Tomasz.Trapczyński

239.7K posts

Tomasz.Trapczyński banner
Tomasz.Trapczyński

Tomasz.Trapczyński

@TTrapczynski

Jestem zdecydowanie przeciw komunizmowi i wszelkiego rodzaju jego promowania, komunistyczne kołchozy takie jak Rosja czy Chiny zawsze zdecydowanie krytykuje.

Marki, Polska Katılım Ekim 2016
2.6K Takip Edilen1.9K Takipçiler
Tomasz.Trapczyński retweetledi
Tomasz.Trapczyński retweetledi
Adam Chyła
Adam Chyła@AdamChyla58·
Zgodnie z przepisami wprowadzonymi przez Ziobrę, do aresztu może iść każdy. Wystarczy, że zbir, albo zastraszony świadek, zezna co trzeba i na tej podstawie sąd klepie areszt. W dodatku prokurator nie musi ujawniać zeznań oskarżonemu i obrońcy. Proces Kafki broniony przez PIS.
Polski
3
65
178
1.2K
Tomasz.Trapczyński retweetledi
Pawel Jalocha
Pawel Jalocha@PawelJalocha·
@Obywatelska_KO @donaldtusk Złodzieje także mieli być bezwzględnie ścigani... i co: chodzą po ulicach i śmieją się ludziom w twarz. Słowa to nie czyny.
Polski
1
1
3
72
Tomasz.Trapczyński retweetledi
gen. bryg. (r) Grzegorz Grodzki
Wiemy jaki to jest prezydent i jakim interesom służy oraz działania jakiego mocarstwa wspiera. To jest zdrada. Tak samo jak działania Błaszczaka i Macierewicza. Co jest najgorsze w tym wszystkim? Brak rozliczeń KO i ich koalicjantów. Oni z kolei zdradzili swoich wyborców. Polska zatem politycznie zdradą i oszustwami stoi. Przykre.
Polski
4
12
62
486
Tomasz.Trapczyński retweetledi
Pablo Morales tokmada
@Obywatelska_KO @donaldtusk Pod to "podniesienie ręki na dziecko" można chyba rozumieć ZASZCZUWANIE? Co aktualny tzw. "wymiar sprawiedliwości" zrobił z mejzą? A z duklanowskim? A z takim oskarkiem szafarowiczem? NIC, NULL, GÓWNO! Nie pierdolcie wiec takich pustych hasełek!
Polski
1
2
5
68
Tomasz.Trapczyński retweetledi
Pablo Morales tokmada
@adam_to_ja "Pomylił z dzikiem", "pomylił z kaczką", "pomylił z lisem" - a może trzeba takim "mylącym się" ODBIERAĆ UPRAWNIENIA DO POSIADANIA BRONI, Panie @w_zurek ? Kierowcy, który "myli" np. ograniczenie do 50 km/h z ograniczeniem do 120 km/h to się odbiera prawo jazdy...
Polski
1
2
11
133
Tomasz.Trapczyński retweetledi
RacjonalnyObywatel
RacjonalnyObywatel@RacjonalnyObyw1·
Konfederacja głosowała przeciwko obniżce podatków na benzynę! Wolnościowcy jego mać!
RacjonalnyObywatel tweet media
Polski
179
656
3.2K
180.5K
Tomasz.Trapczyński retweetledi
Łukasz Bugajski
Łukasz Bugajski@bugajski_lukasz·
Skoro już jesteśmy przy "dowodach" - rozłóżmy je na czynniki pierwsze. Prokuratura i Czuchnowski w treści postanowienia operują terminologią techniczną licząc na to, że nikt nie sprawdzi co ona realnie oznacza. Sprawdzam. Prokuratura ustaliła, że kilka adresów alias przypisanych do konta kancelariabugajski@protonmail.ch służyło do rozsyłania stenogramów. To prawda. W moich zeznaniach, złożonych prokuraturze do akt na długo przed artykułem Czuchnowskiego, wyjaśniałem wprost: konto było używane przez kilka osób, w tym przez kapitana Marcina P., na jego wyraźne polecenie i za jego pełną wiedzą. Dla tych, którzy nie wiedzą jak działają aliasy ProtonMail: to funkcja identyczna jak wiele kart do jednego konta bankowego. Każdy użytkownik ProtonMail może stworzyć kilkanaście różnych adresów, które prowadzą do tej samej skrzynki. Rejestracja aliasu na czyjeś nazwisko nie oznacza, że ta osoba wysyłała każdą wiadomość. Tak samo jak właściciel konta bankowego nie odpowiada automatycznie za każdą transakcję wykonaną kartą przez inną osobę, której ją udostępnił. Co ma prokuratura? Wyłącznie metadane administracyjne: