Adrian Zimny@ad_zimny
W Polsce znowu trwa wielki festiwal podniecania się, u jednych z radości, u drugich z rozpaczy, więc czas na nomen omen chłodny głos rozsądku.
1) proszę zwrócić uwagę, że do pokonania Orbana potrzebni byli rozłamowcy z Fideszu. To pokazuje, że orbanizm nie do końca przegrał, to nie jest głos za powrotem do stosunków sprzed 2010 roku – ta opcja przegrała, najprawdopodobniej ostatecznie, w 2022 roku. To jest głos za orbanizmem bez patologii, tym co zresztą Orban obiecywał w 2010 i co początkowo realizował (stąd ciągle ma bardzo wysokie poparcie). Kluczem do sukcesu Tiszy było więc zapewne przeciągnięcie części elektoratu Fideszu, a to nie byłoby możliwe bez powiązań Tiszy z Fideszem;
2) Węgry są silnie powiązane gospodarczo z Rosją, często są to projekty o znaczeniu strategicznym. Jeśli Magyar zechce je utrzymać, to nie będzie mógł dołączyć do chóru najbardziej radykalnych antyputinistów i będzie musiał balansować, dodajmy zresztą, że Tisza w ogóle nie kryła się z umiarkowanym ukrosceptycyzmem. Jeśli jednak nowy rząd zerwie tę współpracę energetyczną, to zafunduje nad Dunajem kryzys, który z kolei będzie windował w górę Orbana: jest to więc sytuacja win-win;
3) jeśli natomiast Tisza pójdzie w radykalny euroentuzjazm, to może to NAM paradoksalnie wyjść na dobre. Zauważmy że w Europie kontynentalnej radykalny eurosceptycyzm rzadko kiedy był na tyle daleko posunięty, by głosić potrzebę opuszczenia UE, a zmieniło się to jeszcze na gorsze po tym, gdy Wielka Brytania zrzuciła kajdany niewoli brukselskiej, bo wiązało się to z pewnymi problemami gospodarczymi. Jednak zacieśnianie integracji może wymusić radykalizację kontynentalnych eurosceptyków;
4) oczywiście należy mieć nadzieję, że Zbigniew Z. ps. "Zero" i ten drugi nie zdążą nigdzie uciec oraz zostaną wydani Polsce, ponieważ ich ewentualny proces może mieć negatywne konsekwencje dla poparcia zbrodniczej partii PiS i skatalizuje jej postępujący upadek, co jest niezbędne, aby w Polsce rolę opozycji przejęła normalna prawica, a nie te styropianowe dziadki;
5) wróćmy do pktu 1-ego, w kampanii Tiszy w ogóle nie było tzw. obyczajówki, co też sprawia, że nie ma za bardzo podstaw by twierdzić, że czeka nas upadek cywilizacji, sodomia i gomoria.
Wreszcie wyczillujcie ludzie, Orban dzięki umiejętnemu balansowaniu między Moskwą, Brukselą a Waszyngtonem wywołał wrażenie, że Węgry są poważniejszym graczem niż to jest w rzeczywistości. Tymczasem jest to małe państwo, nie mające przesadnego wpływu na losy naszego kontynentu. To nie jest żadne wydarzenie przełomowe.