszystko na to wskazuje!













Jesteście ciekawi, w której to komendzie powiatowej na Mazowszu nie wyjechał dziś, w godzinach 6-14 żaden patrol interwencyjny @PolskaPolicja, bo nie było kasy na nadgodziny? Ja też jestem 🤭 "Ale grunt, że jest fajnie, czas płynie wesoło... 🎼🎵🎶🎙🎧"

Smoleńsk - oddaliśmy śledztwo Rosjanom? BZDURA Główna pretensja przeciwników zastosowania Załącznika 13 do Konwencji Chicagowskiej do badania katastrofy w Smoleńsku było stwierdzenie, że konwencja dotyczy lotnictwa cywilnego, a samolot był wojskowy. To prawda, do tej kwestii wrócimy. Ale najpierw co mówi Konwencja (załącznik)? Za przeprowadzenie dochodzenia odpowiada państwo, na którego terytorium doszło do zdarzenia, ale może ono przekazać to zadanie innemu państwu. W tym wypadku przekazano "międzynarodowej" komisji lotniczej MAK. To nie jest komisja rosyjska, ale tzw. Wspólnoty Niepodległych Państw, MAK tworzą przedstawiciele Rosji, Armenii, Azerbejdżanu, Białorusi, Kazachstanu, Kirgistanu, Tadżykistanu, Turkmenistanu i Uzbekistanu. De facto pierwsze skrzypce grają Rosjanie. Do komisji wyznaczonej przez MAK wyznaczono polskiego przedstawiciela (obserwatora), płka pil. Edmunda Klicha. Konwencja (załącznik) NIE ZABRANIA POWOŁANIA ODDZIELNEJ, NARODOWEJ komisji. I taka komisja powstała. Stworzono ją na bazie Komisji Badań Wypadków Lotniczych w Lotnictwie Państwowym. To teoretycznie wojskowa komisja, ale badająca wypadki w całym lotnictwie państwowym (Wojsko, Policja, Straż Graniczna, PSP). Państwowe firmy lotnicze (LOT, LPR) nie tworzą lotnictwa państwowego (służb państwa). W 2010 r. powołano jej specjalny skład pod przewodnictwem ówczesnego MSWiA Jerzego Millera (tzw. Komisja Millera), która opublikowała raport końcowy w lipcu 2011 r. Przewodniczył jej płk pil. Mirosław Grochowski, były pilot Su-22, z uprawnieniami do badań wypadków. Do składu dokoptowano cywilnych specjalistów z "cywilnej" Państwowej Komisji Badań Wypadków Lorniczych, w tym jej przewodniczącego, dra inż. Macieja Laska (międzynarodowe uprawnienia do badań wypadków lotniczych) i niezwykle doświadczonego kapitana PLL LOT, instruktora na Dreamlinerach, Wiesława Jedynaka. Wojskowych specjalistów było więcej, poza pilotami byli inżynierowie, specjaliści ruchu lotniczego, meteorolog, patolog, psycholog, itd. Z każdej możliwej dziedziny. Komisja Millera pracująca de facto pod kierunkiem płka Grochowskiego była na miejscu wypadku jeszcze tego samego dnia. Wykonano "na gorąco" dokładną dokumentację, oględziny zanim zabrano wrak. Później wielokrotnie badała wrak, pobierała próbki, przesłuchiwała rosyjskich kontrolerów, itp. Jej celem nie było ustalenie WINNYCH. Tylko zbadanie przebiegu zdarzeń i wypracowanie zaleceń. Od winnych jest prokuratura, prowadząca TRZECIE śledztwo. Komisja Millera jest ZAPRZECZENIEM oddania śledztwa Rosjanom. NIEZALEŻNIE OD ROSJAN POLACY PROWADZILI SWOJE ŚLEDZTWO BEZ OGRANICZEŃ DOSTĘPU DO CZEGOKOLWIEK. BYŁA TYLKO JEDNA RZECZ: polską komisję nie dopuszczono do uczestnictwa w oblocie (sprawdzeniu) systemu lądowania radarowego RSP-6. Dlaczego? Bo pole widzenia radaru zasłaniały drzewa i radar nic nie widział. Rosyjskie "sprowadzanie" było picem na wodę, fotomontażem. Kontrolerzy gadali na pałę, a w istocie gówno widzieli. Taki performance do nagrania na taśmę rejestratora, że niby było wszystko git. Ale nie było. Rosjanie wiedzieli, że Polacy wiedzą, ale nie mają na to dowodów. Ale i bez TYCH dowodów prawda wylazła jak pewna premier z worka. Bo to co gadali kontrolerzy nie zgadzało się z zapisami z rejestratorów samolotu. A teraz pora wracać do tego: a gdyby uznać lot za wojskowy? Gdyby uznać lot Tu-154M z 10 kwietnia 2010 r. za wojskowy, główną podstawą prawną do wspólnego zbadania katastrofy przez Polskę i Rosję byłoby Porozumienie z 7 lipca 1993 r. Art. 11 tego porozumienia stanowi, że w przypadku incydentu lub katastrofy wojskowego statku powietrznego, badanie powinno być prowadzone wspólnie przez przedstawicieli obu państw - w JEDNEJ komisji. Wyobrażacie to sobie? Wspólna komisja bez możliwości powołania własnej, polskiej? Bo ja nie. Nic by z tego nie było. Rosjanie tak, a my siak. Żadnego wspólnego raportu, a jak by powstał jakiś potworek, to 150 zdań odrębnych. I co, to niby jest to lepsze rozwiązanie??? Na zdjęciu Tu-154M nr 102 na Okęciu, 2011 r. Fot. Michał Fiszer Jeśli podobają Ci się moje wpisy postaw mi kawkę Nie zbieram dla siebie. A dzięki kawkom mam czas, żeby dla Was pisać, inaczej siedziałbym nad swoją chałturą... buycoffee.to/dafiszer