powiązanie aliasów z kontem głównym, dane rejestracyjne, informacje o płatnościach. Zero treści wiadomości. Zero odszyfrowanych danych. ProtonMail stosuje szyfrowanie end-to-end po stronie klienta. Mówiąc po ludzku: wiadomości są szyfrowane na Twoim telefonie lub komputerze, zanim w ogóle trafią na serwer Proton. Proton fizycznie nie posiada kluczy do ich odczytania i nie może ich przekazać nawet pod przymusem prawnym. Nośnik USB z akt sprawy zawierał 2792 pliki opisane przez prokuraturę jako "zaszyfrowane", z których odczytano "zakodowane fragmenty nagłówków e-maili". Zanim to zabrzmi sensacyjnie od razu wyjaśnię co to technicznie oznacza. Każda wiadomość e-mail ma dwie warstwy: nagłówek i treść. Nagłówek to koperta, która zawiera: kto wysłał, do kogo, kiedy i jak nazywa się załącznik. Treść to list w środku koperty. W przypadku ProtonMail treść jest zaszyfrowana, bez klucza to losowy ciąg znaków nieczytelny dla nikogo. Nagłówki natomiast muszą być technicznie dostępne, bo inaczej system pocztowy nie wiedziałby gdzie dostarczyć wiadomość. Prokuratura odczytała koperty. Treści nie ma. Ani jednego zdania żadnej wiadomości. Wszystkie "szokujące ustalenia" Czuchnowskiego opierają się wyłącznie na nazwach plików z nagłówków. Nazwa pliku to nie jego zawartość. Plik nazwany "Strategia emisji materiałów TVN" może zawierać cokolwiek. Prokuratura tego nie wie, bo treści nie odczytała. Co więcej, ten nośnik USB pochodzi z materiału, który sam złożyłem w prokuraturze. Dostarczyłem go jako dowód we własnej sprawie. Prokuratura w postanowieniu o umorzeniu ani słowem nie wspomina, że materiał ten został przez mnie dostarczony dobrowolnie i że złożyłem obszerne wyjaśnienia dotyczące jego zawartości. To nie jest pominięcie. To świadome przemilczenie, które zmienia obraz sytuacji o sto osiemdziesiąt stopni. Chętnie zobaczę te wszystkie "szokujące pliki" - bo doskonale wiem co w nich jest i nie mam z tym żadnego problemu. Prowadziłem wielomiesięczną operację dokumentowania nielegalnych działań z udziałem kapitana Marcina P. i innych osób. W ramach tej operacji gromadziłem, porządkowałem i przekazywałem materiały dowodowe. Komunikacja z Filipem Czaią obejmowała setki dokumentów: raporty, analizy, korespondencję prawną, przeglądy prasy. Filip regularnie przesyłał mi zestawienia artykułów pogrupowanych tematycznie. Stąd nazwy plików zawierające słowa "wybory", "polityka", "śmieci", "dziennikarze", "Lubin", to są automatyczne etykiety codziennych przeglądów prasy. Nic więcej. Pytanie do każdego, kto prowadził jakikolwiek projekt dokumentacyjny: jak nazywasz plik, który dotyczy Superwizjera? "Superwizjer". Jak nazywasz plik ze strategią medialną? "Strategia emisji". Prokuratura odkryła, że ludzie nazywają pliki od ich zawartości i prezentuje to jako przełom śledczy. Plik "Strategia emisji serii materiałów TVN" z listopada 2023 roku pochodzi z okresu, gdy aktywnie współpracowałem z dziennikarzami TVN, przekazując materiały z prowadzonej przeze mnie operacji. Naturalną częścią tej współpracy było omawianie harmonogramu i formy publikacji. Każdy wie, że skuteczne ujawnienie nieprawidłowości wymaga przemyślanej strategii. Czuchnowski, jako dziennikarz, też doskonale o tym wie i właśnie dlatego tak bardzo chce, żeby to brzmiało inaczej. Prokuratura zwraca uwagę na plik o nazwie "umowa_pozyczki_Bodnar_Bugajski" i uznaje, że "nazwy wskazanych załączników mogą świadczyć o tym, że pomiędzy Łukaszem Bugajskim a Maciejem Bodnarem powstało zobowiązanie finansowe". Znów - prokuratura nie odczytała treści tego pliku. Zna wyłącznie jego nazwę. Ale jest ważna okoliczność, której prokuratura nie raczyła uwzględnić, a którą wyjaśniałem w zeznaniach: dokument ten przygotowywałem jako strona redagująca, nie jako pożyczkobiorca lub pożyczkodawca. Sporządzanie umów na zlecenie innych osób to standardowa czynność w ramach doradztwa prawnego i obsługi klienta. To, że moje nazwisko pojawia się w nazwie pliku, wynika z tego, że byłem jego autorem, nie stroną transakcji. Prokuratura tę okoliczność zna z moich wyjaśnień. W postanowieniu jej nie ma. W całym postanowieniu o umorzeniu śledztwa, na dziesiątkach stron ustaleń dotyczących kont ProtonMail, nośników USB, korespondencji i powiązań osobowych sam zainteresowany - kapitan Marcin P. nie istnieje. Zero wzmianek. Oficer ABW, który pojawia się na nagraniach prowadząc odprawy, instruując współpracowników, przekazując "intel" i opisując plan operacji - w dokumencie prokuratury jest duchem. Szczerze zastanawiam się, jak prokuratura zamierza ewentualnie postawić mi zarzuty, jednocześnie konsekwentnie pomijając postać kapitana Marcin P. i jego rolę w całej operacji. Uznają, że to "duch"? Że godziny nagrań z jego udziałem nie istnieją? Że instrukcje, które wydawał, wydał ktoś inny? Nagrania są. Są publicznie dostępne. Kilka tygodni temu, gdy do opinii publicznej przebił się materiał pokazujący wnioski niewygodne dla prokuratury, ta sama prokuratura błyskawicznie wszczęła śledztwo o ujawnienie tajemnicy śledztwa. Dziś wrażliwe nagrania i ustalenia z tych samych akt lądują na pierwszej stronie Wyborczej bez jednego pytania skierowanego do mnie. Nikt nie mówi o tajemnicy śledztwa. Nikt nie ściga źródeł przecieku. Prokuratura, w której Robert Raczyński ma status pokrzywdzonego i pełny dostęp do akt, wybiórczo decyduje co jest tajemnicą, a co nie. Oczywiście w zależności od tego, kto jest adresatem i czy materiał służy właściwej tezie. Ten mechanizm jest przejrzysty. Czuchnowski nie zadał mi ani jednego pytania przed publikacją. Jedno pytanie i cała narracja się sypie. Dlatego żadnego pytania nie było. Co Czuchnowski prezentuje jako dowód i co to jest naprawdę: 1. Aliasy ProtonMail przypisane do konta Bugajskiego - konto współużytkowane przez kilka osób w ramach operacji, wyjaśnione szczegółowo w zeznaniach, których prokuratura nie przytacza. 2. 2792 zaszyfrowane pliki na USB - materiał złożony osobiście w prokuraturze jako dowód, co postanowienie przemilcza. 3. Nazwy plików "Superwizjer", "Strategia TVN", to tylko etykiety robocze dokumentacji operacyjnej i korespondencji z mediami, nieodróżnialne od dokumentacji każdego dziennikarza lub sygnalisty. 4. Umowa pożyczki Bodnar-Bugajski jest dokumentem przygotowywanym przeze mnie jako autor, nie jako strona transakcji, treść nieznana prokuraturze. Karta Visa Czai jako płatność za ProtonMail - współfinansowanie infrastruktury przez współpracownika w ramach prowadzonej operacji. Przez ostatnie lata wziąłem udział w kilkudziesięciu czynnościach procesowych. Dostarczyłem setki stron materiału dowodowego i dziesiątki nagrań. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego w żadnym momencie nie wystąpiła publicznie, żeby zaprzeczyć moim relacjom. Zamiast tego wybrani dziennikarze dostają zmanipulowane strzępy informacji, a treść nagrań jest konsekwentnie przemilczana. Jeżeli ktoś nadal twierdzi, że byłem "kimś z ulicy", to albo nie wie o czym mówi, albo kłamie, ponieważ boi się przyznać jak działała ta Agencja.
Polski
7
80
198
27.7K